Polski rynek hostingowy pod znakiem transformacji

przez | 10/01/2013

W dobie gospodarki elektronicznej hosting staje się usługą powszechną. Wydaje się, że z dawnej konstrukcji oligopolistycznej zmierza w stronę konkurencji monopolistycznej. Oznacza to, że coraz trudniej o uzyskiwanie tzw. zysków nadzwyczajnych. Nic więc dziwnego, że silniejsi gracze intensywnie skupują rynek, bo jedynie osiąganie korzyści w długim terminie zapewnia firmom atrakcyjny poziom wyników finansowych.

Jednym z ciekawszych przykładów jest poznański Ogicom, który w ostatnich latach przejął kontrolę nad 25 biznesami hostingowymi. W minionym 2012 roku firma dokonała dwóch przejęć: krakowskiego OPCOM i białogardzkiej NetArterii. Jak komentuje prezes Ogicom, Jakub Dwernicki: – Każde przejęcie to transakcja, na której zyskują wszystkie podmioty. Dotychczasowi mogą w pełni skupić się na innej działalności, klienci – zyskują większego i bardziej stabilnego operatora. Z kolei przejmujący ma szansę na powiększenie bazy klientów i uzyskanie lepszego poziomu kosztów jednostkowych.

Efektywność ekonomiczna jest tu skorelowana ze skalą działania. To, co małym firmom początkowo udaje się zrealizować dla kilku czy kilkunastu klientów, przestaje tak dobrze funkcjonować, kiedy baza rośnie do kilkuset czy kilku tysięcy. Problemy z autorskimi rozwiązaniami, oczekiwania klientów w zakresie wysokiego, powtarzalnego standardu obsługi, brak standaryzacji pakietów hostingowych i problemy z zapewnieniem technicznej niezawodności przy ograniczeniach budżetowych – to tylko wybrane elementy, studzące entuzjazm właścicieli małych i średnich firm hostingowych. Kiedy się pojawiają – następuje dobry moment do pozyskania inwestora albo całkowitego sprzedania swojego biznesu.

Czy liczy się coś poza pieniędzmi?

Naturalnie w przejęciach strona zbywająca jest zainteresowana uzyskaniem maksymalnej kwoty, ale nie mniej ważne są też inne elementy transakcji:

  • zapewnienie ciągłości działania usług użytkowników,
  • rozłożenie przychodu ze sprzedaży biznesu w czasie,
  • wpływ operacji na wizerunek sprzedającego i kupującego,
  • doświadczenie w formalnej obsłudze operacji,
  • wpływ operacji na zatrudnienie, zwłaszcza w firmie sprzedawanej,
  • techniczna migracja do nowego środowiska (co często stanowi ogromne wyzwanie),
  • przygotowanie komunikacyjne.

To tylko niektóre elementy, a świadomość wszystkich, które trzeba brać pod uwagę – przychodzi wraz z doświadczeniem.

Arkadiusz Przychodni, współwłaściciel firmy NetArteria.pl s.c., który zdecydował się sprzedać swój biznes, mówi: – Rozmawialiśmy z kilkoma dużymi i wiarygodnymi podmiotami, które wydawały nam się odpowiednimi kandydatami do dokonania transakcji. Ostatecznie postawiliśmy na Ogicom, który szybko, rzeczowo i uczciwie przedstawił wszystkie warunki transakcji. W zasadzie finalne negocjacje trwały tylko jeden dzień, podczas którego udało się osiągnąć satysfakcjonujące porozumienie.

Przykładowym obszarem pozafinansowym o dużym znaczeniu jest też komunikacja. Wpływa ona na zadowolenie klientów z całej operacji i przyczynia do kształtowania poziomu rezygnacji z usług. Błędy w tym obszarze mogą spowodować straty po stronach zarówno kupującego, jak i sprzedającego. – Konieczne jest staranne przygotowanie komunikacji z klientami. Pamiętajmy, że hosting to usługa nacechowana wyższym poziomem interakcji na linii Użytkownik-Hoster, niż w wypadku dostawy na przykład prądu czy gazu, bo poza formalną zmianą operatora dochodzi do zmian technicznych. Dopracowane mechanizmy komunikacyjne są tak samo ważne, jak przygotowanie prawne czy finansowe – mówi Artur Pajkert, autor mechanizmów komunikacyjnych zastosowanych między innymi przy przejęciu działalności hostingowej należącej wcześniej do Netia S.A.

Najczęściej skupowane podmioty

Wśród skupowanych na rynku firm znaleźć można przede wszystkim dwa rodzaje podmiotów: są to hosterzy, którym nie udało się osiągnąć odpowiedniej skali działania i zakładanego poziomu rentowności, oraz firmy, dla których hosting stanowi poboczny rodzaj działalności i sprzedając go, mogą łatwiej skupić się na rdzeniu swojego biznesu.

– Wśród kandydatów do przejęć spotykamy się obydwoma rodzajami podmiotów. Z racji skali bardziej atrakcyjni są typowi hosterzy, jednak w minionym roku rozmawialiśmy także z trzema agencjami interaktywnymi. W jednym wypadku transakcja zakończyła się już powodzeniem, a w pozostałych dwóch – jesteśmy na ostatnim etapie rozmów – dodaje Jakub Dwernicki.

Co zatem można poradzić właścicielom biznesów IT, którzy chcieliby spieniężyć swój biznes?

Przede wszystkim – najlepiej skupiać się na swoich kluczowych kompetencjach. Rynek wymaga coraz wyższego poziomu specjalizacji. Agencja reklamowa czy interaktywna nie zawsze jest najlepszym hosterem. Podobnie firmy typu „software house”. Oba te rodzaje działalności wymagają całkowicie odmiennych kompetencji, niż prowadzenie biznesu hostingowego.

Po drugie – hosting ma sens wówczas, jeśli zapewnia odpowiednią zyskowność, konieczną dla zapewnienia technicznej jakości usług. Brak odpowiedniej rentowności w długim terminie odbije się „czkawką” nie tylko właścicielom biznesu, ale także klientom.

Po trzecie – szukając inwestora skłonnego do zainwestowania w dane przedsięwzięcie, należy dokładnie rozważać takie podmioty, które mają na rynku doświadczenie w przejęciach IT, bo poza samym kapitałem nie mniej ważne jest know-how, dotyczące samego procesu przejęcia.