Świetlana przyszłość dojrzałych pracowników

W porównaniu do innych unijnych krajów, Polska bardzo słabo wykorzystuje potencjał osób powyżej 50 roku życia na rynku pracy. To błąd, ponieważ społeczeństwo nie będzie wiecznie młode – już za kilka, kilkanaście lat na ulicach, w sklepach, urzędach dzisiejszych trzydziesto- i czterdziestolatków zastąpią osoby w wieku 50+. Na razie wygląda na to, że polski rynek pracy, firmy, pracodawcy i sami pracownicy nie są do tej sytuacji przygotowane – konkludują eksperci Grupy HRC.

Warto zdać sobie sprawę, że o ile jeszcze 20-30 lat temu osoba w wieku 50 lat myślała raczej o przechodzeniu na emeryturę i tak też była traktowana przez społeczeństwo, niż o kontynuowaniu ścieżki zawodowej. Przekroczenie „pięćdziesiątki” był okresem wchodzenia w starość. Dzisiaj osoby w tym wieku to aktywni pracownicy z coraz lepszą kondycją, dzięki coraz lepszej diecie i postępom medycyny granica „starości” znacznie się przesunęła. Za kilkanaście lat za osoby dojrzałe – ale nie stare! – będziemy uważać ludzi w wieku 60 czy 70 lat. I to właśnie osoby w tym wieku będą stanowiły większość w społeczeństwie.

Tymczasem według danych Ministerstwa Pracy w Polsce odsetek zatrudnionych w wieku 55-64 wynosił w 2007 r. zaledwie 29,7 proc. I był jednym z najniższych wskaźników w Unii. Wtedy też właśnie rząd pod naciskiem Komisji Europejskiej przyjął program zwiększenia zatrudnienia osób po 50 roku życia do poziomu 50 proc. w roku 2020.

W 2008 r. założono, że największą intensywnością program będzie się odznaczał do 2015 r. kiedy to Polska będzie największym beneficjentem unijnych dotacji. To właśnie dzięki środkom z Brukseli rząd miał tworzyć nowe miejsca pracy. W przyszłym roku wskaźnik zatrudnienia osób w wieku 55-64 ma wynieść 40 proc., czyli zwiększenie zatrudnienia tych osób o ok. pół miliona.

Już teraz wiadomo, że założenie to jest nierealne – uważa Waldemar Paturej, Prezes Zarządu Grupy HRC. Według różnych szacunków zatrudnienie osób 50+ ledwie przekroczyło 30 proc, co oznacza, że jak na razie rządowy program poniósł totalną klęskę. Jak to możliwe, że dysponując ogromnymi środkami wciąż nie potrafimy odpowiednio zdiagnozować problemu społecznego i wdrożyć odpowiednich rozwiązań? Przecież w innych krajach podobne programy zostały realizowane z sukcesami – np. w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii czy Finlandii, gdzie mieliśmy do czynienia z podobną sytuacją (udało się zwiększyć zatrudnienie osób starszych z 30 do 50 proc. wszystkich pracowników).

Jedną z przyczyn niepowodzenia odgórnie wprowadzanych programów było być może zbyt małe zaangażowanie różnych sił społecznych. Program został wymyślony i wprowadzony przez rząd. Nie udało się jednak zaktywizować ani środowiska pracodawców, ani tym bardziej pracowników, nie mówiąc o związkach zawodowych czy stowarzyszeniach – dodaje Waldemar Paturej.

O rządowym programie od wielu lat dużo się mówi, wydajemy mnóstwo pieniędzy, ale miejsc pracy dla osób w wieku 50+ nie przybywa. Koszt programu do 2015 r. miał wynieść ok. 12 mld zł, co oznacza, że stworzenie jednego z 500 tys. (według założeń) nowych miejsc pracy kosztowałoby ok. 24 tys. zł. A przecież wiemy, że nawet to się nie udało.

Eksperci Grupy GRC uważają, że w takiej sytuacji konieczna jest przede wszystkim aktywizacja wielu środowisk i grup społecznych w całym kraju. Pracodawcy muszą zrozumieć, że starzenie się społeczeństwa wymusi na nich zatrudniania osób coraz bardziej zaawansowanych wiekowo.

Pracodawca sam powinien policzyć czy bardziej będzie dla niego opłacalne zatrudnienie doświadczonej osoby z wyższymi wymaganiami płacowymi czy dwudziestolatka bez doświadczenia, w którego dopiero będzie musiał inwestować.

Z kolei pracownicy w wieku 50 lat i więcej  muszą nabrać pewności, być świadomi swojej rosnącej wartości na rynku pracy; powinni także w coraz większym stopniu zdawać sobie sprawę z własnej siły i wielu przewag w konkurowaniu o najlepsze miejsca pracy. Coraz częstszym zjawiskiem w Polsce, tak jak ma to miejsce w krajach bardziej zaawansowanych cywilizacyjnie, będzie przekwalifikowanie się osób starszych – do wykonywania nowych zawodów, do tworzenie małych firm, uprawiania wolnych zawodów czy angażowania się w projekty związane z wolontariatem – komentuje Marcin Liwacz, kierownik projektów HR w Grupie HRC.

Eksperci Grupy HRC uważają, że zwiększona aktywność osób w wieku dojrzałym opłaci się wszystkim, całej gospodarce. Firmy szkoleniowe i uczelnie będą mogły tworzyć nowe programy i oferty dla osób chcących się przekwalifikować lub zdobywać nowe umiejętności. Banki i kasy oszczędnościowo-pożyczkowe będą mogły tworzyć nowe linie produktów kredytowych dla małych firm tworzonych przez osoby starsze. Sami pracownicy także skorzystają na tym procesie – zarobki osób w wieku 50+ będą rosły, ponieważ przedsiębiorstwa będą się starały zatrzymać jak najdłużej takich pracowników i wykorzystać ich wiedzę i doświadczenie.

Aby ten optymistyczny scenariusz się spełnił trzeba jednak jeszcze poczekać kilka bądź kilkanaście lat. Przede wszystkim jednak potrzeba do tego wiele zrozumienia, determinacji i chęci wielu sił społecznych głównie po to, by zrozumieć, że taki stan rzeczy jest nieunikniony. I tylko od nas wszystkich zależy czy do zmian demograficznych przygotujemy się odpowiednio wcześnie i będziemy potrafili się do nich korzystnie dostosować. Dopiero wówczas program aktywizacji osób w wieku 50+ okaże się sukcesem – dodają eksperci Grupy HRC.

PRportal.pl – informacje prasowe dla biznesu