Do czego służy Metropolia Poznań?

Wiadukt ponad torami kolejowymi na ul. Grunwaldzkiej miał połączyć Poznań i gminę Komorniki, stanowić przykład współpracy w ramach aglomeracji. Po sprzeciwie poznańskich radnych zagrożona jest nie tylko ta inwestycja, ale i istnienie Stowarzyszenia Metropolia Poznań skupiającego samorządy miasta i gmin.

Ulicą Grunwaldzką można dojechać do podpoznańskich gmin, sprawnie wydostać się na trasę nr 5 w kierunku Wrocławia. Tędy prowadzi jeden z najwygodniejszych dojazdów z południa na Stadion Miejski. Niestety, dokładnie na granicy miasta znajduje się przejazd kolejowy. Szlaban opada i paraliżuje ruch często, bo to międzynarodowy szlak prowadzący z Warszawy i Poznania do Berlina.

Sytuację uratuje tylko budowa wiaduktu. Zadania tego nie zrealizują samodzielnie ani Poznań, ani sąsiednie gminy. Od pięciu lat trwają rozmowy w sprawie wspólnej inwestycji. Z analizy ruchu, wykonanej na zlecenie władz Poznania wynika, że co drugi jeżdżący tamtędy pojazd ma rejestrację poznańską. Miasto pokryłby więc połowę kosztów budowy, połowę dałyby powiat poznański i gminy. Początkowo mowa była, że Komorniki i Dopiewo zapewnią 12,7 proc. kosztów. – Zależało nam na przyspieszeniu inwestycji, więc zadeklarowaliśmy, że wydamy 20 proc. Dopiewo miało dać 5 proc. – informuje Jan Broda, wójt Komornik.

Koszty budowy wiaduktu oszacowano na 60 milionów zł, najpierw jednak, kosztem 4 milionów zł, miał zostać wykonany projekt. Kiedy wydawało się, że nic nie powstrzyma inwestycji, poznańscy radni z Komisji Gospodarki Komunalnej odmówili wydania 2 milionów zł na projekt. Argumentowali, że z Poznania do sąsiednich gmin wyprowadzają się najlepsi płatnicy podatków. Nie chcą ułatwiać im życia, przyspieszać tego procesu.

– To niedobre zachowanie – komentuje Andrzej Porawski, dyrektor Biura związku Miast Polskich, niekwestionowany autorytet w sprawach samorządowych. – Skoro miasto nie potrafi zapewnić ludziom lepszych warunków życia, nie ma co się obrażać na zjawisko, którego nie można powstrzymać.

Najwięcej determinacji w doprowadzeniu do budowy wiaduktu wykazał wójt Jan Broda. Teraz jest zbulwersowany postawą poznańskich radnych. – Jeżeli nasze wieloletnie starania pójdą na marne, zastanowię się nad złożeniem naszym radnym propozycji wystąpienie ze Stowarzyszenia Metropolia Poznań. Ono niczemu konkretnemu nie służy – twierdzi wójt.

Andrzej Porawski ma nadzieję, że stowarzyszenie przetrwa, bo wspólne prowadzenie inwestycji służącej całej aglomeracji to najlepsze rozwiązanie. – Mam nadzieję, że prezydent Poznania znajdzie sposób na realizację tej inwestycji – mówi.

PRportal.pl – informacje prasowe dla biznesu