Level77 do PZU: to nie tylko wina Uczelni, że produkują bezrobotnych

O tym, jak ciężko mają na rynku pracy absolwenci studiów pojawiło się wiele tekstów. Wczorajszy artykuł w Gazecie Wyborczej jest kolejnym, który wrzuca kamyczek do ogródka. Warto jednak zapytać się, kto ponosi winę za ogródek pełen kamyczków?

Polscy absolwenci nie potrafią samodzielnie myśleć, nie posiadają zdolności analitycznych. Poważne problemy mają również z wyciąganiem wniosków. Nie potrafią samodzielnie podejmować decyzji i rozwiązywać problemów. Jednak najwięcej zarzutów stawia się w związku z tym, że absolwenci są wykształcenie teoretycznie. Natomiast ich przygotowanie praktyczne daleko odbiega od norm amerykańskich, a przynajmniej europejskich. – Nawet kucharzy i recepcjonistów musimy uczyć wszystkiego od nowa – mówi Henryk Orfinger, współwłaściciel Laboratorium Kosmetycznego „Dr Irena Eris” we wczorajszej Gazecie Wyborczej.

I z powyższą tezą należy się zgodzić. Istotnie, wiedza praktyczna jest niewystarczająco dostosowana do rynku pracy. Czyli wymagań przedsiębiorców. Większość przedsiębiorców przy zatrudnieniu absolwenta mówi tak: przecież ja takiego pracownika muszę przez pół roku szkolić. Tracę przez to czas i pieniądze. Więc wolę go w ogóle nie zatrudniać.  Niestety przedsiębiorcy mają w takim myśleniu sporo racji. Jednak należy postawić kluczowe pytanie. Dlaczego tak jest?

Problem kształcenia przez uczelnie osób nie przystosowanych do rynku pracy nie jest problemem tylko i wyłącznie uczelni. Jest to problem zarówno studentów jak i przedsiębiorców. Studentów dlatego, że w sposób oczywisty mają problemy ze znalezieniem pracy. Przedsiębiorców dlatego, że nie mogą znaleźć wykwalifikowanych pracowników. Zatem dlaczego przedsiębiorcy narzekają na braki w przygotowaniu studentów skoro mają wiele możliwości aby przeciwdziałać temu zjawisku? Jakie możliwości? Przede wszystkim współpraca przy tworzeniu programów nauczania. Po drugie możliwość tworzenia specjalności pod konkretne potrzeby danego przedsiębiorcy. Po trzecie realizacja kursów wyrównawczych, czy zajęć praktycznych. Po trzecie przyciąganie studentów na praktyki w trakcie okresu nauki. Po czwarte korzystanie z projektów unijnych, które gwarantują możliwość płatnych starzy po uprzednim prowadzeniu kursów dla studentów. Wszystko to w ramach projektu unijnego: kształcenie na kierunkach technicznych. Próba zrzucania wszystkie na uczelnie jest – mając na uwadze bierność części przedsiębiorców, nieusprawiedliwiona. Nic nie stoi na przeszkodzie aby przedsiębiorcy podejmowali daleko idącą współpracę z uczelniami. Dzięki temu mogą otrzymać pracownika, które będzie spełniał ich wymagania. Jednak kiedy kilka lat temu Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zgłosiło się do jednej z branż technicznych z prośbą o współpracę przy programie kierunku studiów swój akces zapowiedziały trzy firmy! Mówienie dzisiaj, że studenci nic nie potrafią niczego nie zmienia. Część przedsiębiorców doskonale zdaje sobie z tego sprawę i nawiązuje współpracę z uczelniami. Najlepszym przykładem jest firma Level77, które uczestniczy w programie europejskim prowadzący kursy dla studentów. W planie zamierza również otworzyć specjalność na kierunku informatyka pod konkretne potrzeby firmy.

PRportal.pl – informacje prasowe dla biznesu