Styczeń 2012 r. należał do polskiego złotego

By | 31/01/2012

Wbrew przewidywaniom większości analityków i ekonomistów pierwszy miesiąc nowego roku upłynął pod znakiem mocnego umacniania się kursu złotego. Jednak początek miesiąca wcale nie wskazywał na taki scenariusz. Spodziewano się raczej odreagowania po grudniu 2011 r. kiedy to uwaga NBP i BGK (z racji fixingu walutowego z ostatniego dnia roku, który jest istotny dla naliczania polskiego zadłużenia denominowanego w walutach obcych) była skupiona na możliwie jak najmocniejszym zbiciu kursu złotego.

Pierwsze dni stycznia zdawały się potwierdzać te przewidywania, gdyż do 10 stycznia kurs złotówki w stosunku do euro wzrósł o ok. 10 gr. w porównaniu do ostatniego dnia roku osiągając noworoczne maksimum w wysokości 4,52 zł. Podobnie zachowywała się złotówka w stosunku do dolara amerykańskiego, który otarł się o poziom 3,53 zł oraz franka szwajcarskiego, który ponownie osiągnął pułap 3,7 zł.

Jednak w drugiej połowie stycznia, nastąpiła wyraźna aprecjacja złotówki w stosunku do wspomnianych walut. Począwszy od 10 stycznia, przez kolejne trzy tygodnie złoty zyskał na wartości, korzystając z nawrotu globalnego optymizmu i dobrych wieści z gospodarek eurolandu oraz USA. Swoją rolę odegrał też zaplanowany na dzisiejsze popołudnie szczyt Rady Europejskiej, na którym ma zostać podpisany tzw. pakt fiskalny. W efekcie, złotówka zyskała w stosunku do euro i dolara amerykańskiego ponad 25 gr., a do franka szwajcarskiego ok. 20 gr., co jest jednym z najlepszych wyników wśród walut na świecie.

Obserwując zachowanie rynków w przeddzień poprzednich szczytów Unii Europejskiej, można pokusić się o pewne analogie. Zarówno przed spotkaniem przywódców UE 27 października 2011 r., jak i na początku grudnia 2011 r. wzrastała awersja inwestowania w bardziej ryzykowne aktywa, co przekładało się także na aprecjację walut państw należących do rynków wschodzących, w tym Polski. Natomiast zwykle po szczytach następowało pewne rozczarowanie co do wyników, co przekładało się na realizację zysków i ponowny odwrót od aktywów bardziej ryzykownych. Czy początek lutego przyniesie ponowną realizację tego utartego scenariusza?