Przemysł chemiczny powinien być bliżej konsumenta

przez | 08/12/2011

Światowy przemysł chemiczny musi wyjść poza tradycyjne modele planowania biznesu i spojrzeć na rynek w sposób kompleksowy. Oznacza to przede wszystkim większe skupienie uwagi na zmieniających się potrzebach finalnego konsumenta. W dynamicznie rozwijającym się otoczeniu biznesowym, równie ważne jak nacisk na zwiększanie efektywności będzie zrozumienie i podążanie za globalnymi trendami m.in. demograficznymi i urbanizacyjnymi. Właściwe wykorzystanie ich potencjału zadecyduje o przewadze konkurencyjnej w branży – takie wnioski płyną z raportu „End market alchemy” firmy doradczej Deloitte.

Przemysł chemiczny wychodzi już z kryzysu, który dotknął sektor w roku 2008 i 2009. Dla niektórych spółek z tej branży rok 2010 przyniósł rekordowe zyski, będące efektem wzrostu popytu i podjętych działań naprawczych. Jednak zdaniem ekspertów Deloitte metody zastosowane w przeszłości nie są już wystarczające w kontekście budowania wzrostu na najbliższe lata. Analiza średniej rentowności sprzedaży brutto w dekadzie 2000-2010 pokazała, że firmy oferujące produkty finalnemu konsumentowi (m.in. z branży FMCG czy ochrony zdrowia), radzą sobie lepiej niż światowy przemysł chemiczny. W tym samym czasie, stopa wzrostu w sektorze chemicznym zmalała o połowę. W celu kompensaty spadków zysku firmy ograniczyły koszty sprzedaży oraz koszty badań i rozwoju. Jednak w przyszłości możliwości stosowania tych rozwiązań będą ograniczone, dlatego branża musi szukać nowych możliwości wzrostu, m.in. poprzez podążania za światowymi megatrendami (np. demograficznymi, urbanizacyjnymi, niedoboru zasobów).

„Światowe trendy społeczno-demograficzne wskazują na wyzwania, którym można sprostać wprowadzając nowe produkty i rozwiązania. Wymaga to jednak odejścia od tradycyjnego rozwoju produktu w stronę opracowywania bardziej zaawansowanych systemów i rozwiązań, innowacyjnego podejścia oraz lepszego poznania potrzeb klienta końcowego. Zaktualizowany model wzrostu oparty na mechanizmach rynkowych mógłby wzmocnić rolę firm chemicznych, przekształcając je ze zwykłych dostawców substancji ciekłych i stałych w dostawców rozwiązań problemów” – stwierdza Michał Kłos, Dyrektor w Zespole Doradztwa dla Sektora Chemicznego Deloitte.

Przykładem takich niezaspokojonych potrzeb w budownictwie są m.in.: ograniczenie emisji CO2 w produkcji i eksploatacji, materiały budowlane pochodzenia biologicznego, biodegradowalne i energooszczędne (na podstawie megatrendu ekologia/zrównoważony rozwój niedoborów i zasobów), okna dźwiękoszczelne i termoizolowane, stal i aluminium nowej generacji (na podstawie megatrendu urbanizacja), budownictwo mieszkaniowe przyjazne dla osób starszych (na podstawie megatrendu zmiany demograficzne).

Eksperci Deloitte zwracają uwagę na liczne wyzwania, wynikające z decyzji o wejściu firm na nowy rynek lub kontynuowaniu inwestycji w obecnym zakresie. Firma o wielu możliwościach, lecz ograniczonych zasobach, będzie musiała podchodzić do swoich wyborów z większą ostrożnością.

„Analizując megatrendy nie możemy oczywiście zapominać o specyfice polskiego rynku chemicznego. Należy przede wszystkim podkreślić ważność ostatnich zmian własnościowych dla branży, takich jak  przejęcie gdańskich Fosforów przez Zakłady Azotowe Puławy. Mimo tego, że są to zmiany jednostkowe, to dają nadzieję na przyszłość. Niestety, obawy co do skali nadchodzącego kryzysu, bo chyba raczej już nie co do jego wystąpienia, prawdopodobnie po raz kolejny odsuną w bliżej niezdefiniowaną przyszłość rządowe plany dokończenia prywatyzacji w polskim sektorze chemicznym” – mówi Michał Kłos z Deloitte.