Śledź na zakręcie

Jesienią 2011 roku odnotowano drastyczne zmiany na rynku przetworów rybnych. Sytuacja obejmuje zmniejszenie limitów połowowych śledzia w ostatnim sezonie przy jednoczesnym zwiększonym popycie na śledzia. Deficyt tego surowca jest równoznaczny z wysokim wzrostem cen produktów śledziowych.

Przyczyny kryzysu leżą zarówno po stronie podaży, jak i popytu.

Ilość połowów z Morza Norweskiego została zredukowana z 1.643.000 ton w roku 2009 do 988.00 ton w roku 2011. W nadchodzącym roku ilość ta została ponownie zmniejszona do 833.000 ton. W stosunku do roku 2009 oznacza to redukcję o 49%. W najbliższym okresie sytuacja będzie krytyczna, ponieważ dostępne ilości śledzia z połowów do końca 2011 roku wynoszą zaledwie 140.000 ton. Przewiduje się, że zostaną one wyczerpane w ciągu trzech do czterech tygodni.

Równorzędnie ze zmniejszeniem ilości połowów zwiększył się znacznie popyt z Afryki i Rosji. Aktualne zapotrzebowanie na ten surowiec jest tak duże, że brakuje surowca nadającego się do dalszego przetworzenia.

Drastyczny wzrost cen w branży jest nieodzowny. Producenci już obecnie są skonfrontowani z nowymi cenami surowców. Przykładowo obecnie (na początku najważniejszego sezonu połowowego dla branży) cały śledź kosztuje około 6,50 NOK, rok temu o tej porze cena kształtowała się na poziomie 3,0 NOK. Oczywiście obok wzrostu cen surowców, problemem pozostaje zapewnienie ciągłości dostaw. W naszej branży mamy obecnie do czynienia z klasycznym rynkiem producenta . Pozostaje sprawą otwartą jak dalece wzrost cen na półkach sklepowych wpłynie na konsumpcję delikatesów ze śledzia.

Obecna sytuacja wpłynęła na decyzję Niemieckiej grupy Homann – właściciela marki Lisner, lidera rynku przetworów śledziowych w Polsce, która analizowała przejęcie udziałów w polskich spółkach z branży. Jak podkreśla Piotr Janiec, Dyrektor Rynku Lisner Sp. z o. o, podjęto decyzję o tymczasowym wstrzymaniu rozmów dotyczących konsolidacji branży.

PRportal.pl – informacje prasowe dla biznesu