Wywiad z autorem książki „Szkolenia dla administracji publicznej: 101 praktycznych wskazówek dla trenerów”

przez | 29/08/2011

W sierpniu 2011 One Press wydał publikację Radosława Hancewicza pt. „Szkolenia dla administracji publicznej. 101 praktycznych wskazówek dla trenerów”. Agencja SEDNO  od wielu lat, specjalizuje się w szkoleniach dla administracji publicznej. W swojej ofercie mamy wiele interesujących warsztatów typu: „Profesjonalna obsługa klienta w urzędzie”, „Kodeks postępowania administracyjnego w praktyce”, „Nowa Instrukcja Kancelaryjna. Elektroniczne zarządzanie dokumentacją” czy „Public relations w administracji publicznej”. Publikacja Radosława Hancewicza jest pierwszą kompleksową publikacją tego typu, postanowiliśmy więc zadać autorowi kilka pytań odnośnie książki.

Redakcja Trenera BIZNESU (TB): Czy mógłby nam Pan przybliżyć genezę pomysłu wydania „Szkolenia dla administracji publicznej. 101 praktycznych wskazówek dla trenerów”? Czy rynek szkoleń faktycznie potrzebował podziału na dwa sektory: biznesowy i administracyjny?

Radosław Hancewicz (RH): Jako urzędnik byłem na wielu szkoleniach prowadzonych przez trenerów, którzy nigdy nie pracowali w administracji publicznej i zajmowali się głównie szkoleniami dla sektora prywatnego. Duża ich część nie była udana, mimo iż prowadzący, w mojej ocenie, mieli do przekazania wiele ciekawych rzeczy i byli świetnymi fachowcami w swoich dziedzinach. Jako uczestnicy wychodziliśmy w przekonaniu, że my – urzędnicy i trener żyjemy w zupełnie odmiennych światach i mówimy innym językiem. To, co działało na prowadzonych przez niego wcześniej szkoleniach biznesowych, tu się nie sprawdzało.

Niestety znam sytuacje, w których urzędnicy wracali ze szkoleń i mówili, że „szkolenie było fajne, ale nic nie nadaje się do zastosowania w ich pracy”. Książka ma więc przynieść korzyści obu stronom. Firmom szkoleniowym starającym się o organizację szkoleń dla administracji oraz trenerom, którzy mają je prowadzić, ponieważ mogą się dzięki niej lepiej przygotować i lepiej rozumieć posunięcia zamawiającego szkolenie urzędu. Ma także przynieść korzyści urzędnikom, ponieważ czym większe będzie zrozumienie naszego „urzędniczego świata” przez realizatorów szkoleń, tym bardziej będziemy z nich zadowoleni i tym więcej przekazywanej wiedzy uda nam się zastosować w praktyce. Dlatego, w dobrej wierze, postanowiłem zdradzić trochę „kuchni” organizowania i prowadzenia szkoleń dla administracji publicznej.

TB:   W swojej książce pisze Pan: „Mimo przekonania, którego możesz nabrać po przeczytaniu niektórych porad z tej książki, nie zakładaj, że w administracji publicznej wszyscy są słabi, zdemotywowani lub niechętni. Wiele osób przenika do administracji z biznesu, a wiele innych widzi w administracji miejsce, w którym także można się rozwijać i robić karierę.” Czy nie obawia się Pan, że urzędnicy niezwiązani z biznesem mogą poczuć się urażeni tym stwierdzeniem?

RH:   Wręcz przeciwnie, już we wstępie książki zwracam szczególna uwagę, żeby nie dać się zdominować stereotypom nt. administracji, które wielu ludzi w sobie pielęgnuje. W mojej ocenie, mimo iż przed polską administracją publiczną jeszcze wiele pracy, jest to miejsce, w którym można zaobserwować bardzo szybki wzrost świadomości, wiedzy i kompetencji, a ludzie są naprawdę wartościowi i przy odpowiednim do nich podejściu chcą się rozwijać.

Raz jeszcze podkreślę, nazywajmy rzeczy po imieniu, ale nie generalizujmy, bo najgorszą krzywdę jaką można wyrządzić i sobie i urzędnikom to stwierdzenie: „bo wszyscy tacy są”!

Dla przykładu, w książce opisuję jeden ze swoich stereotypów, które miałem w głowie na początku swojej pracy trenerskiej. Wydawało mi się bowiem, że najłatwiej o nowoczesnej i efektywnej administracji będzie mi się rozmawiało z urzędnikami młodymi, z niewielkim stażem. Równocześnie uważałem, że im dłużej ktoś pracuje w administracji, tym bardziej jest zamknięty na nowości. Szybko inna zostałem sprowadzony na ziemię. Zdarzało się, że najbardziej kreatywni na szkoleniach i najbardziej otwarci na zmiany byli ludzie tuż przed emeryturą, a z kolei niektórzy młodzi zachowywali się jak urzędnicy pokazywani przez Bareję w jego komediach. Jak się szybko okazało, nie wiek i staż stanowi tu o otwartości i chęci zmieniania administracji na lepsze, a raczej otwarta głowa i poczucie odpowiedzialności oraz przyzwoitości.

TB:   Odważnie pisze Pan również o wyjazdach integracyjnych urzędników, a konkretnie o aspekcie związanym z alkoholem, który bywa że pojawia się podczas szkoleń (zwłaszcza podczas szkoleń wyjazdowych, wieczorami, ze skutkiem znanym nazajutrz).

Czy wspominając o tym zjawisku czuje się Pan jako osoba przełamująca pewne tabu?

RH:   Całą książkę starałem się pisać odważnie, bez hipokryzji. To w założeniu miała być książka bez tabu i mam nadzieję, że taką jest. Starałem się, żeby poradnik był pozycją praktyczną, blisko życia, a nie zestawem teoretycznych banałów, które nikomu nie są do niczego potrzebne. Ani urzędnicy, ani szkolący ich trenerzy nie potrzebują teorii. Przecież i jedni i drudzy są praktykami.

Odnosząc się jednak konkretnie do pytania dotyczącego alkoholu na szkoleniach wyjazdowych, nigdzie nie stwierdziłem, że alkohol pije się w godzinach przeznaczonych na pracę. A po godzinach szkolenia, dorośli ludzie mają prawo robić co chcą, jeśli nie naruszają tym zasad etyki czy dobrych obyczajów. Co więcej, napisałem w niej, że nie zdarzyło mi się nigdy, żeby jakiekolwiek formy wieczornej integracji przełożyły się negatywnie na zaangażowanie i jakość szkolenia w drugim jego dniu, co może świadczyć tylko o profesjonalizmie urzędników.

TB:   Czy jako trener wewnętrzny Służby Cywilnej dostrzegał Pan tendencję standaryzacji usług szkoleniowych? Czy podpisałby się Pan pod zapisami zaproponowanymi przez PIFS w Standardzie Usług Szkoleniowych (SUS) i zaleciłby Pan jej respektowanie trenującym administrację publiczną?

RH:   Tak. W sytuacji kiedy instytucje publiczne, do realizacji dużych programów szkoleniowych, muszą wyłaniać wykonawców organizując przetargi, w których niejednokrotnie jedynym kryterium wyboru jest cena, z jakością bywa różnie. Co prawda w instytucjach publicznych widać pewną standaryzację oczekiwań w stosunku do realizatorów szkoleń, niemniej nie można tu jeszcze mówić o pełnej unifikacji.

Dlatego uważam, że Standard Usługi Szkoleniowej, choć w wielu miejscach zawiera postulaty oczywiste, powinien być jak najbardziej przestrzegany przez firmy szkolące administrację publiczną. Trzeba jednak pamiętać, że czym innym jest jednak przestrzeganie, a czym inny udokumentowanie, że się przestrzega. Jeśliby firmy startujące w przetargu miałyby to udowodnić, to pewnie musiałyby zatrudnić kilka dodatkowych osób do przygotowania dokumentacji, a ten, kto przetarg rozstrzyga kolejnych kilka do weryfikacji złożonych dokumentów.

TB:   Czy przez lata pracy z urzędnikami dostrzega Pan jakieś globalne zmiany w świadomości i podejściu do klienta? Czy „urząd przyjazny obywatelowi” to mit i frazes, czy też ideał do którego dąży się również poprzez system szkoleń wewnętrznych?

RH:   Z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że jest to jeden z głównych kierunków zmian administracji, a nie żaden mit czy frazes. Świadczy o tym chociażby liczba szkoleń, którą zamawiają u mnie urzędy z tematów związanych z profesjonalną obsługą, komunikacją i urzędniczym savoir-vivrem czy szkoleń, które realizuję dla administracji w której jestem zatrudniony. Na szczęście, wzrost oczekiwań społecznych w stosunku do administracji publicznej sprawił, iż w ostatnim czasie w wielu urzędach nastąpiły zmiany zbliżające te urzędy (w zakresie zarządzania i obsługi klienta) do dobrze funkcjonujących firm

TB:   Jak ocenia Pan pomysł wprowadzenia odpowiedzialności za błędy urzędnicze? Czy może to być Pańskim zdaniem sposób na popularyzację zagadnień „miękkich” w portfelu szkoleń przeznaczonych dla administracji?

RH:   Wolałbym się wstrzymać od oceny. W tej kwestii jestem wewnętrznie podzielony. Wprowadzenie odpowiedzialności, z czego nie wszyscy zdają sobie sprawę, niesie za sobą pozytywne, ale i negatywne następstwa.

TB:   Proszę nam zdradzić, czy oprócz „Szkolenia dla administracji publicznej. 101 praktycznych wskazówek dla trenerów” myśli Pan również o kolejnych publikacjach?

RH:   Tak, piszę obecnie drugą książkę, tym razem skierowaną do pracowników administracji, a w planach mam kolejne. To jednak zbyt wczesny etap, żeby mówić o konkretach.

TB:   Dziękujemy za rozmowę

Rozmawiali: Katarzyna Kutyła, Grzegorz Zbiński

źródło/autor: Agencja SEDNO