Meriläinen i Bajko: konsolidacja konieczna i korzystna

O nadchodzącym procesie konsolidacji rozmawiali w Radzyniu Podlaskim przedstawiciele polskiego mleczarstwa. Większość z nich była zgodna, że obecna struktura branży blokuje rozwój i osłabia jej konkurencyjność. Doświadczenia innych krajów europejskich wskazują tymczasem, że tylko więksi producenci mogą skutecznie rywalizować na rynku rodzimym i międzynarodowym.

Konferencja „Konsolidacja branży mleczarskiej w Polsce i na świecie” zorganizowana przez SM Spomlek w Radzyniu Podlaskim miała przynieść odpowiedź na pytanie – jak może wyglądać konsolidacja polskiego mleczarstwa. Świadomość jej konieczności ma większość przedstawicieli branży, jednak obawy spółdzielców przed utratą wieloletniego dorobku hamują proces. Wbrew obiegowym opiniom, obowiązujące przepisy nie są największą przeszkodą.

– Prawo spółdzielcze jest doskonałym narzędziem, o ile konsolidacja ma nastąpić na partnerskich zasadach. Skutecznie utrudnia natomiast próby wrogiego przejęcia czy przekształcenia w spółkę prawa handlowego wbrew woli członków – zapewnił Edward Bajko, prezes zarządu SM Spomlek. – Jednak istnieje wiele innych form współpracy, niewymagających łączenia istniejących podmiotów lub pozwalających na jego odroczenie i wcześniejsze przetestowanie skuteczności wspólnych działań. To szczególnie ważne w polskich warunkach, gdzie na konsolidację niesłusznie patrzy się jak na porażkę jednej ze stron. Dlatego też tak niewiele mamy przypadków połączeń spółdzielni o podobnym potencjale i zdrowej sytuacji ekonomicznej.

Jako przykład dla polskich mleczarzy posłużyć może historia fińskiego koncernu Valio. Kiedy firma powstała w 1905 r. (istniało wówczas jeszcze Wielkie Księstwo Finlandii z carem Rosji jako głową państwa), jej zadaniem był eksport masła. Założycielami spółki były spółdzielnie mleczarskie. Po ponad 100 latach są one nadal jej właścicielami, choć lista udziałowców ulegała w tym czasie wielu zmianom. Valio w ich imieniu zajmuje się produkcją, sprzedażą i marketingiem, prowadzi badania i ekspansję międzynarodową. Wciąż pozostaje jednak pod kontrolą niezależnych spółdzielni, a więc pośrednio fińskich rolników. Przetwarza obecnie 85 proc. mleka produkowanego w Finlandii. Obok ojczyzny, produkuje także w Belgii, Estonii i Rosji – łącznie posiada 19 zakładów.

– Przewaga strony popytowej w kształtowaniu sytuacji na rynku żywności, jego postępująca liberalizacja oraz nieznane jeszcze pełne konsekwencje światowego kryzysu finansowego to główne powody, dla których nie da się uniknąć konsolidacji w naszej branży – przekonywał Veijo Meriläinen, wiceprezes Valio Ltd, a także były długoletni przewodniczący Europejskiego Stowarzyszenia Mleczarskiego EDA. – Zwłaszcza, że w Unii Europejskiej wciąż kluczową rolę odgrywają mali i średni przetwórcy, a 10 największych firm wypracowuje zaledwie 30 proc. obrotów branży.

Wskazywał także, że kondycja mleczarstwa jest kluczowa dla jakości życia w Europie. Odpowiada ono nie tylko za dostarczanie konsumentom produktów niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu, ale również za poziom dochodów na obszarach wiejskich. W Finlandii aż 45,9 proc. przychodów gospodarstw rolnych pochodzi z produkcji mleka, są jednak regiony na północy i wschodzie kraju, gdzie udział ten wynosi niemal 80 proc.

O wpływie kondycji mleczarni na sytuację rolników mówił też Edward Bajko.

– Z jednej strony mamy coraz większą konkurencję o surowiec, a rolnicy oczekują wyższych stawek. Z drugiej coraz trudniejsze warunki stawia handel. W takich okolicznościach słabe spółdzielnie sobie nie poradzą. Chwilowy oddech, wynikający ze wzrostu cen na produkty, nie może fałszować oceny sytuacji. Tylko działając wspólnie wobec dostawców i odbiorców, są w stanie zapewnić sobie możliwość dalszego istnienia i rozwoju, a rolnikom godziwe warunki życia – podkreślał.

Zdaniem Veijo Meriläinena, to właśnie dostęp do surowca jest kluczowy dla rozwoju branży. Przypominał, że produkcja mleka jest poddana wielu regulacjom i musi spełniać bardzo wysokie wymagania jakościowe. Surowiec podlega też naturalnym ograniczeniom: nie można go transportować na zbyt duże odległości, wciąż nie rozwiązano problemu sezonowości.

– Tymczasem pozycja rynkowa przetwórcy i jego wyniki finansowe mają coraz większy wpływ na stawki, jakie otrzymują jego dostawcy. Równocześnie inwestycje są kosztowne i długoterminowe, zarówno na poziomie gospodarstw, jak i zakładów produkcyjnych – przypominał.

Prezes Bajko przedstawił przebieg procesu, w wyniku którego Spomlek przyłączył Elbląską Spółdzielnię Mleczarską. Szczególnie akcentował, że nastąpiło ono z woli członków obu spółdzielni, a naczelną zasadą było równe traktowanie wszystkich udziałowców. Dlatego dostawcy z okolic Elbląga objęci zostali tym samym cennikiem, mimo że w tym regionie stawki są niższe niż na Podlasiu.

– Rozwiało to obawy, że dawna ESM posłuży jako rezerwuar tańszego mleka. Tymczasem dla nas ważniejszy był efekt synergii, jaki osiągamy łącząc zakłady specjalizujące się w wytwarzaniu żółtego sera. Przy tym bardziej opłacalna jest produkcja na miejscu i zaopatrywanie stamtąd np. odbiorców w północnej Polsce oraz poszerzanie oferty, niż wożenie mleka do Radzynia Podlaskiego. Dlatego na nowe instalacje produkcyjne w zakładzie w podelbląskich Młynarach wydaliśmy ponad 6 mln zł – powiedział Edward Bajko.

Prezes Spomleku podkreślił przy tym, że rozumie opory wielu spółdzielni, obawiających się, że po połączeniu rola z jednej z nich zostanie zredukowana do skupu i transportu mleka. Rozwiązaniem dla nich mogłoby być znalezienie partnera, z którym nie konkurują bezpośrednio o dostawców, a profil produkcji jest komplementarny lub na tyle zbliżony, że zagwarantuje efekt synergii. Przede wszystkim jednak, zachęcał do podejmowania prób konsolidacji w oparciu o różne formy aliansu strategicznego, który może obejmować zarówno całość, jak i poszczególne elementy funkcjonowania spółdzielni, bez konieczności ich formalnego scalania.

PRportal.pl – informacje prasowe dla biznesu