Internet jak wielka giełda zdjęć

przez | 30/12/2010

Polacy uwielbiają wymieniać się zdjęciami w internecie. Rekordzista Naszej Klasy zamieścił na serwerach NK ponad 321 000 plików graficznych. Korzysta na tym także gospodarka – powstaje coraz więcej firm i usług związanych z mniej lub bardziej komercyjną wymianą zdjęć.

Co najbardziej lubimy robić w internecie? To samo, co w „realu” – oglądać i podglądać innych. Rozwój portali społecznościowych i narzędzi internetowych do wymienienia się zdjęciami sprawił, że coraz częściej chcemy nie tylko podglądać, ale sami też być oglądani i podglądani.

Jak informuje Joanna Gajewska, dyrektor ds. komunikacji spółki Nasza-Klasa użytkownicy NK opublikowali od początku istnienia portalu w sumie 639 169 600 zdjęć (dane z listopada 2010).

Średnio Użytkownik NK dodał jak dotąd blisko 27 zdjęć, a rekordzista w tej dziedzinie przesłał aż 321 532 pliki graficzne.

Pod względem użytkowników internetu Polsce wciąż jeszcze daleko do krajów Europy Zachodniej. Regularnie z internetu korzysta ok. 44% Polaków, czyli niewielu w porównaniu np. z Norwegią (86%), czy Wielką Brytanią (70%)  (średnia europejska to 58% – dane za: http://www.internetstats.pl/index.php/2009/01/regularne-korzystanie-z-internetu-polska-na-tle-innych-krajow-europejskich/). Jednak wraz ze wzrostem ilości zdjęć zamieszczanych w internecie rośnie też świadomość jego użytkowników. Niedawno przez polskie media (w tym internet) przetoczyła się fala artykułów na temat zamieszczania danych na portalach społecznościowych. Kiedy okazało się, że regulaminy największych z nich, choć oczywiście nie zabraniają usuwania zdjęć, czy wręcz całego konta, to jednak w nie do końca jasny sposób określają, czy właściciel portalu ma obowiązek pozbyć się wykasowanych przez użytkownika danych ze swoich serwerów.

– Nk.pl jest serwisem, który udostępnia użytkownikom usługę hostingu. Zdjęcia użytkowników pozostają ich własnością. Jeśli ktoś wykorzystał nielegalnie fotografie Użytkownika NK w innym serwisie, sugerujemy użytkownikowi kontakt z jego władzami, ewentualnie udzielamy porady prawnej. Zgłoszenia takich sytuacji należą do rzadkości – mówi Joanna Gajewska.

Użytkowników nie do końca to jednak przekonuje. Niedawno w ramach protestu wielu internautów zrezygnowało z z korzystania z tych portali, bądź zaczęło zmieniać swoje dane osobowe i zdjęcia profilowe na portrety wirtualne – postaci z kreskówek itp.

– Z pewnością nie można powiedzieć, że media społecznościowe przeżywają jakiś kryzys, bo wciąż cieszą się ogromną popularnością. Jednak internauci stają się coraz bardziej świadomi zagrożeń związanych z publikowaniem swoich danych, czy zdjęć. A na tym zyskują portale  zajmujące się hostingiem – mówi Paweł Zmysłowski, współwłaściciel i dyrektor techniczny Vertis.pl. Vertis.pl korzystając z dotacji UE przyznawanych na innowacyjne projekty uruchomił niedawno serwis „Zarabiaj na fotografii“ – narzędzie do wymiany i sprzedaży zdjęć dla mniej i bardziej profesjonalnych fotografów.

– Myślę, że taki będzie w najbliższych latach trend. Ludzie będą szukać bardziej bezpiecznych miejsc do wymieniania się fotografiami, czy to komercyjnie, czy za darmo – mówi Paweł Zmysłowski.

Zabezpieczane hasłem galerie nie dają oczywiście 100% gwarancji prywatności. Jednak prawdopodobieństwo tego, że ktoś wykorzysta bez wiedzy i zgody zamieszczone tam przez nas na nich zdjęcia jest o wiele mniejsze.

– Niestety kwestia praw autorskich zdjęć zamieszczanych w internecie jest wciąż jeszcze w Polsce traktowana nieco „po macoszemu”. Słynna formułka „niska szkodliwość czynu”, którą znamy z umorzonych spraw np. o kradzież często skutecznie zniechęca autorów fotografii do dochodzenie swoich praw – mówi Bogusław Makar, zawodowy fotograf, ekspert z Vertis.pl.

Joanna Gajewska z NK dodaje, że ponieważ do wielomilionowego portalu wgrywana jest ogromna ilość treści, to w tak dużej społeczności zawsze pewien procent danych będzie stanowił nadużycie, wynikające choćby ze zwykłej nieświadomości.

– Sytuacje takie monitorujemy na podstawie zgłoszeń. W przypadku zamieszczenia zdjęcia bez zgody, udostępniamy formularz kontaktowy, gdzie każdy (nie tylko użytkownik NK) może przesłać do nas zawiadomienie. Jeżeli zdjęcie nie budzi wątpliwości, a zgłoszenie posiada charakter wiarygodnej wiadomości, autor profilu zostaje powiadomiony o fakcie zgłoszenia, a zdjęcie jest niezwłoczne usuwane z serwisu  po otrzymaniu i zweryfikowaniu przez naszych specjalistów – zapewnia Joanna Gajewska.

W ostatnim czasie do internetu coraz chętniej przenosi się także polski biznes.

– Liczba firmowych „fan page” rośnie lawinowo. Profil na FB, czy NK chce mieć niemal każda firma, która jest choć trochę świadoma budowania swojego wizerunku – mówi Aleksandra Ślifirska, dyrektor zarządzający agencji Kobold PR.

Profile na tych dwóch najbardziej znany ch w Polsce portalach stworzone z myślą o osobach, nie były więc najlepszymi narzędziami do komunikacji dla firm. Z czasem powstały więc profile oficjalne, które cieszą się zainteresowaniem znanych osób, NGOsów, czy dostawców kontentu.

– Niedawno wprowadziliśmy też nowy produkt, Grupy, który umożliwia firmom budowę internetowych społeczności w naszym serwisie. Produkt ten będzie systematycznie rozwijany – zapewnia Joanna Gajewska z NK.

Dodajmy, że w Polsce stale rośnie także ilość firm zajmujących się hostingiem. Wiele z nich powstało dzięki dotacjom z Unii Europejskiej.

O zainteresowaniu alternatywnymi do portali społecznościowych narzędziami do wymiany zdjęć świadczy z kolei fakt, że na serwisie „Zarabiaj na fotografii” w ciągu pierwszego miesiąca funkcjonowania (serwis ruszył 20 listopada) zarejestrowało się już ponad 1000 fotografów. – A nasz tutorial na temat tego jak korzystać z serwisu umieszczony na youtube ma już na swoim koncie ponad pięć tysięcy odsłon – mówi Bogusław Makar.

źródło/autor: Vertis.pl