Ostatnia lomo-niedziela

Blisko 13 tysięcy zdjęć złożonych w mozaikową lomo-ścianę, można oglądać w Manufakturze jeszcze przez kilka dni. Wystawa PoLOMOland, prezentująca analogowy świat widziany obiektywem starego aparatu fotograficznego, dobiegnie końca w najbliższą niedzielę (3 października). 

Lomograficzny labirynt w Manufakturze to największa jak dotąd lomo-ściana w Polsce.

Skąd wzięły się te wszystkie zdjęcia? Organizatorzy wystawy w ramach konkursu „Lomografie za burtą, czyli zdjęcia Łodzi spoza Łodzi” przez cały sierpień zbierali fotografie, wykonane w stylistyce lomograficznej, a związane z Łodzią. Zbierali też inne lomograficzne obrazy właśnie po to, by zbudować z nich jedyny i niepowtarzalny analogowy miniświat.

Nurt zwany lomografią, wywodzi się z Wiednia, powstał w latach 90. XX w, a jego nazwa pochodzi od radzieckiego aparatu fotograficznego Łomo. Artyści z Wiednia  odrzucili wszelkie zasady fotografowania, bo zdjęcia wykonywane w technice lomografii mają być nieprzemyślane, spontaniczne i przypadkowe. Zdjęcia często są zaciemnione lub prześwietlone, a nierzeczywiste barwy fotografii, prezentowanych seriami budują niezwykły lomoświat.

źródło/autor: ŁSIM Topografie

PRportal.pl – informacje prasowe dla biznesu