Przedsiębiorcy czekają na zmiany przepisów o Specjalnych Strefach Ekonomicznych

Według najnowszego badania firmy doradczej Deloitte, ponad 36% przedsiębiorców inwestujących w Specjalnych Strefach Ekonomicznych uważa, że w obecnej sytuacji rynkowej, najtrudniejszym warunkiem do spełnienia staje się obowiązek minimalnego poziomu zatrudnienia, określonego w zezwoleniu na prowadzenie działalności w Strefie. Zgodnie z obowiązującym dziś prawem obowiązek ten co do zasady nie może zostać zmieniony. Nowelizacja prawa w tym zakresie może przyczynić się do utrzymania poziomu inwestycji w SSE.

„Nasze badanie miało na celu poznanie opinii przedsiębiorców strefowych przede wszystkim na temat efektywności korzystania ze strefowej ulgi podatkowej oraz praktycznych aspektów działania w SSE. Ponadto sonda miała na celu określenie czy i ewentualnie jakie zmiany przepisów są oczekiwane” – mówi Tomasz Konik, Partner w Zespole Deloitte ds. SSE.

Analiza uzyskanych odpowiedzi prowadzi do kilku kluczowych wniosków. Po pierwsze efektywność ulgi w SSE zależy od rentowności danego biznesu. Inwestor decydując się na projekt w SSE i ponoszący nakłady inwestycyjne nie ma żadnej gwarancji czy i w jakiej wielkości poniesione nakłady przełożą się na faktyczne oszczędności podatkowe. Badanie potwierdziło, że większość przedsiębiorców strefowych nie wykorzysta przysługującym im ulgi w podatku dochodowym. Po drugie inwestorzy nadal oczekują zmian, które pomogłyby im przetrwać trudny okres spowolnienia gospodarczego, kiedy efektywność SSE spada praktycznie do zera, przy jednoczesnym obowiązku dochowania ściśle określonych warunków wynikających z zezwolenia. Dodatkowo oczekiwane są zmiany, które uatrakcyjniłyby inwestycje i reinwestycje. Warto bowiem pamiętać, że liczna grupa inwestorów już wypełniła wszystkie warunki, związane z korzystaniem z pomocy publicznej, a kolejny projekt wiąże się również z dodatkową deklaracją w zakresie utrzymania już funkcjonującego zakładu.

Na dzień 31 grudnia 2009 r.liczba ważnych zezwoleń we wszystkich 14 SSE wyniosła 1 253, poniesione nakłady inwestycyjne wyniosły 66 589,7 mln złotych, a liczba nowych miejsc pracy równa była 150 928. Według stanu na 11 maja 2010 r. SSE obejmują 13 336,2977 ha obszaru Polski. Jak pokazują statystyki, Specjalne Strefy Ekonomiczne okazały się bardzo efektywnym instrumentem zachęcającym do inwestycji. Rok 2009 zaowocował też jednak kilkoma niepokojącymi statystykami. Udało się co prawda utrzymać dalszy wzrost wartości inwestycji (kolejne 9 994 mln złotych), jednak na niższym poziomie niż w latach ubiegłych (w roku 2008 był to wzrost 23%, a 2009 r. 17,4%).

Po raz pierwszy zaobserwowano także spadek liczby, zatrudnionych w SSE. Nowe miejsca pracy tworzone w związku z nowymi projektami, które jak widać były ciągle realizowane, nie zdołały już zneutralizować, negatywnego trendu ograniczania zatrudnienia u inwestorów już działających w Strefach. Niepokojące było również to, że w 2009 r. wygaszono aż 44 zezwolenia (smutny rekord) w związku z rezygnacją z realizacji projektu.

„Wysokość minimalnego zatrudnienia staje się coraz poważniejszym problemem dla inwestorów. Wydaje się, że wprowadzenie możliwości obniżenia wymogu minimalnego poziomu zatrudnienia określonego w zezwoleniu, nawet o 20%, może zapobiec utracie zezwoleń, dla dużej grupy inwestorów wiążącej się z zakończeniem działalności w ogóle, co przyczyniłoby się do zagrożenia już istniejących miejsc pracy” – mówi Tomasz Konik.

Blisko jedna trzecia przedsiębiorstw, które prowadzą lub nawet zakończyły już inwestycje w SSE nie uzyskała jeszcze żadnej korzyści podatkowej w tego tytułu i to pomimo poniesienia określonych wydatków i utworzenia miejsc pracy. Badanie pokazuje jednak, że ponad połowa przedsiębiorców, którzy już prowadzą działalność w SSE (54,6%) poważnie rozważyłaby decyzję o rozpoczęciu nowego projektu inwestycyjnego w strefie jeżeli nie wiązałoby to się z koniecznością tworzenia nowych miejsc pracy. „Warto pamiętać, że reinwestycje, wiążą się z zakupem nowych, często innowacyjnych maszyn i urządzeń zwiększających wydajność zakładu i uodparniających go na wahania koniunktury, czy też rosnące w Polsce koszty pracy. Być może nie tworzy się wówczas nowych miejsc pracy lecz w bardzo znaczący sposób zapewnia trwałość już utworzonych” – komentuje Marek Sienkiewicz, Menedżer w Zespole Deloitte ds. SSE.

Jedną z głównych zachęt dla inwestorów lokujących swoje projekty w SSE jest zwolnienie z podatku dochodowego. Pomoc stanowi formę refundacji kosztów nowego projektu inwestycyjnego. Stąd też kwota nakładów inwestycyjnych związanych z takim projektem stanowi podstawę do kalkulacji przysługującej przedsiębiorcy maksymalnej kwoty ulgi podatkowej. Równocześnie, aby skorzystać z ulgi w podatku dochodowym, nie wystarczy zrealizować projekt inwestycyjny, ale również konieczne jest wypracowanie dochodu w odpowiedniej wysokości. Jest to zatem instrument szczególnie wrażliwy na wahania koniunktury i spadki rentowności projektów i tylko w określonej sytuacji rynkowej, działa jako rzeczywista zachęta inwestycyjna.

„Grupa inwestorów oczekujących na planowane zmiany w ustawie o SSE nadal jest duża. Trzeba więc przypomnieć, że prace nad zmianami trwają już ponad 18 miesięcy. Przedsiębiorcy postulują również poprawę stosowania prawa oraz jednolitość jego interpretacji. Opieranie się wyłącznie na stosowanej praktyce w przypadku wątpliwych kwestii podatkowych nie gwarantuje pewności i stabilności w funkcjonowaniu SSE. Gruntowna reforma przepisów strefowych mogłaby ostatecznie wykluczyć szereg wątpliwości.” – podsumowuje Tomasz Konik z Deloitte,

źródło/autor: Deloitte

PRportal.pl – informacje prasowe dla biznesu