Gold Finance: Podsumowanie dnia 15.06.2010

przez | 16/06/2010

Niewielki spadek indeksów na Wall Street pod koniec poniedziałkowej sesji jedynie przez chwilę wywarł negatywny wpływ na nastroje europejskich inwestorów. Szybko uznali, że nie ma się czego obawiać i z coraz większą chęcią kupowali akcje, powodując zwyżkę giełdowych wskaźników. Optymizm był tak powszechny, że w niepamięć odeszły wczorajsze obawy związane z Grecją i Hiszpanią.

Nie był w stanie przytłumić go nawet bardzo zły odczyt indeksu nastrojów, wyliczanego przez instytut ZEW, w kwestii perspektyw gospodarki. Powszechne też było oczekiwanie na poważniejsze impulsy. Dane zza oceanu dziś ich nie przyniosły.

Polska GPW

Słaba końcówka poniedziałkowych notowań w Stanach Zjednoczonych nieco zdeprymowała naszych inwestorów. Indeks największych spółek tracił na otwarciu 1,5 proc. To w dużej mierze efekt dokonanej przed sesją korekty związanej z odjęciem dywidend, przypadających akcjonariuszom Telekomunikacji Polskiej i KGHM. Spadki pozostałych wskaźników były znacznie mniejsze. Zresztą WIG20 też dość szybko się pozbierał. Zmniejszył skalę przeceny do 0,8 proc., korzystając z poprawy sytuacji na głównych parkietach europejskich. Należał jednak do najsłabszych na naszym kontynencie i o powrocie powyżej poziomu 2400 punktów nie było mowy. Korzystanie z pomocy w postaci rosnącego optymizmu na innych giełdach przychodziło mu z coraz większym trudem. Około południa był wciąż 0,5 proc. pod kreską. Poza zwyżkującymi po 1,5-1,7 proc. papierami KGHM i Telekomunikacji Polskiej oraz PGNiG, zmiany cen akcji największych spółek były niewielkie, a handel nie był zbyt ożywiony. Obroty ledwie przekroczyły 1,1 mld zł. WIG20 stracił ostatecznie 0,8 proc., WIG i sWIG80 zwyżkowały po 0,2 proc., a wskaźnik średnich firm nie zmienił swej wartości w porównaniu do poniedziałkowego zamknięcia.

Giełdy zagraniczne

Bycze zapędy w trakcie poniedziałkowej sesji na Wall Street skutecznie powstrzymała decyzja agencji Moody’s o dość drastycznym obniżeniu ratingu greckich obligacji, degradujących je do poziomu „śmieciowego”. Powstała więc dość ciekawa sytuacja. Rynek wyraźnie miał chęć rosnąć, a po fatalnej informacji indeksy zniżkowały stosunkowo nieznacznie, bo jedynie o 0,2 proc., choć czasu na głębszy spadek miały dosyć. Może to świadczyć o tym, że siła rynku jest spora, podobnie jak odporność inwestorów na złe wieści. Z wyciąganiem dalej idących wniosków warto jednak nieco zaczekać. Na razie można stwierdzić, że trzecie już w ciągu ostatnich kilkunastu sesji wyjście S&P500 powyżej 1100 punktów skończyło się niepowodzeniem. Indeks nadal porusza się więc w bok i dopóki nie opuści przedziału 1050-1100 punktów, trudno przesądzić w jakim kierunku podąży.

Reakcja parkietów azjatyckich na słabszą końcówkę dnia w Stanach Zjednoczonych była umiarkowana. Na większości z nich zanotowano dziś niewielkie wzrosty. Ich liderem był wskaźnik giełdy na Tajwanie. Shanghai Composite zyskał 0,3 proc., a Nikkei zwiększył swoją wartość o niecałe 0,1 proc.

Na głównych giełdach europejskich indeksy zaczęły dzień od spadków po około 0,5 proc. Nieznacznie słabszy był paryski CAC40. We Frankfurcie indeks przez moment spadł poniżej wywalczonego wczoraj poziomu 6100 punktów i w pierwszej części handlu starał się go utrzymać. Indeksy w Bukareszcie i Budapeszcie traciły rano po 0,7 proc., wskaźnik w Sofii zniżkował o 0,2 proc., a moskiewski RTS rósł o 0,5 proc. Liderem spadków był indeks w Atenach, który zniżkował o ponad 2 proc., a tuż za nim plasował się madrycki IBEX, spadający o 1,7 proc. Informacja o obniżeniu ratingu Grecji i pogłoski o pomocy dla Hiszpanii zrobiły więc swoje, choć reakcja nie była zbyt drastyczna. Po dwóch godzinach handlu sytuacja na niemal wszystkich parkietach wyraźnie się poprawiła. Choć wyszły one nad kreskę, to skala wzrostów nie była zbyt duża i w większości przypadków nie przekraczała 1 proc. Tuż po godzinie 16.00 indeksy w Paryżu, Londynie i Frankfurcie zyskiwały po 0,6-0,7 proc. Na tle ogólnego marazmu wyróżniał się jedynie rosnący o 2,5 proc. RTS.

Waluty

Światowy rynek walutowy dość spokojnie zareagował w poniedziałek na obniżenie oceny dla Grecji. Przez większą część dnia kurs euro zwyżkował, docierając do poziomu 1,229 dolara. Po informacji agencji Moody’s cofnął się do poziomu nieco powyżej 1,22 dolara. Dziś rano osłabienie było kontynuowane, jednak zatrzymało się na poziomie 1,217 dolara, skąd rozpoczął się kolejny ruch w górę. Na razie więc nie pojawiło się niebezpieczeństwo powrotu do przeceny wspólnej waluty. Można mówić jedynie o niewielkiej korekcie w trwającej od 7 czerwca tendencji wzrostowej i szansach na jej kontynuację.

Nasza waluta wyraźnie odczuła wahania na światowym rynku, słabnąc dziś rano. Dolar zdrożał z 3,32 zł do 3,358 zł. Kurs euro wzrósł o prawie 2 grosze, zbliżając się do 4,09 zł, zaś za franka trzeba było płacić 2,93 zł. Dość szybko jednak złoty przystąpił do odrabiania strat. Pod koniec dnia za dolara płacono 3,32 zł, za euro 4,07 zł, a za franka 2,91 zł.

Podsumowanie

Nasze indeksy zachowywały się na tle pozostałych wskaźników europejskich wyjątkowo słabo. WIG20 cały czas przebywał pod kreską i poziom 2400 punktów był dla niego nieosiągalny. Jedynym sukcesem byków było zmniejszenie początkowej skali spadku. W obrazie rynku niewiele się zmieniło i wciąż wypada czekać na poważniejsze impulsy, które wskażą kierunek ruchu na rynku. Nadejdą one najpewniej zza granicy, jednak trzeba też pamiętać o możliwości wystąpienia dziwnych zachowań w związku ze zbliżającym się terminem rozliczania kontraktów terminowych.

Roman Przasnyski

Główny Analityk Gold Finance