Rajd Polski: Mikołaj Kempa przed Leszkiem Kapłanem

67. Rajd Polski, czyli najważniejsza impreza w rajdowym kalendarzu, już za nami. Walka na szutrowych oesach wokół Mikołajek była bardzo zacięta, nie zabrakło także niespodzianek, zarówno tych na trasie, jak i w klasyfikacji końcowej. Wśród 52 załóg, które stanęły na starcie, znalazły się dwa zespoły z klasy N3 (www.KlasaN3.pl) – Mikołaj Kempa i Michał Grudziński (Honda Civic Type-R) oraz Leszek Kapłan, wyjątkowo startujący z Krzysztofem Grzenią w dobrze znanym Oplu Astra GSi.

Zmagania rozpoczęły dwa przejazdy superoesu w Mikołajkach, rozegrane w piątkowy wieczór. Obie próby wygrali Kempa i Grudziński, co dało im 10-sekundowe prowadzenie nad Kapłanem i Grzenią. Kierowca Astry dopiero zapoznawał się z szutrową nawierzchnią, nic więc dziwnego, że także na pierwszej sobotniej próbie zanotował sporą stratę do rywali. Niestety już na kolejnym odcinku duet Kapłan/Grzenia był zmuszony wycofać się z walki po uszkodzeniu chłodnicy, które było konsekwencją odważnego i długiego skoku na jednej z hop.

Mikołaj Kempa i Michał Grudziński podróżowali więc samotnie do mety pierwszego etapu, jednak nie oznaczało to wolnej jazdy. Załoga Hondy plasowała się na coraz wyższych lokatach, na koniec dnia zajmując 20 miejsce w klasyfikacji generalnej, ósme w grupie N oraz oczywiście pierwsze w klasie N3. Leszek Kapłan i Krzysztof Grzenia, sklasyfikowani dzięki systemowi SupeRally, zakończyli etap jako 39 załoga „generalki”, 14 grupy N i druga klasy N3.

Niedzielny etap to kolejne 125 kilometrów oesowych po wymagających, szutrowych trasach. Do walki powrócili Leszek Kapłan i Krzysztof Grzenia, którzy po naprawieniu swojej rajdówki liczyli na kolejne doświadczenia na luźnej nawierzchni. Załoga Astry podróżowała szybszym tempem niż w sobotę, a straty do Mikołaja Kempy i Michała Grudzińskiego były zdecydowanie mniejsze. Niestety na trzecim oesie duetowi Kapłan/Grzenia przytrafiło się dachowanie. Próbę udało się ukończyć, ale uszkodzenia samochodu były na tyle poważne, że załoga ponownie musiała się wycofać.

Szybkie tempo utrzymywali natomiast Kempa i Grudziński, którzy pozwolili sobie nie nieco zabawy na ulubionych szutrach. Ostatecznie załoga Hondy finiszowała na 17 miejscu w „generalce” 67. Rajdu Polski, 7 w grupie N i pierwszym w klasie N3. W klasyfikacji drugiego dnia Kempa i Grudziński znaleźli się jeszcze wyżej, bo na 16 pozycji w rajdzie i 6 w grupie N. Kapłan i Grzenia zakończyli rajd na 36 miejscu, będąc jednocześnie 12 załogą w grupie N i drugą w klasie N3. Mimo wykorzystania dwóch kół ratunkowych w postaci SupeRally, załoga wyjechała z Mazur z uśmiechami na twarzy.

Z powodu niższej frekwencji podczas Rajdu Polski, dwa etapowe triumfy w klasie N3 dały Mikołajowi Kempie tylko 4 punkty, natomiast Leszek Kapłan zdobył dwa „oczka”. Zawodnicy awansowali jednak w punktacji – Mikołaj Kempa na trzecie miejsce, a Leszek Kapłan na siódme. Liderem nadal pozostaje Piotr Krotoszyński, mający punkt przewagi nad Piotrem „Herbim” Rudzkim. Na czwarte miejsce spadł Rafał Janczak, który zapowiada jednak rewanż podczas Rajdu Bohemia, na który już teraz zapraszamy wszystkich kibiców! Więcej informacji oraz multimedia znajdziecie na www.KlasaN3.pl. Nie liczcie także, że pozwolimy Wam się nudzić przez niemal miesiąc, który pozostał do czwartej rundy RSMP.

Mikołaj Kempa: To mój pierwszy start w Rajdzie Polski oraz drugi z Mikołajem. Bardzo szybkie, wymagające odcinki z dużą ilością szczytów. Pogoda dopisała, choć nocne ulewy spowodowały, że co chwilę spotkać można było kałuże, na które trzeba było zwracać szczególną uwagę. Bardzo cieszę się z naszej jazdy i z wyniku. Czekamy teraz wspólnie na Rajd Bohemii, na którym chcemy się pokazać z jak najlepszej strony, licząc na walkę w klasie N3. Chciałbym podziękować firmom GULF, BALTICON, OLPOL WAWRZYN i rodzinie, bez których start nie doszedłby do skutku, jak również „Bracia Motorsport” za świetne przygotowanie auta oraz Michałowi „Hołkowi” Grudzińskiemu za bardzo dobre nawigowanie, a naszym kibicom i przyjaciołom za doping.

Leszek Kapłan: Tak sobotnie, jak i niedzielne odcinki były dla mnie nowością oraz niesamowitym wyzwaniem. Wiedzieliśmy, że będzie ciężko, ale nie spodziewaliśmy się, że aż tak, zwłaszcza dla naszego samochodu. Rajd rozpoczął się już w piątek wieczorem, rozegranym dwukrotnie prologiem na torze w Mikołajkach. Byliśmy trochę stremowani, ponieważ nigdy wcześniej nie widzieliśmy tak wielu kibiców obserwujących przejazdy i jakby nie było pierwszy raz startowaliśmy w takim składzie. Pomimo tremy, pewnie wygraliśmy oba przejazdy prologu z załogą Opla Calibry – Arkiem i Agnieszką Nowikow. Nie straciliśmy także zbyt wiele do naszych głównych rywali w N3 – Mikołaja Kempy i Michała Grudzińskiego.

– Sobotnie zmagania rozpoczęliśmy dość pechowo. Po około 2 kilometrach od startu, na bardzo niepozornej hopie, nasz samochód – po długim skoku – zanurkował przodem. Lądowanie odbyło się niestety bez telemarku, potężnym uderzeniem w ziemię, co spowodowało znaczne uszkodzenia samochodu. Na szczęście udało nam się dojechać do mety odcinka bez zdemolowania przegrzewającego się silnika. Wiedząc, że mamy przed sobą jeszcze wiele kilometrów do przejechania z niesprawnym chłodzeniem postanowiliśmy pierwszy raz skorzystać z błogosławionego systemu SupeRally.

– Nasi mechanicy jak zwykle jednak pokazali kunszt rajdowej mechaniki. Odstawiliśmy na strefę samochód, który u zwykłego mechanika w warsztacie spędziłby 2 tygodnie, a chłopaki ogarnęli naszą rajdówkę w ciągu 4 godzin. Wielkie podziękowania z naszej strony dla Tomka Sanecznika, Darka Raka, Kajtka Raka i Kuby Sanecznika za poświęcenie i doprowadzenie naszego samochodu do 100% sprawności – to była fantastyczna robota.

– W niedzielny poranek wstaliśmy w świetnych humorach z mocnym postanowieniem poprawy skuteczności i pozycji w generalce. Do pierwszego i drugiego niedzielnego odcinka wystartowaliśmy bardzo skoncentrowani. Po dwóch oesach udało nam się awansować o jedną pozycję. W trakcie pokonywania 12 odcinka, na szybkim lewym czwórkowym zakręcie nasz samochód nagle wystrzelił w górę, wykonując pełne salto przez prawy bok. Powodu, przez który opuściliśmy drogę niestety nie poznamy. Zainstalowana w samochodzie kamera nie działała poprawnie i zarejestrowany został jedynie dźwięk.

– Po rolce wylądowaliśmy na kołach, dzięki czemu ukończyliśmy odcinek. Niestety po mecie stop okazało się, że nie możemy kontynuować jazdy i zmuszeni byliśmy zgłosić się kolejny raz do SupeRally. Takim oto sposobem zdobyliśmy 2 miejsce w klasie N3 i cenne 2 punkty do klasyfikacji sezonu. Współpraca z Krzyśkiem układała się nadzwyczaj dobrze. Pomimo tylko kilku przejechanych odcinków i wielu przygód obydwaj jesteśmy zadowoleni ze wspólnego startu i mam nadzieję, że jeżeli będzie konieczność, to Krzysiek wsiądzie jeszcze ze mną do samochodu.

źródło/autor: KlasaN3.pl

PRportal.pl – informacje prasowe dla biznesu