Kryzys w Grecji utoruje drogę dla „kontrolowanej oszczędności”

przez | 11/06/2010

Podczas gdy rynki oczekują zakończenia kryzysu w Grecji, Unia Europejska pozostaje w ciągłym zagrożeniu ryzykiem rządowym, które w nadchodzących latach raczej wzrośnie niż zniknie. Najważniejszą sprawą dla Unii Europejskiej, a szczególnie dla Francji i Niemiec, jest to, że ani strefa euro ani sama UE nie mają żadnych urzędowych mechanizmów, żeby pomóc krajom, które popadną w tarapaty.

W związku z tym pojawia się oczekiwanie, że w konsekwencji greckiego kryzysu, mechanizmy takie zostaną stworzone w ramach Unii Europejskiej w celu zmierzenia się z tym problemem oraz potencjalnymi kryzysami w przyszłości. Grecja nie jest osamotniona. Wiele krajów rozwiniętych ma obecnie niewspółmiernie wysoki poziom zadłużenia i będą one potrzebowały redukcji deficytu i długów oraz wsparcia swoich silniejszych przyjaciół przez najbliższe trzy do pięciu lat.

Rynki wzywają do “kontrolowanej oszczędności”

Wyraźnie widać, że każdy kraj, którego wydatki przewyższają dochody, co dotyczy również Japonii, USA, Wielkiej Brytanii i dużej części Europy, w najbliższym czasie wejdzie na krótki lub średni okres w czas tak zwanej „oszczędności”. Oczywiste jest, że rynki wolałyby „oszczędność kontrolowaną” niż „oszczędność wymuszoną przez rynek”. W praktyce oznacza to, że kraje te będą musiały efektywniej radzić sobie z sytuacją ekonomiczną, zanim doprowadzi ona rynek zewnętrzny do ograniczenia wydatków, ponieważ wstrząs ekonomiczny spowodowany oszczędnością wymuszoną przez rynek nie leży w interesie gospodarki ani ustawodawców.

Oszczędność wiąże się jednak z mniejszym wzrostem – mówi Neil Dwane, Dyrektor ds. Inwestycji w Europie w RCM, spółce Allianz Global Investors. – Oznacza to utrzymanie z własnych środków czyli oszczędzanie i obniżenie poziomu dźwigni finansowej. Dlatego uważamy, że w średnim okresie czasu inwestorzy dostrzegą prawdopodobnie bardziej atrakcyjny i relatywnie większy wzrost na rynkach wschodzących. W rozwiniętym świecie powinien pojawić się również wzrost korporacji spowodowany przez firmy otwarte na franczyzę na rynkach wschodzących oraz firmy i kraje których produkcja jest teraz słabo reprezentowana w tamtym regionie.

Euro a inflacja

Jeśli chodzi o inflację, to siła euro w ostatnich kilku latach obniżała zagrożenie z tej strony. Słabsze euro może przyczynić się do wyższego niż dotychczas poziomu inflacji w Europie. Nie można jednak tego przeceniać, gdy spojrzymy na rynki wschodzące, mamy tam dowody na to, że nawet obecnie, Chiny i inne kraje azjatyckie zaczynają odczuwać zagrożenie inflacją z powodu rosnących cen żywności, surowców i paliwa.

Inflacja jest zdecydowanie czymś co zaczyna rozwijać się w cieniu – twierdzi Neil Dwane, Dyrektor ds. Inwestycji w Europie w RCM, spółce Allianz Global Investors. – Jednak mimo to uważamy, że słabsze euro jest tym czego Europa potrzebuje, żeby utrzymać wzrost, a ostatnio zaobserwowaliśmy obiecujące dane na temat niemieckiego eksportu, któremu z pewnością pomogła aktualna słabość euro.

Stan gospodarczego odrodzenia i ciągłego ryzyka

Zdaniem Allianz Global Investors istnieją twarde dowody na to, że odrodzenie gospodarcze Europy utknęło w miejscu.

Dane dotyczące europejskiej gospodarki są rozczarowujące – mówi Neil Dwane, Dyrektor ds. Inwestycji w Europie w RCM, spółce Allianz Global Investors. – Produkcja przemysłowa i inne wskaźniki ujawniają przerwę we wzroście spowodowaną po części, zwłaszcza w Niemczech, we Włoszech i we Francji, zniesieniem dopłat za złomowanie samochodów. Rynki prawdopodobnie nie doceniły jak silny wpływ na przemysł miała taka zachęta finansowa i teraz kiedy została ona roztrwoniona nie jest jasne jaki będzie realny popyt. Obserwujemy, więc moment zatrzymania gospodarczego w Europie i w Wielkiej Brytanii, oraz z czym nie do końca się zgadzamy, również w USA. Rynek nieruchomości po złapaniu oddechu znów popadł w kłopoty, przemysł samochodowy, po swojej własnej zachęcie do złomowania, również wyraźnie utknął w martwym punkcie. Jednak zaobserwowaliśmy, że w USA dane dotyczące sektora usług są dużo lepsze niż można by oczekiwać. To bardzo istotne jeśli weźmiemy pod uwagę że usługi stanowią 65-70% amerykańskiej gospodarki. Jak na razie gospodarka USA wydaje się wyprzedzać europejską jeśli chodzi o prognozy ekonomiczne.

źródło/autor: Edelman