Otylia, Lidia, Weronika… mój pierwszy raz z maszyną

przez | 25/05/2010

Zawsze przed ważnym wydarzeniem, rozmową czy spotkaniem prześladuje mnie pech. Urywa mi się sznurówka, nie umiem znaleźć dwóch jednakowych skarpetek czy kluczyków od samochodu. Wczoraj, gdy wybierałem się na rozmowę o pracę, w momencie zawiązywania butów stało się coś strasznego. Przy akompaniamencie cichego trzasku, moje jedyne spodnie od garnituru pękły na szwie…

Pięknie, dokładnie takie mam szczęście. Jak nie sznurówka to spodnie. Przecież nie pójdę w dżinsach! W panice zacząłem przetrząsać szafy w poszukiwaniu czegokolwiek eleganckiego, co mógłbym na siebie włożyć. Bojówki, krótkie spodnie, szkocki klit – zawartość półek była bogata, ale sytuacja zaczynała wyglądać coraz bardziej beznadziejnie. Mój zdesperowany wzrok padł na maszynę do szycia stojącą w rogu pokoju. A może?… Złapałem za telefon i wybrałem numer mojej dziewczyny.

Na początku ustaliliśmy fakty dotyczące tajemniczego urządzenia, które narzeczona nazwała „Łucznikiem”. Dowiedziałem się, że mogę za jego pomocą zszyć spodnie, co więcej jest to podobno bardzo proste.

– Igła jest już założona, kolor nitki też jest dobry bo ostatnio ci te spodnie skracałam – tłumaczyła uspokajająco – po prostu przewróć je na lewą stronę i złóż wzdłuż krawędzi. Włącz maszynę, podłóż spodnie pod stopkę, opuść ją, wciśnij nogą pedał i szyj prowadząc materiał do przodu. Potem, aby szew był mocniejszy, wystarczy że przełączysz maszynę na szycie wsteczne. To coś, jak bieg wsteczny w samochodzie.

Szyj! – jasne, łatwo powiedzieć. Byłem pewien obaw, czy aby nie przyszyję sobie palców do tych nieszczęsnych spodni. Serce zaczęło pompować adrenalinę, kiedy usiadłem pierwszy raz przy maszynie. Zrobiłem wszystko dokładnie tak, jak zostałem poinstruowany i o dziwo okazało się, że to urządzenie praktycznie szyje samo! Podniosłem nogę z pedału kiedy zszyłem rozdarcie z góry i z powrotem. Maszyna marki Łucznik przestała szyć, ale kiedy podniosłem stopkę i próbowałem zabrać spodnie, stwierdziłem, że ciągną się za nimi jakieś nitki. Odciąłem je i związałem na supeł, mając nadzieję, że to właśnie powinienem zrobić. Naprawione spodnie wyglądały jak nowe. Szycie nie okazało się tak trudne jak się spodziewałem. Może kiedyś, już bez stresu, spróbuję uszyć coś jeszcze?

Spojrzałem na zegarek i zdałem sobie sprawę, że cała operacja dzięki maszynie marki Łucznik, zajęła tylko kilka minut. Bez problemu zdążę na rozmowę o pracę.

Tak to prawda, mężczyzna coraz częściej sięga po maszynę do szycia. Początkowo jest to chęć zaspokojenia ciekawości, zrozumienia dlaczego szycie na maszynie jest tak zajmującym hobby jego dziewczyny, narzeczonej, żony. Następnie po pierwszych udanych próbach pojawia się satysfakcja i pewność, że w tak łatwy sposób można poradzić sobie z naprawą czy przeróbką garderoby. Ostatecznie, męska część użytkowników maszyn do domowego szycia staje się miłośnikami kreowania stylu, mody i sposobów na wyróżnienie się. Przecież to oni mają wielkie zasługi w świecie mody, więc kochane pozwólmy im szyć.

źródło/autor: Echo PR

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.