Wszystko sprzysięgło się przeciw bykom

Inwestorzy bardzo krótko cieszyli się dziś niewielkimi zwyżkami cen akcji. Nastroje szybko się pogorszyły. Sprzyjały temu spadki na głównych giełdach azjatyckich, słabszy niż oczekiwano odczyt indeksu nastrojów w niemieckiej gospodarce i zniżkujące kontrakty na amerykański indeksy, wskazujące na zakończenie trwającej już 8 lutego fali wzrostowej. Jeśli dodamy do tego nieudaną próbę umocnienia się euro, kontratak dolara oraz spore spadki notowań ropy naftowej i miedzi, widać, że byki nie miały szans na sukces. Ich niepokój wzmagało też oczekiwanie na środowe wystąpienie szefa Fed w Kongresie. Zdecydowanie gorsza od oczekiwań wartość wskaźnika zaufania konsumentów przesądziły o pogłębieniu przeceny na rynku akcji.

Polska GPW

Wtorkowa sesja w Warszawie zaczęła się od umiarkowanego wzrostu głównych indeksów. WIG20 i WIG zyskiwały po około 0,2 proc. Wskaźnik średnich spółek rósł o 0,15 proc., a sWIG80 tracił nieco ponad 0,1 proc. Jednak nawet ten bardzo ostrożny optymizm wkrótce wyparował i około południa indeks największych spółek zniżkował już o 0,8 proc. Gwiazdą sesji były akcje Telekomunikacji Polskiej, które rosły o 2-3 proc. mimo, że spółka ogłosiła wyniki gorsze, niż się spodziewano. Początkowo po ponad 1 proc. zwyżkowały papiery BRE i Lotosu, szybko jednak dotknęła je przecena i wczesnym popołudniem traciły już po 1,5-2 proc. Na sporych minusach znalazły się walory wszystkich firm surowcowych. Akcje KGHM spadały o 1,5 proc., a PKN Orlen o 2 proc. Końcówka sesji przyniosła zwiększenie skali przeceny w reakcji na pogorszenie się wskaźnika nastrojów amerykańskich konsumentów. Ostatecznie indeks największych spółek stracił 1,19 proc., WIG zniżkował o 0,85 proc., wskaźnik średnich firm zmniejszył swoją wartość o 0,45 proc., a sWIG80 o 0,47 proc. Obroty nieznacznie przekroczyły miliard złotych.

Giełdy zagraniczne

W warunkach braku impulsów w postaci informacji i wydarzeń ze sfery gospodarki, inwestorom za oceanem zabrakło w poniedziałek pomysłu na handel. Indeksami „rzucało” we wszystkie strony, raz spadały pod kreskę, to znów nad nią powracały. Ostatecznie byki nie zdołały obronić swoich pozycji i w końcówce sesji oddały pole. Dow Jones stracił 0,18 proc., a S&P500 zniżkował o 0,1 proc. spadając poniżej 1110 punktów. Jak można było przypuszczać, trwający osiem sesji marsz w górę został powstrzymany, a poziom ten znów staje się barierą trudną do przejścia.

Po poniedziałkowej optymistycznej jednomyślności azjatyckich inwestorów, dziś nastroje nie były już tak jednoznaczne. Wzrostowo było w Hong Kongu, gdzie indeks zyskał 1,2 proc., na Tajwanie, rosnącym o 0,5 proc. oraz w Bombaju i Seulu. Nikkei skorygował dziś nieco swój euforyczny poniedziałkowy wzrost o 2,7 proc., zniżkując o prawie 0,5 proc. Shanghai B Share spadł o 0,13 proc., zaś Shanghai Composite stracił niemal 0,7 proc. Główne giełdy europejskie zaczęły dzień od niewielkich wzrostów. Indeks w Paryżu zyskiwał na otwarciu 0,7 proc., DAX rósł o 0,45 proc., a FTSE o 0,15 proc. Nastroje szybko jednak zaczęły się pogarszać i około południa wszystkie trzy wskaźniki znalazły się pod kreską. Indeks giełdy we Frankfurcie tracił 0,6 proc. Powodem był gorszy niż się spodziewano odczyt indeksu nastrojów w gospodarce, wyliczanego przez niemiecki instytut Ifo. Na parkietach naszego regionu spadki sięgały po około 1 proc. Niewielkie wzrosty notowano jedynie w Bukareszcie i Rydze. Kiepska była sytuacja na giełdzie w Atenach, gdzie indeks tracił 1,6 proc. Handlowi towarzyszyła blokada giełdy przez związkowców, co stanowiło mały przedsmak zapowiedzianego na środę strajku generalnego. W Madrycie zniżka przekraczała 1,2 proc. Także indeks w Turcji spadał o 1,5 proc. Tuż po godzinie 16.15 DAX tracił 1,2 proc., CAC40 zniżkował o 1,4 proc., a FTSE o niespełna 0,2 proc.

Waluty

Po dość spokojnym poniedziałku, na światowy rynek walutowy powróciła nerwowość. Dziś przed południem wspólna waluta przypuściła mocny atak na „zielonego”. W jego wyniku kurs euro znalazł się w pobliżu 1,37 dolara. Jednak kontra była równie dynamiczna i po dwóch godzinach amerykańska waluta odrobiła straty z nawiązką. W południe euro wyceniano na 1,356 dolara.

Ranek był bardzo pomyślny dla naszej waluty. Dolara można było kupić już za 2,88 zł, a kurs euro spadł poniżej 3,95 zł, czyli do poziomu najniższego od ponad roku. Rozczarowujące dane dotyczące sprzedaży detalicznej oraz dynamiczne zmiany na rynku światowym spowodowały osłabienie złotego do obu walut. Euro zdrożało o 2 grosze,a dolar o 4 grosze. Za franka płacono 2,69-2,7 zł, najmniej od pierwszych dni lutego. Na rynku pojawiły się opinie, że słabość franka może wynikać z interwencji szwajcarskiego banku centralnego.

Podsumowanie

Trwająca od kilku dni fala wzrostów wyraźnie traci swój potencjał. Bez bardziej zdecydowanego impulsu, który mógłby doprowadzić do jej kontynuacji, nastroje mogą się pogorszyć. Dziś było to wyraźnie widać. Losy rynku w średnim terminie wciąż jednak dalekie są od rozstrzygnięcia. Być może takim impulsem stanie się wyraźna deklaracja szefa Fed Bena Bernankego, która oddali perspektywę podwyżki stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych i zmniejszy obawy związane z tym posunięciem. Jednak prędzej czy później inwestorom przyjdzie się z tymi obawami zmierzyć.

Roman Przasnyski, Gold Finance

źródło/autor: Ciszewski Financial Communications

PRportal.pl – informacje prasowe dla biznesu