Miały być szczyty, a są spadki

przez | 14/01/2010

Ubiegły tydzień rozpalił oczekiwania inwestorów dotyczące rozwoju wydarzeń na światowych parkietach w ciągu następnych tygodni. Indeksy znalazły się blisko maksimów i gdy wydawało się, że kolejne szczyty będą w zasadzie formalnością, sytuacja mocno się zmieniła. Niestety wpływ miały tak naprawdę dwie informacje, które sprawiły, że na giełdach rozpoczęła się przecena akcji.

Pierwsza z nich dotyczyła słabszych od oczekiwań wyników kwartalnych spółki Alcoa (producent aluminium), które zaniepokoiły inwestorów w perspektywie kolejnych publikacji. Druga to informacje z Chin dotyczące podwyższenia stopy rezerw obowiązkowych o 50 punktów bazowych. Rynek zinterpretował to jako początek zacieśniania polityki pieniężnej przez banki centralne na świecie.

Efekt mógł być tylko jeden. Indeksy zarówno w Europie, jak i za Oceanem solidarnie spadały. Podobnie sytuacja wyglądała na GPW. Spadki głównych indeksów o blisko 1% przy wzmożonych obrotach (ponad 1,6 mld złotych) dają jasno do zrozumienia, że po optymistycznym początku roku sytuacja zaczyna robić się niepokojąca. Oczywiście nie należy dramatyzować, ale ryzyko głębszej korekty wzrosło. Oprócz giełd, we wtorek traciły także surowce, a w szczególności miedź i złoto. Spadki na giełdach wpłynęły także negatywnie na złotego. Nasza waluta osłabiła się w stosunku do dolara (powrócił powyżej 2,80 zł) i euro (cena wzrosła powyżej 4,07 zł).

Można dyskutować o tym, czy obecna przecena będzie nadal kontynuowana. Na razie inwestorzy są rozczarowani pierwszymi wynikami kwartalnymi. Obawy o kondycję pozostałych spółek zaczęły rosnąć. W związku z tym istotne w perspektywie dalszych rozstrzygnięć będą publikacje wyników Intela oraz JP Morgan (w czwartek i piątek). Jeśli one będą również gorsze od i tak niskich oczekiwań, to obecne spadki mogą nabrać rozpędu. Należy pamiętać o tym, że wyniki są porównywane z ubiegłym rokiem, który był fatalny. Taka sytuacja może zwiększyć wagę publikowanych raportów.

Maciej Dyja