Rynek akcji, obligacji i surowców w grudniu i całym 2009 roku

przez | 13/01/2010

Grudzień jak i cały 2009 rok na głównym parkiecie świata, czyli w USA, kończymy w dobrych nastrojach. Główne amerykańskie indeksy zyskały w grudniu odpowiednio Nasdaq 5,81%, S&P500 1,78%, Dow Jones 0,80%. W całym 2009 amerykańskie indeksy zyskały odpowiednio Nasdaq 43,89%, S&P500 23,45%, Dow Jones 18,82%.

tab1Wśród sektorów indeksu S&P500 najwięcej w mijającym roku zyskały: sektor technologiczny 59,92%, sektor surowcowy 45,23%, sektor dóbr luksusowych 38,76%. Najgorzej w 2009 roku wypadły: sektor telekomunikacyjny wzrost o 2,63%, sektor użyteczności publicznej wzrost o 6,80%. Oba wymienione sektory są to typowe sektory defensywne, które zazwyczaj najmniej tracą na spadkach i najmniej zyskują na wzrostach, gdyż koniunktura gospodarcza nie ma wielkiego wpływu na ich wyniki finansowe i stabilność biznesu.

Sektor o którym najgłośniej było w 2009 roku i który wzbudzał najwięcej kontrowersji, czyli sektor finansowy, zyskał w 2009 roku 14,80%, czyli poniżej wzrostu całego indeksu S&P500, co wskazuje, że krwioobieg gospodarki nie jest jeszcze w optymalnej kondycji.

tab3

Z technicznego punktu widzenia indeks S&P500 zakończył grudzień powyżej średnich 15, 30 i 45 sesyjnych, co oznacza, że trend wzrostowy jest kontynuowany. Na oscylatorze MACD jak i STS obowiązują sygnały kupna. To co można uznać jako sygnał ostrzegawczy, to jest coraz wyższe poziomy oscylatora RSI. Oscylator ten jest już bardzo blisko poziomów wykupienia rynku, podobnie jak oscylator Williams’ %R. Jednakże w trendach wzrostowych oscylator ten może utrzymywać się długo na podwyższonych poziomach. Ale patrząc na świecach tygodniowych oscylator RSI znajduje się na poziomach widzianych ostatnio w połowie 2007 roku, czyli jest na bardzo wysoko, co jest sygnałem ostrzegawczym przed możliwa korektą w trendzie wzrostowym. Jednakże żadne wyraźne sygnały sprzedaży jeszcze się nie pojawiły.

tab2
Wykres. Indeks S&P 500 (świece dzienne)

Na wykresie indeksu S&P500 na świecach dziennych sytuacja nie zmienia się zasadniczo od kilku miesięcy, gdyż znajdujemy się cały czas w pięknym trendzie wzrostowym. Grudzień był o tyle istotny, gdyż po raz pierwszy w 2009 roku indeks S&P500 zamknął miesiąc powyżej 1100 punktów, co daje duże prawdopodobieństwo dalszych wzrostów.

Niezmieniony pozostaje fakt, iż indeks wybił się w lipcu ponad poziom linii szyi odwróconej formacji RGR, co teoretycznie daje potencjał wzrostu nawet do poziomów około 1200 punktów. Są to poziomy od których rozpoczęła się gwałtowna przecena w 2008 roku spowodowana informacjami o upadku banku Lehman Brothers.

Rynek akcji w Polsce w grudniu jak i całym 2009 roku zachowywał się podobnie jak rynki akcji w krajach uznawanych za bardziej rozwinięte gospodarczo. Główne warszawskie indeksy zyskały w grudniu  odpowiednio: WIG 1,02%, WIG20 1,53%, mWIG40 2,69%, a sWIG80 zyskał 0,65%. W całym 2009 roku indeksy na GPW zyskały odpowiednio: WIG 46,85%, WIG20 33,47%, mWIG40 55,24%, a sWIG80 zyskał najwięcej, bo aż 61,85%.

Jeśli popatrzymy na stopy zwrotu indeksu WIG w poszczególnych latach od 1994 roku, zauważamy iż stopa zwrotu odnotowana w 2009 roku jest drugą najwyższą stopą zwrotu tego indeksu w historii GPW, a lepszy był tylko rok 1996 kiedy to WIG zyskał 89,07%. Zatem nie należy się spodziewać, że rok 2010 będzie równie dobry jak 2009. Choć oczywiście tempo wzrostu gospodarczego mierzonego wzrostem PKB w przedziale miedzy 3% a 4% powinno spowodować wzrost zysków spółek miedzy 15-20%, a to powinno doprowadzić do wzrostów cen akcji. Jeśli dodamy do tego w miarę niska bazę do porównań, czyli rok 2009 w którym to firmy zawiązały bardzo duże rezerwy, które znacząco obniżyły zyski netto, to średni wzrost zysków spółek w 2010 może być znacząco wyższy od 20%. Jednak z pewnością cześć wzrostu zysków spółek jest już w cenach akcji.

Wykres. Stopy zwrotu indeksu WIG od 1994 roku.
tab3

Z technicznego punktu widzenia indeks WIG20 znajduje się od lutego 2009 roku w trendzie wzrostowym. Indeks jest powyżej średnich 15, 30 i 45 sesyjnych. Na oscylatorach MACD i STS obowiązują sygnały kupna. To co może niepokoić w krótkim terminie to zbliżanie się oscylatora RSI do poziomów sygnalizujących wykupienie rynku. Patrząc na świecach tygodniowych oscylator RSI również znajduje się wysoko. Jest na poziomach widzianych ostatnio w 2007 roku.

Bardzo istotnym sygnałem sprzedaży byłoby dopiero wyjście indeksu WIG20 z kanału wzrostowego dołem, co na razie nie nastąpiło. Najbliższe opory to około 2400, 2500 i 2750 punktów. Natomiast najbliższe wsparcia to 2300-2330 punktów.

Wykres. Indeks WIG20 (świece dzienne)
tab2

tab5W grudniu jak i w całym 2009 roku polski rynek akcji na tle pozostałych rynków emerging markets wypadł bardzo słabo. W całym 2009 roku WIG 20 był najgorszym indeksem spośród analizowanych. Drugi najgorszy, czyli KOSPI, zyskał o 16 punktów procentowych więcej od WIG20.

Natomiast najlepiej wśród rynków emerging markets zyskał indeks rosyjski, czyli RTS, bo aż 128%. Indeks turecki, czyli ISE100, zyskał 96%. A indeks brazylijski, czyli Bovespa, zyskał 82% i jest niemal na swoim historycznym szczycie podczas gdy pozostałym indeksom do tych szczytów brakuje jeszcze po kilkadziesiąt procent.

W kolejnych kilku tygodniach uwaga inwestorów krajowych jak i zagranicznych z pewnością będzie skupiona na wynikach finansowych za IV kw. 2009  publikowanych przez amerykańskie firmy. I w zasadzie te wyniki powinny mieć decydujący wpływ na zachowanie się rynków akcji.

Natomiast w całym 2010 roku z pewnością trudno będzie utrzymać tempo wzrostów z 2009 r., który należał do bardzo udanych, choć też bardzo nerwowych. Prognozy gospodarcze na rok 2010 mówią o utrzymaniu się ożywienia gospodarczego w gospodarce światowej, które obserwowaliśmy w końcówce 2009 roku. Wzrost gospodarczy powinien przełożyć się na wzrost zysków spółek. Natomiast wzrost zysków powinien przełożyć się na wzrost cena akcji spółek. Jednak należy pamiętać, że część wzrostu zysków spółek jest już w cenach akcji. I tylko lepsze wyniki niż oczekiwania mogą sprawić, że akcje jeszcze znacznie podrożeją.

Rynek długu

Grudzień jak i cały 2009 rok na rynku obligacji przyniósł znaczący wzrost rentowności 10 letnich obligacji skarbowych w USA. W samym grudniu rentowności wzrosły z 3,19% do 3,83%. Natomiast w 2009 roku rentowności wzrosły z 2,36% do 3,83%. Natomiast 10-latki niemieckie zanotowały wzrost rentowność  z 3,15% do 3,38% w grudniu i z 2,95% do 3,38% w 2009 roku.

Tak znaczący wzrost rentowności obligacji, szczególnie w USA, to z jednej strony efekt wcześniejszych bardzo gwałtownych spadków rentowności, które w dłuższym okresie czasu były niemożliwe do utrzymania. Z drugiej strony, wzrost rentowności to efekt ożywienia gospodarczego, a co z tym się wiąże wzrost oczekiwań inflacyjnych. Co prawda FED twierdzi, że stopy procentowe w USA jeszcze przez pewien czas pozostaną na niskim poziomie aby nie zdusić wzrostu gospodarczego ale jak widać, rynek ma inne zdanie na ten temat.

W Polsce rentowności obligacji 10-cio letnich wzrosły w grudniu nieznacznie, gdyż z 6,19% do 6,25% i w zasadzie od kilku miesięcy znajdują się w trendzie bocznym. Jednak w 2009 roku rentowności wzrosły z 5,36% do 6,25%, co już jest bardziej zauważalna zmiana. W Polsce jednak, w całym 2010 spodziewany jest spadek inflacji (podczas gdy na świecie w większości krajów spodziewany jest jej wzrost), głównie ze względu na mniejsze oczekiwane podwyżki cen regulowanych takich jak prąd, gaz. Także ze względu na umocnienie złotego, co znacząco obniży koszty importu wielu towarów, a to powinno przełożyć się na spadki cen.

Ze względu na oczekiwany spadek inflacji istnieje mniejsze lub małe prawdopodobieństwo podniesienia stóp procentowych przez RPP w 2010 roku. Ale zakładając utrzymanie się ożywienia gospodarczego na świecie w latach 2010-2012, w końcu wyższe ceny światowe przełożą się na wzrost cen w Polsce, a to z pewnością skłoni RPP do podniesienia stóp procentowych. Być może nastąpi to dopiero w 2011 roku.

Na rynku obligacji korporacyjnych, który bardzo ucierpiał na kryzysie finansowym, obecny wzrost apetytu na ryzyko spowodował znaczący wzrost cen obligacji i coraz mniej jest już na nim okazji. Oczywiście rentowności obligacji są znacznie wyższe od obligacji rządowych. Na wzrost cen obligacji korporacyjnych nie pozostaje bez znaczenia postępujące ożywienie gospodarcze, które zmniejsza prawdopodobieństwo upadku firm i nie wykupienia przez nie wyemitowanych obligacji. A skoro ryzyko inwestycyjne maleje to cena obligacji rośnie.

Rynek surowców

W grudniu rynek surowców rósł wraz ze wzrostami na giełdach i mimo umacniającego się dolara do euro (spadek kursu EUR/USD). Indeks surowców – CRB – kończy miesiąc na  plusie wynoszącym 2,16%. W całym 2009 roku  surowce rosły na fali wzrostów na giełdach, a słabnący dolar do euro (wzrost kursu EUR/USD) również pomagał wzrostom. W tak sprzyjających okolicznościach najwięcej w 2009 roku można było zarobić na metalach przemysłowych, a wśród nich najwięcej zyskała miedź, bo aż 121%. Jednak jak spojrzymy na wykres miedzi to zauważymy, że już odrobiła ona niemal całe spadki z ostatniej bessy, stąd dalszy potencjał do wzrostu jej cen wydaje nie tak duży jak na innych metalach przemysłowych.

tab6Na kolejnym miejscu pod względem stopy zwrotu w 2009 roku znalazł się pallad, który też jest bardzo użyteczny w przemyśle, ale zaliczany jest do metali szlachetnych. I w zasadzie na tle pozostałych metali szlachetnych wyróżnił się znacząco pod względem stopy zwrotu. Podczas gdy złoto, które odmieniano przez wszystkie przypadki, zyskało w mijającym roku najmniej spośród analizowanych surowców, bo zaledwie 24,76%.

Wśród metali przemysłowych ponad 100% w 2009 roku zyskały jeszcze: cynk wzrost o 108% i ołów wzrost o 101%. Natomiast relatywnie mało do tej pory zyskały ceny niklu i pod względem wycen historycznych na tym metalu można upatrywać większego potencjału wzrostu.

Poza metalami na uwagę zasługuje również blisko 90% wzrost cen ropy naftowej, która kończy rok 2009 na poziomie blisko 80 dolarów za baryłkę. Do 150 usd za baryłkę z 2008 roku jeszcze jest znaczący potencjał wzrostu ale czy tak wysokie ceny ropy jeszcze się pojawią – trudno przewidzieć.

Patrząc w dłuższej perspektywie i ze względów fundamentalnych, ciągle surowce i spółki surowcowe mają szanse zyskiwać w wyniku, zarówno oczekiwanego przyspieszenia wzrostu gospodarczego, który powinien generować zwiększony popyt na surowce. Większy popyt oznacza wyższe ceny. Dodatkowo wzrost gospodarczy połączony ze znaczącym wzrostem podaży pieniądza, z którym właśnie mamy do czynienia, powinien w przyszłości spowodować wzrost inflacji. A surowce często są traktowane jako ochrona przed inflacją. Poza tym, niskie stopy procentowe i dużo taniego pieniądza, który został wpompowany w rynek przez banki centralne wielu państw to również czynniki sprzyjające wzrostowi cen surowców. Inwestorzy przy tak niskich stopach procentowych będą szukać inwestycji o wyższych oczekiwanych stopach zwrotu i o wyższym ryzyku, a do takich inwestycji należą inwestycje w surowce. Rynek surowców jest znacznie skorelowany z dolarem. Gdy dolar słabnie ceny surowców rosną. Biorąc pod uwagę tak znaczący wzrost podaży dolarów na świecie, które są drukowane przez USA celem pobudzenia gospodarki, trudno spodziewać się, żeby dolar w najbliższym czasie zyskiwał na wartości.

Zagrożeń dla rynku surowców należy upatrywać z planowanym stopniowym wycofywaniu się rządów z planów ożywienia gospodarczego. Obecnym zagrożeniem są jedynie coraz to wyższe poziomy cenowe. Ale podstawowa regułą inwestowania jest gra z trendem. Skoro istnieje trend wzrostowy – należy z nim podążać, aż do czasu pojawienia się wyraźnych sygnałów odwrócenia.

Piotr Lodkowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.