Ministerstwo zdrowia monopolizuje medycynę pracy

przez | 11/01/2010

Ministerstwo Zdrowia proponując zwiększenie limitów badań, które może wykonać odbywający specjalizację lekarz medycyny pracy, de facto chroni Wojewódzkie Ośrodki Medycyny Pracy przed konkurencją w postaci firm prowadzących podstawowe usługi z tego zakresu.

Projektowane rozporządzenie wprowadza limit badań niezbędnych do prowadzenia specjalizacji w dziedzinie medycyny pracy w wysokości 3000 na lekarza. Warto podkreślić, że projekt rozporządzenia regulujący tę materię przedstawiony w trakcie prac legislacyjnych nad zmianą ustawy o służbie medycyny pracy określał ten limit na 1500 badań. Taką też liczbę zawierają programy specjalizacji z zakresu medycyny pracy.

Od 1998 roku, tj. od chwili wejścia w życie Ustawy o Służbie Medycyny Pracy, powstało kilka tysięcy małych i średnich firm prowadzących podstawowe usługi z zakresu medycyny pracy. Taka też idea przyświecała pomysłodawcom i autorom ustawy. Podstawowe usługi miały wykonywać przedsiębiorstwa, prowadząc uczciwą konkurencję na wolnym rynku, natomiast nadzór nad nimi miały pełnić instytucje publiczne – WOMP-y, które otrzymały również kompetencje odwoławcze. Niestety wykorzystując furtkę w prawie polegającą na wykonywaniu badań profilaktycznych pod pozorem prowadzenia specjalizacji, dyrektorzy WOMP-ów weszli na otwarty rynek świadczeń podstawowych, stając się konkurentem dla nadzorowanych przez siebie podmiotów gospodarczych. Co więcej – otrzymali na to błogosławieństwo i ochronę wysokich urzędników publicznych, którzy winni stać na straży praworządności. Najwyraźniej jednak drobne oszczędności w finansach publicznych, którymi mogą się wykazać, były i są dla nich ważniejsze. Urzędnicy nie zauważają, że swoim działaniem podważają zaufanie do państwa jako instytucji stojącej na straży praworządności. Wszystko wskazuje na to, ze Ministerstwo Zdrowia zamierza przekierować cały rynek badań profilaktycznych do WOMP-ów, co już widać po braku zleceń dla działających na otwartym rynku przedsiębiorstw medycyny pracy.

Warto podkreślić, że WOMP-y, jako jednostki kontroli i nadzoru, mają możliwość zapoznawania się z warunkami umów, na jakich świadczą usługi kontrolowane podmioty i wykorzystują zdobywane informacje przy konstruowaniu „konkurencyjnych” ofert.

Proponowane regulacje będą miały szkodliwy wpływ na rynek pracy, konkurencyjność gospodarki i funkcjonowanie przedsiębiorstw.

Wprowadzenie zaproponowanego rozporządzenia spowoduje pogłębienie istniejących dziś patologii, dotyczących systemu opieki zdrowotnej nad osobami pracującymi oraz prowadzi do renacjonalizacji obszaru dotychczas wolnorynkowego i dalszego ograniczenia konkurencji na korzyść instytucji publicznych. Wypaczony zostanie całkowicie sens Ustawy o służbie medycyny pracy.

Nielogiczne tłumaczenie Ministra Zdrowia

Przedstawiony w uzasadnieniu projektu argument, że proponowany poziom limitu „stanowi zabezpieczenie – przed ewentualną koniecznością oczekiwania na skorzystanie z limitu badań w roku następnym – w przypadku nałożenia się w danym roku większej od planowanej liczby lekarzy specjalizujących się z różnych przyczyn (np. losowych lub przełożenia odbycia stażu na rok następny)” jest niezrozumiały i nielogiczny, gdyż określany w rozporządzeniu limit przypada na jednego lekarza, a nie na rok czy na jednostkę prowadzącą specjalizację. Argument ten ponadto jest nie tylko kuriozalny i nieprzyzwoity, ale również pozbawiony sensu, ujawnia jednak (i jest to jedyna jego zaleta) prawdziwe motywy wprowadzenia zawyżonego limitu. Jest to prowadzona od lat polityka Ministerstwa Zdrowia, której celem jest ochrona Wojewódzkich Ośrodków Medycyny Pracy permanentnie naruszających prawo i próba nadania tym działaniom pozorów legalności. Podobnie liczba 1000 badań na jednego lekarza odbywającego staż kierunkowy jest bardzo zawyżona.

Należy również zauważyć iż Ministerstwo Zdrowia realizuje obecnie zaplanowany na osiem lat duży (na sumę 140 mln zł), finansowany ze środków Unii Europejskiej Projekt Systemowy „Kształcenie w ramach procesu specjalizacji lekarzy deficytowych specjalności tj. onkologów, kardiologów, lekarzy medycyny pracy”, który dodatkowo zasili zastrzykiem finansowym instytucje publiczne „konkurujące” na rynku medycyny pracy. Jednakże z dostępnych danych statystycznych wynika, że lekarze o specjalizacji z medycyny pracy wcale nie są deficytowi – około 1/3 lekarzy tej specjalności sygnalizuje brak zleceń.

Nasze zaniepokojenie budzi również fakt przeprowadzania konsultacji w tak szerokim stopniu z Wojewódzkimi Ośrodkami Medycyny Pracy – środowiskiem materialnie zainteresowanym kształtem rozporządzenia. Przypadek ten niepokojąco przypomina sprawę „ustawy hazardowej” konsultowanej z przedstawicielami kasyn i właścicielami automatów do gier.