Rozterki prawne – rejestracja stron internetowych

przez | 29/11/2009

Otaczający nas świat ciągle się zmienia. Dotyczy to m. in. szeroko rozumianych „nowych technologii”. Sytuacja ta zmusza nas do refleksji nad prawnymi aspektami ich funkcjonowania. Internet wciąż dla wielu z nas stanowi wirtualną rzeczywistość, w której nie obowiązują żadne prawa.

Nie zdajemy sobie sprawy z prawnych konsekwencji takich zjawisk jak: handel w Internecie, korzystanie z poczty, użytkowanie witryn internetowych, naruszenie praw autorskich innych użytkowników itp.

Wzbudzającym ostatnimi czasy wiele emocji problemem, z którym muszą się zmierzyć „internetowi bywalcy” jest kwestia rejestracji publikowanych treści w „sieci”. Nie od dziś polscy internauci zadają sobie pytanie czy umieszczane przez nich materiały, podlegają prawu prasowemu? Czy „strony www”, zgodnie z mechanizmem, który przewiduje prawo prasowe, rejestruje się w sądzie? W celu poszukiwania odpowiedzi na te, i inne nurtujące pytania z pogranicza prawa prasowego i tzw. „ prawa internetu”, należy zajrzeć do obowiązujących przepisów prawnych, a także orzecznictwa sądowego.
Kwestia rejestracji stron internetowych nie bez kozery jest przedmiotem polemiki w doktrynie i publicystyce prawniczej. Wszystko za sprawą interpretacyjnych nieścisłości.

Co się tak naprawdę rejestruje? Serfując w internecie w poszukiwaniu odpowiedzi na to pytanie, dostrzeżemy panującą swoistą pojęciową dżunglę. Jedni twierdzą, że chodzi o tytuł prasowy, inni-prasę, jeszcze inni- internet. Nie dajmy się ponieść tej pojęciowej fantazji. Ustawa- prawo prasowe, mówi wyraźnie. Zgodnie z art. 20, rejestracji w sądzie wymaga wydawanie dziennika lub czasopisma. Pamiętajmy, iż niezastosowanie się do wskazanego wyżej obowiązku, grozi zastosowaniem sankcji karnej, którą przewiduje art. 45 tejże ustawy. W myśl tego przepisu, kto wydaje dziennik, lub czasopismo bez rejestracji albo zawieszone – podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.

Ustawodawca, chcąc ułatwić nam zadanie, wprost zdefiniował m. in. takie pojęcia jak: dziennik, czasopismo oraz prasa. W myśl art. 7 ust. 1 przywoływanej wcześniej ustawy dziennikiem jest ogólnoinformacyjny druk periodyczny lub przekaz za pomocą dźwięku oraz dźwięku i obrazu, ukazujący się częściej niż raz w tygodniu. Podobna zasada ma również zastosowanie do czasopism. Pod pojęciem prasy zaś kryją się publikacje periodyczne, które nie tworzą zamkniętej, jednorodnej całości, ukazujące się nie rzadziej niż raz do roku, opatrzone stałym tytułem albo nazwą, numerem bieżącym i datą, a w szczególności: dzienniki, czasopisma (…). Ustawodawca mówi ponadto, iż prasą są także wszelkie istniejące i powstające w wyniku postępu technicznego środki masowego przekazywania, upowszechniające publikacje periodyczne za pomocą druku, wizji, fonii lub innej techniki rozpowszechniania.

W powyższych definicjach na szczególną uwagę zasługuje pojęcie „periodyczności prasy”, która oznacza, iż ukazuje się ona, co jakiś stały, określony czas. Chcąc więc odpowiedzieć na pytanie, czy podlegamy obowiązkowi rejestracji, w naszej konkretnej  sytuacji, musimy ustalić, czy treści, które publikujemy w sieci to druk periodyczny,  czy też przekaz za pomocą dźwięku  lub  dźwięku i obrazu. Jeśli stwierdzimy, iż nie mamy druku, nie ma dźwięku, jeśli wreszcie nie ma dźwięku i obrazu (łącznie), to wówczas nie ma ani dziennika ani czasopisma, a jak wcześniej nadmieniłam, rejestruje się tylko dziennik i czasopismo. I tylko ktoś, kto wydaje dziennik lub czasopismo bez rejestracji podlega karze.

Rzecz wydaje się prosta, ale ocena czy rzeczywiście, jako internauci, publikujemy dziennik lub czasopismo, w praktyce nastręcza wiele trudności. Warto pamiętać, że w  kwestii internetowej rejestracji wypowiedział się Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 26 lipca 2007 r. (IV KK 174/07, Biuletyn Prawa Karnego 2007, nr 15). Sąd zwrócił m. in. uwagę na fakt, iż prasę należy rozumieć, jako zbiorcze pojęcie, które obejmuje zarówno dzienniki, jak i czasopisma, ale także wszelkie istniejące i powstające w wyniku postępu technicznego środki masowego przekazywania(…), upowszechniające publikacje periodyczne za pomocą druku, wizji, fonii lub innej techniki rozpowszechniania.

Mając powyższe na uwadze SN podkreślił także, iż dzienniki i czasopisma przez to, że ukazują się w internecie, nie tracą tym samym znamion tytułu prasowego, zarówno wówczas, gdy przekaz w internecie towarzyszy przekazowi utrwalonemu na papierze, drukowanemu, stanowiąc inną elektroniczną jego postać w systemie on line, jak i wówczas, gdy przekaz istnieje tylko w formie elektronicznej, ale ukazuje się tylko periodycznie, spełniający wymogi art. 7 ust. 2. prawa prasowego.

Internet zdaniem Sądu Najwyższego to obok tradycyjnej ryzy papieru, kolejny bardziej nowoczesny środek przekazu i jako taki nie podlega rejestracji. Sam przekaz treści w formie internetu nie podlega rejestracji, natomiast wydawanie w formie elektronicznej prasy dostępnej w internecie musi być już zarejestrowane, a osoba, która wbrew obowiązkowi rejestracji rozpowszechnia prasę, czyli dziennik lub czasopismo za pośrednictwem internetu dopuszcza się przestępstwa z art. 45 prawa prasowego.

Wbrew obawom, wspomniany wyrok SN nie spowodował masowego polowania na niezarejestrowanych internautów. Problem rejestracji stron internetowych ucichł, żeby następnie powrócić pod koniec 2009 r. Wszystko za sprawą przygotowywanego projektu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, zmieniającego dotychczasowe przepisy prawa prasowego.

Efektem informacji o zapowiadanych zmianach była zorganizowana w dniu 2 października 2009 roku przez Centrum Monitoringu Wolności Prasy, Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich oraz Fundację Nowe Media, debata pod tytułem: „Czy wszyscy internauci pójdą siedzieć”, na której prowadzono dyskusję na temat proponowanych  zmian.

Analizując wypowiedzi przedstawicieli Ministerstwa można było odnieść wrażenie, że projekt wcale nie rozwiąże problemu chaosu w obrębie podstawowych definicji prawa prasowego. Mało tego wydawał się jeszcze bardziej go pogłębiać, a przecież chodziło o ułatwienie internautom dokonania samodzielnej oceny, czy musza się zarejestrować, czy też nie. Szerzyła się m. in. wizja wprowadzenia art. 20a o treści „ publikacje prasowe ukazujące się wyłącznie w formie elektronicznej podlegają rejestracji na zasadach określonych w art. 20, którego treść przywoływałam wcześniej. Niestety nie przewidywano zdefiniowania, ani czym jest „publikacja prasowa”, ani tym bardziej „publikacja prasowa wydawana w formie elektronicznej.”

Nie musimy już dyskutować jedynie na polu ministerialnych oświadczeń w kwestii zmian prawa prasowego. Znamy już efekt prowadzonych dysput- Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, przedstawiło już ostateczną wersję projektu zmiany prawa prasowego. Dokument ten trafił już do międzyresortowych konsultacji.

Ministerstwo, zgodnie z zapowiedzią, zaproponowało wprowadzenie tzw. dobrowolnej rejestracji w odniesieniu do publikacji internetowych. Proponuje się bowiem wprowadzenie do art. 20, ustępu 1a, w myśl którego wydawanie dziennika lub czasopisma w formie elektronicznej może być rejestrowane na zasadach wskazanych w art. 20 ust.1, który nie uległ zmianie.
Nowelizacja proponuje również zmianę przepisu karnego w odniesieniu do rejestracji tj. art. 45 prawa prasowego, ale tylko w zakresie kar. Bez zmian pozostaje, zatem twierdzenie, że wydawanie dziennika lub czasopisma bez rejestracji albo zawieszone podlega karze i to grzywnie, a nie jak było wcześniej grzywnie lub ograniczeniu wolności.

Kolejna z zaproponowanych nowości, polega na tym, iż do prasy ukazującej się w formie elektronicznej, pod warunkiem, że dany tytuł prasowy został zarejestrowany, będzie miał zastosowanie art. 27 ustawy prawo prasowe. Znów pojawia się problem terminologiczny. Ustaliliśmy bowiem, iż w myśl obecnie obowiązujących przepisów rejestruje się wydawanie prasy w postaci dziennika lub czasopisma. Zmiana powyższa mówi o tytule prasowym, co rodzi kolejne pojęciowe niejasności. Jeśli zmiana ta wejdzie w życie, oznaczać to będzie, że prasa ukazująca się w internecie, jeśli zarejestrowany zostanie tytuł prasowy, będzie musiała zawierać takie elementy jak: adres i miejsce wydawcy lub innego właściwego organu, adres redakcji oraz imię i nazwisko redaktora naczelnego, miejsce i datę wydania i inne wskazane w art. 27 ust. 1 elementy. Ustawodawca i w tym wypadku przewiduje sankcję za nieprzestrzeganie art. 27 ust.1  Brak bowiem któregokolwiek z powyższych elementów, miałby skutkować w myśl nowego art. 49, nałożeniem kary grzywny.

Kolejną z proponowanych zmian jest wprowadzenie do ustawy negatywnej definicji prasy. Chcąc wiedzieć, co prasą nie jest, wystarczyłoby zerknąć do dodanego ust. 3 dotychczasowego art. 7, który głosi, iż za prasę nie uważa się przede wszystkim blogów, korespondencji elektronicznej, serwisów społecznościowych służących do wymiany treści tworzonych przez użytkowników, przekazów prywatnych użytkowników w celu udostępniania i wymiany informacji w ramach wspólnoty zainteresowań.

W podsumowaniu zaproponowanych zmian w projekcie, nasuwa się kilka refleksji. Po pierwsze, przypomnijmy, iż jednym z argumentów, zgłoszonych w czasie debaty, przemawiających za wprowadzeniem rejestracji, miała być identyfikacja podmiotów dokonujących publikacji w sieci, w celu przypisania im odpowiedzialności za słowo. Argument ten słuszny jest jedynie w razie obligatoryjnej rejestracji, przy dobrowolnej zaś raczej nie ma znaczenia.
Po drugie, wprowadzenie negatywnej definicji prasy rodzi wiele wątpliwości i może stanowić zagrożenie.

Czy proponowane zmiany wejdą w życie? To się okaże. Czy polscy blogersi, zwykli użytkownicy prywatnych stron mogą spać spokojnie? Miejmy nadzieję, że tak. Jeśli zmiany wejdą w życie pozostaje tylko apelować do wymiaru sprawiedliwości o interpretacje zwrotów niedookreślonych, mogących zaważyć, na decyzji: rejestrować czy też nie, kierując się nie tylko doświadczeniem życiowym, ale przede wszystkim zdrowym rozsądkiem, tak by rejestrowali się ci co rzeczywiście muszą, a niezobligowani nie zostali niezamierzenie rejestracją również objęci.