Raport tygodniowy Gold Finance

przez | 31/08/2009

Najważniejsze wydarzenia:

  • Polska gospodarka w drugim kwartale zanotowała wzrost o 1,1%. To wynik znacznie lepszy od oczekiwań. Jesteśmy jedynym krajem w Europie i jednym z niewielu na świecie, który tak łagodnie odczuł skutki globalnego kryzysu. Według najnowszego raportu firmy doradczej Deloitte, w tym roku możemy liczyć na wzrost PKB rzędu 1,1-1,4%.
  • Rada Polityki Pieniężnej pozostawiła stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Podstawowa stopa referencyjna wynosi więc nadal 3,5%. Z komunikatu po posiedzeniu Rady wynika, że łagodne nastawienie w polityce pieniężnej zostanie utrzymane. Jednak wszystko wskazuje, że nie ma co liczyć na obniżenie stóp w najbliższych miesiącach, a coraz częściej wspomina się, że cykl obniżek został już zakończony.
  • Stopa bezrobocia liczona według metodologii Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności, wyniosła w drugim kwartale 7,9% (w pierwszych trzech miesiącach roku wynosiła 8,3%). Z kolei z danych GUS wynika, że w lipcu do urzędów pracy zgłosiło się 264,1 tys. osób poszukujących pracy (w czerwcu było ich 225,8 tys.).
  • Sprzedaż detaliczna wzrosła w lipcu aż o 5,7% w porównaniu do lipca ubiegłego roku. Analitycy spodziewali się wzrostu o 0,8%.
  • 22 sierpnia weszła w życie ustawa o łagodzeniu skutków kryzysu ekonomicznego dla pracowników i przedsiębiorców. Zdaniem minister pracy Jolanty Fedak, pozwoli ona na obniżenie w ciągu dwóch lat poziomu bezrobocia o 1-2 punktu procentowe. Na pomoc publiczną w ramach tej ustawy rząd przeznaczy 1,5 mld zł.
  • Ośrodek Badawczy Economist Intelligence Unit podwyższył prognozę dla gospodarki strefy euro z -4,5 do -4,3% na ten rok oraz z -0,7% do zera na 2010 r. Analitycy instytutu przewidują, że PKB pięciu krajów Europy Centralnej i Wschodniej (Czech, Węgier, Polski, Słowacji i Słowenii) skurczy się średnio o 3% w tym roku i wzrośnie o 1% w przyszłym.
  • PKB Niemiec zmniejszył się w drugim kwartale o 5,9% w porównaniu do ubiegłego roku, po spadku o 6,7% w pierwszych trzech miesiącach roku. W porównaniu do pierwszego kwartału, niemiecka gospodarka wzrosła o 0,3%.
  • Prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama mianował Bena Bernanke na drugą kadencję na stanowisko szefa Rezerwy Federalnej.
  • Zamówienia na dobra trwałego użytku zwiększyły się w lipcu w Stanach Zjednoczonych aż o 4,9%. Spodziewano się ich wzrostu o 3%. Jednak po wyłączeniu środków transportu wzrost wyniósł jedynie 0,8%.
  • Zamówienia w przemyśle strefy euro wzrosły w czerwcu o 3,1% w porównaniu do maja. Analitycy spodziewali się wzrostu jedynie o 1,8%. W maju w zamówieniach zanotowano spadek o 0,5%. W porównaniu z czerwcem ubiegłego roku są one niższe aż o 25,1%.
  • Premier Chin zadeklarował, że rząd będzie się trzymał dotychczasowej polityki makroekonomicznej, bo choć w gospodarce jest coraz lepiej, to jednak nie ma ona trwałego „punktu oparcia”. Zdaniem premiera podstawy do ożywienia nie są stabilne, ugruntowane i zrównoważone.

Rynek Akcji

Polska

Ten tydzień, podobnie jak poprzedni, dostarczył nam sporo emocji i niespodzianek. Pojawiły się kolejne rekordowe poziomy indeksów w tej fali wzrostów. Pojawiła się też ich korekta, ale jednocześnie rynek znajduje się w momencie, w którym trudno przesądzić o tym, co stanie się w najbliższej przyszłości. Z jednej strony bowiem wyjście na nowe szczyty dobrze świadczy o sile byków i z punktu widzenia analizy technicznej należałoby „obstawiać” dalszy wzrost. Teoretycznie ruch w górę powinien być wspierany przez dane makroekonomiczne. Trudno się chyba spodziewać lepszych informacji niż te, które ostatnio napływają. Z drugiej jednak strony, skala wzrostów i czas ich trwania są już wystarczająco „dojrzałe” do poważniejszej korekty. Z korektą jednak było tak, że im o niej głośniej i im wydawała się groźniejsza i bliższa, tym mniej się materializowała. Kiedyś jednak nadejdzie. Wrzesień to dobry miesiąc, by się z nią zmierzyć. Spośród sześciu miesięcy całej fali zwyżkowej, wszystkie zakończyły się na plusie. Do siedmiu razy sztuka? Raczej mało prawdopodobne.

Dzięki dwóm świetnym sesjom we wtorek i piątek do południa indeks największych spółek miał szansę skończyć tydzień wzrostem o 2,65%, a WIG o 2,5%.

Te zdobycze zostały jednak zaprzepaszczone w ostatniej części sesji i to mimo świetnych danych o wzroście PKB Ostatecznie indeks największych spółek ledwie wyszedł na zero, a WIG zyskał 0,8 proc. Liderem okazał się wskaźnik najmniejszych firm, który zwiększył swoją wartość o 2,6%. Nieco gorzej poradził sobie mWIG40, zyskując 1,2%. Żadnemu z nich jednak nie udało się zakończyć tygodnia na poziomie maksimum obecnej fali wzrostów. Spośród wskaźników branżowych najbardziej, o prawie 5% wzrósł indeks WIG Banki, głownie dzięki sporej zwyżce notowań PKO po ogłoszeniu lepszych niż się spodziewano wyników kwartalnych. W piątek dobry nastrój udzielił się pozostałym przedstawicielom sektora finansowego. Nieźle też radziły sobie spółki budowlane, których subindeks zyskał 2,7%. Zadyszki dostał natomiast WIG Spożywczy, który do niedawna przewodził we wzrostach. Tym razem zwyżkował o 0,3%. Słabo wypadł WIG Telekomunikacja, zyskując zaledwie 0,2%.

W skali miesiąca WIG20 zyskał 4,6%, indeks szerokiego rynku zwiększył swoją wartość aż o ponad 8%. W tej kategorii liderem był wskaźnik średnich firm, zyskując aż 14%, niewiele mniej niż w lipcu. sWIG80 wzrósł o ponad 12%. Tylko temu ostatniemu udało się wyjść na poziom najwyższy od dwunastu miesięcy.

Europa

Europejskie giełdy mają za sobą dobry tydzień. Indeksy głównych parkietów zakończyły go wzrostami o 1,4-2,2%. Fala wzrostowa zapoczątkowana jeszcze w poprzednim tygodniu była kontynuowana, ale już w mniej zdecydowanych sposób. Właściwie mieliśmy do czynienia z dwiema bardzo dobrymi sesjami we wtorek i w piątek. Pozostałe były remisowe lub spadkowe. Wskaźniki we Frankfurcie i Paryżu utrzymują się wciąż w pobliżu poziomów najwyższych w obecnej fali wzrostów. Jedynie londyński FTSE jest od nich nieco bardziej oddalony, po niedawnej sporej korekcie spadkowej.

Z europejskich gospodarek wciąż napływają informacje, sugerujące, że najgorsza fala negatywnych skutków kryzysu może być już za nimi. Świadczą o tym wskaźniki nastrojów przedsiębiorców i konsumentów oraz indeksy aktywności gospodarczej.

W nadchodzącym tygodniu opublikowana zostanie kolejna ich seria, zarówno dla przemysłu, jak i dla usług. Potwierdza to też niewielki, bo wynoszący zaledwie 0,1%, spadek PKB strefy euro w drugim kwartale roku, czy też dość duży, wynoszący 3,1% wzrost zamówień w przemyśle. Zdaniem przedstawicieli Europejskiego Banku Centralnego sytuacja gospodarcza wciąż jest niepewna. O tym, że wychodzenie się z kryzysu będzie długie i powolne świadczy najmniejszy od 1991 r. wzrost kredytów dla firm i gospodarstw domowych.

Dobra sytuacja panowała także na giełdach naszego regionu. Indeksy na parkietach w Bukareszcie, Pradze i Sofii poruszały się w pobliżu szczytów obecnej fali wzrostów, ale nie było też widać zdecydowanego ruchu w kierunku ich pokonania. Na giełdzie w Budapeszcie w pierwszej części tygodnia kontynuowany był dynamiczny ruch w górę, mocno korygowany w środę i czwartek. Piątek przyniósł znów spory wzrost i ostatecznie bilans całego tygodnia jest bardzo korzystny. Do szczytu BUX-owi jednak jeszcze daleko. Także moskiewski RTS może zaliczyć tydzień do udanych, choć tempo zwyżki uległo znacznemu spowolnieniu. Po nieudanej próbie sforsowania szczytu z początku sierpnia, w drugiej części tygodnia doświadczył sporej korekty.

USA

Na Wall Street tydzień (licząc od czwartku 20 sierpnia do czwartku 27 sierpnia) bardzo skromny, szczególnie w porównaniu z tym, co się działo w dwóch poprzednich. Bilans jest jednak dodatni. W końcu ponad dwuprocentowe wzrosty w przypadku Dow Jones’a i S&P500 to zdobycz nie do pogardzenia. Rysuje się natomiast coraz bardziej wyraźnie kolejny ruch w bok. Ciekawe, ile potrwa. Poprzedni, nieco bardziej dynamiczny, męczył nas przez dziesięć kolejnych sesji, ale ten chyba tyle nie wytrzyma. W trakcie poszczególnych sesji wciąż da się zaobserwować dużą zmienność nastrojów: indeksy lądują pod kreską, by po jakimś czasie wyjść na plus. Rzadko zdarza się, by początek sesji dał wskazówki co do jej możliwego zakończenia. To efekt sporej ilości informacji docierających z amerykańskiej gospodarki i opinii na jej temat, dających sprzeczne sygnały. Trudno się więc dziwić, że inwestorzy są zdezorientowani. Większość wskaźników i indeksów wyprzedzających wskazuje na początek wychodzenia z recesji. Słabnące tempo spadku PKB, którego kolejne przybliżenie poznaliśmy w tym tygodniu, tezę tę potwierdza. Jednocześnie reakcja inwestorów na te wyraźne przecież sygnały poprawy jest niemal niedostrzegalna. W czwartek, po publikacji optymistycznych danych o PKB, indeksy na Wall Street dość zdecydowanie spadały. Widać więc rosnącą chęć realizacji zysków.

Zresztą poza sporą dawką optymizmu, wciąż trzeba pamiętać o istniejących zagrożeniach. Przede wszystkim nikt nie wierzy w szybki powrót doskonałej koniunktury, lecz wszyscy spodziewają się powolnego powracania gospodarki do zdrowia. Po drugie, wielu inwestorów zdaje sobie sprawę z ogromnego zadłużenia i deficytu budżetowego Stanów Zjednoczonych. W tym roku fiskalnym deficyt amerykańskiego budżetu przekroczy bilion dolarów, w najbliższej dekadzie „dziura budżetowa” wyniesie 9 bln dolarów. Wynoszący obecnie 11 bln dolarów dług publiczny w ciągu dziesięciu lat ulegnie podwojeniu. To stanowi ogromne zagrożenie nie tylko dla Stanów Zjednoczonych. Może rodzić poważne konsekwencje dla całego światowego systemu finansowego. Nie wybiegając aż tak daleko w przyszłość, według danych amerykańskiej Agencji Ubezpieczeń Depozytów, fala bankructw banków i firm dopiero się zbliża. Do zażegnania kryzysu i zahamowania spadku bezrobocia droga wciąż daleka. Wydaje się, że amerykańska giełda tylko częściowo taki scenariusz uwzględniła w wysokości indeksów, nie reagując euforycznie na niedawne informacje. Gdy ostrzej zaczną być dostrzegalne te mniej optymistyczne dane, sytuacja na Wall Street może się wyraźnie pogorszyć.

Azja

Na azjatyckich giełdach w mijającym tygodniu było nieco spokojniej niż poprzednio, ale do wyjaśnienia sytuacji jeszcze daleko. Najpilniej ostatnio śledzona giełda w Szanghaju odrabiała niedawne straty. Odbywało się to jednak dość opornie i przy sporej aktywności podaży, która gasiła skutecznie próby większego wzrostu. Sesje, w trakcie których indeksy zyskiwały na wartości, przeplatały się ze spadkowymi. Wszystko wskazuje więc na to, że korekta fali wzrostowej jeszcze się nie zakończyła. Chińskie władze zapewniają o kontynuacji dotychczasowej polityki, zmierzającej do stymulowania gospodarki, ale o pompowaniu kolejnych setek miliardów dolarów już nie słychać. Przykręcenie kurka z kredytami stało się faktem. Jednocześnie wciąż jednak słychać prognozy, mówiące o nieodległej perspektywie przyspieszenia tempa wzrostu.

Z kolei premier Chin stwierdził kilka dni temu, że choć poprawa jest widoczna, to jednak nie ma cech trwałości i solidnych podstaw. To może wskazywać, że ta niewielka poprawa została osiągnięta kosztem prawie 800 mld dolarów z programu stymulacyjnego. Powstaje więc pytanie, ile setek miliardów dolarów potrzeba, by ożywienie było większe i bardziej trwałe. Pakiet pomocowy pewne trwalsze rezultaty jednak przyniósł.

W pierwszym półroczu Chiny stały się największych eksporterem na świecie, detronizując Niemcy – dotychczasowego lidera w tym względzie. Chiński eksport wyniósł 521,7 mld dolarów, a niemiecki 521,6 mld dolarów. O gospodarce osiągającej takie sukcesy trudno wypowiadać się inaczej, niż z uznaniem. W każdym razie w tym tygodniu indeksy Shanghai B-Share i Shanghai Composite nie radziły sobie najlepiej, choć ich wartość stopniała zaledwie symbolicznie.

Znacznie lepszymi osiągnięciami może się za to poszczyć giełda japońska. Nikkei zwyżkował w tym tygodniu o prawie 3% i nie jest wykluczone, że po raz trzeci będzie starał się zaatakować niedawno osiągnięte szczyty obecnej zwyżki. Co prawda nie są one zbyt oddalone od poziomu, na jakim indeks obecnie się znajduje, ale nie przyjdzie mu to łatwo. Porusza się on bowiem dość nerwowo. Widać to było w tym tygodniu. Niemal cała zwyżka to zasługa jednej – poniedziałkowej sesji, gdy indeks wzrósł o prawie 3,5%. Kolejne sesje to właśnie nerwowe wahania, w wyniku których poniedziałkowy wzrost został nieco zredukowany. Japońskiej giełdzie mogą pomóc publikowane w najbliższy poniedziałek dane dotyczące produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej. Oczywiście jeśli będą lepsze od oczekiwań.

Tygodniowe zmiany indeksów 21.08.2009 – 28.08.2009

* dane z 27.08.2009

Rynek Walutowy

Sierpień nie należał do najspokojniejszych miesięcy na światowym rynku walutowym. Dla dolara był jednym z najgorszych od początku roku, a właściwie od września ubiegłego roku. W grudniu tamtego i w styczniu tego roku tylko przez bardzo krótki czas pozostawał tak słaby, jak w sierpniu. W ciągu ostatnich tygodni spora też była rozpiętość wahań. W końcu lipca za euro trzeba było płacić niewiele ponad 1,4 dolara, a za kilka dni już prawie 1,44 dolara. Trwalsze pokonanie tego górnego poziomu tym razem okazało się nieskuteczne. Fakt podjęcia takiej próby warto jednak odnotować, tym bardziej, że amerykańskiej walucie do 1,4 dolara za euro wrócić się już nie udało. Względny poziom równowagi to 1,41 – 1,43 dolara za euro. W dalszym ciągu zauważyć też można uzależnienie notowań „zielonego” od sytuacji na Wall Street. Widać to było doskonale choćby w czwartek. Od rana trzymał się dość mocno w okolicach 1,42 dolara za euro. Na publikacje dobrych danych, dotyczących amerykańskiej gospodarki, niemal nie zareagował, a w każdym razie ani myślał się umacniać. Byłoby przecież całkiem logiczne. Trochę był „zdezorientowany”, gdy okazało się, że giełdowe indeksy dość mocno traciły na początku sesji. Gdy tylko inwestorom powróciły dobre nastroje, niemal „jednym ruchem” znalazł się blisko poziomu 1,44 dolara za euro. Ostatni dzień tygodnia był już nieco spokojniejszy i do godziny 16.00 kurs euro oscylowała wokół poziomu 1,435 dolara.

Również o naszym rynku walutowym trudno powiedzieć, że był oazą spokoju. Wręcz przeciwnie. Trzykrotnie zbliżaliśmy się do sytuacji, w której za dolara trzeba było płacić prawie 3 zł i dwukrotnie kosztował on 2,83 – 2,85 zł. Kilkanaście groszy różnicy w ciągu zaledwie kilku dni, to dość sporo. Patrząc jednak z nieco dłuższej perspektywy, te wahania nie mają większego znaczenia dla ogólnej tendencji. Złoty wciąż pozostaje mocny i nic nie wskazuje na to, by coś miało się zmienić. O ile oczywiście pozwoli na to dolar, a jemu z kolei giełdy. Z fundamentalnego punktu widzenia, stan naszej gospodarki sprzyja umacnianiu się złotego. Problem w tym, że umacnianie się złotego niekoniecznie musi sprzyjać naszej gospodarce.

Niemniejsze też były zmagania złotego ze wspólną walutą. Około połowy miesiąca euro kosztowało około 4,2 zł, a na początku tego tygodnia zaledwie 4,07 zł. „Od bandy do bandy” poruszał się też kurs franka. W tym przypadku górne ograniczenie stanowiły okolice 2,76 zł, a dolne znajdowało się na poziomie 2,68 zł. Oczywiście jeśli nie liczyć jednorazowego i krótkotrwałego „ekscesu”, gdy „szwajcar” staniał do 2,65 zł. Tu więc skala wahań była najbardziej umiarkowana.

Piątkowa publikacja nadspodziewanie dobrych danych o wzroście naszej gospodarki w drugim kwartale spowodowała znaczne umocnienie się naszej waluty. Około południa dolara wyceniano na około 2,84 zł., za euro trzeba było płacić 4,07 zł, a franka można było kupić na rynku międzybankowym po 2,68 zł.

Rynek Surowców

Na surowcowym rynku mijający tydzień przyniósł ochłodzenie nastrojów. Jeszcze w poniedziałek notowania ropy naftowej utrzymywały się na wysokim poziomie około 74 dolarów za baryłkę, po dynamicznym wzroście z poprzedniego tygodnia. Następne dni przyniosły spadek do około 70 dolarów. Tendencja była dość wyraźna i zdecydowana, jednak niewielkie wahania komentowano jako reakcję na informacje gospodarcze.

Te ostatnie były zdecydowanie pozytywne. Mimo to nowych rekordów na rynku ropy nie zanotowano. To sugeruje, że jednak w sporej mierze to nie przesłanki fundamentalne kierują inwestorami. Jeśli jednak globalna gospodarka najgorsze ma już za sobą, a wszystko na to wskazuje, to trudno się spodziewać poważniejszego spadku cen tego surowca. Pomijając skrajne prognozy dotyczące cen ropy, warto przytoczyć przewidywania instytutu Economics Intelligence Unit. Prognozę średniej ceny ropy podwyższono z 59 do 62 dolarów za baryłkę w tym roku i z 70 do 74 dolarów w roku przyszłym.

Sytuacja na rynku miedzi, tradycyjnie była podobna do tego, co działo się z ropą. Tyle tylko, że dynamika zmian była tu, jak zwykle, znacznie mniejsza. Już w poniedziałek, choć notowania kontraktów utworzyły lokalny szczyt na poziomie 290 centów za funt, było widać oznaki załamywania się zwyżki. Kolejne dni przyniosły spadek notowań do poziomu poniżej 285 centów za funt. Innymi słowy, w czwartek tona miedzi kosztowała około 6370 dolarów, pozostając wciąż na bardzo wysokim poziomie. Jest on o około 15% niższy niż rok, czy dwa lata wcześniej, ale i ponad dwukrotnie wyższy niż pięć lat temu, gdy przecież globalna gospodarka miała się całkiem dobrze.

Patrząc na wykres indeksu cen surowców CRB, nie sposób nie zauważyć, że od kilku miesięcy podlega on silnym wahaniom. Od kwietnia znajduje się w tendencji wzrostowej, podobnie, jak indeksy giełdowe. Jednak jest ona przerywana dość mocnymi spadkami, jak np. ten trwający od połowy czerwca prawie do połowy lipca, gdy indeks stracił kilkanaście procent swej wartości. W tym czasie na giełdach akcji także trwała korekta wzrostów, ale miała ona bardzo łagodny przebieg i zabrała indeksom zaledwie kilka procent. Od połowy lipca do pierwszych dni sierpnia CRB z nawiązką odrobił wcześniejsze straty, skacząc w górę o 17%. Po tego typu ruchach, dokonujących się w tak krótkim czasie, trudno nabrać przekonania, że to racjonalne przesłanki rządzą rynkami surowcowymi. W kolejnych dniach sierpnia, gdy pojawiały się coraz lepsze informacje dotyczące gospodarki i coraz lepsze prognozy, indeks znów rozpoczął ruch w dół.

Na rynku złota było znacznie spokojniej a zmiany nie tak dynamiczne. Wyjątek stanowił poniedziałek, gdy w kilkadziesiąt minut cena zjechała z ponad 952 dolarów za uncję do 937 dolarów. W kolejnych dniach notowania wahały się już w dość wąskim przedziale od 942 do 950 dolarów za uncję. Raczej nie zanosi się na poważniejsze zmiany w najbliższym czasie, choć, jak widać i w przypadku tego metalu niczego wykluczyć nie można.

Piątek znów przyniósł zwyżkę notowań na rynku surowców. Wczesnym popołudniem za baryłkę ropy gatunku Brent trzeba było płacić około 72,5 dolara. Najmocniej zdrożały kontrakty terminowe na miedź, zyskując ponad 2%. Cena złota była dość stabilna i sięgała około 955 dolarów za uncję.


Wieści z rynku

WIBOR może być niższy, ale nie na długo

Ekonomiści przewidują, że stawki rynku międzybankowego, czyli m.in. WIBOR, od którego zależy oprocentowanie udzielanych przez banki kredytów, może obniżyć się do końca roku z obecnego poziomu około 4,16% (WIBOR 3 miesięczny) do około 4%.

W przyszłym roku jednak może znów wzrosnąć. Według przewidywań, w czerwcu wyniesie ona około 4,4%, a na koniec roku 4,6%.

„Rodzina na Swoim” z BZ WBK

Do grona banków udzielających kredytów mieszkaniowych w ramach rządowego programu „Rodzina na Swoim” dołączył Bank Zachodni WBK. Umowę z Bankiem Gospodarstwa Krajowego w tej sprawie już podpisano. We wrześniu będzie można się ubiegać o preferencyjny kredyt.

Coraz więcej wpłacamy do funduszy

W lipcu wpłaciliśmy do funduszy inwestycyjnych o 660 mln zł więcej, niż z nich wycofaliśmy. To najlepszy wynik w tym roku. Napływ pieniędzy do funduszy trwa już trzeci miesiąc z rzędu. Giełdowa hossa wpływa więc na wyobraźnię inwestorów. Spora część środków trafia jednak do funduszy o bezpiecznych strategiach, powodzeniem cieszą się fundusze rynku pieniężnego, choć nie brakuje też chętnych na akcyjne.

Kalendarium wydarzeń nadchodzącego tygodnia 31.08.2009-4.09.2009

W nadchodzącym tygodniu nie zabraknie danych makroekonomicznych, ale nie będą one miały raczej przełomowego wpływu na sytuację na rynku. Ale trzeba się mieć na baczności, bo w obecnej sytuacji nie wiadomo, co może się okazać impulsem do większych zmian. Skoro nie okazały się nim istotne, jak się wydawało, informacje z mijającego tygodnia, to spodziewać się można wszystkiego.

Jeśli chodzi o naszą gospodarkę to kalendarz mamy dość ubogi. Poznamy wartość wskaźnika aktywności gospodarczej w przemyśle i prognozę inflacji Ministerstwa Finansów. Za to u naszych europejskich sąsiadów dziać się będzie sporo. Poznamy wskaźniki aktywności i w przemyśle i w usługach i w strefie euro, jako całości i w poszczególnych krajach. Te dane jednak nie powinny wstrząsnąć rynkami, nawet w lokalnej skali. Tylko nieco większe znaczenie mogą mieć dane o bezrobociu w strefie euro i w Niemczech. Dwa najważniejsze wydarzenia, które mogą wpłynąć w niewielkim stopniu na rynek walutowy, to rewizja danych dotyczących PKB w strefie euro oraz posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego w sprawie stóp procentowych. Zmiany stóp nikt się nie spodziewa, ale zawsze warto posłuchać, co do powiedzenia ma szef EBC.

O wszystkim i tak zadecyduje Wall Street. Skoro nie wstrząsnęły nią „twarde” dane z tego tygodnia, być może zdołają tego dokonać te, które za kilka dni poznamy.

W poniedziałek indeks aktywności przemysłu w rejonie Chicago. Jeśli będzie zaskoczenie – reakcja giełdy niemal pewna. We wtorek trzy bardzo istotne publikacje z dwu różnych dziedzin. Rzadko dają podobne sygnały, więc możliwe, że ich odczyty lub interpretacje spowodują znoszenie się i wpływ na rynek per saldo może być znikomy. W środę danych jeszcze więcej i jeszcze większa zagadka. Największy wpływ powinny mieć informacje dotyczące rynku pracy, ale i zamówienia na dobra trwałe oraz zamówienia w przemyśle też mogą być bardzo istotne. Dane o zapasach ropy naftowej ostatnio powodowały silne wahania notowań tego surowca. W środę może być podobnie. Końcówka tygodnia to najważniejsze dane o sytuacji na rynku pracy. I znów trzeba czekać do piątku.

Poniedziałek, 31 sierpnia

Japonia

  • 1.50 produkcja przemysłowa w lipcu (poprzednia wartość 2,3% miesiąc do miesiąca)
  • 1.50 sprzedaż detaliczna w lipcu (poprzednia wartość -3% rok do roku)

Euroland

  • 11.00 inflacja bazowa na poziomie konsumentów (HICP) dane szacunkowe za sierpień (prognoza -0,4% rok do roku, poprzednia wartość -0,6% rok do roku)

USA

  • 15.45 indeks aktywności sektora wytwórczego Chicago PMI w sierpniu (prognoza 46 pkt., poprzednia wartość 43,4 pkt.)

Wtorek, 1 września

Polska

  • 9.00 indeks aktywności gospodarczej dla przemysłu (PMI) w sierpniu (prognoza 47,2 pkt., poprzednia wartość 46,5 pkt.)
  • 10.00 prognoza inflacji Ministerstwa Finansów na sierpień (poprzednia wartość 3,5% rok do roku)

Francja

  • 9.48 indeks aktywności gospodarczej dla przemysłu (PMI) w sierpniu (prognoza 50,2 pkt., poprzednia wartość 48,1 pkt.)

Niemcy

  • 9.53 indeks aktywności gospodarczej dla przemysłu (PMI) w sierpniu (prognoza 49 pkt., poprzednia wartość 45,7 pkt.)
  • 10.00 stopa bezrobocia w sierpniu (poprzednia wartość 8,3%)

Euroland

  • 9.58 indeks aktywności gospodarczej dla przemysłu (PMI) w sierpniu (prognoza 47,9 pkt., poprzednia wartość 46,3 pkt.)
  • 10.00 stopa bezrobocia w lipcu (poprzednia wartość 9,4%)

Wielka Brytania

  • 10.28 indeks aktywności gospodarczej dla przemysłu (PMI) w sierpniu (poprzednia wartość 50,8 pkt.)

USA

  • 16.00 indeks aktywności przemysłu przetwórczego ISM w sierpniu (prognoza 49,9%, poprzednia wartość 48,9%)
  • 16.00 wydatki na inwestycje budowlane w lipcu (prognoza 0,3% miesiąc do miesiąca, poprzednia wartość 0,3% miesiąc do miesiąca)
  • 16.00 indeks podpisanych umów kupna domów w lipcu (poprzednia wartość 3,6% miesiąc do miesiąca)

Środa, 2 września

Euroland

  • 11.00 PKB w drugim kwartale (prognoza -0,1% kwartał do kwartału, poprzednia wartość -2,5% kwartał do kwartału)
  • 11.00 inflacja na poziomie producentów (PPI) lipcu (poprzednia wartość -6,6% rok do roku)

USA

  • 13.00 wnioski o kredyt hipoteczny (poprzednia wartość 7,5%)
  • 13.30 raport Challengera o zapowiadanych redukcjach zatrudnienia i nowych ofertach pracy w sierpniu (poprzednia wartość 103,3 tys.)
  • 14.15 raport ADP dotyczący zmian rynku pracy w sierpniu (prognoza -280 tys., poprzednia wartość -371 tys.)
  • 14.30 wydajność pracy w drugim kwartale (prognoza 6,4% kwartał do kwartału, poprzednia wartość 0,3% kwartał do kwartału)
  • 14.30 jednostkowe koszty pracy w drugim kwartale (prognoza -5,8% kwartał do kwartału, poprzednia wartość -2,7% kwartał do kwartału)
  • 16.00 zamówienia na dobra trwałego użytku w lipcu (poprzednia wartość -2,2% miesiąc do miesiąca)
  • 16.00 zamówienia w przemyśle w lipcu (poprzednia wartość 0,4% miesiąc do miesiąca)
  • 16.00 zamówienia na dobra trwałego użytku bez środków transportu w lipcu (poprzednia wartość 1,6% miesiąc do miesiąca)
  • 16.30 zmiana zapasów cen ropy (poprzednia wartość 0,1 mln baryłek)
  • 20.00 publikacja protokołu z posiedzenia Fed

Czwartek, 3 września

Francja

  • 9.48 indeks PMI dla usług w sierpniu (prognoza 48,9 pkt., poprzednia wartość 45,5 pkt)

Niemcy

  • 9.53 indeks PMI dla usług w sierpniu (prognoza 54,1 pkt., poprzednia wartość 48,1 pkt)

Euroland

  • 9.58 indeks PMI dla usług w sierpniu (prognoza 49,5 pkt., poprzednia wartość 45,7 pkt)
  • 13.45 decyzja Europejskiego Banku Centralnego w sprawie stóp procentowych (prognoza 1%, poprzednia wartość 1%)
  • 14.30 konferencja prasowa po posiedzeniu EBC

Wielka Brytania

  • 10.28 indeks PMI dla usług w sierpniu (poprzednia wartość 53,2 pkt)

USA

  • 14.30 wnioski o zasiłek dla bezrobotnych
  • 16.00 indeks aktywności gospodarczej ISM dla usług w sierpniu (prognoza 47,9%, poprzednia wartość 46,4%)

Piątek, 4 września

USA

  • 14.30 stopa bezrobocia w sierpniu (prognoza 9,5%, poprzednia wartość 9,4%)
  • 14.30 zmiana zatrudnienia w sektorze pozarolniczym w sierpniu (prognoza -210 tys., poprzednia wartość -247 tys.)
  • 14.30 długość tygodnia pracy w sierpniu (prognoza 33,1 godz., poprzednia wartość 33,1 godz.)
  • 14.30 dynamika płacy godzinowej w sierpniu (prognoza 0,2% miesiąc do miesiąca, poprzednia wartość 0,2% miesiąc do miesiąca)

Prognozy na przyszły tydzień

Trend wzrostowy wciąż trwa, ale coraz trudniej mówić, że ma się dobrze. Na Wall Street zwyżka wyraźnie się „zacięła” i mamy przedłużający się ruch w bok. Na chińskim parkiecie korekta wydaje się wciąż odległa od zakończenia. Najbardziej niepokoją reakcje inwestorów na bardzo dobre i dobre dane, płynące z większości gospodarek. Najlepszy tego przykład mieliśmy w czwartek w Stanach Zjednoczonych i w piątek w Warszawie.

To nie świadczy dobrze o stanie rynku i perspektywach na najbliższą przyszłość. Nadchodzący tydzień znów przyniesie sporą porcję ważnych danych. Jak na nie zareagują inwestorzy, pozostaje zagadką. Do tego dochodzi jeszcze niepewność związana ze swego rodzaju „sezonowością” panującą na rynkach giełdowych. Wrzesień i październik nie są miesiącami najbezpieczniejszymi dla posiadaczy akcji.

Roman Przasnyski

Główny Analityk Gold Finance