Raport tygodniowy Gold Finance

przez | 10/08/2009

Najważniejsze wydarzenia:

  • Agencja Standard&Poor’s potwierdziła ratingi dla Polski i utrzymała ich stabilną perspektywę. Agencja potwierdziła też opinię o stosunkowo dużej odporności naszego kraju na międzynarodowy kryzys gospodarczy i finansowy. Przewiduje, że polska gospodarka skurczy się w tym roku o 1%.
  • Według szacunków Ministerstwa Pracy stopa bezrobocia w lipcu wzrosła do 10,8%, wobec 10,7% w czerwcu. Resort spodziewa się, że do końca roku stopa bezrobocia może wzrosnąć jeszcze o 1-2 punkty procentowe.
  • Deficyt budżetowy po lipcu zmniejszył się do 15,5 mld zł. Na koniec czerwca wynosił 16,6 mld zł.
  • Ministerstwo Finansów szacuje, że w lipcu tempo wzrostu cen towarów i usług konsumpcyjnych wyniosło 3,5%. Czyli tyle samo, co w czerwcu.
  • Indeks aktywności gospodarczej w polskim przemyśle przetwórczym wyniósł w lipcu 46,4 pkt., wobec 42,9 pkt. w czerwcu. Wartość tego wskaźnika jest najwyższa od czerwca ubiegłego roku.
  • Produkcja przemysłowa w Niemczech spadła w czerwcu o 0,1% w porównaniu do maja. Spodziewano się jej wzrostu o 0,6%.W porównaniu do czerwca ubiegłego roku produkcja była niższa o 18,1%. Tempo spadku zwiększyło się. W maju, w porównaniu do maja ubiegłego roku wynosiło 17,6%.
  • Sprzedaż detaliczna w strefie euro spadła w czerwcu o 2,4% w porównaniu do czerwca ubiegłego roku. Spodziewano się spadku o 2,2%.
  • Bank centralny Chin potwierdził utrzymanie „umiarkowanie luźnej” polityki monetarnej. Sprzyja ona wzrostowi gospodarczemu tego kraju, ale taż powoduje silne wzrosty cen akcji i nieruchomości.

Rynek Akcji

Polska

Na warszawskiej giełdzie tydzień rozpoczął się wręcz znakomicie. W poniedziałek indeks największych firm w trakcie sesji pokonał poziom 2186 punktów, najwyższy od 8 października ubiegłego roku. Ale do końca dnia nie był w stanie go utrzymać. Zakończył zwyżką o niecały 1%. To cofnięcie się mogło stanowić pierwszy sygnał ostrzegawczy. Ale kto zwraca uwagę na takie drobiazgi, gdy szał zakupów trwa, a potwierdzają to rosnące od kilku dni obroty. Wtorek przyniósł już bardziej wyraźne ochłodzenie zapału do kupowania akcji, ale o spadkach niewielu chciało słyszeć. Środa to już całkiem zimny prysznic. Początek sesji wskazywał jeszcze na wahania nastrojów, ale słabe dane płynące z amerykańskiej gospodarki i reakcja na nie tamtejszych inwestorów na początku sesji na Wall Street radykalnie przeważyły szalę. WIG20 wylądował o 3,3% niżej niż na wtorkowym zamknięciu i słowo „korekta” nagle przestało być lekceważone. W tej sytuacji niedawne lokomotywy rynku stały się dla niego największym ciężarem. Akcje KGHM „odpowiedzialne” w znacznej części za minihossę nie tylko w ciągu ostatnich dni, zniżkowały o 6%. Zresztą w przypadku tej spółki można mówić o hossie „pełną gębą”. Zwiększyły one swoją wartość od końca października o 380%. Jak powiedzą złośliwi, ma teraz z czego spadać.

Kolejne dni nie przyniosły poprawy sytuacji na rynku. Korekcyjne spadki cen akcji i wartości indeksów były kontynuowane, choć nie w aż tak dynamiczny sposób, jak to działo się w środę. Znów bardzo charakterystyczne były bardzo nerwowe reakcje naszych inwestorów na to, co dzieje się za oceanem. Sytuację uratowały piątkowe dane zza oceanu, które pozwoliły na zwyżkę indeksów w ostatnim dniu tygodnia. Dzięki niej WIG20 stracił jedynie 1%, indeks szerokiego rynku zwiększył swoją wartość o 0,5%. Wskaźnik koniunktury na rynku średnich firm wzrósł o prawie 3%, a sWIG80 zyskał 2,1%.

Europa

Giełdy w Europie w tym tygodniu nadal posłusznie podążały za tym, co dzieje się na Wall Street. Wyjątek stanowił parkiet w Londynie. Tamtejszy indeks FTSE zanotował całkiem pokaźny wzrost o ponad 3% w skali pięciu sesji. To zasługa nieco lepszych danych, płynących z tamtejszej gospodarki oraz zapowiedzi zwiększenia programu skupu skarbowych i korporacyjnych papierów dłużnych przez Bank Anglii o kolejne 50 mld funtów. Łącznie wyniesie on 175 mld funtów. Z jednej strony decyzja ta wskazuje na obawy związane z recesją, z drugiej pokazuje determinację władz w dążeniu do ograniczenia jej skutków.

Indeksy giełd we Frankfurcie i Paryżu wzrosły nieznacznie, a wygląd wykresów ich zmian wskazuje na możliwość przedłużenia się spadkowej korekty. Po korekcie do wzrostów próbuje powrócić natomiast wskaźnik giełdy tureckiej. Widać tam sporą nerwowość i zwiększoną zmienność notowań. Zwyżka z pierwszych dwóch dni tygodnia została niemal w całości zniwelowana w środę i w czwartek do południa, po czy nastąpiło ponowne odreagowanie. W sumie ISE100 zakończył tydzień na niewielkim plusie.

Spośród giełd naszego regionu najbardziej ustabilizowana sytuacja panowała na giełdzie w Budapeszcie. Po zwyżce z końca poprzedniego tygodnia BUX trzymał się na wysokim poziomie i kilkukrotnie starał się pójść jeszcze wyżej. Za każdym razem próby te spotykały się ze zdecydowaną reakcją niedźwiedzi, ale efektem tych zmagań był wyraźny ruch w bok. W skali tygodnia indeks zyskał prawie 4%. Podobny scenariusz można było obserwować na giełdzie w Bukareszcie. Tam jednak dzienne wahania wartości indeksu były o wiele większe i tygodniowy wzrost wartości indeksu nie tak duży jak w Budapeszcie. Ministerstwo finansów szacuje, że rumuńska gospodarka w drugim kwartale roku skurczyła się o około 8%. Spadki z końca lipca z powodzeniem odrabiała giełda w Pradze. Tamtejszy bank centralny w tym tygodniu niespodziewanie obniżył stopy procentowe do rekordowo niskiego poziomu 1,25%. Spore wahania występowały na giełdzie moskiewskiej. Początek tygodnia to zdecydowany wzrost wartości indeksu RTS. Końcówka znacznie gorsza, ale bilans całego tygodnia imponuje ponad 6% zwyżką. Gwiazdą tygodnia był parkiet w Sofii. Tamtejszy indeks zyskał ponad 17%, osiągając poziom najwyższy od listopada ubiegłego roku. Bułgarska giełda nie należy jednak do najbardziej płynnych rynków, stąd spore wahania wartości indeksu. W piątek zyskał on prawie 7%.

USA

Tygodniowe zmiany indeksów na amerykańskim parkiecie (liczone od 30 lipca do 6 sierpnia) mogłyby wskazywać, że niewiele się na nim działo. Dow Jones i S&P500 zwiększyły swoją wartość o zaledwie 1%, a Nasdaq zniżkował o 0,56%. Ale to tylko pozory. Działo się bardzo wiele, a skutki odczuwały giełdy na całym świecie, w szczególności mocno w Warszawie.

Już koniec poprzedniego tygodnia zapowiadał emocje. Po kilkudniowej stabilizacji S&P500 spróbował ataku na poziom 1000 punktów. Za pierwszym podejściem sztuka się nie powiodła, co trochę speszyło byki. Następnego dnia też nie miały dość sił i pewności siebie. W ubiegły piątek do szczęścia zabrakło tylko 3 punktów. Po weekendzie wróciły na parkiet z animuszem i już w poniedziałek indeks znalazł się 3 punkty powyżej tysiąca. Przekroczenie tego poziomu, zresztą z punktu widzenia analizy niezbyt znaczącego, miało zdaniem części analityków sprowokować silniejszą falę zwyżkową. Zamiast fali wzrostów na rynku powiało niepewnością. Magiczny poziom utrzymał się z trudem przez trzy kolejne sesje i w czwartek chwilowo przeszedł do historii. Ostatnie sesje były dość nerwowe i pełne zwrotów. Momentami wydawało się, że rynek przejdzie w fazę większej korekty. Cały świat wstrzymywał oddech, a inwestorom w Warszawie w środę puściły nerwy. Na rozstrzygnięcie trzeba będzie pewnie jeszcze kilka dni poczekać. Wydaje się, że ruch, który nastąpi po chwili namysłu, będzie dość spory. Impuls może przyjść w każdej chwili i wcale nie musi mieć on dla rynku z obiektywnego punktu widzenia wielkiej wagi. Napięcie jest dostatecznie duże, by nawet mało istotna informacja mogła wyzwolić spory potencjał. Wszyscy czekają na korektę wzrostów, ale jak uczy doświadczenie ostatnich miesięcy, taka atmosfera bardzo sprzyja kontynuacji ruchu w górę.

Impulsów w mijającym tygodniu nie brakowało i nie będzie ich brakowało w nadchodzącym. Ciekawe, jak będzie z ich interpretacją przez inwestorów, bo to ostatecznie liczy się dla rynku. Dla przypomnienia, w ostatnich dniach lipca dominował bardzo umiarkowany optymizm ocen i prognoz dla gospodarki. W raporcie o stanie gospodarki, zwanym Beżową Księgą, Fed stwierdził, że w większości z 12 regionów USA obserwuje się wyhamowanie tendencji spadkowej, ale „aktywność gospodarcza nadal jest słaba”. Główny ekonomista banku Morgan Stanley oceniał, że amerykańska gospodarka „wychodzi z recesji dziecięcymi krokami”. Ale nastroje amerykańskich inwestorów zdecydowanie się poprawiły. Z badania Amerykańskiego Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych wynika, że na zwyżkę cen akcji liczyło aż 47,7% ankietowanych, podczas gdy tydzień wcześniej tylko 37,6%. Sygnały napływające i z rynku pracy i z odczytów różnego rodzaju wskaźników nastrojów były dość zmienne. I tak też na nie reagował rynek. Można powiedzieć, że po okresie w którym bywał nieczuły raz na złe, raz na dobre informacje, nastał czas reakcji, czasem przesadnych, na każdy pojawiający się impuls. A przy tym nie brakuje dylematów, tak jak w przypadku wtorkowej informacji o wydatkach i dochodach Amerykanów. Okazało się, że wydatki wzrosły w czerwcu o 0,4%, czyli nieco więcej, niż się spodziewano, ale dochody z kolei spadły o 1,3%, trochę mocniej, niż oczekiwano. Podobnie jest i prawdopodobnie będzie z interpretacją danych dotyczących rynku pracy. Przykład z czwartku: liczba osób ubiegających się po raz pierwszy o zasiłek dla bezrobotnych spadła, ale za to wzrosła tych, którzy pobieranie zasiłku kontynuują. Efekt jest oczywisty: liczba osób bez pracy wzrosła. Ale inwestorzy są gotowi raz większą wagę przywiązywać do jaśniejszych stron tej informacji, raz do tych gorszych. Czyli tak naprawdę ruchy na rynku zależą bardziej od emocji, niż od kalkulacji.

Azja

Na głównych giełdach azjatyckich tygodniowe zmiany indeksów były niewielkie. Ale w ciągu tygodnia działo się sporo. W pierwszych dniach indeks na giełdzie w Szanghaju kontynuował odrabianie strat po mocnym tąpnięciu z poprzedniego tygodnia. Gdy zadanie to wykonał ze sporą nawiązką, wydawało się, że będzie nadal spokojnie piął się w górę, tak jak to robił od wielu miesięcy, końcówka tygodnia znów przyniosła pogorszenie się nastrojów i spore spadki. Widać więc, że w chińskie maszynce giełdowej coś zaczyna się zacinać. Warto zauważyć, że już kilkukrotnie poważne perturbacje pojawiły się po deklaracjach tamtejszych władz. Ostatni wstrząs był efektem sugestii o możliwości ograniczenia kredytowania firm na tak wielką skalę, jak dotychczas.

W mijającym tygodniu usłyszeliśmy z kolei zapewnienie, że chiński bank centralny nie zamierza zaostrzać swej „umiarkowanie luźnej” polityki pieniężnej. Ale po jej ogłoszeniu indeks spadł, a w czwartek dość rozpaczliwie usiłował zmniejszyć skalę przeceny.

Także na giełdzie w Bombaju robi się coraz bardziej nerwowo. Przebieg notowań był bardzo podobny do scenariusza z Chin. W ostatnich dniach poprzedniego tygodnia straty po sporym spadku zostały odrobione. Początek mijającego tygodnia dość spokojny z lekką tendencją zwyżkową i w czwarte nagły spadek o prawie 2,5%, już drugi w ciągu kilku dni. Co prawda tamtejsza giełda charakteryzuje się ostatnio tym, że raz w tygodniu „zalicza” poważniejszy spadek, który potem z mozołem odpracowuje. Podobny cykl już trzy razy z rzędu obserwowaliśmy w horyzoncie miesięcznym. W sierpniu na razie indeks trzyma się nieźle blisko lokalnego szczytu, ale jeszcze trzy tygodnie przed nami.

Całkiem nieźle radzi sobie japoński Nikkei. Po poniedziałkowy wyskoku pod koniec sesji i ustanowieniu nowego lokalnego szczytu, poddał się dwudniowej korekcie, ale w czwartek znów powrócił do wzrostów. Do pokonania poziomu z października ubiegłego roku, d czego indeks najwyraźniej zmierza, potrzeba mu będzie chyba niewielkiego odpoczynku, a nawet cofnięcia się. Od początku marca wskaźnik tylko raz uległ nieco większej korekcie. Z japońskiej gospodarki zaczynają powoli napływać nieco bardziej optymistyczne wieści, jak choćby ta o wzroście produkcji przemysłowej, utrzymującym się już czwarty miesiąc z rzędu. Co prawda w porównaniu do ubiegłego roku poziom produkcji wciąż jest niższy, ale już „tylko” o 23,4%, a nie jak jeszcze niedawno o prawie 30%. Do mówienia o ożywieniu droga więc jeszcze bardzo daleka a bezrobocie też Japończyków nieźle nęka (w czerwcu wzrosło do 5,4% z 5,2% miesiąc wcześniej), jednak inwestorom na razie i to wystarcza, by cieszyć się zwyżkami na giełdzie.

* dane z 6.08.2009

Rynek Walutowy

Początek mijającego tygodnia przyniósł kontynuację rozpoczętej w ostatnich dniach lipca tendencji zdecydowanego osłabiania się amerykańskiej waluty wobec euro. Jeszcze 29 lipca euro wyceniano na 1,4 dolara. W poniedziałek za wspólną walutę trzeba było płacić już ponad 1,44 dolara, prawie o 3% drożej. I taki kurs utrzymywał się aż do środowego wieczora. Gdy indeksy na Wall Street tego dnia bardziej zdecydowanie poszły w dół, dolar przez chwilę odzyskał wigor, ale gdy zagrożenie minęło, na liczniku znów pojawiło się znów 1,44. Z fundamentalnego punktu widzenia trudno uzasadnić słabość dolara. Chyba, że przyjąć, iż inwestorzy zaczęli poważnie obawiać się o stan gospodarki USA i zastanawiać się nad deficytem budżetowym i konsekwencjami pompowania ogromnych pieniędzy w pakiet stymulacyjny, którego skutków jakoś nie widać. Jednak gdyby tak było, niepokój byłby widoczny także na rynku akcji. Ale ten na razie ma się całkiem nieźle.

W każdym razie słabość dolara oznacza rekordową aprecjację naszej waluty. Popis siły rozpoczęła ona już w końcówce poprzedniego tygodnia. 29 lipca za dolara płacono niemal 3 zł. W ubiegły poniedziałek rano już tylko 2,9 zł, a późnym wieczorem tylko nieco ponad 2,8 zł. I jak się okazało, wcale nie był to chwilowy wyskok. W okolicach 2,85 zł kurs dolara trzymał się do środy.

Bardzo podobnie było w przypadku euro, które w ciągu kilku dni staniało z 4,2 zł do niewiele ponad 4 zł w poniedziałek. Poziom równowagi do środy wypadał w okolicach 4,1-4,11 zł. Zadłużonym we frankach lato przynosi jak dotąd nieoczekiwany chyba aż w takich rozmiarach prezent. Na początku drugiej dekady lipca za „szwajcara” trzeba było płacić prawie 3 zł. W środę jego cena spadała nawet do 2,67 zł. 33 grosze oszczędności oznaczają ponad 10% upust i to w ciągu zaledwie kilkunastu dni.

Po ciężkich chwilach z wczesnej wiosny można wreszcie odetchnąć.

Siły złotego można się doszukiwać w docenieniu wreszcie stosunkowo mocnych fundamentów naszej gospodarki przez zagranicznych inwestorów. Rzeczywiście oceny cały czas zbieramy bardzo dobre. Ale tak się składa, że umacniają się waluty niemal wszystkich państw naszego regionu, niezależnie od kondycji ich gospodarek.

A to oznacza, że gdy nastroje globalnych inwestorów się zmienią, „szczęście” opuści i złotego. Możemy co najwyżej liczyć na nieco łagodniejsze potraktowanie, gdy przyjdzie czas ucieczki z bardziej ryzykownych rynków.

Tydzień kończył się niewielkimi wahaniami wokół poziomu 1,44 dolara za euro a na naszym rynku trwało korygowanie siły złotego, choć skala nie była zbyt duża.

Za dolara trzeba było w piątek przed południem na rynku międzybankowym płacić około 2,9 zł, za euro 4,16 zł a za franka 2,72 zł. Po publikacji dobrych danych z amerykańskiego rynku pracy nasza waluta znów zdecydowanie się umocniła. Dolara wyceniano na 2,89 zł ale euro staniało aż o 5 groszy, do 4,11 zł, podobnie jak frank, którego można było kupić już za 2,67 zł.

Rynek Surowców

Na rynku surowców trwa szaleństwo. Żadne sygnały z realnej gospodarki nie uzasadniają rzeczywistego zwiększenia zużycia ropy naftowej i miedzi czy rosnącego popytu na nie. A przecież tylko w takich warunkach można mówić o zdrowym i ekonomicznie uzasadnionym wzroście notowań. Mamy więc wszelkie oznaki kolejnej spekulacyjnej bańki, której pęknięcie może doprowadzić do kolejnej fali kryzysu na rynkach finansowych. Z drugiej strony, im szybciej ta bańka pęknie, tym lepiej, bowiem coraz głośniej mówi się, ze wysokie ceny surowców mogą dławić wzrost gospodarczy, na pojawienie którego wszyscy mają takie nadzieje.

W środę wieczorem za baryłkę ropy gatunku Brent trzeba było płacić nawet 75,5 dolara. O około 9 dolarów, czyli ponad 13% drożej niż w ostatnich dniach lipca. Był to poziom najwyższy od października ubiegłego roku. A środa była dniem, w którym ze Stanów Zjednoczonych wcale nie płynęły pełne optymizmu wieści o kwitnącej gospodarce. Dla przypomnienia dodajmy, że wykorzystanie mocy produkcyjnych w USA sięga 68%.

Niemal identyczna jest sytuacja na rynku miedzi. Kontrakty terminowe na ten metal giełdzie NYMEX wzrosły z około 245 centów za funt pod koniec lipca do 283 centów w środowy wieczór. Oznacza to zwyżkę o ponad 15% w ciągu pięciu dni. Dokonując przeglądu innych rynków jednym tchem możemy dodać srebro, platynę, pallad i kilka innych reprezentantów tablicy Mendelejewa. W tym towarzystwie najdostojniej zachowują się ceny złota. Od końca lipca do wczorajszego wieczora wzrosły o nędzne 4,5%.

Jedynym racjonalnym powodem tej zwyżki cen surowców może być wyraźne osłabienie dolara. Ale ono nie wyniosło 15%! A gdyby ta tendencja miała odzwierciedlać obawy inwestorów przed dalszym osłabieniem amerykańskiej waluty, to dyskontuje już chyba krach amerykańskich finansów. Mówiąc poważnie, 15% osłabienie się dolara oznaczałby, że za euro płacono by ponad 1,6 dolara. Jeśli komuś wydaje się to nieprawdopodobne, to przypomnę, że taki poziom notowano latem ubiegłego roku. Wówczas baryłka ropy kosztowała ponad 140 dolarów.

Czwartek przyniósł niewielką korektę notowań. Ceny ropy spadły do poziomu nieco poniżej 75 dolarów. Kontrakty na miedź zniżkowały jednak aż o 2,2%, do poziomu około 275 centów za funt. Na giełdach, na których ceny kontraktów na miedź podawane są w dolarach na tonę, np. londyńskiej, w czwartek wieczorem kurs wynosił 6055 dolarów i spadł o prawie 3%. O 2% taniała też platyna. Złoto staniało tylko nieznacznie, osiągając w czwartek poziom 958 dolarów za uncję. W piątek do godziny 16.00 zmiany cen na rynku surowców były niewielkie.

Wieści z rynku

Kredytów przybywa, ale niełatwo je dostać

Wartość kredytów udzielanych przez banki wciąż rośnie, choć tempo tego wzrostu jest coraz słabsze. W sporej części wynika to z zaostrzania kryteriów wobec klientów.

W najbliższych miesiącach na poprawę w tym zakresie się nie zanosi. Jak wynika z przeprowadzanych przez Narodowy Bank Polski co kwartał badań ankietowych wśród bankowców, w najbliższych miesiącach o kredyt wcale nie będzie łatwiej. Większość z nich przewiduje dalsze zaostrzanie polityki kredytowej, choć oczekiwania są najbardziej optymistyczne od czterech kwartałów. W kategorii kredytów dla przedsiębiorstw największa liczba banków spodziewa się ostrzejszych wymogów stawianych małym i średnim firmom, w mniejszym zakresie ma to dotyczyć dużych przedsiębiorstw. Jedna czwarta ankietowanych spodziewa się też zaostrzenia kryteriów w udzielaniu kredytów mieszkaniowych a aż 40 proc. spodziewa się większych wymogów przy kredytach konsumpcyjnych. Obostrzenia dotyczą przede wszystkim wymaganych zabezpieczeń kredytów. Banki podwyższają też marże kredytów. Przyczyną zaostrzania kryteriów udzielania kredytów są negatywne, zdaniem bankowców, perspektywy rozwoju sytuacji gospodarczej.

Rusza pomoc w spłacie kredytów przez bezrobotnych

Od 6 lipca osoby, które nie z własnej winy utraciły pracę i mają kłopoty ze spłatą kredytu hipotecznego, mogą się ubiegać o pomoc państwa. Bezrobotny składa wniosek w urzędzie zatrudnienia, w którym jest zarejestrowany. Urząd przekazuje wniosek starości powiatowemu, który podejmuj decyzję o przyznaniu pomocy. Pożyczka udzielana jest maksymalnie na rok i może wynosić do 1,2 tys. zł miesięcznie.

„Rodzina na Swoim” bez wakacyjnej przerwy

W lipcu z preferencyjnych kredytów mieszkaniowych w ramach rządowego programu „Rodzina na Swoim” skorzystało 3405 osób, o 300 więcej niż czerwcu. Łączna suma udzielonych w lipcu kredytów wyniosła ponad 605 mln zł.

Ranking funduszy emerytalnych

W lipcowym rankingu funduszy emerytalnych opracowanym przez firmę Analizy Online pierwsze miejsce zajmuje OFE AXA, a na kolejnych znalazły się AIG, Allianz, Generali i Pekao OFE. AXA uzyskała najwyższe oceny zarówno w krótszym, 12-miesięcznych horyzoncie, jak i w dłuższym, 36-miesięcznym.

Większość funduszy inwestycyjnych na plusie

Według danych firmy Analizy Online w lipcu około trzech czwartych spośród 530 funduszy inwestycyjnych osiągnęło zyski. W przypadku ponad sześćdziesięciu były one dwucyfrowe. Najwięcej zarobiły fundusze lokujące pieniądze w akcje polskie i w papiery firm państw naszego regionu.

Chiński Express w Deutsche Banku

Deutsche Bank prowadzi zapisy na drugą emisję certyfikatów Chiński Express. Ten produkt strukturyzowany pozwala zarabiać na zachowaniu się indeksu HSCEI największych i najbardziej płynnych spółek notowanych na giełdzie w Hong Kongu.

Certyfikat na franka w BPH

Bank BPH oferuje Strukturyzowany Certyfikat Depozytowy Lokata Szwajcarska. Daje ona szansę zysku z umocnienia się złotego w stosunku do franka szwajcarskiego. Gwarantuje zwrot wartości nominalnej kapitału. Zysk uzależniony jest od procentowego umocnienia się złotego względem franka i od zachowania się kursu franka w czasie trwania inwestycji.

Kalendarium wydarzeń nadchodzącego tygodnia 10.08.2009-14.08.2009

Danych dotyczących naszej gospodarki w tym tygodniu będzie niewiele. We wtorek poznamy wielkość salda na rachunku bieżącym, charakteryzującego naszą wymianę handlową z zagranicą oraz transfery pieniężne i kapitałowe. Od kilku miesięcy jest ono dodatnie, co dobrze wpływa na stabilność finansową naszego kraju. Prawdopodobnie ta tendencja utrzymywała się również w czerwcu. W czwartek dowiemy się ile wyniosła w lipcu inflacja. Ministerstwo Finansów wstępnie szacowało ją na 3,5%, co oznaczałoby, że ceny rosły w takim samym tempie, jak w czerwcu. Ewentualne niespodzianki w tym zakresie nie powinny spowodować większej reakcji ani wpłynąć zdecydowanie na decyzje Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych.

Z zagranicy za to czeka nas obfita dawka informacji gospodarczych. Po ostatnich nerwowych dniach na giełdach, będą one szczególnie niecierpliwie oczekiwane i wnikliwie analizowane i interpretowane. Pierwsze dni tygodnia to głównie istotne informacje z Europy. Pewien wpływ na giełdy może mieć poniedziałkowa publikacja indeksu Sentix, obrazującego nastroje europejskich inwestorów instytucjonalnych i analityków. Jest to wskaźnik śledzony z coraz większą uwagą. Najbardziej istotne jednak będą środowe dane o produkcji przemysłowej w strefie euro. W czwartek poznamy tempo kurczenia się europejskich gospodarek w II kwartale roku.

Ale i – jak zwykle – także w Stanach Zjednoczonych wiele się będzie działo, i to za ocean zwrócone będą oczy i uszy wszystkich inwestorów i analityków z całego świata. W poniedziałek pewien wpływ na giełdy może wywrzeć publikacja danych o zapasach hurtowników. We wtorek najważniejsze będzie posiedzenie komitetu otwartego rynku w sprawie stóp procentowych. Z pewnością nie zostaną one jeszcze podniesione, ale coraz częściej mówi się, że do końca tego roku taki ruch jest całkiem prawdopodobny, a w każdym razie, zdaniem niektórych ekonomistów, byłby pożądany. Istotny będzie więc komunikat po posiedzeniu i interpretacja przekazanych w nim informacji i opinii. Rozgrzany do czerwoności rynek ropy naftowej może nerwowo reagować na dane o stanie zapasów surowca w USA. W czwartek i piątek najbardziej „newralgiczne” dane, dotyczące sprzedaży detalicznej, wniosków o zasiłek dla bezrobotnych, zapasów niesprzedanych towarów, produkcji przemysłowej. Dawka, którą inwestorzy będą musieli przyswoić i przetrawić w szybkim tempie. A na deser także mający spory wpływ na rynku indeks nastroju konsumentów Uniwersytetu Michigan. Potrzebne będą mocne nerwy i szybki refleks.

Poniedziałek, 10 sierpnia

Francja

  • 8.45 produkcja przemysłowa w czerwcu (poprzednia wartość 2,6% miesiąc do miesiąca)

Euroland

  • 10.30 indeks nastrojów inwestorów i analityków Sentix na sierpień (poprzednia wartość -31,3 pkt.)

Wtorek, 11 sierpnia

Polska

  • 14.00 saldo na rachunku bieżącym w czerwcu (poprzednia wartość 207 mln euro)

Niemcy

  • 8.00 inflacja na poziomie konsumentów (CPI) w lipcu (poprzednia wartość 0,1% rok do roku)

USA

  • 14.30 wskaźnik jednostkowe koszty pracy w II kwartale (prognoza -1,9% kwartał do kwartału, poprzednia wartość 3% kwartał do kwartału)
  • 14.30 wydajność pracy w II kwartale (prognoza 4,9% kwartał do kwartału, poprzednia wartość 1,6% kwartał do kwartału)
  • 16.00 zapasy hurtowników w czerwcu (prognoza -0,9% miesiąc do miesiąca, poprzednia wartość -0,8% miesiąc do miesiąca)

Japonia

  • decyzja Bank of Japan w sprawie stóp procentowych (dotychczasowa wartość 0,1%)

Środa, 12 sierpnia

Japonia

  • 6.30 produkcja przemysłowa w czerwcu (prognoza 2,4% miesiąc do miesiąca, poprzednia wartość 5,7% miesiąc do miesiąca)

Francja

  • 8.45 inflacja na poziomie konsumentów (CPI) w lipcu (poprzednia wartość -0,5% rok do roku)

Wielka Brytania

  • 10.30 stop bezrobocia w czerwcu (poprzednia wartość 7,6%)

Euroland

  • 11.00 produkcja przemysłowa w czerwcu (poprzednia wartość 0,5% miesiąc do miesiąca)

USA

  • 14.30 bilans handlu zagranicznego w czerwcu (prognoza -28,5 mld dolarów, poprzednia wartość -25,96 mld dolarów)
  • 16.30 zmiana stanu zapasów ropy naftowej w sierpniu (poprzednia wartość 1,7 mln baryłek)
  • 20.15 decyzja FOMC w sprawie stóp procentowych (prognoza 0-0,25%, obecna wartość 0-0,25%)

Czwartek, 13 sierpnia

Polska

  • 14.00 wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych w lipcu (poprzednia wartość 3,5% rok do roku)

Niemcy

  • 8.00 PKB w II kwartale (poprzednia wartość 4,4% miesiąc do miesiąca, -29,5% rok do roku)

Francja

  • 8.45 PKB w II kwartale (poprzednia wartość -1,4% kwartał do kwartału)

Euroland

  • 11.00 PKB w II kwartale (poprzednia wartość -2,5% kwartał do kwartału)

USA

  • 14.30 ceny eksportu w lipcu (prognoza 0,4% miesiąc do miesiąca, poprzednia wartość 1,1% miesiąc do miesiąca, bez towarów rolnych 0,8% miesiąc do miesiąca)
  • 14.30 ceny importu w lipcu (prognoza 0,1% miesiąc do miesiąca, poprzednia wartość 3,2% miesiąc do miesiąca, bez ropy 0,2% miesiąc do miesiąca)
  • 14.30 sprzedaż detaliczna w licu (prognoza 0,3% miesiąc do miesiąca, 0,1% bez samochodów, poprzednia wartość 0,6% miesiąc do miesiąca, bez samochodów 0,3% miesiąc do miesiąca)
  • 14.30 wnioski o zasiłek dla bezrobotnych w czerwcu
  • 16.00 zapasy niesprzedanych towarów w czerwcu (prognoza -0,9% miesiąc do miesiąca, poprzednia wartość -1% miesiąc do miesiąca)

Piątek, 14 sierpnia

Euroland

  • 10.30 inflacja bazowa HICP w lipcu (poprzednia wartość 1,3% rok do roku)

USA

  • 14.30 inflacja na poziomie konsumentów (CPI) w lipcu (prognoza 0% miesiąc do miesiąca, bazowa 0,2%, poprzednia wartość 0,7% miesiąc do miesiąca, bazowa 0,2% miesiąc do miesiąca)
  • 15.15 produkcja przemysłowa w lipcu (prognoza 0,1% miesiąc do miesiąca, poprzednia wartość -0,4% miesiąc do miesiąca)
  • 15.15 wykorzystanie mocy produkcyjnych w lipcu (prognoza 68,1%, poprzednia wartość 68%)
  • 15.55 indeks Uniwersytetu Michigan w sierpniu (prognoza 68,5 pkt., poprzednia wartość 66 pkt.)

Prognozy na przyszły tydzień

W mijającym tygodniu nastroje na rynkach finansowych nieco się pogorszyły. Na giełdach papierów wartościowych pojawiła się korekta ostatnich wzrostów. Co prawda w Stanach Zjednoczonych zmiany wartości indeksów były bardzo umiarkowane, ale widać było narastającą nerwowość inwestorów. Przekładała się one ze zwiększoną mocą na światowe parkiety. Nasz odczuł ją szczególnie mocno. W najbliższych dniach należy się spodziewać raczej kontynuacji spadków lub co najwyżej spokojnego ruchu w bok.

Za powrotem do dynamicznych zwyżek nie przemawia zbyt wiele czynników. Ale na tak rozchwianym rynku wszystko jest możliwe. Otwieranie nowych pozycji na rynku akcji obarczone jest sporym ryzykiem. W takich warunkach lepiej jest powstrzymywać się z angażowaniem poważniejszego kapitału. Obrazu sytuacji nie zmienia zasadniczo piątkowy wzrost indeksów na Wall Street i na pozostałych światowych giełdach, spowodowany publikacją lepszych iż się spodziewano danych dotyczących amerykańskiego rynku pracy. Do bardziej trwałego przełomu na nim wciąż jeszcze bardzo daleko, a bezrobocie będzie przez wiele miesięcy stanowić najważniejszy problem wielu gospodarek.

Roman Przasnyski

Główny Analityk Gold Finance