Gold Finance: Podsumowanie dnia 5.08.2009 – Byki nie doczekały pomocy zza oceanu

przez | 05/08/2009

Tylko pierwsza część sesji na warszawskim parkiecie pozostawiała wątpliwości, co do obowiązującego dziś kierunku ruchu. Miedziana gwiazda nie zdołała dziś uratować indeksu największych spółek. Byki mogły liczyć jedynie na wsparcie z Wall Street. Amerykańscy koledzy, po krótkim wahaniu, odebrali im resztkę nadziei. Sami boją się swoich niedźwiedzi.

Polska GPW

Początek dnia wskazywał na niezdecydowanie inwestorów na naszym parkiecie. Indeks największych spółek zaczął od spadku o 0,56 proc. Jednak już po kilkunastu minutach zyskiwał prawie 1 proc., po czy ograniczył skalę zwyżki do niespełna 0,5 proc. Rozgrywający wciąż ci sami. Akcje KGHM zaczęły w pobliżu zera i przez pierwsze godziny nie kwapiły się do większego wzrostu. Słabość w dalszym ciągu przejawiały walory Pekao i Telekomunikacji Polskiej, tracąc po około 1 proc. BZ WBK został nagrodzony za lepsze od oczekiwań wyniki ponad 3 proc. zwyżką, ale jej skala dość szybko została zredukowana. Do południa działo się niewiele, jednak obroty były spore. Wczorajszy popis akcji miedziowego kombinatu przechodzenia od umiarkowanego spadku do pokaźnego wzrostu, który inwestorzy jeszcze mieli w pamięci, dziś nie zadziałał. Spadek cen KGHM pociągnął tuż po południu indeks największych firm ponownie w dół. Reszty dokonały nienajlepsze dane zza oceanu. I wyprzedaż ruszyła. WIG20 zakończył dzień spadkiem o 3,3 proc., WIG zniżkował o 1,94 proc. Indeks najmniejszych firm zniżkował o 0,58 proc., a mWIG40 zdołał się przed spadkiem obronić, zyskując symboliczne 0,07 proc.

Giełdy zagraniczne

Wczorajsza sesja w Stanach Zjednoczonych obfitowała w liczne zwroty sytuacji. Indeksy mijały linię zera to w jedną, to w drugą stronę. Wreszcie zwyciężył optymizm, ale jego skala nie była zbyt wielka. S&P500 wzrósł o zaledwie 0,3 proc. i obronił poziom 1000 punktów, a nawet nieznacznie go umocnił. Wciąż dość symbolicznie, więc trwałość pozostawania nad nim wciąż jest wątpliwa.

Wątpliwości te podzielili chyba inwestorzy w Azji. I to jednogłośnie, bo na wszystkich parkietach dominowały spadki i to wcale nie symboliczne. W Singapurze i Jakarcie sięgały niemal 2 proc., w Hong Kongu 1,45 proc. Nikkei zniżkował o 1,18 proc. Indeks giełdy japońskiej po niedawnym ustanowieniu lokalnego szczytu, wyraźnie złapał zadyszkę. Do tej pory taka sytuacja kończyła się na tamtejszym rynku dłuższą korektą. W Szanghaju spadek wyniósł prawie 1 proc. i widać, że ten wskaźnik napotkał na poważniejszy opór na swej drodze w górę.

Nienajlepiej też rozpoczęły się sesje na europejskich parkietach. DAX zaczął od spadku o prawie 0,4 proc., CAC40 zniżkował o 0,12 proc., a londyński FTSE o 0,47 proc. W pierwszych godzinach handlu nastroje nieco się poprawiły, ale na plus udało się wyjść jedynie w wskaźnikowi w Paryżu. Na giełdach naszego regionu sytuacja dość zróżnicowana. W Pradze, Moskwie i Sofii spore wzrosty. Na bułgarskim parkiecie przekraczał 3 proc., a dynamiczna zwyżka trwająca tam już od końca lipca ostatnio nabrała niezłej dynamiki. W Budapeszcie, po dobrym rozpoczęciu sesji indeks szybko spadł poniżej zera. W Warszawie było zupełnie odwrotnie, choć i u nas wielkie siły rynku nie było raczej widać.

Około południa nastroje zdecydowanie się poprawiły, minusy znikły z tablic giełdowych. Zwyżki nie były wielkie, ale dość powszechne. Zbiegły się z publikacją nieco lepszych niż oczekiwano danych dotyczących aktywności gospodarczej w usługach w strefie euro. I nie przeszkodziły im dużo gorsze dane o spadku sprzedaży detalicznej. Dopiero Amerykanie zdołali „zniechęcić” do akcji.

Waluty

Wczorajszy wieczór nie przyniósł żadnych zmian w zmaganiach dwóch głównych światowych walut. Ich kursy zachowywały się wyjątkowo stabilnie i znalazły poziom równowagi w okolicach 1,44 dolara za euro. Notowania głównych walut względem złotego także podlegały tylko niewielkim zmianom. Rano złoty nieco osłabł, ale na większe straty sobie nie dał pozwolić. Dolara można było kupić po około 2,85 zł, tylko przez moment jego cena zbliżyła się do 2,87 zł. Podobnie było w przypadku euro, które wyceniano na 4,1 zł, a tylko przejściowo drożało do 4,12 zł. Frank, podobnie jak wczoraj w okolicach 2,68 zł. Tak więc nasza waluta trzymała się mocno, korzystając z dobrych nastrojów na giełdach i słabego dolara. Gdy tylko na Wall Street zagościły spadki, „zielony” zaczął odzyskiwać siłę, a złoty ją tracić.

Podsumowanie

Warto zwrócić uwagę, że „dramaturgia” rynkowych zmian, widziana okiem obserwatora wykresów poszczególnych indeksów dość znacznie się różni. W przypadku WIG20 zagrożenie korektą wydaje się największe. Nieco lepiej pod tym względem wygląda indeks szerokiego rynku. W przypadku wskaźnika koniunktury na rynku średnich spółek widać zahamowanie tendencji zwyżkowej, ale korekta ma spokojny przebieg i ma charakter ruchu w bok. Trudno tu spodziewać się zagrożenia w postaci poważniejszych spadków. Ruch w górę na razie trwa niczym nie powstrzymywany w przypadku indeksu sWIG80.

Najbardziej „nerwowy” kapitał koncentruje się na naszych największych spółkach, głównie surowcowych, wśród których prym wiedzie KGHM. Akcje naszej gwiazdy parkietu odrobiły straty z ostatnich 12 miesięcy i znalazły się na poziomie z połowy lipca ubiegłego roku. Od dołka z końca października 2008 r., ustanowionego na poziomie około 20 zł., wzrosły już o prawie 380 proc. Ale warto mieć też w pamięci ubiegłoroczny „zjazd” z 97 do 20 zł, czyli o 80 proc. w ciągu zaledwie trzech miesięcy. Kiedyś taka dynamika „zarezerwowana” była dla spółek z sWIG80 (poprzednio WIRR). Ale widać czasy się zmieniają. W każdym razie dopóki trwa surowcowa hossa, nic nam nie grozi. Coraz większe grono osób zastanawia się jednak, co będzie potem.

Roman Przasnyski

Główny Analityk Gold Finance