Szpitale w pętli długów. A plan B tylko na papierze

przez | 04/08/2009

Na oddłużenie i restrukturyzację szpitali rząd obiecał przeznaczyć ponad 2,6 mld złotych. Ale jak dotąd w ramach tzw. planu B nie przekształcono ani jednego ZOZ-u.

Plan B został ogłoszony w lutym. Ale jeden ze sztandarowych projektów minister Ewy Kopacz (na zdjęciu) do dziś funkcjonuje tylko na papierze.

Po zawetowaniu przez prezydenta pakietu ustaw zdrowotnych, które miały one m.in. umożliwić przekształcenie szpitali w spółki prawa handlowego – miał zachęcić samorządy do restrukturyzacji szpitali. Premią miało być częściowe oddłużenia placówek.

Jednak do dziś w ramach planu nie przekształcono ani jednej placówki. Czy to fiasko rządowego programu? Zdaniem Ministerstwa Zdrowia nie ma powodów do obaw. Resort zapewnia, ze mimo obcięcia w znowelizowanym budżecie – o 300 mln zł – wydatków na służbę zdrowia, środków na realizację planu nie zabraknie.

W ramach planu B pomoc otrzymają samorządy, które przygotują i przyjmą plan restrukturyzacji, powołają spółkę kapitałową, przedstawią biznesplan oraz propozycję spłaty zobowiązań.

Jak informuje rzecznik ministerstwa Jakub Gołąb, można skorzystać z rezerwy Ratownictwo medyczne. Kwoty 1,79 mld zł przewidzianej na ten cel nie objęły oszczędności budżetowe.

Tylko w tym roku ministerstwo zdrowia zapowiedziało wydać na realizację planu B 276 mln zł . Do końca 2011 roku łączna kwota wsparcia państwa ma sięgnąć 2,6 mld zł. Póki co nie wydano ani złotówki.

Przed planem B już powstawały spółki. W ramach planu ani jedna

Przez ostatnie 10 lat za sprawą uchwał podejmowanych przez samorządy – poprzez likwidację publicznych ZOZ – przekształcono 326 placówek służby zdrowia.

  • 77 szpitali
  • 196 jednostek lecznictwa ambulatoryjnego
  • 53 oddziały szpitalne

Oprócz przekształcania – polegającego na zmianie formy organizacyjno-prawnej – ZOZ-y też łączono. Od 2008 r. połączyło się 40 placówek, z których powstało 20 nowych podmiotów.

W sumie przekształcone zostało ponad 13 proc. wszystkich publicznych placówek. Wszystkie przed wdrożeniem planu B. Dlaczego rządowy program nie działa? Dopiero od niedawna samorządy mogą składać wnioski o przyznanie środków na oddłużenie podległych placówek i objęcie ich planem B.

Plan skomplikowany i czasochłonny

Na początku lipca Minister Zdrowia, Narodowy Fundusz Zdrowia i Banki Gospodarstwa Krajowego zawarły umowę, określającą zasady komercjalizacji placówek.

Dopiero na podstawie tej umowy określono wymagania wobec biznesplanu , który maja przygotować samorządy. A to on jest podstawą do uzyskania pozytywnej opinii BGK.

Cala procedura przyjmowania rozpatrywania dokumentów przez NFZ, BGK i Ministerstwo Zdrowia, oraz wydanie decyzji może potrwać nawet do pięciu miesięcy. Dopiero w tym miesiącu zaplanowano szkolenie dla samorządowców i dyrektorów przekształcanych szpitali. Pomimo tego minister Kopacz wierzy, że uda się zrestrukturyzować około 100 szpitali. Pierwsze siedem placówek ma przyjść po pieniądze już w tym roku.

Najbardziej zadłużone – szpitale kliniczne poza planem B

W Polsce funkcjonują 44 szpitale kliniczne. Tylko 11 z nich nie jest zadłużonych. Ich organem założycielskim są Akademie Medyczne. Na początku tego roku ich zadłużenie przekroczyło 1,5 mld zł. Zobowiązania wymagalne – czyli, te które już powinny zostać spłacone – sześciu najbardziej zadłużonych wynoszą ponad 0,5 mld zł.

Opozycja krytykuje pomysły rządu. Samorządowcy też

Ale plan B ma też swoich zdeklarowanych przeciwników. – Przestrzegałbym przed przystąpieniem do planu B – podkreśla w rozmowie z Money.pl Marek Balicki, były minister zdrowia.

Jego zdaniem plan minister Ewy Kopacz to jedno wielkie nieporozumienie. – Wprowadzono go niezgodnie z prawem, poza tym istnieje duże prawdopodobieństwo, że przekształcone placówki mimo całego wysiłku i tak będą generować długi – argumentuje.

Zdaniem Balickiego powodem będą niższe stawki za leczenie, które NFZ chce wprowadzić w przyszłym roku. – Ta bardzo krótka kołdra finansowa zniweczy wysiłki samorządowców – mówi były minister zdrowia.

Suchej nitki na planach minister Kopacz nie zostawiają też samorządowcy. – Problem w tym, że mamy do czynienia z produktem skóropodobnym a nie prawdziwą skórą – mówi Money.pl Rudolf Borusiewicz, przewodniczący Związku Powiatów Polskich.

Borusiewicz podkreśla, że wciąż do końca nie wiadomo co z tymi samorządami, które przekształciły podległe sobie placówki lub poniosły koszty szykując się do przekształcenia przed wprowadzeniem planu B w życie. – One też powinny liczyć na zwrot poniesionych nakładów – mówi szef ZPP. Samorządy często zaciągały pożyczki na oddłużenie, remonty czy zakup sprzętu.

– Kolejną kwestią, którą trzeba wyjaśnić jest los tych placówek, które zostały przekształcone, a mimo to nadal generują długi. Program nic nie mówi co z nimi, czy mogą liczyć na kolejną pomoc, czy też powinny zostać zlikwidowane – dodaje Borusiewicz.

Zdaniem przewodniczącego ZPP, problem jest szczególnie palący w sytuacji gdy są to jedyne placówki służby zdrowia na danym terenie. Do tej pory 16 placówek, mimo przekształcenia nadal generuje długi. Ich zobowiązania to w sumie 6 mln złotych.

– Dobrze, że powstał plan, który wpływa na zracjonalizowanie wydatków na leczenie, ale jeśli te wątpliwości nie zostaną rozwiane, nie liczę na lawinę wniosków ze strony samorządów – dodaje Borusiewicz.

Ustawa nie gwarantuje też pokrycia wszystkich długów przekształcanej placówki, najczęściej większość zadłużenia muszą spłacić samorządy. W wielu przypadkach leży to poza ich możliwościami finansowymi.

Jednak fiasko programu nie jest przesądzone. Są tacy, którzy nie wykluczają skorzystania z planu B. – Planowaliśmy przekształcenie podległego nam szpitala specjalistycznego, ale na razie się zastanawiamy – mówi Money.pl Kazimierz Chyła wicestarosta w Starogardzie Gdańskim.

– Tak na prawdę decydując się na skorzystanie z planu B, możemy liczyć na pomoc w spłacie zaledwie 30 procent całego długu szpitala, a ten urósł już do 63 mln złotych – mówi wicestarosta. Całoroczny budżet starostwa to 96 mln. Samorządu nie stać więc na spłatę pozostałych długów i skomercjalizowanie placówki. – Z drugiej strony olbrzymim obciążeniem dla samorządu jest obsługa długu. To 4,7 mln zł miesięcznie – mówi Chyła.