Raport tygodniowy Gold Finance

przez | 03/08/2009

Najważniejsze wydarzenia:

  • Rada Polityki Pieniężnej pozostawiła stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Podstawowa stopa referencyjna wynosi więc nadal 3,5%. Ta decyzja nie powinna mieć większego wpływu na oprocentowanie kredytów.
  • Ludwik Kotecki, wiceminister finansów i pełnomocnik do spraw wprowadzenia euro poinformował, że w sierpniu rząd zatwierdzi nowy plan przyjęcia wspólnej waluty, przyznając, że data 2012 r. nie wchodzi w grę.
  • Amerykańska gospodarka skurczyła się w drugim kwartale o 1%. To znacznie mniej niż się spodziewano. Oczekiwano spadku PKB o 1,5-1,8%. Ale jednocześnie skorygowano z 5,5 do 6,4% spadek za pierwszy kwartał.
  • Według raportu Fed o stanie gospodarki, zwanego Beżową Księgą, w większości z dwunastu okręgów Stanów Zjednoczonych widać wyhamowanie spadku w gospodarce. W czerwcu i lipcu aktywność gospodarcza wciąż jednak była słaba.
  • Zmówienia na dobra trwałego użytku spadły w USA w czerwcu aż o 2,5% w porównaniu do maja. Spodziewano się spadku o 0,6%. Tak złe dane to głównie efekt zapaści na rynku środków transportu.
  • Stopa bezrobocia w Niemczech wyniosła w lipcu 8,3% i nie zmieniła się w porównaniu do poprzedniego miesiąca. Nadal jednak pozostaje na poziomie najwyższym od 2007 r. Spodziewano się jej wzrostu do 8,4%. Bezrobotnych w Niemczech jest 3,48 mln osób.
  • Indeks nastrojów w gospodarce strefy euro wzrósł w lipcu do 76 punktów, do poziomu najwyższego od listopada ubiegłego roku. W czerwcu wyniósł 73,2 pkt.
  • Rezerwy walutowe Rosji wzrosły w ubiegłym tygodniu o 4,3 mld dolarów i osiągnęły poziom 402,4 mld dolarów. Rosja ma największe rezerwy na świecie po Chinach i Japonii. Ich wartość ulegała jednak w ostatnich tygodniach sporym wahaniom. W pierwszym tygodniu lipca spadły na przykład aż o 8,2 mld dolarów.
  • Produkcja przemysłowa w Japonii wzrosła w czerwcu o 2,4% w porównaniu do maja. To czwarty miesiąc poprawy w tym zakresie, ale dynamika zrostu nieco spadła. W porównaniu do czerwca ubiegłego roku spadek produkcji wynosi 23,4%. W maju sięgał 29,5%.

Rynek Akcji

Polska

Pierwsze trzy sesje mijającego tygodnia wyraźnie wskazywały na możliwość wystąpienia głębszej korekty ostatniej fali wzrostowej, trwającej od 13 lipca, czyli przez dziesięć kolejnych sesji. Czwartek przyniósł jednak radykalną zmianę sytuacji.

Po sięgającej 4% zwyżce indeksu szerokiego rynku i prawie 5% wzroście WIG20, oba wskaźniki z impetem pokonały poprzedni szczyt sprzed kilku dni i znalazły się na poziomie najwyższym od 8 października ubiegłego roku. W ten sposób trwająca od tamtego czasu do połowy lutego tego roku, czyli pięć miesięcy, fala spadkowa została w całości zniwelowana w ciągu około pięciu miesięcy, licząc od połowy lutego do końca lipca. Fala spadków zabrała indeksowi największych spółek 38%, zwyżkowa na „wymazanie” tej straty potrzebowała wzrostu wskaźnika o 61%. To taka drobna niesprawiedliwość, typowa dla rynku kapitałowego. Ilustruje ona ważną dla każdego inwestora prawdę: traci się łatwo i szybko, ale żeby stratę odrobić potrzebny jest dużo większy wzrost. A z tego wypływa ważna wskazówka: nie czekaj aż strata się powiększy. W tej grze najważniejsza jest ochrona kapitału, a nie zysk. Gdy ten pierwszy stopnieje, nie będzie szans na zarobek.

Po czterotygodniowej korekcie mamy trzeci tydzień z rzędu wzrostów i nowy szczyt trwającej od połowy lutego fali zwyżkowej. W tym tygodniu tempo marszu w górę zdecydowanie osłabło, ale przecież tak dużej dynamiki jak w poprzednich tygodniach utrzymać się nie da. Lipiec całkiem nieoczekiwanie przyniósł zwyżki naszych głównych indeksów o około 15%. To wynik tylko nieco gorszy od świetnego przecież kwietnia. Bardzo dobrze radziły sobie także wskaźniki średnich i małych firm. mWIG40 nie ustępował swoim większym kolegom, zyskując około 14%, a sWIG80 wzrósł w skali miesiąca o ponad 11%.

Rozpoczęty u nas sezon publikacji wyników na razie przynosi raczej rozczarowania. Już wcześniej stratę zapowiedział BRE Bank, przed dużo gorszymi rezultatami przestrzega PKN Orlen. Rozczarowała Telekomunikacja Polska. A każda z tych informacji powodowała spore spadki kursów akcji tych spółek. Mimo to indeksy były w stanie pójść w górę. To świadczy o sile rynku i przemawia za tezą o zagranicznym wspomaganiu naszego parkietu.

Europa

Europejskie parkiety wyhamowały nieco tempo wzrostu indeksów, choć i w tym tygodniu było ono całkiem przyzwoite. Jednak w ciągu tygodnia nastroje były dość zmienne. Poniedziałek i wtorek były zdecydowanie spadkowe. Środa to odrabianie strat, a w czwartek mieliśmy spory ruch w górę. Spośród głównych giełd najlepiej radził sobie Frankfurt. Tamtejszy indeks po spadkach z czerwca i początku lipca dynamicznie wzrósł pozostawiając w tyle szczytu z końca maja, który mógł stanowić poważny opór w kontynuacji wzrostów. Ale udało się bez problemu i mamy pokonany najwyższy poziom w tym roku. Teraz pozostaje tylko atak mający na celu wyrównanie strat w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy. Na pewno nie uda się to tak łatwo i nie nastąpi w ciągu miesiąca. DAX musiałby wzrosnąć o ponad 20%. Na to potrzeba więcej czasu. Ale jeśli wzrostowa fala na rynkach akcji miałaby potrwać do października, to kto wie? Na razie tak duży wzrost wydaje się mało prawdopodobny, ale kto się w lutym spodziewał, że obecna fala zwyżki potrwa tak długo i osiągnie takie rozmiary?

Wygląd wykresu indeksu giełdy w Paryżu jest dość podobny, jak w przypadku DAX-a, ale CAC40 ma zdecydowanie mniej wigoru. Przebicie tegorocznego szczytu z początku stycznia jest jak na razie mało przekonujące. Oczywiście nie będzie to stanowiło większej przeszkody w marszu w górę, ale tylko pod warunkiem dobrej koniunktury na świecie. Gdyby ta uległa pogorszeniu, obraz francuskiego rynku giełdowego nie byłby najlepszy. O londyńskim FTSE można powiedzieć to samo, co o jego koledze z Frankfurtu.

Patrząc na wykresy indeksów giełd naszego regionu, nie dostrzega się między nimi niemal żadnych różnic, z wyjątkiem Bułgarii i Rosji. Wyglądają one zresztą podobnie, jak DAX czy FTSE. To dowód na to, jak rynki finansowe stały się „zglobalizowane”. Najgorzej prezentuje się wskaźnik giełdy sofijskiej. Od czerwca znajduje się w łagodnej, ale wyraźnie zarysowanej tendencji spadkowej. A i dynamika całego poprzedniego wzrostu jest raczej mało przekonująca. Indeks giełdy moskiewskiej od lutego szedł za to w górę bardzo zdecydowanie. Jednak czerwcowo-lipcowa korekta mocno jego obraz nadszarpnęła. Była ona głębsza niż na innych giełdach, a następujący po niej ruch w górę złego wrażenia jeszcze nie był w stanie zatrzeć.

USA

Wall Street dyktuje warunki pozostałym światowym giełdom. To wiadomo nie od dziś. Ale tym razem „świat” poszedł znacznie dalej, niż amerykańskie indeksy.

Te zanotowały w minionym tygodniu (liczonym od czwartku 23 lipca do czwartku 30 lipca) tylko niewielkie wzrosty. Najpilniej ostatnio śledzony wskaźnik S&P500 wzrósł tylko o nieco ponad 1%, Dow Jones zwyżkował o 0,94%, a technologiczny Nasdaq zwiększył swoją wartość o zaledwie 0,54%. Wzrosty na większości europejskich i azjatyckich parkietach były zdecydowanie większe.

Sądząc po skali wzrostów indeksów za oceanem, można by sądzić, że niewiele się tam wydarzyło. Ale gdy spojrzeć na wykresy, zmiana sytuacji jest bardzo widoczna.

Po trwającej 3,5 miesiąca konsolidacji wskaźników w dość wąskim przedziale (w przypadku S&P500 zamykającym się między 880 a 950 punktów, a dla Dow Jones wynoszącym około 7 700-8 700 punktów), nastąpiło bardzo wyraźne wyjście z nich górą. To bardzo dobry znak na najbliższą przyszłość. Zdecydowany ruch w górę nastąpił wraz z początkiem sezonu publikacji wyników finansowych za drugi kwartał przez amerykańskie firmy. Optymizm przeważał już niemal od pierwszego dnia, a ściślej biorąc od ogłoszenia dobrych rezultatów przez Goldman Sachs. Nie były w stanie nim zachwiać nawet niejednoznacznie pozytywne informacje makroekonomiczne. Co prawda entuzjazm z czasem nieco osłabł, ale generalnie nastroje inwestorów były niezłe. W wynikach firm widać znaczny spadek przychodów ze sprzedaży, wyniki są dużo gorsze od ubiegłorocznych, a lepsze o oczekiwań inwestorów i analityków. Widać też ostrą pracę nad cięciem kosztów.

Z amerykańskiej gospodarki płyną niejednoznaczne sygnały. Coraz częściej zdarzają się miłe niespodzianki, czy to z rynku pracy, czy nieruchomości. Ale chyba jeszcze trudno mówić o jakichkolwiek pierwszych jaskółkach bardziej trwałego i wyraźnego ożywienia. Co prawda mówi się, że trzeci i czwarty kwartał mogą przynieść już niewielki wzrost PKB, ale np. przedstawiciele Fed są wciąż bardzo powściągliwi i nie rozgłaszają zbyt pocieszających wieści.

Azja

Parkiety azjatyckie odnotowały kolejny tydzień solidnych wzrostów, ale silnych wrażeń nie brakowało. Najwięcej dostarczyła ich giełda w Szanghaju.

Po kilkumiesięcznym okresie niczym nie zmąconego marszu w górę, w środę tamtejsze indeksy doznały potężnego tąpnięcia. W ciągu dnia traciły po około 8%, w końcówce sesji zdołały tę przecenę nieco zniwelować. W pierwszej chwili trudno było dopatrzeć się wyraźnej przyczyny tego załamania. Okazało się, że mogła nią być informacja o zamiarach chińskiego banku centralnego ograniczenia w udzielaniu kredytów.

W ramach ogromnego pakietu mającego stymulować tamtejszą gospodarkę, prowadzono bardzo agresywną politykę „dostarczania” bankom pieniędzy w celu ułatwienia kredytowania firm. Ponieważ firmy nie były w stanie w krótkim czasie wchłonąć tak wielkich kwot, sporą część banki przeznaczały na zakupy akcji. To w pewnym stopniu tłumaczy bezprecedensowy, ciągły wzrost cen akcji i indeksów. Gdy pojawiła się obawa, że to źródło popytu na papiery wartościowe może się wkrótce wyczerpać, mieliśmy do czynienia z bardzo nerwową reakcją inwestorów. Choć w następnych dniach straty zostały w większości odrobione, a tydzień zakończył się na sporym plusie, to złe wrażenie po środowym spadku trudno będzie zatrzeć. Jego skala świadczy też o tym, jak wielkie ryzyko wiąże się z inwestowaniem na tzw. nowych i bardzo perspektywicznych rynkach. Z pupila globalnych inwestorem można stać się w krótkim czasie źródłem sporych strat. Po całej serii bardzo pozytywnych opinii na temat chińskiej gospodarki i jej perspektyw oraz roli, jaką może odegrać w globalnej gospodarce i przezwyciężaniu recesji, zaczęły pojawiać się pierwsze głosy krytyczne, podważające np. wiarygodność danych podawanych przez tamtejszy urząd statystyczny i władze. Inwestorzy z pewnością będą teraz uważnie śledzić wszelkie ruchy indeksów i doniesienia z Chin.

Podobnego tąpnięcia, choć na znacznie mniejszą skalę doznała też w środę giełda w Bombaju. Tamtejszy rynek jest przez globalnych inwestorów postrzegany jako bardzo perspektywiczny. Być może to nie przypadek, że na obu w tym samym czasie zanotowano tak gwałtowne wahania. Ewakuacja kapitału z tego regionu mogłaby przybrać spore rozmiary i spowodować poważne skutki nie tylko dla parkietów azjatyckich.

Po kilku sesjach ruchu w bok, wyraźniej do góry ruszył pod koniec tygodnia japoński Nikkei. Wykres tego indeksu wygląda coraz lepiej i sugeruje możliwość dalszych zwyżek. Czerwcowy szczyt został z łatwością pokonany, a wskaźnik znajduje się w okolicach poziomu, z którego w październiku ubiegłego roku zaczął się głęboki spadek, trwający aż do połowy marca. W dalszym wzroście przeszkadzać jednak mogą wciąż niezbyt optymistyczne wieści z japońskiej gospodarki. Indeksy w Hong Kongu i na Tajwanie już do analogicznych październikowych poziomów dotarły, podobnie jak koreański Kospi.

Obrazek 1

Tygodniowe zmiany indeksów 24.07.2009 – 31.07.2009

* dane z 30.07.2009

Rynek Walutowy

Miniony tydzień przyniósł spory ruch na rynkach walutowych. Po kilku dniach stabilizacji wokół poziomu 1,42 dolara za euro, wydawało się że dolar skazany jest na dalsze osłabienie. Sprzyjała mu doskonała sytuacja na giełdach papierów wartościowych. I rzeczywiście na początku tygodnia za euro momentami trzeba było płacić 1,43 dolara. Poziom ten nie był jednak w stanie utrzymać się zbyt długo. Już we wtorek po południu niemal „jednym ruchem” odskoczył od niego do 1,415 za euro, a w środę umocnił się do poziomu 1,4 dolara za euro. Wtorek i środa to gorsze dni na Wall Street, a środowy wieczór na rynku surowców wyglądał na mały kataklizm. Notowania ropy spadały o 5-6%, a miedzi o ponad 2%. Koniec tygodnia był już znacznie spokojniejszy, ale o powrocie do poziomu 1,43 dolara za euro na razie chyba możemy zapomnieć. Amerykańska waluta osłabła, ale trzymała się poziomu 1,41 dolara za euro.

Nasza waluta na początku tygodnia biła rekordy siły. Dolar we wtorek był najtańszy w tym roku. Można było go kupić już za 2,9 zł. Środa i czwartek przyniosły odreagowanie tej przeceny i wzrost do 2,98 zł za „zielonego”, ale końcówka tygodnia znów należała do złotego. Około południa w piątek dolara wyceniano na 2,95 zł.

Nasze „zmagania” ze wspólną walutą przebiegały w nieco odmienny sposób, nie działa się to w przypadku dolara. Umocnienie złotego wobec niej na początku tygodnia było znaczne, ale – jak się okazało – nie rekordowe. Po odreagowaniu, które zaczęło się już we wtorek, rekord mocy nasza waluta osiągnęła w piątek przed południem. Euro można było kupić już za 4,14 zł, aż o 18 groszy taniej, niż 20 lipca. Ale o rekordzie od początku roku nie było mowy. Na to musimy jeszcze poczekać. Podobnie działo się z frankiem. W piątek rano można go było kupić już za 2,7 zł , najtaniej od połowy stycznia. Od szczytu osłabienia naszej waluty z lutego, „szwajcar” staniał o około 60 groszy, czyli o prawie 20%. A to już spora ulga dla spłacających kredyty w tej walucie.

Źródło siły naszej waluty wciąż chyba ma charakter przede wszystkim zewnętrzny. Dopóki będzie panować dobra passa na giełdach, a inwestorzy zagraniczni będą zainteresowania zakupami naszych papierów, możemy liczyć na umocnienie złotego. Gdy sytuacja się pogorszy, złoty osłabnie.

Obrazek 2

Rynek Surowców

Spory ruch panował na rynku surowców. Najbardziej dynamiczne zmiany miały miejsce w przypadku ropy naftowej. Zresztą cały miesiąc obfitował w interesujące wydarzenia. Zaczął się przy poziomie 72 dolarów za baryłkę surowca gatunku Brent, w połowie lipca mieliśmy minimum na poziomie nieco poniżej 60 dolarów za baryłkę, by na początku mijającego tygodnia wrócić znów do poziomu 70 dolarów. Zmiany cen o 10-12 dolarów to w jedną, to w drugą stronę świadczą o niczym więcej, jak tylko o ogromnej nerwowości panującej na tym rynku. W tym czasie nie napływały żadne przełomowe informacje dotyczące ani samego rynku, ani zmian w globalnej gospodarce, czy perspektyw dla niej na najbliższą przyszłość. Trudno więc tak duże zmiany wytłumaczyć inaczej, jak tylko działaniami spekulacyjnymi. A i w tym tygodniu też mieliśmy spore wrażenia, gdy w środę wieczorem ceny ropy spadły o 5-6%. Tego dnia pojawiła się co prawda informacja o stanie zapasów surowca w USA, ale skala reakcji na nią była zaskakująca. Już następnego dnia zresztą cała ta przecena została z nawiązką odrobiona.

Bardzo podobnie przebiegały też notowania na rynku miedzi, niemal w takim samym cyklu, jak w przypadku ropy, jedynie z nieco mniejszą dynamiką. W środę kontrakty na miedź spadały „tylko” o 2,7%. Notowania kontraktów na miedź w czwartek dotarły do poziomu najwyższego od początku października ubiegłego roku, czyli od czasu, gdy zaczęła się ich potężna przecena, trwająca aż do grudnia ubiegłego roku. Koniec tygodnia także był dość nerwowy i w przypadku ropy i miedzi. Jeszcze rano ceny obu surowców kontynuowały wcześniejszy dynamiczny ruch w górę, a tuż przed południem zaczęły ostro zniżkować.

Sporym wahaniom nie oparły się w tym tygodniu notowania złota. Co ciekawe, najsilniejsza przecena miała miejsce we wtorek, a więc dzień przed tą, która dotknęła większość surowców, w szczególności ropę. Co prawda i w środę złoto taniało, ale już nie w tak dużej skali. W ciągu dwóch dni jego cena spadłą z około 950 dolarów za uncję do niemal 925 dolarów. A szlachetny kruszec nie był w stanie poniesionych strat odrobić tak skutecznie, jak dokonały tego ropa i miedź. Na koniec tygodnia za uncję złota trzeba było płacić 939 dolarów, ale w piątek tendencja na tym rynku znów była spadkowa

Obrazek 3

Wieści z rynku

Spada WIBOR, kredyty mogą stanieć

Wciąż maleją stawki WIBOR, na podstawie których banki ustalają oprocentowanie kredytów. Jest więc szansa, że ich oprocentowanie także się obniży. Na początku lipca 3-miesięczna stawka WIBOR wynosiła 4,44%, w ostatni piątek już tylko 4,17%. Ta tendencja utrzymuje się już od kilku miesięcy, ale ostatnio przybrała na sile.

Coraz chętniej inwestujemy w fundusze

Zwyżki na giełdach trwające już prawie pięć miesięcy powodują wzrost zainteresowania funduszami inwestycyjnymi. Sygnalizują to i te największe, jak np. Pioneer, i o niewielkich aktywach, jak np. Quercus. Według szacunków firmy Analizy Online, badającej rynek funduszy, lipiec będzie kolejnym miesiące, w którym do funduszy trafiło więcej pieniędzy, niż z nich zostało wycofanych.

Fundusze akcji zagranicznych tracą siłę

Fundusze specjalizujące się w inwestowaniu w akcje zagranicznych firm do niedawna osiągały rekordowe zyski. Pomagało im w tym znaczne osłabienie złotego. Ostatnie tygodnie są jednak dla nich zdecydowanie gorsze. Nasza waluta zdecydowanie się umocniła i funduszom tego typu o zyski coraz trudniej ze względu na niekorzystne różnice kursów walut.

Lokata Rosnąca w Millennium

Bank Millennium wprowadził do swej oferty Lokatę Rosnącą, której oprocentowanie wzrasta wraz z długością czasu jej trwania. Zaczyna się od 4% w pierwszym miesiącu, a kończy na 8% w dwunastym.

Kalendarium wydarzeń nadchodzącego tygodnia 3.08.2009-7.08.2009

W odróżnieniu od dwóch poprzednich tygodni, które nie obfitowały w liczne wydarzenia i informacje, w nadchodzącym będzie ich sporo. Tegoroczne lato nudne nie jest i z pewnością tak pozostanie. Na naszym podwórku dziać się będzie niewiele. Czeka nas tylko publikacja prognozy inflacji, autorstwa Ministerstwa Finansów oraz wskaźnika aktywności gospodarczej w przemyśle. Z pewnością nie będą to dane, które wstrząsną rynkiem. Pewien wpływ na nastroje na giełdzie może mieć jedynie ogłoszenie wyników finansowych za drugi kwartał banku Pekao.

Trochę więcej będzie się działo w Europie. W poniedziałek i środę poznamy wartość indeksów aktywności w przemyśle i usługach we Francji, Niemczech i Wielkiej Brytanii oraz całej strefie euro. Ich znaczenie dla sytuacji na rynkach nie jest zbyt wielkie, ale są one coraz uważniej obserwowane przez inwestorów. Bardziej istotne, także i z punktu widzenia naszej gospodarki, będą informacje o zamówieniach i produkcji przemysłowej w Niemczech. To przecież nasz największy partner handlowy.

Ważne, głównie punktu widzenia sytuacji na rynku walutowym, będą podejmowane w czwartek decyzje Europejskiego Banku Centralnego i Banku Anglii w sprawie stóp procentowych. Wprawdzie zmian ich wysokości nie należy się spodziewać, ale wszyscy z uwagą będą się wsłuchiwać w to, co po posiedzeniu, szczególnie EBC, powie jego szef, Jean-Claude Trichet. Ważne będą i ewentualne sugestie, dotyczące dalszych posunięć banku, i oceny sytuacji europejskiej gospodarki.

Ale oczywiście o wszystkim decydować będą informacje zza oceanu. A tych będzie całe mnóstwo. W poniedziałek i wtorek o inwestycjach budowlanych i handlu nieruchomościami oraz indeks aktywności w przemyśle. Szczególnie ten ostatni może wpłynąć na zachowanie giełdowych indeksów. We wtorek także istotne informacje na temat dynamiki wydatków i dochodów Amerykanów. To one odpowiadają za sporą część amerykańskiego PKB. W środę z kolei poznamy dane dotyczące rynku pracy, bardzo pilnie śledzone i mające spory wpływ na to, co dzieje się na rynkach finansowych oraz nie mniej ważne informacje o zamówieniach na dobra trwałego użytku. W piątek najmocniejszy akcent, najważniejsze dane o stopie bezrobocia i zmianach stanu zatrudnienia w sektorze pozarolniczym.

Poniedziałek, 3 sierpnia

Polska

  • 9.00 indeks PMI aktywności dla przemysłu w lipcu (prognoza 43,4 pkt., poprzednia wartość 43 pkt.)
  • 10.00 prognoza inflacji Ministerstwa Finansów na lipiec (obecna wartość 3,4%)

Francja

  • 9.48 indeks PMI dla przemysłu w lipcu (poprzednia wartość 45,9 pkt.)

Niemcy

  • 9.53 indeks PMI dla przemysłu za lipiec (poprzednia wartość 40,9 pkt.)

Euroland

  • 9.58 indeks PMI dla przemysłu za lipiec (poprzednia wartość 42,6 pkt.)

USA

  • 16.00 wydatki na inwestycje budowlane w czerwcu (prognoza -0,6% miesiąc do miesiąca, poprzednia wartość -0,9% miesiąc do miesiąca)
  • 16.00 indeks aktywności ISM dla przemysłu w lipcu (prognoza 46 pkt., poprzednia wartość 44,8 pkt.)

Wtorek, 4 sierpnia

Euroland

  • 11.00 inflacja na poziomie producentów (PPI) w czerwcu (poprzednia wartość -5,8% rok do roku)

USA

  • 14.30 wskaźnik wydatków konsumpcyjnych bez paliw i żywności PCE core w czerwcu (prognoza 0,2% miesiąc do miesiąca, poprzednia wartość 0,1% miesiąc do miesiąca)
  • 14.30 dynamika wydatków Amerykanów w czerwcu (prognoza 0,3% miesiąc do miesiąca, poprzednia wartość 0,3% miesiąc do miesiąca)
  • 14.30 dynamika dochodów Amerykanów w czerwcu (prognoza -1% miesiąc do miesiąca, poprzednia wartość 1,4% miesiąc do miesiąca)
  • 16.00 indeks podpisanych umów kupna domów w czerwcu (prognoza 0,2% miesiąc do miesiąca, poprzednia wartość 0,1% miesiąc do miesiąca)

Środa, 5 sierpnia

Francja

  • 9.48 indeks PMI dla usług w lipcu (poprzednia wartość 47,2 pkt.)

Niemcy

  • 9.53 indeks PMI dla usług w lipcu (poprzednia wartość 45,2 pkt.)

Euroland

  • 9.58 indeks PMI dla usług w lipcu (poprzednia wartość 44,7 pkt.)
  • 11.00 sprzedaż detaliczna w czerwcu (poprzednia wartość -0,4% miesiąc do miesiąca)

Wielka Brytania

  • 10.30 produkcja przemysłowa w czerwcu (poprzednia wartość -0,6% miesiąc do miesiąca)

USA

  • 13.30 raport Challengera o zapowiadanych zwolnieniach pracowników i nowych ofertach pracy za lipiec (poprzednia wartość 74,4 tys.)
  • 14.15 raport ADP o prognozach sytuacji na rynku pracy w lipcu (prognoza -350 tys., poprzednia wartość -473 tys.)
  • 16.00 zamówienia na dobra trwałego użytku w czerwcu (prognoza -2,5% miesiąc do miesiąca, poprzednia wartość 1,3% miesiąc do miesiąca)
  • 16.00 zamówienia na dobra bez środków transportu w czerwcu (prognoza 1,1% miesiąc do miesiąca, poprzednia wartość 0,8% miesiąc do miesiąca)
  • 16.00 zamówienia w przemyśle w czerwcu (prognoza 0,2% miesiąc do miesiąca, poprzednia wartość 1,2% miesiąc do miesiąca)
  • 16.00 indeks aktywności gospodarczej ISM dla usług w lipcu (prognoza 48,2%, poprzednia wartość 47%)
  • 16.30 zmiana zapasów ropy w czerwcu (poprzednia wartość 5,15 mln baryłek)

Czwartek, 6 sierpnia

Niemcy

  • 12.00 zamówienia w przemyśle w czerwcu (poprzednia wartość 4,4% miesiąc do miesiąca, -29,5% rok do roku)

Wielka Brytania

  • 13.00 decyzja Bank of England w sprawie stóp procentowych (obecna wartość 0,5%)

Euroland

  • 13.45 decyzja Europejskiego Banku Centralnego w sprawie stóp procentowych (obecna wartość 1%)
  • 14.30 konferencja prasowa po posiedzeniu EBC

USA

  • 14.30 wnioski o zasiłek dla bezrobotnych w lipcu

Piątek, 7 sierpnia

Wielka Brytania

  • 10.30 inflacja na poziomie producentów PPI w lipcu (poprzednia wartość -1,2%)

Niemcy

  • 12.00 produkcja przemysłowa w czerwcu (poprzednia wartość 3,7% miesiąc do miesiąca)

USA

  • 14.30 stopa bezrobocia w lipcu (prognoza 9,7%, poprzednia wartość 9,5%)
  • 14.30 zmiana zatrudnienia w sektorze pozarolniczym w lipcu (prognoza -350 tys., poprzednia wartość -467 tys.)
  • 14.30 długość tygodnia pracy w lipcu (prognoza 33 godz., poprzednia wartość 33 godz.)
  • 14.30 dynamika płacy godzinowej w lipcu (prognoza 0,1% miesiąc do miesiąca., poprzednia wartość 0% miesiąc do miesiąca)

Prognozy na przyszły tydzień

Sytuacja na światowych rynkach i finansowych i surowcowych jest w ostatnich tygodniach bardzo dynamiczna i zmienna. To oczywiście i okazja do zarobku, ale też spore jest ryzyko poniesienia strat. Rynkami wciąż zdają się rządzić emocje, a w takich przypadkach ostrożność jest bardzo wskazana.

Gdy na początku tygodnia wydawało się, że inwestorzy na naszej giełdzie „skazani” są na poważniejszą korektę, przyszła dynamiczna kontynuacja wzrostów i indeksy osiągnęły nowe lokalne rekordy. Na razie więc wszystko wskazuje na to, że okazji do zarobku nie powinno zabraknąć, być może aż do jesieni. Większość prognoz tchnie optymizmem. Ale trzeba pamiętać, że poziom optymizmu inwestorów i analityków rośnie wraz z wzrostami wartości indeksów. I cen akcji.

Roman Przasnyski

Główny Analityk Gold Finance