Alternatywne nośniki reklam sposobem na oszczędności

przez | 29/07/2009

Wszechobecne zmiany wywołane zawirowaniami na rynkach finansowych dotknęły również reklamodawców. W ramach szukania oszczędności często decydują się oni na zmianę nośników w celu zoptymalizowania efektów kampanii. Czy alternatywne nośniki maja szansę w konkurencji z reklamą w tradycyjnych mediach?

Kryzys spowodował swego rodzaju przetasowanie rynku nośników reklamowych. Część reklamodawców (niewielka na szczęście) zrezygnowała z reklamy, część ograniczyła budżet reklamowy a część podzieliła swój budżet między reklamę telewizyjna a kampanie prowadzone w Internecie. Zgodnie z przewidywaniami specjalistów z ZenithOptimedia na 2009 rok jedynymi mediami, które w kryzysie zwiększą swój udział w budżetach reklamodawców będą Internet i outdoor. Trafność tych prognoz pokazało opracowanie domu mediowego MPG za pierwszy kwartał 2009 roku, według którego Internet, jako jedyne medium, osiągnął wzrost udziału w budżetach reklamowych o 7%.

Takie działania reklamodawców, jak zmiany nośników pokazują jedno – że szukają alternatywnych miejsc, w których można zamieścić reklamy. Co ważne, roku na rok rośnie niechęć konsumentów do przekazów reklamowych i spada zaufanie do nich. Ludzie czują się przytłoczeni ogromną ilością informacji, dlatego część z nich ignorują. Jak w takim razie reklamować skutecznie, niedrogo i ciekawie? Odpowiedź jest prosta – reklamować na alternatywnych, małoinwazyjnych nośnikach. Rynek tego typu reklam ciągle rośnie w wyniku czego dostępnych jest coraz więcej odbiegających od standardów form przekazywania komunikatów reklamowych klientom. Celem staje się nie tylko pokazanie produktu/marki ale również zainteresowanie i zaintrygowanie nim konsumenta.

Szybki rozwój narzędzi ułatwiających życie przeciętnemu Kowalskiemu spowodował rozwój mobilnych aplikacji umożliwiających za pomocą telefonu komórkowego np. sprawdzenie rozkładu jazdy komunikacji miejskiej, menu ulubionej restauracji czy też repertuaru teatrów i kin. W obliczu natłoku informacji i starań o zmniejszenie kosztów reklamy tego rodzaju aplikacje stanowią dobry, nieinwazyjny sposób na obcowanie klienta z marką.

Jedną z takich, nie związanych z jedną, konkretną marką aplikacji, która otworzyła się na reklamodawców jest Ginger – bezpłatne narzędzie umożliwiające sprawdzanie za pomocą telefonu komórkowego rozkładu jazdy komunikacji miejskiej. „Z przeprowadzonych przez nas badań wynika, że użytkownikami Ginger są osoby w wieku 14-28 lat, czyli chłonna i jednocześnie pożądana przez reklamodawców grupa docelowa” – mówi Piotr Baranowski, Manager ds. Rozwoju Ginger. „Reklama prezentowana w Ginger umiejscowiona jest w taki sposób, że nie atakuje ona użytkownika aplikacji. Ten fakt, oraz niewysoka cena powodują, że jest to doskonały nośnik reklamowy” – dodaje.

GINGER – napisana w Javie darmowa, mobilna aplikacja dla telefonów komórkowych udostępniająca rozkład jazdy komunikacji miejskiej. Dzięki zastosowaniu bardzo wydajnego formatu danych, cały rozkład przechowywany jest w telefonie, który nie musi łączyć się z Internetem. Obecnie z Ginger mogą korzystać mieszkańcy Poznania, Czerwonak, Białegostoku, Tychów, Lubonia a już wkrótce Wrocławia.

Dostępna jest również wersja aplikacji o nazwie GingerBlu przeznaczona dla osób niewidomych i słabowidzących, oraz wersja w języku angielskim przeznaczona dla turystów Ginger EN/GingerBlu EN, która wykorzystywana była podczas konferencji klimatycznej w Poznaniu.