Z okazji Dnia Bezpiecznego Kierowcy Bankier.pl sprawdza ceny OC

przez | 24/07/2009

Od początku wakacji w wypadkach samochodowych na polskich drogach zginęło blisko 800 osób. Codziennie życie traci w ten sposób około 15 Polaków. Tymczasem w sobotę po raz czwarty obchodzić będziemy Dzień Bezpiecznego Kierowcy. Z tej okazji Bankier.pl przyjrzał się cenom obowiązkowych ubezpieczeń komunikacyjnych OC. Ubezpieczyciele deklarują, że cenią bezpiecznych kierowców. My sprawdzamy co znaczy dla nich określenie „bezpieczny”.

Polak o sobie

Wakacyjne wojaże sprzyjają poprawie samooceny. Obserwacja stylu, w jakim po drogach poruszają się mieszkańcy Egiptu czy Grecji utwierdza Polaków w przekonaniu, że są dobrymi kierowcami. To samo deklarowali pod koniec 2008 roku w przygotowanym przez PZU „Portrecie Polskiego Kierowcy”. Wtedy to 63 proc. ankietowanych osób określiło siebie mianem dobrego kierowcy, 17 proc. uznało swoje zdolności za bardzo dobre, kolejne 17 proc. za przeciętne. Ułamek bijących się w pierś był znikomy.

Bezpieczniejsi dzięki ubezpieczeniu

Policyjne statystyki są jednak nieubłagane. W ciągu trzech ostatnich lat liczba zanotowanych wypadków była zbliżona i wynosiła ponad 48 tys. zdarzeń rocznie. Każde kolejne dwanaście miesięcy oznaczało około 60 tys. rannych. Sposobem na pociąganie do odpowiedzialności sprawców wypadków jest ustawowy obowiązek ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej. Obowiązkowe OC jest ubezpieczeniem specyficznym, bo mimo że kierowca opłaca z tego tytułu składkę, ewentualne odszkodowanie nie stanowi przysposobienia majątkowego dla niego, lecz trafia do poszkodowanej z jego winy osoby.

Jeśli zatem kierowca jest zobowiązany do zawarcia polisy, z której i tak nie dostanie w przyszłości ani grosza, będzie zainteresowany zakupem jak najtańszego produktu. Co do zasady, obowiązkowe ubezpieczenia OC dla kierowców są takie same. Różni je tylko jeden element – cena . Towarzystwa mają bowiem prawo ustalać własne taryfy, czyli systemy zniżek i zwyżek udzielanych wybranym grupom klientów przy zakupie ubezpieczenia.

Nierozwaga na drodze rodzi większe prawdopodobieństwo wypadku (i wypłaty odszkodowania), dlatego jako klienci ubezpieczalni szczególnie mile widziani są ostrożni kierowcy. Teoretycznie takie miano zyskać nie trudno.

– Każdy kierowca, niezależnie od wieku i ilości przejechanych w życiu kilometrów, może nauczyć się bezpiecznej jazdy. Najważniejsze jest to, aby chciał poznać zasady bezpiecznej jazdy i konsekwentnie je potem stosował – mówi Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Jazdy Renault i podaje krótki przepis na sukces – Po pierwsze należy zdiagnozować błędy popełniane przez kierowcę. Po drugie trzeba uświadomić sobie zagrożenia, które mogą się pojawić podczas prowadzenia samochodu i nauczyć się prawidłowych zachowań w trudnych sytuacjach drogowych.

Zastosowanie się do tych zasad może jednak nie wystarczyć przy poszukiwaniu taniego OC. Pojęcie bezpieczeństwa bywa bowiem różnie interpretowane przez ubezpieczycieli. Dla niektórych z nich o poziomie ryzyka decydował będzie staż kierowcy, dla innych wiek, płeć czy miejsce zamieszkania. Porównanie cen OC kilku towarzystw ubezpieczeń potwierdza tezę, że kierowca kierowcy nierówny.

Doświadczony znaczy bezpieczny

Trudno dyskutować z opinią, że doświadczenia za kierownicą nabiera się z wiekiem. Zdają się potwierdzać to statystyki Policji – najczęstszymi sprawcami wypadków drogowych w 2008 roku byli kierowcy z grupy wiekowej 20-29 lat. Natomiast najwyższy wskaźnik liczby wypadków na 10 000 populacji osiągnęli kierowcy młodsi – znajdujący się pomiędzy 18. a 19. rokiem życia. Podobnie w latach wcześniejszych. Z tych względów, wiek czy raczej liczba lat spędzonych za kierownicą odgrywają kluczową rolę przy ustalaniu wysokości składki.

Wzięliśmy pod lupę sytuację dwóch klientek towarzystw ubezpieczeniowych, posiadaczek Fiatów Punto 1.1 z 1999 roku. Pierwsza z nich, studentka medycyny, jest świeżo upieczonym kierowcą z dużego miasta. Druga mieszka w tym samym mieście, jest lekarką, ale prawo jazdy posiada od 30 lat. Profil zawodowy obu kobiet jest sobie bliski – lekarze jako przedstawiciele tzw. zawodu  zaufania publicznego i osoby stateczne często mogą liczyć na zniżki w OC. Mimo to, i mimo faktu że obie kobiety jeżdżą bezszkodowo po tym samym mieście, zapłacą drastycznie różne składki. Kierowca, który kilkadziesiąt lat porusza się bezpiecznie po drogach, sporo zaoszczędzi na składkach OC. W przypadku rekordowego towarzystwa – Warty – różnica pomiędzy składką w przypadku obu kobiet wyniesie niemal 1900 zł rocznie.

O ile w przypadku tak rozbieżnego (29 lat) stażu za kierownicą można spodziewać się wyraźnie odmiennych stawek OC, zaskakująca jest podobna rozpiętość cen w przypadku, gdy różnica stażu to zaledwie sześć lat. 35-latek, którego uznać można za bezpiecznego kierowcę z ośmioletnim doświadczeniem (8 lat bezszkodowej jazdy), zapłaci w przypadku tego samego towarzystwa (Concordia) nawet o 1500 zł mniej niż o 10 lat młodszy od niego kolega, posiadający prawo jazdy od dwóch lat.

W dużym mieście drożej

O wysokości składki decyduje również miejsce zamieszkania. Duże miasta uważane są za bardziej niebezpieczne. Istotnie, prawdopodobieństwo kolizji jest tam większe głównie ze względu na większą liczbę pojazdów i bardziej skomplikowany układ komunikacyjny. Potwierdza to zestawienie cen dla 25-letniego kierowcy z dwuletnim stażem za kierownicą, posiadacza Hondy Civic. Jeśli jest mieszkańcem niewielkiego miasta w okolicach Poznania, ubezpieczenie kupi już od 1060,99 zł rocznie. Będąc mieszkańcem Poznania, musiałby zapłacić więcej. W niektórych firmach ubezpieczeniowych różnica między OC dla mieszkańca małego i dużego miasta wynosi około 100 zł, w innych –  nawet siedem razy więcej.

Samochód prawdę ci powie

O zaklasyfikowaniu do konkretnej kategorii ryzyka decyduje nie tylko profil samego kierowcy, ale i jego pojazd. Samochody nowe, eksploatowane od zaledwie kilku lat, z reguły uznawane są za bezpieczniejsze. W Link4 na zniżkę mogą liczyć posiadacze pojazdów młodszych niż 6-, a w Generali niż 8 lat. Nie bez znaczenia pozostaje też marka pojazdu. Samochody klasy takiej jak BMW czy Mitsubishi w Generali obłożone są zwyżką przy OC, na zniżkę mogą tam natomiast liczyć właściciele Citroena, Fiata, Forda czy Renault.

Przeanalizowaliśmy wysokość stawek obowiązkowego ubezpieczenia OC dla 45-letniego mężczyzny, posiadającego prawo jazdy od 15 lat, któremu ostatnia stłuczka zdarzyła się w 1996 roku. Mężczyzna, mieszkaniec Katowic, jest żonaty (żona – prawo jazdy od 2 lat) i ma dwudziestoletniego syna, który kilka miesięcy temu spowodował niegroźny wypadek samochodowy. Wszyscy troje są kierowcami wspólnego rodzinnego pojazdu. Porównaliśmy ceny OC w dwóch przypadkach – dla dziesięcioletniego Fiata Punto oraz dwuletniej Hondy Civic. Inna marka i klasa bezpieczeństwa pojazdu, inny rok produkcji pojazdu powodują znaczne różnice w cenach. , że w ubezpieczenie ww. Fiata Punto właściciel zawsze zapłaci taniej, jednak różnica w  Ergo Hestii wynosić będzie niespełna 100 zł, zaś w Liberty Direct sięgnie niemal tysiąca złotych.

Przedstawione w tym zestawieniu parametry są tylko wybranymi. Wiele towarzystw podkreśla, że tylko podanie szeregu szczegółowych danych klienta umożliwia precyzyjne określenie ceny ubezpieczenia. System zniżek i zwyżek jest skomplikowany – klient, który z tytułu bezszkodowej jazdy nabędzie prawo do zniżek, może je utracić, gdy udostępni samochód swojemu nastoletniemu dziecku. Nowi klienci są zwykle mile widziani, stracą jednak na atrakcyjności jeśli uczestniczyli ostatnio w kolizjach drogowych. I nawet w przypadku, gdy jakaś cecha niemal zawsze skutkuje zniżką, jej wysokość będzie różna w konkretnych towarzystwach. Jest tak na przykład w przypadku rodziców małych dzieci, którzy z zasady jeżdżą ostrożniej i mogą liczyć na korzystniejsze ceny. Lecz w jednym towarzystwie zniżka dotyczyć będzie rodziców dzieci w wieku do lat osiemnastu (Liberty Direct), a w innym do lat sześciu (Link 4). Oczywiście wartości zniżki też będą odmienne.

Dla ubezpieczycieli najlepszym odzwierciedleniem bezpiecznego stylu jazdy pozostaje jednak bezszkodowa historia posiadacza pojazdu –zniżki sięgają nawet 60-65 proc. rocznej składki. Okazuje się zatem, że zachowawczy styl jazdy pozwala ocalić nie tylko ciało, ale i kieszeń kierowcy.

Malwina Wrotniak, Bankier.pl