Raport Money.pl: Zniesienie limitu na składki emerytalne to średni koszt około 5 tys. zł rocznie

przez | 21/07/2009

Wyższe składki emerytalne mogą kosztować statystycznego bogacza prawie 5 tysięcy złotych rocznie. Drugie tyle dołoży zatrudniająca go firma – wynika z szacunków Money.pl.

Wyższe podatki dla najbogatszych w najlepszym razie dadzą budżetowi 2 miliardy złotych. To za mało, więc pojawił się pomysł, jak sięgnąć jeszcze głębiej do ich kieszeni.

Jak ujawnił Zbigniew Chlebowski, najbogatsi Polacy powinni płacić składki emerytalne przez cały rok. Dziś przestają je odprowadzać, gdy ich suma zarobków w ciągu roku przekroczy 95 790 złotych. Taka sytuacja – według obliczeń Platformy – dotyczy około 300 tysięcy osób, a dodatkowe korzyści dla budżetu mogą sięgnąć 3 miliardów złotych.

Innego zdania jest prof. Witold Modzelewski, który w rozmowie z Money.pl stwierdził, iż podwyższenie progu dochodów, od którego zaprzestaje się pobierać składki na ubezpieczenia społeczne przyniesie co najwyżej kilkaset milionów złotych oszczędności.

Statystyczny Polak, płacący podatki według najwyższej skali podatkowej zarabia – według szacunków Money.pl –  ponad 160 tysięcy złotych rocznie. Obecnie składki z takiej pensji wynoszą prawie 13,5 tysiąca złotych w ciągu roku. Po zniesieniu limitu mogą wynieść około 23 tysiące złotych.

Premier Donald Tusk jeszcze tego samego dnia dementował słowa Chlebowskiego: – Nie znam takiego pomysłu – zapewniał w piątek. Jednak zdaniem Marka Borowskiego, z którym Money.pl rozmawiał w połowie czerwca w identycznej sytuacji, dotyczącej podniesienia składek rentowych, taka taktyka PO jest celowa. – Rząd wypuścił próbny balon. Teraz czeka na reakcje i komentarze. Zależnie jakie będą, takie podejmie decyzje – mówił nam wówczas.

Money.pl sprawdził, o ile spadną pensje osób, które zarabiają na tyle dużo, by zmiana przepisów je objęła. Korzystając z kalkulatora płac obliczyliśmy przykładowe kwoty, które w ciągu roku zamiast do kieszeni wysoko opłacanych pracowników, trafiłyby do państwowej kasy. Przyjęliśmy założenie, że od stycznia limit 95 790 złotych przestaje obowiązywać, więc składka emerytalna odprowadzana jest od każdej miesięcznej pensji. Uwzględniliśmy natomiast obecne progi podatku dochodowego.

image001

źródło: szacunki Money.pl

przewidywane straty podane w kwotach netto

wysokość zarobków podana w kwotach brutto

Jeśli PO przeforsuje swój pomysł, odczują go wszyscy Polacy zarabiający ponad 8 tysięcy złotych brutto. Przy takich zarobkach pensje zmaleją niewiele, bo zaledwie o 20 złotych w ciągu roku. Jednak już dla osób zarabiających od 9 tysięcy wzwyż uszczerbek byłby zauważalny.

Proporcjonalnie każdy tysiąc złotych pensji oznaczałby o około 800 złotych mniej w kieszeni w ciągu całego roku. Mniej więcej o drugie tyle wzrośnie też koszt utrzymania dobrze zarabiającego pracownika przez firmę, która go zatrudnia.

Już wcześniej lansowanym pomysłem na ratowanie budżetu pieniędzmi najlepiej zarabiających było podniesienie najwyższej skali podatku PIT do 40 procent, choć pojawiały się również sugestie, aby zastosować w Polsce wariant brytyjski i stawkę podnieść do 50 procent.

W pierwszym przypadku budżet – zgodnie z wyliczeniami Money.pl z początku lipca – zyskałby dodatkowy miliard złotych. W drugim – około 2,2 miliarda. Przy czym wariant 40-procentowy wydaje się bardziej prawdopodobny.

Rząd może liczyć w tym wypadku na poparcie posłów PSL. Deklarował je w imieniu swojej partii Eugeniusz Kłopotek. Warunek ludowców jest taki, że zmiana musiałaby być tymczasowa.