Raport tygodniowy Gold Finance

przez | 13/07/2009

Najważniejsze wydarzenia:

  • Minister finansów Jacek Rostowski poinformował, że rząd przygotuje plan stopniowego podnoszenia podatków, gdyby było to potrzebne do ratowania budżetu państwa, jednak użyje go tylko w sytuacji awaryjnej. Także prezydent i premier uznali, że podatki zostaną podniesione tylko w ostateczności.
  • Agencja ratingowa Fitach prognozuje zerowy wzrost gospodarczy Polski w tym roku i uważa, że najbardziej prawdopodobną datą przyjęcia euro przez nasz kraj jest 2013 r. Stwierdza też, że tymczasowe pogłębienie deficytu budżetowego nie wywołuje presji na obniżenie oceny dla Polski.
  • Oficjalne aktywa rezerwowe Polski obniżyły się w czerwcu o 796,4 mln euro i wyniosły 47,65 mld euro.
  • Międzynarodowy Fundusz Walutowy podwyższył prognozy wzrostu światowej gospodarki na przyszły rok. Wcześniejsza zakładała wzrost o 1,9%, obecna o 2,5%. Jednak przewidywania na bieżący rok zostały zrewidowane nieznacznie w dół. Zdaniem MFW światowa gospodarka skurczy się o 1,4%, a nie jak wcześniej przewidywano o 1,3%.
  • Przedstawiciel amerykańskiej administracji rządowej oświadczył w Kongresie, że Biały Dom nie rozważa przyjęcia kolejnego planu wsparcia gospodarki. Oświadczenie to miało związek z wcześniejszą wypowiedzią Laury D’Andrea, doradczyni prezydenta Baracka Obamy o potrzebie opracowania planu drugiej finansowej akcji stymulującej gospodarkę Stanów Zjednoczonych. Jej wypowiedź wywołała niepokój na rynkach finansowych.
  • Produkcja przemysłowa wzrosła w Niemczech w maju o 3,7% w porównaniu do kwietnia. Analitycy spodziewali się spadku o 0,5%. W porównaniu do maja ubiegłego roku produkcja zmniejszyła się o 17,9%, podczas gdy w kwietniu spadek wyniósł 22,3%. O 4,4% zwiększyły się zamówienia w niemieckim przemyśle, ale w porównaniu do ubiegłego roku były niższe o 29,4%.
  • Gospodarka strefy euro skurczyła się w pierwszym kwartale roku o 4,9%, najsilniej od 1995 r.

Rynek Akcji

Polska

Notowania na naszym parkiecie odbywają się pod dyktando sytuacji na światowych giełdach. Losy koniunktury na rynkach akcji są wciąż dalekie od wyjaśnienia. W Stanach Zjednoczonych doszło do pogorszenia nastrojów. Także i u nas od prawie miesiąca trwa korekta wcześniejszych wzrostów. Na początku tygodnia dominowały spadki, podobnie jak pod koniec poprzedniego. W trakcie kolejnych sesji zagrożenie poważniejszą zniżką notowań zostało powstrzymane. Indeks największych spółek zdołał utrzymać się nad kluczowym poziomem 1800 punktów.

Równowaga była jednak bardzo chwiejna i w trakcie środowej sesji poziom ten przez chwilę został przełamany. Kupującym udało się jednak powstrzymać spadki cen akcji. Dystans dzielący indeks od niebezpiecznej granicy sięgał zaledwie 20-30 punktów i każdy, nawet niezbyt groźny impuls mógł doprowadzić do jej trwałego przełamania.

To zaś mogło sprowokować do wyprzedaży papierów. O tym, że sytuacja na rynku jest poważna świadczą rosnące obroty, wcale nie wskazujące na wakacyjny marazm. Polaryzacja poglądów inwestorów na przyszłość giełdowej koniunktury jest duża i pewnie dzięki niej nie dochodzi na razie do poważniejszych zmian wartości indeksów. Taki stan nie może trwać jednak zbyt długo i zapewne wkrótce dojdzie do rozstrzygnięcia.

Handel koncentruje się na papierach kilku zaledwie spółek z grona 20 największych. Notowaniom ton nadają akcje KGHM, PKN Orlen i Telekomunikacji Polskiej. Dołączają do nich PKO, Pekao, Lotos. Widać więc spore uzależnienie naszych indeksów od koniunktury na rynku surowców. Ta zaś jest mocno niepewna. Coraz powszechniejsze są opinie, że mamy do czynienia z powstaniem kolejnej bańki spekulacyjnej, szczególnie w przypadku ropy naftowej. Spadki cen głównych surowców pociągną w dół i notowania kluczowych dla WIG20 firm. Nie widać natomiast, poza Telekomunikacją Polską, spółek, które są w stanie bronić wskaźnika przed spadkami. Przez długi czas o koniunkturze na naszym parkiecie decydowały notowania banków.

W ostatnich tygodniach ruchy w tym segmencie są bardzo niewielkie, a obroty nie wskazują na większe zainteresowanie inwestorów walorami instytucji finansowych.

W nieco lepszej sytuacji niż WIG20 znajduje się indeks szerokiego rynku. Od dwóch tygodni także znajduje się w pobliżu newralgicznego poziomu 29 tys. punktów, ale nie widać poważniejszych prób jego przełamania. Także indeks obrazujący koniunkturę na rynku średnich firm znajduje się w nienajgorszej kondycji. W jego przypadku korekta przyjmuje charakter ruchu bocznego i nie widać poważniejszych zagrożeń większym spadkiem. Podobnie jest w przypadku indeksu najmniejszych firm. Oba te wskaźniki radzą sobie w tym roku znacznie lepiej, niż WIG i WIG20.

Tydzień zakończył się bez zasadniczych rozstrzygnięć. Zmiany indeksów były niewielkie, ale trudno mówić o nudzie. Indeksowi największych spółek ostatecznie nie udało się obronić ważnego poziomu 1800 punktów, ale skala zniżki nie była znacząca, więc aż tak wielkiej wagi to tego faktu przywiązywać nie należy. Negatywnie nastrajać mogą spore, przekraczające 3,5% spadki cen akcji KGHM, PKN Orlen i Telekomunikacji Polskiej w piątek pod koniec sesji. Wyglądało to jak kapitulacja byków. To te trzy firmy mają największy wpływ na indeksy i wyznaczają kierunek ich ruchu.

Europa

Sytuacja na głównych giełdach europejskich jest bardzo podobna. Zarówno indeksy we Frankfurcie, jak i w Paryżu czy Londynie kreślą bardzo wyraźną korektę wcześniejszych wzrostów. W końcówce tygodnia nieco lepiej zachowywał się niemiecki DAX, po nieco bardziej korzystnych informacjach napływających z tamtejszej gospodarki. Ale o trwalszym powrocie do zwyżki mówić i w jego przypadku jest zdecydowanie za wcześnie. Niemal bliźniaczo wyglądają zresztą wskaźniki pozostałych giełd „starej” europy, czyli np. w Holandii, Belgii, Austrii. Zupełnie inaczej zachowuje się wskaźnik giełdy tureckiej. W jego przebiegu nie widać żadnych zagrożeń dla kontynuacji zwyżki trwającej od marca tego roku. Akcje tamtejszych spółek to ulubieńcy wielu, także naszych funduszy inwestycyjnych. Z gospodarką tego kraju wciąż wiąże się duże nadzieje i upatruje się w niej sporych perspektyw wzrostu. Ostatnie dane o prawie 14% spadku PKB tych nadziei nie potwierdzają, ale prognozy już tak. Eksperci spodziewają się powrotu tamtejszej gospodarki na ścieżkę wzrostu jeszcze w tym roku.

Giełdy naszej części Europy nie zachwycają. Paradoksalnie najlepiej wygląda sytuacja na parkiecie w Rydze, stolicy kraju, który stał niedawno na skraju bankructwa i wcale zbytnio się od niego nie oddalił. Najgorzej prezentuje się rosyjski RTS. W jego zachowaniu widać obawy przed poważniejszą korektą na rynku surowców. W skali tygodnia stracił prawie 12%. Ponad 4% stracił węgierski BUX. Na głównych giełdach spadki były mniejsze, ale bardzo wyraźne jest pogorszenie nastrojów. Stosunkowo dobrze poradził sobie niemiecki DAX, tracąc jedynie 1,5% dzięki lepszym danym gospodarczym.

USA

Od początku tygodnia na Wall Street panowały kiepskie nastroje. Indeksy spadły dość mocno już 2 lipca, a po piątkowej przerwie związanej ze Świętem Niepodległości, zła passa była kontynuowana. Tylko na moment optymistycznie podziałał korzystny odczyt wskaźnika koniunktury ISM w sektorze usług. Przeważały jednak obawy o stan amerykańskiej gospodarki. Niepokoju dodała wypowiedź doradczyni prezydenta Baracka Obamy o potrzebie podjęcia prac nad kolejnym planem stymulacyjnym a także nerwowe oczekiwanie na wyniki finansowe spółek giełdowych.

Od 1 lipca najpilniej ostatnio śledzony indeks S&P500 obniżył  swoją wartość z 923 punktów do 882 punktów, czyli o 4,7%, Dow Jones z 8504 do 8183 pkt., czyli o 3,7%, a Nasdaq z 1846 do 1752 pkt., a więc o 5%. Wszystko więc wskazuje na to, że z trwającego ponad dwa miesiące ruchu bocznego amerykańskie indeksy wyłamały się w dół. Analitycy techniczni dostrzegają utworzoną w tym czasie formację zapowiadającą spadki S&P do poziomu co najmniej 845 punktów, czyli czekałaby nas jeszcze zniżka o 37 pkt., czyli  nieco ponad 4%. Trzeba jednak pamiętać, że od końca kwietnia rozpiętość między najniższym a najwyższym poziomem osiągniętym przez ten indeks wynosiła zaledwie 100 punktów. Czyli od dołka do szczytu zyskał on około 12%. Od szczytu do ostatniego czwartku stracił już około 10%. Trudno tu więc mówić o jakichś dramatycznych zmianach, zwiastujących poważne ruchy w najbliższej przyszłości.

Nie oznacza to jednak, że nie należy się liczyć z powrotem do tendencji spadkowej. Wydaje się, że nadzieje inwestorów, związane z oczekiwaniem na zakończenie najtrudniejszego okresu w amerykańskiej i światowej gospodarce były zbyt duże i teraz przychodzi czas na ich weryfikację, czas rozczarowania, że to może jeszcze nie teraz i że na faktyczną poprawę trzeba będzie jeszcze poczekać. Wszystko wskazuje na to, że sytuacja na giełdach zmieniać się będzie w rytm publikacji kolejnych prognoz i kolejnych wskaźników mierzących lub przewidujących kondycję gospodarki. Ale to przecież normalna rzecz na wszystkich rynkach. Wiele zależeć będzie od wyników firm. Sezon ich publikacji rozpoczął się w mijającym tygodniu. Zwykle w tym czasie koniunktura na parkiecie nie jest najlepsza. Spore też bywają wahania nastrojów. Analitycy spodziewają się pogorszenia się wyników o około jedną trzecią. Jako pierwsza spółka wyniki tradycyjnie ogłosił aluminiowy potentat Alcoa. Wyniki były co prawda lepsze niż się spodziewano, ale bez uwzględnienia kosztów restrukturyzacji. Inwestorzy są więc skłonni do pozytywnych interpretacji. Jeśli tak będą reagować na wyniki pozostałych firm, o losy tamtejszego rynku możemy być spokojni.

W skali tygodnia S&P500 zyskał nieco na wartości, oddalając w czasie „widmo” spadku, pozostałe indeksy nieco straciły. Sytuacja wciąż więc pozostaje niewyjaśniona i niepewność będzie nam towarzyszyć jeszcze co najmniej kilka dni.

Azja

Na giełdach azjatyckich w minionym tygodniu przeważały spadki. Nikkei stracił ponad 5%, wskaźnik giełdy w Hong Kongu nieco ponad 2,5%. Na niewielkim, sięgającym 0,6% plusie znalazł się indeks w Szanghaju. Indeks japońskiej giełdy traci mocno już od początku lipca. W tym czasie zniżkował o około 7%. Wygląd jego wykresu nie nastraja optymistycznie, podobnie jak stan tamtejszej gospodarki. Co prawda napływają z niej nieśmiałe sygnały, świadczące o wyhamowaniu negatywnych tendencji, ale o powrocie poprawy wyników nie ma co marzyć jeszcze przez jakiś czas. W Hong Kongu w ostatnich dniach wyraźnie widoczne było odbicie w górę o wcześniejszych spadkach. Na giełdzie w Bombaju początek tygodnia stał pod znakiem dość głębokich spadków, jednak w trakcie kolejnych sesji trwała stabilizacja notowań na niskim poziomie.

Bezkonkurencyjna na całym chyba świecie jest niezmiennie giełda w Szanghaju. Pomimo dość gwałtownego spadku z pierwszej części tygodnia, spowodowanego krwawymi zamieszkami w jednej z prowincji zamieszkałej przez Ujgurów, zdołała wyjść na plus i powrócić do trwającej od października ubiegłego roku tendencji wzrostowej.

W jej wyniku tamtejszy indeks zdołał odrobić połowę strat spowodowanych tąpnięciem z 2008 r. Pomagają mu w tym i wyniki chińskiej gospodarki i potężne zakupy akcji przez chińskie banki. Nieźle prezentuje się także giełda w Korei, choć tam zmienność notowań jest dość duża a koniec tygodnia nienajlepszy. W piątek indeks zaczął odrabiać wcześniejsze straty i dalszy ruch w górę jest bardzo prawdopodobny. Także giełda na Tajwanie radziła sobie całkiem dobrze. Nie uchroniła się przed spadkiem w środę, ale w ostatnich dniach tygodnia z nawiązką je odrobiła i znajduje się na dobrej drodze do szczytu z początku czerwca.

obrazek-5

Tygodniowe zmiany indeksów 3.07.2009 – 10.07.2009

* dane z 9.07.2009

Rynek Walutowy

Po dość silnych wahaniach w pierwszych dniach lipca, na światowym rynku walutowym tydzień rozpoczął się nieco spokojniej. Jeszcze pierwszego lipca euro wyceniano na 1,42 dolara. Dzień później wspólna waluta gwałtownie osłabła, zbliżając się do 1,39 dolara. Powód tej radykalnej zmiany nietrudno odgadnąć. Duży spadek indeksów na Wall Street. Aż do środowego popołudnia notowania euro do dolara mieściły się w przedziale 1,39-1,4 dolara za euro. Środowe spadki na amerykańskiej giełdzie znów osłabiły wspólną walutę. Jej wycena zbliżyła się do 1,38 dolara. Z taką huśtawką mamy do czynienia już od dłuższego czasu. Ale wciąż trudno się do niego przyzwyczaić.

A to dlatego, że widać tu doskonale, iż dominującą rolę odgrywają obecnie na rynkach finansowych nie przesłanki racjonalne, lecz emocje i nastroje.

Trzeba jednak pamiętać, że patrząc z nieco dłuższej perspektywy, trwające od początku czerwca zmiany nie mają aż tak dramatycznego charakteru, jak te trwające od lipca ubiegłego roku do końca maja tego roku. Przypomnijmy, że niemal równo rok temu za euro płacono prawie 1,6 dolara, a po około trzech miesiącach już tylko 1,25 dolara. Od emocji i nastrojów giełdowych inwestorów zależeć będzie, czy euro znów stanieje do poziomu z października ubiegłego roku lub choćby marca 2009 r., czyli o kilkanaście centów.

Patrząc z perspektywy roku na naszą walutę, wydaje się, że najgorsze czasy ma już ona za sobą. Brzmi to może trochę dziwnie, jeśli przypomnieć sobie, że rok temu o tej porze za dolara płaciliśmy nieco ponad 2 złote, a dziś 3,2 zł, czyli o prawie 60% drożej. Ale też dziś „zielony” jest o ponad 70 groszy tańszy, niż w lutym. Trzeba też zdawać sobie sprawę z tego, że dzisiejsza słabość naszej waluty w porównaniu z poziomem sprzed roku z punktu widzenia naszej gospodarki nie jest wcale niczym dramatycznym. Wręcz przeciwnie, powoduje, że skutki globalnej recesji odczuwa ona znacznie łagodniej. Nasz eksport, choć o wiele niższy, nie uległ katastrofalnemu załamaniu i pozwala przeżyć wielu polskim firmom we względnie dobrej formie, a w połączeniu ze spadkiem importu powoduje, że czwarty miesiąc z rzędu mamy dodatnie saldo na rachunku obrotów bieżących.

Wracając jednak do sytuacji bieżącej, od początku lipca mamy do czynienia z osłabieniem się złotego i w tym tygodniu ta tendencja była kontynuowana. Pierwszego lipca dolar kosztował nieco ponad 3 zł, w środę wieczorem trzeba było płacić za niego już 3,2 zł., czyli o ponad 6% drożej. Wahania tej skali, przy obecnej zmienności sytuacji na rynkach finansowych to jednak nic wielkiego, choć trudno mówić o stabilizacji i spokoju. Jeśli nastroje na giełdach papierów wartościowych rzeczywiście ulegną pogorszeniu, trzeba się będzie liczyć z dalszym osłabianiem się złotego. Powrotu do poziomu 4 zł chyba jednak nie ma co się obawiać. Ale osiągnięcie 3,3 zł za dolara wcale nie jest nieprawdopodobne, choć nie musi nastąpić w ciągu najbliższych dni. Póki co w czwartek mieliśmy do czynienia z bardzo wyraźnym i dość nieoczekiwanym umocnieniem się naszej waluty. Złoty „przez noc” zyskał po około 5 groszy w stosunku do dolara i euro i 4 grosze wobec franka. W ciągu dnia dalej prezentował „nadzwyczajną” siłę. To prawdopodobnie efekt wypowiedzi ministra finansów o możliwości wejścia polskiej waluty do systemu ERM II jeszcze w tym roku. Co ciekawe jednak, złoty niemal nie zareagował na negatywne przecież informacje o kłopotach ze zrównoważeniem budżetu. Tydzień nasza waluta zakończyła prezentując się bardzo solidnie. W piątek pod koniec dnia za dolara płacono 3,15 zł, za euro 4,36 zł, a za franka 2,88 zł.

obrazek-6

Rynek Surowców

Coraz bardziej nerwowo robi się na rynku surowców. Notowania ropy spadały w środę o ponad 4 proc., kontrakty na miedź o niemal 3 proc., platyna taniała o 3,7 proc. Ceny ropy naftowej spadały od rana, ale przecena sięgała około 1 proc. i za baryłkę surowca gatunku Brent płacono około 62 dolary. Późnym wieczorem cena zbliżyła się do 60 dolarów i spadek przekroczył 4 proc. Tak dużej skali zmian nie notowano od końca czerwca, czyli od momentu, gdy cena baryłki przekroczyła 72 dolary. Od tego czasu do środy spadek sięgał już 12 dolarów, czyli około 17 proc. w ciągu zaledwie siedmiu dni. Kontrakty terminowe na miedź zniżkowały o prawie 3 proc., na platynę o niemal 4 proc. Platyna w transakcjach natychmiastowych taniała o 3,7 proc., srebro o 2,5 proc., złoto o 2 proc., zbliżając się do poziomu 900 dolarów za uncję.

Rynek surowców wyglądał w środę wieczorem tak, jakby nastąpiła katastrofa lub z gospodarki napłynęły dramatyczne informacje. W czwartek sytuacja się uspokoiła i notowania surowców odbiły w górę. O spekulacji na rynkach surowcowych, a szczególnie ropy naftowej mówiło się już od pewnego czasu. Nawet rozbudzone nadzieje na rychłe ożywienie w globalnej gospodarce nie mogło uzasadniać kilkudziesięcioprocentowych wzrostów cen w ciągu kilku zaledwie miesięcy.

Zaczęły pojawiać się opinie, że rosnące ponad miarę ceny surowców zaczną dławić gospodarkę i pogłębiać  recesję. Od kilku dni coraz głośniej też było o potrzebie większej kontroli nad transakcjami na surowcowym rynku. Komisja Obrotu Towarowymi Kontraktami Terminowymi szykuje się do wprowadzenia regulacji, w wyniku których możliwe byłoby nakładanie limitów dla niektórych rodzajów transakcji. Przyczyną wczorajszej panicznej środowej reakcji było opublikowane w „Wall Street Journal” wezwanie premierów Francji i Wielkiej Brytanii Nicolasa Sarkozy i Gordona Browna do ukrócenia spekulacji surowcami poprzez wprowadzenie rządowego nadzoru na cenami ropy naftowej oraz wzmożenia kontroli przez międzynarodowe organizacje nadzorujące rynki. Apel w tej sprawie, choć sformułowany nieco mniej dosadnie, znalazł się w deklaracji przyjętej na odbywającym się wczoraj szczycie najbardziej uprzemysłowionych państw świata G8. To musiało sprowokować reakcję części „spekulantów”. Choć środowe wydarzenia przechodzą na razie bez większego echa, mogą mieć wpływ na zachowanie się rynków w najbliższym czasie.

Na wykresie notowań ropy naftowej prezentujący okazałą tendencję  wzrostową trwającą – z niewielką tylko przerwą  w lutym i kwietniu – od sześciu miesięcy, w ostatnich dniach powstał poważny wyłom. Szykuje się więc poważniejsza korekta tego trendu, choć prognozy dla cen ropy formułowane przez ekspertów wciąż są pomyślne. Mniej dynamiczna tendencja w przypadku cen miedzi skończyła się po pierwszym tygodniu czerwca i przeszła w ruch boczny. Notowania platyny spadają zdecydowanie od początku czerwca, tracąc w tym czasie 14%. Notowania złota powracają jednak do formacji zapowiadającej możliwość dalszego spadku, nawet do poziomu 860 dolarów za uncję, czyli o prawie 6% od obecnego poziomu. Złoto zachowuje się ostatnio podobnie, jak inne surowce. Utraciło chwilowo spełnianą wcześniej funkcję „bezpiecznej przystani” gdy na rynkach finansowych panuje niepokój. Tę rolę spełnia obecnie jedynie dolar. Ale złoto swego blasku na długo z pewnością nie straci. Ostatni dzień tygodnia przyniósł kontynuację spadków cen miedzi, której baryłka staniała do 60 dolarów i miedzi do 4900 dolarów za tonę.

obrazek-7

Wieści z rynku

Mniej pieniędzy z budżetu

Rząd przyjął projekt nowelizacji budżetu państwa na ten rok. W związku ze spowolnieniem gospodarczym przychody do budżetu były o ponad 30 mld zł niższe, niż pierwotnie zapisano. Rząd zaproponował więc cięcia wydatków, sięgające 20 mld zł. Stosunkowo niewielkie kwoty zamierza zaoszczędzić na nauce, sądownictwie, zdrowiu, szkolnictwie wyższym i kulturze. Rząd zapewnie, że na razie nie planuje podwyższenia podatków. Wpływy podatkowe są głównym źródłem finansowania wydatków państwa. Były one aż o 46,6 mld zł niższe, niż planowano.

Tańsze franki w Citi Handlowym

Bank obniżył swoim klientom, posiadającym kredyty hipoteczne we frankach (także w innych bankach) różnicę między ceną kupna i sprzedaży tej waluty, czyli tzw. spread do 3%. Oferuje też możliwość dokonywania bezpłatnych przelewów franków do innych banków. To reakcja kolejnego banku (po Raiffeisen Bank Polska) na wprowadzenie możliwości spłaty kredytów walutowych bez ich obowiązkowej wymiany w banku, który udzielił kredytu.

Promocyjne kredyty na wakacje z Eurobanku

Eurobank przygotował dla kredytobiorców promocję, w ramach której oprocentowanie kredytów gotówkowych udzielonych do końca sierpnia przez pierwsze sześć miesięcy będzie obniżone o połowę.

Lokata Progresywna z Pekao bardziej atrakcyjna

Bank Pekao zwiększył oprocentowanie obowiązujące w ostatnim miesiącu trwania lokaty 13-miesięcznej do 7% i 9-miesięcznej do 7,25%. Oprocentowanie Lokaty Progresywnej rośnie z każdym miesiącem jej trwania. W pierwszym miesiącu wynosi 2,2% dla lokaty 13-miesięcznej i 2,1% dla 9-miesięcznej.

ING Smart – ubezpieczenie proste i tanie

ING wprowadziło do swej oferty ubezpieczenie na życie ING Smart. Zapewnia ono szeroki zakres ubezpieczenia na życie już za 53 zł  składki miesięcznie. Klient może wybrać jeden z czterech prostych pakietów, najlepiej dostosowany do swoich potrzeb. Polisa obejmuje ubezpieczenie współmałżonka i dzieci ubezpieczonego.

Kalendarium wydarzeń nadchodzącego tygodnia 13.07.2009-17.07.2009

W ciągu najbliższych pięciu dni nie powinniśmy narzekać na nudę. Sezon ogórkowy jeszcze się nie zaczął. I nie wiadomo, czy w tym roku się go doczekamy. Ważne informacje dotyczące naszej gospodarki zaczną docierać od wtorku. Tego dnia Główny Urząd Statystyczny poinformuje o inflacji w czerwcu. Jej poziom będzie mieć istotny wpływ na decyzję Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych. Jej dwudniowe posiedzenie zaczyna się 28 lipca a 29 lipca zapadnie rozstrzygnięcie w tej sprawie. Prognozy mówią, że tempo wzrostu cen utrzyma się na poziomie z maja, czyli 3,6%. Jeśli będzie niższe, obniżka stóp jest niemal przesądzona. Nawet jeśli pozostanie bez zmian, redukcja stóp jest bardzo prawdopodobna. Wskazują na to bardziej pesymistyczne niż poprzednio prognozy wzrostu gospodarczego na ten i przyszły rok, formułowane przez Ministerstwo Finansów. Prezes NBP Sławomir Skrzypek deklarował niedawno, że będzie wspierał rząd w pobudzaniu wzrostu gospodarczego. W tej sytuacji członkowie RPP sceptycznie nastawieni do łagodzenia polityki pieniężnej będą mieli mniej argumentów.

Także we wtorek poznamy wielkość salda rachunku obrotów bieżących. Według przewidywań ma ono być dodatnie i może sięgnąć 45 mln euro. Byłby to czwarty miesiąc z rządu, w którym jest ono na plusie. Wskazuje ile kapitału napływa i odpływa z kraju w ramach transakcji handlu zagranicznego oraz przepływów z innych tytułów. Dodatnie saldo jest zjawiskiem korzystnym, szczególnie w czasach kryzysu finansowego.

W czwartek czekają nas dane dotyczące dynamiki wynagrodzeń i przeciętnego zatrudnienia w przedsiębiorstwach. W pierwszych miesiącach roku dynamika płac była dość wysoka, sięgała około 5%. Zaczyna się jednak zmniejszać i szacuje się, że w czerwcu wyniosła tylko 2,6%. Z jednej strony to czynnik wpływający hamująco na inflację, ale też ograniczający popyt wewnętrzny, czyli osłabiający wzrost gospodarczy. Z tego punktu widzenia istotne też będą dane o zmianie zatrudnienia w firmach. Do tej pory zatrudnienie nie zmniejszało się tak dynamicznie, jak w innych krajach. W piątek najważniejsze dane – o wielkości produkcji przemysłowej w czerwcu. Przewiduje się jej spadek o ponad 6%. Gorsze dane mogą popsuć nastroje inwestorów i niekorzystnie odbić się na wartości naszej waluty.

Niewiele nowych danych napłynie z Europy. Poznamy jedynie kondycję gospodarek naszych sąsiadów: dynamikę produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej w Czechach i stan produkcji na Węgrzech. Sporo natomiast będzie pilnie śledzonych informacji zza oceanu. Z pewnością będą mieć znaczny wpływ na sytuację na rynkach finansowych. Szczególnie w tak kluczowym dla koniunktury giełdowej okresie, z jakim mamy obecnie do czynienia. Jeśli będą korzystne, mają szansę złagodzić lub nawet powstrzymać prawdopodobne spadki cen na giełdach. We wtorek poznamy dynamikę sprzedaży detalicznej w USA oraz zmiany stanu zapasów niesprzedanych towarów.

W środę bardzo istotna informacja o inflacji, produkcji przemysłowej i stopniu wykorzystania mocy produkcyjnych. Pewien wpływ może też mieć publikacja dyskusji z ostatniego posiedzenia Fed. Z pewnością najbardziej oczekiwane będą piątkowe dane dotyczące liczby wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Zwykle silnie oddziałują one na zachowania inwestorów. Wszystko wskazuje więc na to, że będzie to bardzo emocjonujący tydzień.

Poniedziałek, 13 lipca

Czechy

  • 9.00 produkcja przemysłowa w maju (prognoza -21,7% rok do roku, poprzednia wartość -22,1%)

Wtorek, 14 lipca

Polska

  • 14.00 inflacja w czerwcu (prognoza 0,2% miesiąc do miesiąca, 3,6% rok do roku, poprzednia wartość 0,5% miesiąc do miesiąca, 3,6% rok do roku)
  • 14.00 saldo rachunku obrotów bieżących w maju (prognoza 45 mln euro, poprzednia wartość 171 mln euro)

Czechy

  • 9.00 sprzedaż  detaliczna w maju (prognoza -2% rok do roku, poprzednia wartość -2% rok do roku)
  • 10.00 saldo rachunku obrotów bieżących w maju (prognoza -4,4 mld koron czeskich, poprzednia wartość 9,89 mld koron)

USA

  • 14.30 inflacja na poziomie producentów w czerwcu (prognoza 1% miesiąc do miesiąca, poprzednia wartość 0,2% miesiąc do miesiąca,-5% rok do roku)
  • 14.30 sprzedaż detaliczna w czerwcu (prognoza 0,4% miesiąc do miesiąca, poprzednia wartość 0,5% miesiąc do miesiąca)
  • 16.00 zapasy niesprzedanych towarów w maju (prognoza -1% miesiąc do miesiąca, poprzednia wartość -1,1% miesiąc do miesiąca)

Środa, 15 lipca

Węgry

  • 9.00 produkcja przemysłowa w maju (poprzednia wartość -5,1% miesiąc do miesiąca, -25,3% rok do roku)

USA

  • 13.00 dynamika liczby wniosków o kredyt hipoteczny (poprzednia wartość 10,9%)
  • 14.30 indeks aktywności gospodarczej w rejonie nowego Jorku NY Empire State w lipcu (prognoza -5,5 pkt., poprzednia wartość -9,41 pkt.)
  • 14.30 inflacja na poziomie konsumentów (CPI) w czerwcu (prognoza 0,2% miesiąc do miesiąca, -1,6% rok do roku, poprzednia wartość 0,1% miesiąc do miesiąca, -1,3% rok do roku)
  • 15.15 produkcja przemysłowa w czerwcu (prognoza -0,5% miesiąc do miesiąca, poprzednia wartość -1,1% miesiąc do miesiąca)
  • .15.15 wykorzystanie mocy produkcyjnych w czerwcu (prognoza 68%, poprzednia wartość 68,3%)
  • 16.30 zmiana zapasów paliw płynnych
  • 20.00 publikacja protokołu z posiedzenia Fed

Japonia

  • decyzja banku centralnego w sprawie stóp procentowych (obecna wartość 0,1%)

Czwartek, 16 lipca

Polska

  • 14.00 dynamika przeciętnego wynagrodzenia w czerwcu (prognoza 2,6% rok do roku, poprzednia wartość 3,8% rok do roku)
  • 14.00 przeciętne wynagrodzenie w czerwcu (poprzednia wartość 3194 zł)
  • 14.00 zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw w czerwcu (poprzednia wartość -1,7% rok do roku)

USA

  • 14.30 liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych
  • 15.00 miesięczny napływ kapitałów netto w maju (poprzednia wartość -53,2 mld dolarów)
  • 15.00 miesięczny napływ kapitałów długoterminowych w maju (poprzednia wartość 11,2 mld dolarów)

Piątek, 17 lipca

Polska

  • 14.00 inflacja na poziomie producentów w czerwcu (prognoza 3,5% rok do roku, poprzednia wartość -0,6% miesiąc do miesiąca, 3,7% rok do roku)
  • 14.00 produkcja przemysłowa w czerwcu (prognoza -6,2% rok do roku, poprzednia wartość -1,8% miesiąc do miesiąca, -5,2% rok do roku)

USA

  • 14.30 dynamika liczby rozpoczętych budów domów w czerwcu (prognoza 1,5% miesiąc do miesiąca, poprzednia wartość 17,2% miesiąc do miesiąca)
  • 14.30 liczba rozpoczętych budów domów w czerwcu (prognoza 540 tys., poprzednia wartość 532 tys.)
  • 14.30 dynamika wydanych zezwoleń na budowę nowych domów w czerwcu (prognoza 2,3% miesiąc do miesiąca, poprzednia wartość 4% miesiąc do miesiąca)
  • 14.30 liczba wydanych zezwoleń na budowę domów w czerwcu (prognoza 530 tys., poprzednia wartość 518 tys.)
  • 19.00 indeks rynku nieruchomości NAHB na lipiec (prognoza 15 pkt., poprzednia wartość 15 pkt)

Prognozy na przyszły tydzień

Widoki dla sytuacji na giełdowych rynkach są coraz gorsze. Nastroje inwestorów są dalekie od optymizmu. W mijającym tygodniu nie doszło do decydujących rozstrzygnięć, ale widać więcej zagrożeń niż szans na poprawę notowań. Nie oznacza to jednak, że trzeba się liczyć z dynamicznymi spadkami. W najbliższym czasie raczej należy oczekiwać łagodnych spadków. Ale notowania będą przebiegać w rytm tego, co będzie działo się za oceanem. A o niespodzianki nietrudno. Sezon publikacji wyników będzie się powoli rozkręcał i trudno przewidzieć, jakie informacje przyniesie. Jeszcze ciekawsza będzie obserwacja reakcja inwestorów na nie.

Roman Przasnyski

Główny Analityk Gold Finance