Elastyczna praca po europejsku, a sprawa polska

przez | 24/06/2009

Bezrobocie w Unii Europejskiej sięgnęło w kwietniu 8,6 proc. i dotyczy blisko 20 mln osób. Według szacunków Komisji Europejskiej do końca 2010 r. w całej Unii zniknie dodatkowo 8,5 mln. miejsc pracy, a Międzynarodowa Organizacja Pracy przewiduje, że kryzys może potrwać jeszcze 6-8 lat. Jednak wielu europejczyków nadzieje na poprawę sytuacji upatruje w elastycznych formach zatrudnienia – według raportu „Flexible Working 2009”, 85 proc. uważa,  że takie rozwiązania sprzyjają tworzeniu nowych miejsc pracy, ułatwiają zatrzymanie w firmie największych talentów oraz zwiększają szanse bezrobotnych na powrót do życia zawodowego.

Ponadto 75% badanych pracowników zgodziłaby się na pewną obniżkę wynagrodzenia w zamian za uelastycznienie czasu pracy. Wyniki raportu, pokazują również, że 55% menedżerów wyższego szczebla uważa elastycznych pracowników za bardziej produktywnych, a 52% – za ciężej pracujących.

– „Tak duży optymizm z jakim podchodzą do elastycznego zatrudnienia europejscy pracodawcy i pracownicy pozwala upatrywać w tych formach pracy szansę dla zwalnianych pracowników,  jak i aktywizację bezrobotnych. Na Wyspach Brytyjskich zatrudnionych tymczasowo jest ok. 5 proc. z ogółu pracujących, co stanowi największy odsetek w Europie. Przykład Wielkiej Brytanii pokazuje, że w praktyce elastyczne formy zatrudnienia pozwalają optymalizować tryb i czas pracy, tak aby osiągać możliwie najlepsze efekty” – mówi Marek Jurkiewicz, Dyrektor Handlowy Start People, Agencji Pracy i Doradztwa Personalnego. Co tydzień w agencjach pracy tymczasowej na Wyspach znajduje pracę 1,2 miliona osób.

Polska w porównaniu z innymi krajami UE ma jeden z najniższych wskaźników udziału pracowników tymczasowych w rynku pracy (ok. 1 proc.). Ponadto liczba pracowników tymczasowych w 2008 r. nieznacznie spadła w porównaniu z rokiem poprzednim. „Ten rynek w Polsce jest jeszcze bardzo młody i wciąż się rozwija. Coraz więcej przedsiębiorstw oraz pracowników przekonuje się, że praca tymczasowa nie jest przeznaczona jedynie dla nisko wykwalifikowanych pracowników fizycznych. Z tej formy zatrudnienia mogą korzystać również pracownicy umysłowi, średniej klasy menedżerowi oraz specjaliści z wielu branż: informatycy, księgowi, prawnicy” – mówi Marek Jurkiewicz. Jednak, jak pokazują badania Międzynarodowej Konfederacji Prywatnych Agencji Zatrudnienia (CIETT) w Polsce aż 65 proc. pracowników tymczasowych ma podstawowe wykształcenie, a jedynie 15 proc. ukończyło szkołę wyższą. W Norwegii pracowników tymczasowych z wykształceniem wyższym jest 50 proc., w Wielkiej Brytanii 28 proc. Nie dziwi więc fakt, że 60 proc. polskich PT pracuje przy produkcji, a jedynie 30 proc. w sektorze usług. W Norwegi to odpowiednio 11 proc i 65 proc., na Wyspach 22 proc. i 54 proc.

Jednak z powodu kryzysu gospodarczego znaczenie elastycznych form zatrudnienia jest w Polsce coraz bardziej dostrzegane. To właśnie ekonomiczne zawirowania są głównym czynnikiem wpływającym na wybór elastycznych form pracy. Według CIETT 81 proc. firm właśnie z tego powodu decyduje się na skorzystanie z pracowników tymczasowych, a 65 proc. dodaje, że stworzone w ten sposób miejsca pracy w innej formie nigdy by nie powstały.

„Na Zachodzie naturalna jest sytuacja, w której wraz ze wzrostem wskaźnika udziału pracowników tymczasowych w rynku, spada stopa bezrobocia. W Polsce dopiero zmierzamy w tym kierunku, a szybkość zmian zależy od świadomości społecznej oraz wprowadzenia takich regulacji prawnych, które umożliwią spójną interpretację w stosunku do pracy tymczasowej i innych elastycznych form zatrudnienia” – mówi Marek Jurkiewicz. Początkiem pozytywnych przemian będzie wprowadzenie nowelizacji ustawy o zatrudnieniu pracowników tymczasowych. Prace nad projektem trwają w sejmowej podkomisji stałej do spraw rynku pracy.

Projekt wprowadza dwie bardzo istotne zmiany – przede wszystkim wydłużony ma zostać możliwy okres zatrudnienia pracownika tymczasowego u jednego pracodawcy użytkownika z 12 do 18 miesięcy. W krajach Unii Europejskiej nie ma jednolitych regulacji limitu czasu zatrudnienia. W Wielkiej Brytanii nie ma żadnych ograniczeń w tym zakresie, we Włoszech limit wynosi 24 miesiące, a w Niemczech 12 miesięcy.

Zmienione mają zostać równie ograniczenia w stosunku do pracodawców, którzy przeprowadzali zwolnienia grupowe. „W świetle obowiązujących przepisów firmy, które w ciągu ostatnich 6 miesięcy przeprowadziły zwolnienia grupowe z przyczyn niezależnych od pracowników, nie mogą zatrudnić pracowników tymczasowych na żadnym stanowisku. Według zmian wprowadzonych w nowelizacji, takie ograniczenie będzie obowiązywać jedynie w wypadku, kiedy pracownicy tymczasowi mieliby zostać zatrudnieni w działach firmy dotkniętych zwolnieniami grupowymi. Zatrudnienie PT na innych stanowiskach będzie zatem możliwe – tłumaczy Marek Jurkiewicz.

Dodatkowo zmniejszona ma zostać biurokracja związana z zatrudnieniem tymczasowym. Pracownicy tymczasowi, którzy w ciągu 30 dni od zakończenia umowy, zostaną zatrudnieni na podobnym stanowisku nie będą musieli odbywać kolejnych szkoleń BHP oraz badan lekarskich, o ile posiadane są jeszcze aktualne.

„Z nowelizacją ustawy o zatrudnieniu pracowników tymczasowych boryka się już druga kadencja Sejmu. Biorąc pod uwagę sytuację na rynku pracy, szybkie wprowadzenie nowych regulacji prawnych, powinno przyczynić się do aktywizacji grupy bezrobotnych oraz zmniejszyć negatywne skutki kryzysu gospodarczego – podsumowuje Marek Jurkiewicz.