Raport specjalny Inwestycje.pl: Czy mamy w Polsce kryzys

przez | 02/06/2009

Trudno nie dostrzec zmian, jakie zaszły w ostatnim czasie w polskiej gospodarce. Jedni określają je mianem kryzysu, inni używają łagodniejszego sformułowania – spowolnienie gospodarcze. Jak jest naprawdę? Czy kryzys rzeczywiście zapukał do polskich domów?

Inwestycje.pl postanowiły zapytać internautów o ich opinie – czy obawiają się utraty pracy bądź pogorszenia swojej sytuacji finansowej? Na czym oszczędzają? Czy uważają, że polski rząd robi dostatecznie dużo, aby nie dopuścić do znacznego osłabienia gospodarki? Te i inne pytania zostały zadane osobom reprezentującym różne grupy wiekowe i zawodowe. Poniżej prezentujemy uzyskane odpowiedzi., opatrzone komentarzami ekspertów.

Czy w Polsce mamy do czynienia z kryzysem finansowym?

Zdecydowana większość ankietowanych (55,38%) przyznała, że w Polsce mamy do czynienia z kryzysem finansowym. 23,26% osób biorących udział w badaniu ankietowym portalu Inwestycje.pl zaprzeczyło temu stwierdzeniu, natomiast 21,36% respondentów nie potrafiło jednoznacznie odpowiedzieć na tak postawione pytanie.

Biorąc pod uwagę kryterium płci, na pytanie twierdząco odpowiedziało 57,31% kobiet i 54,25% mężczyzn. W przypadku pozostałych odpowiedzi rozbieżności były nieco większe – według 26,16% mężczyzn i 18,33% kobiet kryzysu finansowego w Polsce nie ma, natomiast 24,36% kobiet i 19,59% mężczyzn nie potrafiło określić się w tej kwestii.

Różnice w odpowiedziach widoczne są także wśród grup wiekowych. Najbardziej o występowaniu kryzysu w Polsce są przekonane osoby powyżej 50. roku życia (63,11% z nich odpowiedziało twierdząco na postawione pytanie), natomiast najmniej – osoby z przedziału wiekowego 26-35 lat (26,98% z tej grupy respondentów uważa, że kryzysu w Polsce nie ma).

Jeśli chodzi o grupy zawodowe, to kryzys finansowy w Polsce najbardziej dostrzegają emeryci i renciści (74,19% z nich opowiedziało twierdząco), pracownicy fizyczni (odpowiednio 65,91%), osoby niepracujące lub poszukujące pracy (65,12%) oraz pracownicy usług i handlu (odpowiednio 63,77%).

Co na to eksperci?

Ryszard Petru, ekonomista SGH, od lipca Dyrektor Banku ds. strategii w BRE Banku

Słowo kryzys może nie jest najwłaściwsze. Z kryzysem mamy do czynienia w Stanach Zjednoczonych i takiego kryzysu jak tam u nas na pewno nie ma. Są jednak branże, które kryzys dotknął: motoryzacyjna, meblowa, deweloperska. Ucierpiał również rynek walutowy i rynek funduszy inwestycyjnych. Jest zatem wiele branż czy działów gospodarki, które kryzys dotknął, natomiast cała gospodarka boryka się raczej z mocnym spowolnieniem.

Krzysztof Pietraszkiewicz, Prezes Związku Banków Polskich

Na pewno mamy w Polsce pewne refleksy, pewne  odbicia i problemy, które wiążą się z kryzysem finansowym na świecie. Obserwujemy tego typu następstwa, jak wzrost ryzyka kredytowego, utrudniony dostęp do źródeł finansowania działalności kredytowej banków i ograniczenie zakresu współpracy pomiędzy bankami – myślę tu o spadku obrotów na rynku międzybankowym. W Polsce występują więc problemy, które są powszechne na świecie, jak na przykład utrudniony dostęp podmiotów gospodarczych do kapitału, który potrzebny jest do prowadzenia własnej działalności. Zakres problemów jest więc szeroki, ale skala zapewne o wiele mniejszej niż w innych krajach. Nie można zatem powiedzieć, że polski sektor bankowy znajduje się w kryzysie, ale raczej, że odczuwa skutki recesji w innych krajach, jak i spowolnienia w naszej gospodarce. Myślę zatem, że nie ma kryzysu, ale są pewne oznaki czy konsekwencje tego, co wydarzyło się w innych krajach na świecie.

Czy obawiasz się o swoje oszczędności zgromadzone w banku?

Na polskim rynku bankowym mamy do czynienia przede wszystkim z kryzysem zaufania. Na skutek pogarszającej się kondycji instytucji finansowych część klientów zaczęła obawiać się o swoje oszczędności zgromadzone w bankach. Takie obawy przejawia 27,05% osób biorących udział w ankiecie portalu Inwestycje.pl. O swoje oszczędności nie boi się natomiast 63,22% respondentów, a 9,73% nie ma na ten temat zdania, co może wiązać się z faktem nieposiadania oszczędności przez tę ostatnią grupę ankietowanych.

Biorąc pod uwagę kryterium płci, o swoje depozyty obawia się 32,95% kobiet i 23,56% mężczyzn.

O swoje oszczędności w bankach najbardziej obawiają się osoby powyżej 50. roku życia (46,72% badanych z tej grupy odpowiedziało twierdząco), a najmniej – najmłodsi oszczędzający, czyli osoby między 26. a 35. rokiem życia (68,52% z nich nie obawia się o depozyty) oraz między 16. a 25. rokiem życia (odpowiednio 67,73%).

Spośród przebadanych grup zawodowych, najwięcej odpowiedzi twierdzących udzielili emeryci i renciści (48,39% z nich obawia się o swoje oszczędności) oraz pracownicy fizyczni (odpowiednio 38,64%). Po przeciwnej stronie opowiedzieli się specjaliści i przedstawiciele wolnych zawodów (73,00% z nich odpowiedziało przecząco na tak postawione pytanie) oraz studenci i uczniowie (odpowiednio 72,57%).

Co na to eksperci?

Prof. Małgorzata Zaleska, Prezes Bankowego Funduszu Gwarancyjnego

Depozyty zgromadzone w bankach działających w Polsce są gwarantowane przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny. W 2008 r. nastąpiło ponaddwukrotne podniesienie poziomu gwarancji i obecnie gwarantowane są w całości depozyty do równowartości w złotych 50 tys. euro. Tylko ok. 2% Polaków posiada depozyty większe niż 22,5 tys. euro, czyli powyżej wcześniej obowiązującego limitu. Depozyty zdecydowanej większości deponentów gwarantowane są więc w 100%.

Banki mają ponadto obowiązek informowania swoich klientów o zasadach gwarantowania depozytów oraz o swojej sytuacji ekonomiczno- finansowej. BFG opracował zasady dobrych praktyk banków w zakresie informowania klientów o systemie gwarantowania depozytów oraz o sytuacji ekonomiczno- finansowej banków. W marcu 2009 r. znowelizowana dyrektywa unijna nałożyła ponadto na banki obowiązek informowania klientów nie tylko o fakcie objęcia produktu lokacyjnego czy inwestycyjnego gwarancjami BFG, ale także o ewentualnym braku takich gwarancji. Wspomniany obowiązek powinien być wdrożony w krajach członkowskich do końca czerwca br.

Krzysztof Pietraszkiewicz, Prezes Związku Banków Polskich

Polacy absolutnie nie muszą obawiać się o swoje oszczędności zgromadzone w bankach. Polskie władze i polskie banki już na początku kryzysu – we wrześniu, październiku i listopadzie roku ubiegłego – podjęły wszelkie działania mające na celu zabezpieczenie oszczędności deponentów. Sektor bankowy jest więc pod tym względem stabilny – co do tego nie mamy i nie mieliśmy najmniejszych wątpliwości.

Czy w 2009 roku zamierzasz ulokować lub zainwestować swoje oszczędności?

27,61% respondentów nie zamierza w tym roku lokować ani inwestować nadwyżek finansowych. Ci, którzy chcą inwestować, najczęściej zdecydują się na lokaty (19,61% ankietowanych), co dowodzi, że w czasach kryzysu Polacy szukają bezpiecznych sposobów oszczędzania. 12,62% badanych deklaruje, że w 2009 r. wybierze inwestycje w nieruchomości, 11,26% zainwestuje na giełdzie, a 8,62% wykupi jednostki uczestnictwa funduszy inwestycyjnych. Dużo mniejszym zainteresowaniem będą cieszyć się obligacje Skarbu Państwa (chęć zainwestowania w tego typu produkty finansowe wyraziło zaledwie 3,87% respondentów) oraz produkty strukturyzowane (wybierze je tylko 3,05% uczestników badań). 13,36% pytanych zamierza zainwestować swoje nadwyżki w inny sposób.

Co na to eksperci?

Emil Szweda, analityk Open Finance

Należy nadal poszukiwać możliwości inwestowania przy jak najniższym ryzyku (obligacje, lokaty czy produkty strukturyzowane). Ze względu na mocno niepewną sytuację gospodarczą i na rynkach finansowych najbezpieczniejszymi inwestycjami pozostają obligacje skarbowe, których oprocentowanie jest zależne od wskaźnika inflacji (wedle wzoru inflacja plus marża). Agresywniejsze formy (akcje, instrumenty pochodne) powinny być natomiast zarezerwowane dla najbardziej wyedukowanych i doświadczonych inwestorów. Nie od rzeczy jest też poszukiwanie ochrony dla wartości oszczędności w metalach szlachetnych lub numizmatach.

Czy uważasz, że kondycja polskich banków jest dobra?

Rok 2008 był wyjątkowo dobrym rokiem pod względem wyniku finansowego sektora bankowego. Pewnie byłby on jeszcze lepszy, gdyby nie zmiany w polityce banków w IV kwartale. Czy w tej sytuacji Polacy zaczęli wątpić w dobrą kondycję krajowych instytucji finansowych?  Na pytanie zadane przez portal Inwestycje.pl: „Czy uważasz, że kondycja polskich banków jest dobra?” 48,24% ankietowanych odpowiedziało twierdząco. Przeciwnego zdania było 21,79%, a 29,97% badanych nie potrafiło udzielić jednoznacznej odpowiedzi.

O dobrej kondycji banków najbardziej przekonani są członkowie zarządów i dyrektorzy (60,00% z nich odpowiedziało twierdząco na zadane pytanie) oraz menedżerowie i kierownicy (odpowiednio 57,30%). Przeciwnego zdania są natomiast niepracujący lub poszukujący pracy (32,56% uważa, że kondycja banków nie jest dobra) oraz emeryci i renciści (odpowiednio 29,03%).

Co na to eksperci?

Krzysztof Pietraszkiewicz, Prezes Związku Banków Polskich

W sytuacji, gdy spowalnia gospodarka i mamy do czynienia z recesją u naszych największych partnerów gospodarczych, także wyniki sektora bankowego są gorsze i jest to sprawą naturalną. Sektor bankowy rozkwita wtedy, kiedy rozkwita gospodarka. W związku z tym nie może to nikogo dziwić i nie trzeba szukać tu sensacji. W takich sytuacjach sektor bankowy zwykle się dostosowuje, tzn. zmienia swoją politykę kredytową, politykę opłat i cen oraz politykę zatrudnienia. Sektor bankowy potrafi się bardzo szybko dostosowywać i na pewno te dostosowania w Polsce trwają.

Prof. Małgorzata Zaleska, Prezes Bankowego Funduszu Gwarancyjnego

W I kwartale 2009 r. nastąpiło spowolnienie rozwoju sektora bankowego w Polsce, z czego nie należy jednak wyciągać zbyt pochopnych wniosków. Wyniki za 2008 r. były rekordowo dobre i stanowią bazę odniesienia dla, co prawda słabszych, ale nadal dobrych wyników polskiego sektora bankowego za I kwartał bieżącego roku. Przykładowo w I kwartale 2009 r. sektor bankowy wypracował ponad 2 mld zł zysku, a współczynnik wypłacalności ukształtował się średnio na poziomie 11%, czyli o 3 p.p. powyżej ustalonego minimum.

Czy kryzys wpłynął na Twoją sytuację finansową?

Niemal połowa ankietowanych (45,56%) stwierdziła, że kryzys wpłynął na ich sytuację finansową. 44,36%  osób biorących udział w badaniu nie odczuło skutków kryzysu na własnej kieszeni, natomiast 10,08% respondentów nie potrafiło jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie.

Co ciekawe, odsetek osób, które przyznają, że zauważyły skutki kryzysu, rośnie wraz z wiekiem ankietowanych. 42,54% osób z przedziału wiekowego 16-25 lat oraz 43,39% osób z przedziału 26-35 stwierdziło, że kryzys wpłynął na ich sytuację finansową. W przedziale wiekowym 36-50 skutki kryzysu zauważyło już 50,00% respondentów, natomiast w grupie ankietowanych powyżej 50. roku życia kryzys odczuło aż 53,28% osób.

Wśród wszystkich osób, które wzięły udział w ankiecie Inwestycje.pl, pogorszenie sytuacji finansowej najwyraźniej zauważają studenci i uczniowie (69,05% z nich udzieliło odpowiedzi twierdzącej), a także osoby niepracujące lub poszukujące pracy (odpowiednio 62,79%). Najmniejszy wpływ kryzysu na własną sytuację finansową zaobserwowali dyrektorzy i członkowie zarządów (62,50% z tej grupy respondentów udzieliło odpowiedzi przeczącej) oraz specjaliści i osoby wykonujące wolne zawody (odpowiednio 54,00%).

Czy spodziewasz się pogorszenia swojej sytuacji finansowej w 2009 roku?

41,77% osób, które wzięły udział w ankiecie Inwestycje.pl spodziewa się pogorszenia swojej sytuacji finansowej w 2009 roku. Takich obaw nie ma 38,94% badanych. Najbardziej spokojni o swoją sytuację finansową okazali się najmłodsi ankietowani. Lęk przed pogorszeniem sytuacji finansowej rósł w kolejnych grupach wiekowych. W przedziale wiekowym 16-25 lat, obawę przed pogorszeniem sytuacji finansowej wyraziło 36,67% respondentów, natomiast w ostatniej grupie wiekowej (osoby powyżej 50. roku życia) już 59,84%.

Pogorszenia sytuacji finansowej najbardziej obawiają się emeryci i renciści (80,65% z nich udzieliło odpowiedzi twierdzącej), osoby niepracujące i poszukujące pracy (odpowiednio 55,81%) oraz pracownicy fizyczni (odpowiednio 55,68%). Najbardziej spokojni o stan swoich finansów okazali się natomiast członkowie zarządów i dyrektorzy (65% z tej grupy ankietowanych odpowiedziało przecząco na postawione pytanie), a także pracownicy naukowi i nauczyciele (odpowiednio 56,52%).

Czy obawiasz się utraty pracy?

O utratę pracy z powodu kryzysu obawia się 30,75% respondentów. 54,44% badanych jest natomiast spokojnych o swoje stanowiska, a 14,81% nie potrafi udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Utraty pracy boi się 34,34% kobiet oraz 28,63% mężczyzn.

Spośród grup wiekowych, najwięcej odpowiedzi twierdzących udzieliły osoby z przedziału wiekowego 36-50 lat (34,92% ankietowanych z tej grupy nie boi się zwolnienia).  Utraty pracy najmniej obawiają się natomiast ankietowani pomiędzy 26. a 35. rokiem życia (55,82% z nich udzieliło odpowiedzi przeczącej).

Wśród grup zawodowych, szczególnie zagrożeni utratą pracy z powodu kryzysu czują się właściciele firm (60,47% z nich odpowiedziało twierdząco) oraz pracownicy fizyczni (zwolnień obawia się 51,14% z nich). Najmniej o pracę obawiają się z kolei pracownicy naukowi oraz nauczyciele (82,61% z nich odpowiedziało na pytanie przecząco), jak również kadra zarządzająca i dyrektorzy (odpowiednio 72,50%).

Co na to eksperci?

Aleksandra Strojek, Specjalista ds. rynku pracy Sedlak & Sedlak

Jeśli sytuacja rozwinie się korzystnie, należy oczekiwać stabilizacji bezrobocia na obecnym poziomie 11% przez następne trzy- cztery miesiące. Jednakże, po zakończeniu prac sezonowych, stopa bezrobocia może ponownie wzrosnąć. Na koniec roku wskaźnik ten może wynieść nawet 12,5%. Na pewno nie należy oczekiwać szybkiego powrotu rynku pracy do stanu z września czy października 2008 roku, kiedy to poziom bezrobocia osiągał rekordowo niskie wartości. Nie można również zakładać, że zakończył się okres zwolnień związanych ze spowolnieniem gospodarczym.

Należy jednak pamiętać, że dla firm redukcja zatrudnienia to rozwiązanie ostateczne. Większość z nich decyduje się „przeczekać” kryzys licząc, że okres ten uda się przeżyć bez cięć w liczbie personelu. Według badania Barometr Manpower Perspektyw Zatrudnienia niemal 70% firm zadeklarowało, że w II kwartale 2009 roku utrzyma zatrudnienie na niezmienionym poziomie. Zwolnienia przewidywała co dziesiąta firma.

Czy zmniejszyłeś wydatki z powodu kryzysu?

Z powodu kryzysu swoje comiesięczne wydatki ograniczyło 46,68% respondentów. 46,60% uczestników badania nie zmniejszyło z kolei wydatków, a 6,72% – nie udzieliło jednoznacznej odpowiedzi na zadane pytanie. Biorąc pod uwagę kryterium płci, z powodu kryzysu swoje wydatki ograniczyło 48,72% kobiet  i 45,48% mężczyzn.

Najczęściej zjawisko to dotyczyło osób powyżej 50. roku życia (55,74% z nich zadeklarowało zmniejszenie wydatków). W najmniejszym stopniu wydatki zostały natomiast ograniczone przez najmłodszych respondentów (52,81% osób między 16. a 25. rokiem życia udzieliło odpowiedzi przeczącej).

Jeśli chodzi o grupy zawodowe, to swoje wydatki najbardziej ograniczyli studenci i uczniowie (75,59% z nich odpowiedziało na pytanie twierdząco) oraz managerowie i kierownicy (53,93% przyznało się do zmniejszenia wydatków). Comiesięczne wydatki w najmniejszym stopniu ograniczyli z kolei specjaliści i przedstawiciele wolnych zawodów (56,00% z nich odpowiedziało przecząco) oraz członkowie zarządu i dyrektorzy (odpowiednio 50,00%).

Na czym zacząłeś/zaczęłaś oszczędzać z powodu kryzysu?

Zazwyczaj bardzo trudno jest zrezygnować z osiągniętego poziomu życia. Ograniczenie wydatków z powodu utraty pracy czy też gorszej kondycji finansowej dla wielu osób jest zadaniem bardzo trudnym. Czasem jednak sytuacja wymusza gwałtowne ich cięcie. Czy uczestnicy badania ankietowego przeprowadzonego przez portal Inwestycje.pl zaczęli w ostatnim czasie oszczędzać? A jeśli tak, to na jakich produktach/usługach najbardziej?

18,25% ankietowanych w ogóle nie zaczęło oszczędzać z powodu pogarszającej się sytuacji gospodarczej kraju. Najmniej oszczędzają osoby młode – wśród osób pomiędzy 16. a 25. rokiem życia oszczędzać nie zaczęło 39,03%, a w przedziale wiekowym 26-35 lat odpowiednio 38,32%. Bardziej skłonni do oszczędzania są emeryci i renciści, ale jest to zjawisko naturalne i nawet lepsza sytuacja gospodarcza nie zmienia podejścia tej grupy do kwestii oszczędzania.

Spośród osób, które zaczęły oszczędzać z powodu kryzysu, najwięcej osób ogranicza swoje wydatki na dobra luksusowe (19,40% respondentów) oraz na rozrywkę (odpowiednio 18,17%). Rzeczywiście łatwiej ograniczyć tego typu wydatki, aniżeli zacząć oszczędzać na artykułach codziennego użytku (11,16% osób wskazało właśnie na tę odpowiedź) czy tym bardziej na transporcie (6,58% respondentów ograniczyło ten wydatek). 14,77% ankietowanych zaczęło oszczędzać na odzieży, przy czym dotyczyło to w większym stopniu kobiet niż mężczyzn.

Co na to eksperci?

Emil Szweda, analityk Open Finance

Wyniki ankiety sugerują, że ponad 80% Polaków zaczęło oszczędzać w związku z kryzysem. Nie wiemy, czy pozostałych 18,25% nie oszczędza, dlatego że nie widzi do tego żadnego powodu, czy też po prostu znajdują się w takiej sytuacji, w której oszczędzać nie ma już na czym. Znając krajowe realia, większość z tej grupy podpisałoby się zapewne pod drugą częścią zdania. Pozostali respondenci oszczędzają i ich wybory nie są zaskoczeniem. Najłatwiej podjąć decyzję o oszczędzaniu na rozrywce, a więc sposobach spędzania wolnego czasu, ponieważ stosunkowo łatwo wypełnić go mniej kosztownymi zajęciami. Dobra luksusowe można z powodzeniem zastąpić tańszymi odpowiednikami, podobnie najłatwiej oszczędzać na odzieży. Stosunkowo najtrudniej oszczędza się na dobrach codziennego użytku, ponieważ rutyna sięgania po określone produkty może być silnie zakorzeniona, a ceny tych produktów – ze względu na masowość i silną konkurencję – są zwykle trudne do „zbicia”.

Czy uważasz, że polski rząd robi dostatecznie dużo, aby zapobiec kryzysowi?

Na to pytanie twierdząco odpowiedziało jedynie 12,14% ankietowanych. Przeciwnego zdania było aż 66,84% badanych. Jednoznacznej odpowiedzi nie potrafiło udzielić 21,02% osób biorących udział w badaniu.

Największą aprobatę dla działań rządu przejawiają studenci (74,85% z nich uważa, że antykryzysowe działania rządu są wystarczające), pracownicy fizyczni (odpowiednio 72,34%), pracownicy sektora usług i handlu (odpowiednio 69,44%), emeryci (odpowiednio 68,75%), a także pracownicy naukowi i nauczyciele (odpowiednio 58,62%).

Działania ekipy rządzącej wobec zaistniałej sytuacji gospodarczej są natomiast niewystarczające dla osób poszukujących pracy (w ten sposób odpowiedziało 69,77% z nich), pracownicy biurowi (odpowiednio 67,91%), managerowie (odpowiednio 66,29%), właściciele firm (odpowiednio 63,03%), członkowie zarządów i dyrektorzy (odpowiednio 62,50%), a także specjaliści i osoby wykonujące wolne zawody (odpowiednio 61,50%).

Co na to eksperci?

Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej

W okresie dekoniunktury szczególnie ważne jest rozwiązanie problemów ze stabilizacją sektora bankowego i udrożnieniem dostępu do finansowania bankowego. Konieczne są także zmiany w prawie pracy dające większą elastyczność w zagospodarowaniu czasu pracy i wynagradzaniu pracowników oraz skuteczna promocja eksportu. Rządowy „Plan Stabilności i Rozwoju” jest jednak realizowany zbyt wolno. Przyspieszenie i większe skonkretyzowanie propozycji rządu, a także przedstawienie szczegółowych ram czasowych mogłoby pomóc krajowym firmom w przejściu przez trudne czasy. Szybkość działania jest istotna, bo wiele firm już przymierza się do działań naprawczych. Pozostawione same sobie mogą zdecydować się na cięcie kosztów poprzez zwalnianie pracowników i ograniczanie nowych inwestycji, co byłoby realizacją najgorszego scenariusza. Ciągle mamy szansę do tego nie dopuścić.

Ryszard Petru, ekonomista SGH, od lipca Dyrektor Banku ds. strategii w BRE Banku

Rząd na pewno nie działa bezbłędnie, ale trzeba podkreślić, że żaden drastyczny błąd nie został popełniony. Gwarancje dla kredytów powinny być przyjęte dużo wcześniej. Potrzebne są też pewne działania po stronie nadzoru finansowego i NBP, które mogą minimalizować kryzys. Mówię tu przede wszystkim o działaniach wspierających elastyczność rynku pracy,  o pewnych pomostach, które pozwolą wypracować kompromis między związkami zawodowymi i pracodawcami, żeby jakoś przetrwać ten kryzys. Można to zrobić np. ograniczając liczbę godzin pracy, co pozwoli firmom dalej produkować.

Musimy mieć jednak świadomość, że ten kryzys jest importowany i nie jesteśmy w stanie się przed nim obronić, możemy jedynie zminimalizować jego skutki, działając nawet punktowo. Z drugiej jednak strony, podejmując błędne działania możemy pogłębić kryzys. Moim zdaniem ewidentnie nie ma powodu, żeby rząd specjalnie zwiększał wydatki – to co powinien robić, to maksymalizować wykorzystanie środków unijnych.

Czy kryzys opóźni przyjęcie euro przez Polskę?

Przed wybuchem kryzysu finansowego rząd określił datę przystąpienia Polski do strefy euro na 1 stycznia 2012 r. Czy zła sytuacja gospodarcza może pokrzyżować rządowe plany i opóźnić przyjęcie euro? Portal Inwestycje.pl postanowił zapytać o to swoich czytelników. Okazało się, że zdaniem 51,42% ankietowanych kryzys przesunie w czasie wejście Polski do Eurolandu. Przeciwnego zdania jest 20,84% respondentów, natomiast 27,73% badanych nie potrafiło udzielić w tej kwestii jednoznacznej odpowiedzi.

Spośród grup zawodowych, na postawione pytanie twierdząco odpowiedziało najwięcej emerytów i rencistów (61,29% z nich uważa, że kryzys opóźni przyjęcie euro przez Polskę) oraz pracowników naukowych i nauczycieli (odpowiednio 56,52%). Po przeciwnej stronie opowiedzieli się przede wszystkim członkowie zarządów i dyrektorzy (30,00% z nich twierdzi, że mimo kryzysu Polska wejdzie do strefy euro zgodnie z planem), a także właściciele firm (odpowiednio 27,01%).

Co na to eksperci?

Ryszard Petru, ekonomista SGH, od lipca Dyrektor Banku ds. strategii w BRE Banku

Rok 2012 na przyjęcie euro to termin nierealny. Ewidentnie widać, że w zeszłym roku mieliśmy bardzo wyraźny wzrost deficytu budżetowego do 3,9% PKB, a w tym roku deficyt wzrośnie do ok. 5% PKB co najmniej – jeśli rząd nic nie zrobi może być nawet więcej. Dlatego nie ma szans na szybkie wejście do euro. Najwcześniejszy możliwy termin to rok 2013.

Zdecydowana większość uczestników badania ankietowego przeprowadzonego przez portal Inwestycje.pl uważa, że w Polsce rzeczywiście mamy do czynienia z kryzysem. Ponad połowa respondentów przyznała też, że rząd nie podejmuje wystarczających działań mających na celu złagodzenie skutków globalnych zawirowań. To natomiast może opóźnić wejście Polski do strefy euro. Eksperci zwracają jednak uwagę na fakt, iż temat kryzysu bywa nadmiernie eksploatowany przez polskie media. Nadmiar informacji może paradoksalnie prowadzić do dezorientacji odbiorców i tym samym zniekształcać ich ocenę obecnej sytuacji gospodarczej kraju.

Komentarz prezesa Krajowej Izby Gospodarczej, Andrzeja Arendarskiego

Wyniki ankiety przeprowadzonej przez Inwestycje.pl pokazują, że polska gospodarka nie uniknęła skutków kryzysu. W lutym br. Krajowa Izba Gospodarcza także przeprowadziła podobne badanie wśród przedsiębiorców, z którego m.in. wynika, że 69,4 % firm spotkało się w ciągu ostatnich 3 miesięcy ze spadkiem popytu na towary i usługi. Odbiciem tej sytuacji w ankiecie Inwestycje.pl jest fakt, że blisko 47 % badanych zadeklarowało, że z powodu kryzysu zmniejszyły się ich comiesięczne wydatki. Wyniki te pokazują, że konieczne jest podjęcie szybkich i zdecydowanych kroków zmierzających do minimalizacji skutków kryzysu finansowego.