Sezonowa migracja „młodych” Polaków – gdzie nam dobrze, a gdzie nie?

przez | 27/05/2009

Blisko 2,3 mln Polaków przebywa na emigracji zarobkowej, w tym także Ci, którzy co roku wyjeżdżają na tzw. saksy – pokazują dane opracowane na zlecenie Euro-tax.pl. Od 3 do 12 miesięcy – taki pobyt deklaruje prawie 10% wszystkich emigrantów, czyli 230 tysięcy osób, które każdego roku wyjeżdżają do sezonowej pracy za granicą, aby zarobić, pozwiedzać i zaoszczędzić.

Analiza danych GUS oraz badania PBI pokazuje, że od momentu akcesji naszego kraju do Unii Europejskiej głównym kierunkiem emigracji były przede wszystkim kraje : Wielka Brytania ~39% oraz Irlandia ~10,5%, a także zachodni sąsiedzi Polski Niemcy ~ 25%.  Koresponduje to z minimalną stawką wynagrodzenia w tych krajach, która wynosi dla UK – 1148 funtów i Irlandii – 1462 Euro. Dla porównania nie wyjeżdżając z Polski można zarobić niespełna 334 Euro. Decyzje o wyborze kraju na spędzenie zarobkowo wakacji jest więc oczywista. Od 2 lat obserwujemy także wzrost popularności Holandii i Norwegii. Zwłaszcza Norwegia jest wskazywana jako najbardziej pożądany kraj do pracy tymczasowej, ze względu na względną odporność tego kraju na trwający obecnie kryzys.

– Każdy młody człowiek chce zwiedzać świat, poznawać nowych ludzi i nowe miejsca. To co nas kiedyś ograniczało, głównie barierami politycznymi dzisiaj jest zjawiskiem powszechnym. Nic więc dziwnego,  że każdego roku młodzi ludzie, studenci a nawet licealiści wyjeżdżają na „sezon” do pracy za granicą. Najwięcej, bo aż 28% znajduje zatrudnienie w pracy dla wykwalifikowanych specjalistów w pracy fizycznej najczęściej budowlanej. Prawie drugie tyle bo 20% wykonuje obowiązki w tym samym segmencie, jednak bez obostrzeń i specjalnych uprawnień. Co ważniejsze aż 19% polskich emigrantów to wysoko wykwalifikowani specjaliści, a 8% to kadra zarządzająca i menadżerowie. Widać więc,  że coraz więcej z nas, oprócz satysfakcji finansowej, znajduje również samorealizację zawodową – podkreśla Andrzej Jasieniecki, ekspert Euro-tax.pl

Każdego roku wyjeżdżają za sezonową pracą i aktywnym wypoczynkiem. Mowa o młodych ludziach, często studentach, którzy już od maja planują swoje eskapady za granicę. – Miesiąc popracuję  a kolejny pozwiedzam. To co zarobię pozwoli mi spędzić wakacje bez specjalnych ograniczeń finansowych – mówi studentka piątego roku Anglistyki z Warszawy. Dzisiaj kiedy bariera językowa dla młodych ludzi praktycznie nie istnieje, coraz częściej kierują oni swoje wakacyjne plany poza granicę kraju. Zdarza się, że jeżdżą za ocean. Podróżują zdobywając doświadczenia i realizują marzenia  globtrotera. Często jednak nie mają czasu zapoznać się w opinią o kraju i potencjalnym pracodawcy. Jak to w życiu bywa, na miejscu Czekają na nich i miłe i przykre niespodzianki. Warto więc, dobrze zapoznać się z punktem docelowym naszych wojaży, jego korzyściami oraz potencjałem.

W ostatnich latach częstym wyborem, stały się Wielka Brytania i Irlandia, gdzie zarobki są stosunkowo wysokie i sięgają średnio ponad 2200 Euro miesięcznie. Dodatkowym atutem Wysp Brytyjskich jest liczebna polonia, która często na dłużej wiąże swoje zawodowe i życiowe plany z tym kierunkiem emigracji. W ujęciu ogólnym, według analizowanych danych, około 46% całości emigracji przebywa na wyżej wymienionych krajach. Ponadto w przypadku Irlandii, Polacy stanowią już blisko 5% całości ludności. To sprawia, że czujemy się tam bezpiecznie. Zawsze będziemy mogli oczekiwać pomocy i zrozumienia wśród rodaków. Co więcej polscy emigranci są doceniani przez zachodnich pracodawców, często stanowią jedyny ratunek dla poprawy funkcjonowania lokalnej przedsiębiorczości. Wynika to głównie z niżu demograficznego w Irlandii i brakiem przysłowiowych rąk do pracy. Jak widać nie sprawdziły się także obawy, że Polacy zostaną wyparci z rynków pracy przez relatywnie tańszych obywateli Rumunii i Bułgarii, państw które są stosunkowo młodymi członkami w UE. Polacy po prostu reprezentują bardzo dobry stosunek jakości pracy w stosunku do wysokości ich wynagrodzeń.

Wciąż popularnym kierunkiem podróży w poszukiwaniu pracy i wakacyjnych przygód są nasi zachodni sąsiedzi – głównie Niemcy. Warto zaznaczyć, że nie otworzyli oni jeszcze swojego rynku pracy.  W efekcie spora część naszych emigrantów pracuje tam na „czarno”. To z kolei przekłada się na znaczący spadek liczby Polaków, wyjeżdżających zarobkowo do Niemiec na tzw. saksy. W 2004 roku na zachód wyjeżdżało ponad 50% polskich emigrantów. Dzisiaj liczba ta spadła o połowę – do 26%.

– Trudności z legalnym zatrudnieniem ewidentnie przyczyniły się do takiego stanu rzeczy. Z naszych obserwacji wynika, że dużo większe komplikacje i utrudnienia mają nasi klienci starający się o zwrot nadpłaconego podatku w Niemczech niż ma to miejsce w przypadku Wielkiej Brytanii czy też Irlandii – dodaje Andrzej Jasieniecki.

Ponadto pamiętajmy o przechowywaniu wszelkich dokumentacji związanych z naszą pracą (odcinków z wypłat, P45 lub P60 w przypadku Irlandii i Wielkiej Brytanii oraz tzw. jaaropgaaf-ów za pracę  z Holandii). W większości krajów zaliczki pobierane przez pracodawców na poczet podatku okazują się być zbyt wysokie, co sprawia, że osobom pracującym legalnie przysługuje zwrot tej nadpłaty. Dodatkowo każdy kraj wyznacza kwotę całkowicie zwolnioną od podatku, np. w Wielkiej Brytanii możemy  zarobić do 6035 funtów, bez konieczności ich opodatkowania.

– Za trzy miesiące pracy za granicą średnie wynagrodzenie powinno wynosić ponad 5.000 EUR, pobrane zaliczki na podatek co najmniej  500 EUR, co oznacza że możemy odzyskać wszystkie pobrane zaliczki  bowiem nie przekroczymy progu zarobków podlegającemu opodatkowanu. Warto, więc zwrócić szczególną uwagę na dokumenty, jakie nam tę procedurę ułatwią po powrocie – komentuje Andrzej Jasieniecki.

Zjawisko emigracji czasowej jest stosunkowo młode w Polsce. Od zaledwie paru lat polskie lotniska  i firmy przewozowe odczuwają wakacyjne oblężenie. Regionami o największym odsetku emigracji (przekraczającym 14 proc. danego województwa) wśród osób wyjeżdżających na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat były województwa podlaskie i podkarpackie oraz zachodniopomorskie  i opolskie (w przypadku dwóch ostatnich duże znaczenie miała emigracja sezonowa do Niemiec). Wciąż poszukujemy swojego miejsca w Europie i na Świecie. Widać jednak, że przywiązanie do ojczyzny jest dużo silniejsze niż ekonomiczne aspekty naszego życia. Dane mówią same za siebie: mimo iż lepiej nam gdzie indziej, nie ma to jak w domu.