Polskie przedsiębiorstwa w Unii Europejskiej po 5 latach

przez | 29/04/2009

5 lat temu PKPP Lewiatan powiedziała: „Tak w referendum”. Stali za nami polscy pracodawcy, którzy nie bali się Unii, choć jedna trzecia z nich nie oczekiwała wtedy żadnych zmian. Dzięki odwadze i ciężkiej pracy polskiego biznesu możemy dzisiaj powiedzieć, że pięciolecie Polski w UE jest sukcesem.

Przychody firm wzrosły dwukrotnie, podwoiła się wymiana międzynarodowa, PKB jest wyższe o 30%. Fakt, że kryzys nie dotyka nas tak radykalnie to także zasługa silnej gospodarki, którą zbudowali polscy pracodawcy, wykorzystując szanse jakie otworzyło członkostwo w UE.

W maju 2004 r. przed wejściem Polski do Unii Europejskiej przedsiębiorcy dość pragmatycznie patrzyli na możliwe efekty rozszerzenia UE – 27,8% oczekiwało pozytywnych zmian, 32,2% uważało, że zmiany będą miały charakter zarówno pozytywny, jak i negatywny, a tylko 7,5% uważało, że rozszerzenie będzie miało wpływ negatywny. Jednak 32,5% przedsiębiorców nie oczekiwało żadnych zmian.

Przedsiębiorstwa miały także obawy – spodziewały się wzrostu inflacji i konkurencji. Dzisiaj wiemy, że inflację udało się utrzymać na niskim poziomie. Z konkurencją natomiast przedsiębiorstwa bardzo dobrze sobie radzą. Coraz więcej przedsiębiorstw widzi szanse dla budowania swojej pozycji na rynku w oparciu o innowacje. Rośnie znaczenie wizerunku. Firmy uczą się, zmieniają modele biznesowe, inwestują coraz częściej i coraz więcej w kapitał ludzki. Przedsiębiorcy uważają, że ciągle są konkurencyjni cenowo bardziej niż ich europejscy konkurenci (51,3%) oraz że rośnie ich zdolność konkurowania jakością (86,1% przedsiębiorstw sądzi, iż jest pod tym względem bardziej lub co najmniej tak samo atrakcyjna). Uczą się wykorzystywać promocję i nowoczesne kanały dystrybucji – prawie 56% firm uważa się pod tym względem za przynajmniej tak samo dobre, jak przedsiębiorstwa z UE.

Co ciekawe, coraz mniejsza ich liczba myśli o przenoszeniu działalności do innych krajów UE z powodu braku możliwości rozwoju – w 2004 r. było to 8,9% firm, dzisiaj jest to 3,6% firm. Jak same mówią, to efekt zrozumienia możliwości tkwiących we Wspólnym Rynku. Dostęp do niego dał polskim przedsiębiorstwom możliwość wykorzystania efektu skali i specjalizacji, a tym samym możliwość szybszego rozwoju. Szczególnie skorzystali na tym rolnicy i branża rolno-spożywcza. Znacznie zwiększyli oni produkcję i eksport, a dzięki środkom pomocowym zwiększyli nakłady inwestycyjne. Przedsiębiorcy budowlani dostali łatwiejszy dostęp do rynków krajów UE. Dostawcy dużych sieci handlowych dostali szansę sprzedaży swoich towarów za granicę. Uproszczone zostały zasady obrotu zagranicznego, zmniejszyło się jego ryzyko, a tym samym obniżeniu uległy koszty transakcyjne z nim związane.

Przez ostatnie 5 lat przychody firm wzrosły prawie dwukrotnie. Zwiększyła się liczba firm, które osiągały dodatni wynik finansowy oraz liczba firm-eksporterów. Od momentu integracji polskiej gospodarki z krajami unijnymi międzynarodowa wymiana handlowa wzrosła prawie dwukrotnie. Zaszły również istotne zmiany w strukturze handlu w tym okresie – stał się on bardziej zdywersyfikowany pod względem geograficznym. Niemcy są nadal naszym największym partnerem handlowym, lecz ich udział w strukturze eksportu spadł z 32,3 % do 25%.

Zmiany na poziomie przedsiębiorstw musiały przełożyć się na wzrost gospodarczy – PKB wzrósł w ciągu ostatnich 5 lat prawie o 30%. Pomogły w tym także inwestycje zagraniczne, których napłynęło do Polski od wejścia do UE prawie 63 mld euro. A zwiększony napływ inwestorów zagranicznych pozwolił na rozwój firm-kooperantów.

Wejście Polski do UE pozytywnie wpłynęło także na rynek pracy. Stopa bezrobocia z 20% spadła do nawet poniżej 9% (przed osłabieniem gospodarczym). Wzrósł wskaźnik zatrudnienia. Przedsiębiorcy dostosowując się do wymagań konkurencji musieli zacząć myśleć o bardziej elastycznych działaniach na rynku pracy – w 2004 r. ponad 25% firm uważało, że na poziom zatrudnienia ma wpływ stosowanie elastycznych form zatrudnienia. W III kwartale 2008 r. mówiło o tym prawie 40% firm. Jednocześnie znacznie wyższy jest obecnie, w opinii przedsiębiorstw, poziom przestrzegania regulacji prawnych dotyczących zatrudnienia.

Unia Europejska miała jednak także negatywny wpływ, z punktu widzenia przedsiębiorstw, na rynek pracy. Wielu Polaków postanowiło pracować w innych krajach, osłabiając polski rynek pracy i powodując, że niektóre zawody stały się bardzo deficytowe. Wpłynęło to także na istotne przyspieszenie wzrostu wynagrodzeń, który utrwalił zaś wysoką dynamikę popytu konsumpcyjnego. Ale jednocześnie osłabił konkurencyjność polskich przedsiębiorstw (odrywając się od wzrostu wydajności pracy).

Od momentu wejścia Polski do UE mamy także do czynienia z umacnianiem się złotego tak do euro, jak i do dolara (odwrotny trend pojawia się dopiero w konsekwencji obecnego osłabienia gospodarczego i kryzysu na rynkach finansowych).

W opinii przedsiębiorców korzyścią nie do przeceniania z wejścia Polski do UE były i są środki unijne. Dają one korzyści bezpośrednie, pomagają bowiem zwiększyć nakłady inwestycyjne, skorzystać z finansowania szkoleń i doradztwa, ale także korzyści pośrednie – możliwość realizacji przez przedsiębiorstwa projektów infrastrukturalnych finansowanych ze środków unijnych, których beneficjentem są władze lokalne albo administracja centralna. Ciągle prawie 20% firm uznaje fundusze unijne za trzecie najważniejsze źródło finansowania rozwoju (za kapitałami własnymi i kredytem).

Jest jeszcze co najmniej jeden pozytywny wymiar korzystania przez przedsiębiorstwa ze środków unijnych – firmy muszą przygotowywać biznesplany, a tym samym są „zmuszane” do strategicznego podejście do rozwoju biznesu. Jakość projektów zdecydowanie rośnie. Dodatkowo, zróżnicowana i szeroka oferta zachęca do większej kreatywności oraz, co ważne, poszukiwania nowych możliwości, także poza schematami dotacyjnymi (przykładem mogą być np. anioły biznesu).

Wśród obaw, które zgłaszali przedsiębiorcy przed wejściem Polski do UE była unijna legislacja. Co prawda większość przepisów została zharmonizowana przed wejściem Polski do UE, a po przystąpieniu Polski do UE w zasadzie implementujemy na bieżąco wszystko co pojawia się na poziomie UE. Jednak prawdą jest również, że po wejściu do UE nie zostały wprowadzone przepisy prawne,  które po  implementacji spowodowały znaczne ułatwienia w prowadzeniu biznesu w naszym kraju. Przepisy wspólnotowe kojarzą się przedsiębiorcom raczej z nowymi, biurokratycznymi obowiązkami, nowymi procedurami dla biznesu, np. konieczność dostosowania się do przepisów UE jest szczególnie kosztowna w przypadku przepisów dotyczących ochrony środowiska. W zakresie ochrony środowiska przedsiębiorcy najwięcej pracy mieli przed przystąpieniem do UE. Wynikało to z konieczności dostosowania się do ówcześnie obowiązujących regulacji środowiskowych. Jednak przez ostatnie 5 lat UE zaostrzyła politykę w zakresie ochrony środowiska, co więcej zamierza utrzymać ten kierunek działań w przyszłości.

W ciągu ostatnich 5 lat przedsiębiorcy w UE musieli zmierzyć się m.in. z Europejskim Systemem Handlu Emisjami – głównym narzędziem polityki klimatycznej Unii, którego celem jest obniżenie emisji gazów cieplarnianych, systemem REACH – pakietem legislacyjnym zakładającym obowiązkową rejestrację i ocenę substancji chemicznych oraz udzielaniem zezwoleń na wykorzystywanie tych substancji do produkcji i obrotu. Obie te regulacje zwiększyły koszty działalności przedsiębiorców. Co więcej, poprzez wymiar europejski, a nie globalny, były szczególnie istotne z punktu widzenia konkurencyjności podmiotów europejskich. Co prawda KE wprowadziła zapisy, które chronią konkurencyjność przedsiębiorców europejskich, ale właśnie te regulacje to sygnał, że ambitna polityka ekologiczna Unii coraz częściej będzie zagrażała utrzymaniu konkurencyjności firm działających w UE. W zasadzie wszystkie akty prawne, dotyczące ochrony środowiska, związane są ze wzrostem kosztów, nakładów pracy oraz odpowiedzialności podmiotów gospodarczych za korzystanie ze środowiska. Trudno rozpatrywać obszar ochrona środowiska w kategoriach uproszczenia działalności biznesowych, są to z założenia procedury i standardy, które odpowiedzialny przedsiębiorca musi spełniać. Należy tylko pilnować, aby te standardy były możliwe do osiągnięcia przez biznes oraz wprowadzane we właściwy sposób.

Pozytywnie należy ocenić fakt, iż nowe implementowane przepisy są bardziej jednolite, spójne. Wiele jednak korzystnych przepisów uchwalanych w Polsce nie wynika z implementacji jako takiej, a jest czerpaniem z dobrych doświadczeń innych krajów, np. ostatnia duża nowela VAT (przepisy wspólnotowe w zakresie VAT nie zakazywały wprowadzania bardziej korzystnych rozwiązań od dyrektywy).

Pozytywnie należy ocenić również wprowadzenie jednego okienka, co ułatwia rozpoczynanie działalności gospodarczej. Ważna jest również dyrektywa usługowa, ale rozwiązania przez nią wprowadzone są dalekie od doskonałości. Jednak jej implementacja do polskiego porządku prawnego jest jeszcze przed nami. To, czego brakuje, to przepisy uelastyczniające prawo pracy, a także upraszczające, a tym samym przyspieszające proces inwestycji, w szczególności liniowych.

A przede wszystkim przed nami kolejny, bardzo ważny krok – wprowadzenie euro. Zróbmy wszystko, aby nie trzeba było na wspólną walutę czekać kolejnych 5 lat.