Spada oprocentowanie kart kredytowych

przez | 10/04/2009

Po ostatniej obniżce stóp procentowych NBP maksymalne oprocentowanie kart kredytowych nie może przekraczać 21 proc. Różnica oprocentowania między najtańszymi i najdroższymi kartami staje się coraz mniejsza.

Ustawa antylichwiarska wprowadzona w życie w 2006 roku ograniczyła maksymalną wysokość odsetek od kredytów konsumpcyjnych do równowartości czterokrotności stopy lombardowej Narodowego Banku Polskiego. Po marcowej obniżce stopa lombardowa spadła do poziomu 5,25 proc., a więc maksymalne odsetki pobierane od kredytów do poziomu 21 proc. Jeszcze na jesieni ubiegłego roku, gdy stopy procentowe były rekordowo wysokie odsetki sięgały nawet 30 proc.

Ograniczenia ustawy antylichwiarskiej obejmują także oprocentowanie kart kredytowych. To dobra wiadomość dla ich posiadaczy, bo w ciągu  ostatnich kilku miesięcy (obniżki stóp rozpoczęły się w listopadzie 2008 r.) oprocentowanie niektórych kart spadło o kilka punktów procentowych. Analitycy prognozują, że w tym roku stopy procentowe nadal będą spadać, a stopa podstawowa spadnie z obecnych 3,75 proc. do nawet 3 proc. Pociągnie to za sobą w dół także odsetki od karcianego kredytu.

Przybywa kart kredytowych

Karta kredytowa to produkt, który w ciągu kilku lat szturmem zdobył portfele Polaków. Na koniec ubiegłego roku posiadaliśmy już ponad 10 milionów kart kredytowych, co oznacza, że blisko co trzecia karta w naszych portfelach to kredytówka. Liczba ta nie do końca odzwierciedla rzeczywistą liczbę kart używanych przez klientów, bo wiele plastików jest wciskanych „na siłę” przy okazji sprzedaży innych produktów. Nie da się jednak zaprzeczyć, że ten rodzaj karty zyskuje coraz większą popularność.

O kartę kredytową mogą ubiegać się osoby, które dokumentują zarobki już od 700 zł netto. Do niedawna podział kart z uwagi na grupę docelową klientów był prosty. Karty srebrne trafiały do klientów indywidualnych, złote dla osób dobrze zarabiających, a prawdziwi krezusi mogli liczyć na platynę. Dziś podział ten uległ znacznym przeobrażeniom. Na przykład kartę złotą może otrzymać osoba zarabiająca już 750 zł netto. Część najtańszych kart ma ograniczoną funkcjonalność w stosunku do standardowych kart srebrnych np. nie można nimi płacić w punktach, w których nie ma elektronicznych terminali, czy używać do transakcji zdalnych (karty płaskie). Umożliwiają jednak korzystanie z kredytu na takich samych zasadach jak te najdroższe.

Klient korzystający z karty kredytowej ma dostęp do nieoprocentowanego kredytu przez okres około 55 dni. Jeśli w tym czasie spłaci zaciągnięty dług, bank nie naliczy mu odsetek. Sytuacja ta nie dotyczy wypłat gotówki z bankomatu, gdyż w takiej sytuacji odsetki naliczane są od razu.

Tańsze, ale już nie tanie

Oprocentowanie większości kart oscyluje z reguły w górnych granicach maksymalnego oprocentowania dopuszczonego przez prawo. Można jednak znaleźć karty tańsze. O ile jednak jeszcze kilka miesięcy temu różnica wynosiła w niektórych przypadkach nawet powyżej 15 proc., to obecnie jest to zaledwie kilka punktów. Obniżki oprocentowania spowodowały, że różnica między najniżej oprocentowanymi kartami, a kartami najdroższymi stała się mniejsza. W ciągu ostatniego roku większość banków podwyższyło wręcz oprocentowanie kart uznawanych dotychczas za najtańsze.

Oprocentowanie karty Visa Classic ING Banku Śląskiego wzrosło z 15,50 do 19,50 proc. Podobnie zmieniła się oferta Invest Banku, gdzie oprocentowanie karty MasterCard Classic wzrosło z 15 do 19 proc. Bank Ochrony Środowiska podwyższył oprocentowanie karty Visa Classic z 9,90 i 15,50 proc. do odpowiednio 14,50 i 16,50 proc. W tym banku oprocentowanie kredytu jest uzależnione od opłaty za kartę. Podobną ofertę ma mBank, który także podwyższył oprocentowanie. mBank oferuje obecnie stawki od 16,00 do 20,00 proc., podczas gdy jeszcze rok temu było to od 15,00 do 19,00 proc. Więcej za korzystanie z kredytu zapłacą także klienci Eurobanku, gdzie oprocentowanie wzrosło z 15,90 (transakcje bezgotówkowe) i 19,90 proc. (transakcje gotówkowe) do odpowiednio 19,90 i 21,00 proc. BGŻ podniósł stawki przy Visie Classic z 19 proc. do 21 proc., Kredyt Bank podwyższył oprocentowanie Visy Classic z 18 proc. do 21 proc., a Polbank z 18,90 do 19,90%.

Taniej w promocji

Niektóre banki proponują niskie stawki oprocentowania w promocjach kierowanych do osób przenoszących kartę z innej instytucji. Na przykład w Banku Millennium klient spłacający zadłużenie z innego banku dostaje 9,90 proc. przez cały okres spłaty. W Kredyt Banku klient przenoszący zadłużenie dostaje 9,99 proc. przez pierwsze 12 miesięcy, a w PKO BP 9,90 proc. przez 6 miesięcy. Jednak w każdym ze wspomnianych przypadków, po okresie promocji oprocentowanie wzrasta do 21 proc.

Kilka instytucji umożliwia swoim klientom rozłożenie kredytu w karcie na równe raty. Zaletą tego rozwiązania jest dostęp do niższego oprocentowania w ramach już posiadanej karty. Taką ofertę mają Bank Millennium, BZ WBK, Citi Handlowy, Deutsche Bank PBC, Getin Bank, Lukas Bank, MultiBank, Polbank EFG i Toyota Bank Polska. W zależności od banku oprocentowanie może być nawet o połowę niższe od standardowego. Większość instytucji pobiera jednak dodatkową prowizję (ok. 1 proc.) za skorzystanie z możliwości rozłożenia kredytu na raty.

Spowolnienie gospodarcze sprawia, że oprocentowanie kart kredytowych powinno rosnąć, ponieważ rośnie ryzyko podejmowane przez banki. Ustawa antylichwiarska prowadzi w pewnym sensie do paradoksu – podkreślmy, bardzo korzystnego dla klientów. Niestety za jakiś czas może się okazać, że koszty ryzyka są znacznie większe niż maksymalne oprocentowanie, które może pobierać bank. W takim przypadku można się spodziewać, że banki będą poszukiwać jakiegoś rozwiązania. Z tego też względu w przyszłości mogą wzrosnąć opłaty za wydanie karty lub  pojawią się obowiązkowe ubezpieczenia. Być może będzie to także czas rewidowania statystyk, ponieważ leżące w szufladach karty mogą nagle zacząć być wykorzystywane przez klientów, którzy na przykład stracili pracę. Aby uniknąć takiego scenariusza, banki mogą wcześniej zamknąć takie karty.

Przed wyborem karty warto sprawdzić jej oprocentowanie. Zwłaszcza obecnie – chociaż różnica pomiędzy najwyżej a najniżej oprocentowaną kartą jest bardzo niska, to kryzys może być zachętą do szukania tańszej alternatywy dla kredytowania naszych bieżących potrzeb.

Wojciech Boczoń, Bankier.pl