Podmioty niepubliczne nie zagrażają ratownictwu medycznemu w Polsce

przez | 01/04/2009

Od pewnego czasu narasta aktywność środowiska ratowników medycznych zrzeszonych w związkach zawodowych. Działania te w dużej mierze skierowane są przeciwko niepublicznym – prywatnym podmiotom, wykonującym świadczenia ratownictwa medycznego. Prowadzi to do wyraźnego zaznaczenia podziału na pracowników zakładów publicznych i niepublicznych, co – zdaniem KPP – nie znajduje merytorycznego uzasadnienia. – Jakość usług medycznych powinna być jedynym kryterium oceniającym świadczeniodawców w Państwowym Systemie Ratownictwa Medycznego. Dyskryminowanie podmiotów posiadających w nazwie „prywatny” lub „niepubliczny”  jest niezgodne z prawodawstwem Unii Europejskiej i nie powinno mieć miejsca – powiedziała dzisiaj (1.04.2009) na konferencji prasowej ekspert Konfederacji, Katarzyna Czajka. Gospodarzem konferencji był wiceprezydent KPP Andrzej Mądrala.

Według KPP, do udziału w dyskusjach nad zmianami prawnymi i operacyjnymi nie są zapraszani przedstawiciele podmiotów niepublicznych, a doświadczenie i wiedza, którymi dysponują, nie są wykorzystywane w sposób, który powodowałby rozwój systemu ratownictwa medycznego w Polsce.

Organizacje związkowe wysuwają żądania zahamowanie prywatyzacji, wykluczenia z udziału w systemie PRM podmiotów niepublicznych, znaczące zwiększenie środków finansowych na ratownictwo, powierzenie świadczeń wyjazdowej nocnej pomocy lekarskiej dysponentom ratownictwa medycznego.

Zdaniem KPP:
1. Powierzanie zadań opieki zdrowotnej przez NFZ, w postępowaniu konkursowym, podmiotom niepublicznym nie jest prywatyzacją. Stosunki własnościowe świadczeniodawcy w żaden sposób nie wpływają na realizację świadczeń i jako takie są niezauważalne dla pacjentów. Na rynku usług medycznych są podmioty „dobre” i „złe”, a nie publiczne i niepubliczne.

2. Zakaz  uczestnictwa prywatnych operatorów ratownictwa medycznego w Państwowym Systemie Ratownictwa Medycznego jest sprzeczny z ideą wolnego rynku usług  w ramach Unii Europejskiej, wolności gospodarczej oraz  konkurencji na rynku usług medycznych, która sprzyja podnoszeniu jakości świadczeń zdrowotnych, a także wprowadzaniu oszczędności. Domaganie się zakazu uczestnictwa prywatnych operatorów ratownictwa medycznego w Państwowym Systemie Ratownictwa Medycznego to zgoda na wykonywanie świadczeń na niskim poziomie, utrzymanie stanu niedoborów sprzętowych oraz zaniżanie kwalifikacji kadry medycznej. Nie dziwi nas fakt, że publiczne podmioty prowadzące działalność w zakresie ratownictwa medycznego nie zgadzają się na to, aby mieć jakąkolwiek konkurencję, ponieważ wtedy nie są zmuszone do podnoszenia jakości świadczeń, starania się o zawieranie umów, obniżania cen udzielanych świadczeń. W sytuacji monopolisty liczą na to, że będą mogły dyktować swoje warunki i stawiać Państwo „pod ścianą”.

3. Często używany jest nieprawdziwy argument, że po przejęciu usług przez podmiot niepubliczny pracownicy stracą pracę. Dotychczasowe doświadczenia wskazują, że po podpisaniu umowy, do wykonywania usług każdy dysponent używany personel miejscowy, jeżeli tylko zechce podjąć pracę.

4. Dochodzi do niezgodnych z prawdą twierdzeń, że podmiotom niepublicznym będzie płacił pacjent. Choć oczywistym jest, że korzystanie z systemu ratownictwa medycznego jest nieodpłatne w ramach systemu powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego.

5. Uważamy podobnie jak przedstawiciele związków zawodowych, że proces zawierania umów o udzielanie świadczeń ratownictwa medycznego pozostawia wiele do życzenia. Jednak w naszej ocenie, preferuje on podmioty publiczne lub faworyzuje świadczeniodawców działających już na rynku, w sposób wyraźny utrudniając dostęp do rynku nowym podmiotom. Urząd Ochrony Konsumenta i Konkurencji wielokrotnie zajmował się, na wniosek świadczeniodawców niepublicznych, stanowisko krytyczne wobec postępowania Narodowego Funduszu Zdrowia w trakcie procesu kontraktowania usług ratownictwa medycznego.

6. Stanowczego dementi wymaga najgłośniejsza ostatnio sprawa, przedstawiana przez niepublicznego świadczeniodawcę w postępowaniach konkursowych tych samych ambulansów w różnych miejscach. W rzeczywistości jest to sprzeczne z prawem, brutalne wyeliminowanie z konkursu podmiotu niepublicznego, na podstawie kwestionowania możliwość swobodnego rozporządzania zasobami firmy, które znajdowały się w jej pełnej dyspozycji. Dla oszczerców nie ma żadnego znaczenia fakt, że flota ambulansów firmy całkowicie wystarczała na bieżącą realizację świadczeń i postępowania konkursowe, a równocześnie z taśm produkcyjnych odbierane były systematycznie nowe ambulanse w terminach i ilości pozwalającej na rozpoczęcie realizacji umów fabrycznie nowym sprzętem. Bez znaczenia, również okazało się wieloletnie doświadczenie wskazujące, że nigdy NFZ nie spotkał się z zagrożeniem ciągłości udzielania świadczeń przez tego dysponenta, a jego znaczny potencjał finansowy i organizacyjny jest powszechnie znany, co nie dawało żadnego powodu do obaw o właściwą realizację umów. Wobec powyższego sprawa ta znajdzie swój finał w sądzie.

7. Dodatkowo zwracamy uwagę, że na procedurę postępowań konkursowych próbują wywierać wpływ  organy założycielskie podmiotów publicznych prowadzących ratownictwo medyczne, w sposób jednoznaczny sugerując komisjom konkursowym rozstrzygnięcie na korzyść swoich jednostek. Stosują pełną gamę utrudnień administracyjnych zwłaszcza wobec świadczeniodawców niepublicznych, co wypacza ideę równego dostępu do rynku medycznego. W tegorocznym postępowaniu konkursowym miała miejsce odmowa rejestracji podmiotom niepublicznym, prawidłowo zgłoszonych jednostek.

Nocna wyjazdowa pomoc lekarska

Ideą uruchomienia nocnej świątecznej pomocy lekarskiej i pielęgniarskiej (NPL) była i jest potrzeba zapewnienia ciągłości opieki medycznej pacjentom po zakończeniu pracy przez lekarza rodzinnego. NPL jest pomyślana jako kontynuacja opieki lekarza rodzinnego nad swoim pacjentem wieczorem i w dni świąteczne. Jest podzielona na ambulatoryjną oraz wyjazdową i stanowi część podstawowej opieki zdrowotnej. NPL nie jest delegowany do stanów zagrożenia życia i zdrowia lub wypadków, ponieważ w takich sytuacjach pomocy udziela ratownictwo medyczne.

Świadczenia NPL wykonują lekarze rodzinni samodzielnie lub zlecają je innym podmiotom. Informacja o adresach i telefonach, gdzie można realizować te świadczenia muszą być umieszczone w widocznym miejscu, w każdym gabinecie lekarza rodzinnego. Także lokalna prasa podaje takie informacje. Dostępność i jakość tych świadczeń powinien kontrolować NFZ.

Od lat czyniono starania, aby NPL i ratownictwo medyczne były o siebie oddzielone. Tak jest to zorganizowane w innych krajach Europy. Propozycja realizacji tych dwóch rodzajów świadczeń obligatoryjnie przez jednego dysponenta, jest krokiem wstecz. Dopiero wtedy dojdzie do całkowitego zatarcia różnic w funkcjonowaniu ratownictwa medycznego i podstawowej opieki zdrowotnej. Wydaje się, że pomysł ten jest wybiegiem mającym dostarczyć ratownictwu medycznemu dodatkowych środków, obiecanych przez Ministerstwo Zdrowia, bez rzeczywistego zwiększenia nakładów, poprzez przesunięcia z innych rodzajów świadczeń. – Nocna Pomoc Lekarska to nie Ratownictwo Medyczne. Połączenie tych dwóch różnych świadczeń tworzy pole do nadużyć i może obniżyć jakość usług – wyjaśnia ekspert KPP, Katarzyna Czajka.

Istotą rozwiązania istniejących sporów kompetencyjnych pomiędzy NPL i ratownictwem medycznym w sposób powodujący, aby każdy z tych podmiotów realizował własne świadczenia jest niezależność dyspozytora medycznego, który zgodnie ze swoją wiedzą uruchamiałby odpowiednie zespoły ratownictwa lub NPL, a nie powierzenie obu zadań temu samemu świadczeniodawcy.

Dyspozytor medyczny powinien być całkowicie niezależny od podmiotów realizujących świadczenia, spowodowałoby to natychmiastowe uzdrowienie sytuacji w ratownictwie medycznym zarówno co do sporów z POZ, ale także rozwiązałoby nieprawidłowości w transportach między szpitalnych oraz uniemożliwiłoby wykorzystywania ambulansów systemu do realizacji usług komercyjnych. Takie rozwiązania zgłaszane były przy pracach nad nowelizacją Ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym, ale spotkały się ze stanowczym sprzeciwem Dyrektorów podmiotów publicznych, którym widocznie nie zależy na przejrzystości systemu.