Raport Money.pl: Jedno okienko to fikcja

przez | 31/03/2009

Mimo szumnych zapowiedzi, żeby założyć firmę wciąż trzeba odwiedzić trzy okienka. Poza urzędem gminy, trzeba się pofatygować do ZUS-u oraz do urzędu skarbowego. Co zatem się zmieniło? Niewiele. Głośna nowelizacja ustawy o swobodzie działalności gospodarczej sprawiła, że przyszły przedsiębiorca nie będzie musiał odwiedzać GUS-u.

Po odwiedzinach jednego okienka w urzędzie gminy, musimy wybrać się do ZUS-u. Musimy zgłosić siebie i – jeśli takie są – również inne osoby, które w nowej firmie będą pracować. Nie możemy tego zrobić w jednym okienku w urzędzie gminy.

Wizyty nie uniknie nawet osoba, która już pracuje na etacie i ubezpiecza ją obecna firma. Wtedy trzeba wybrać się do ZUS-u, żeby zgłosić się do ubezpieczenia zdrowotnego. Papierków co prawda mniej niż w pierwszym przypadku, ale wizyta przy drugim okienku i tak obowiązkowa. Okienko ZUS-owskie można zastąpić okienkiem pocztowym – zgłoszenie można wysłać pocztą.

– Nie ma zasady jednego okienka. Sprawa nadal jest tak samo skomplikowana – podsumowuje Piotr Gaglik, kierownik Działu Rejestracji Działalności Gospodarczej w Urzędzie Miasta we Wrocławiu. Jego zdaniem winny temu jest brak integracji systemów urzędów centralnych.

Nie ominie nas również wizyta – jak dotychczas – w urzędzie skarbowym. Money.pl usłyszał w Urzędzie Skarbowym Wrocław – Krzyki, że oprócz złożenia zintegrowanego wniosku w jednym okienku, każdy kto rozpoczyna działalność gospodarczą i tak musi odwiedzić urząd skarbowy, by określić formę opodatkowania.

To nie koniec niespodzianek. Osoby chcące  zarejestrować spółkę cywilną, mimo złożenia zintegrowanego wniosku w urzędzie gminy, muszą dodatkowo złożyć NIP-2 oraz NIP-D, jeśli są płatnikami podatku VAT.

Jeśli już odwiedziliśmy trzy okienka, to nie oznacza, że biurokratyczna mitręga się skończyła. Możemy zostać zmuszeni do odwiedzenia czwartego okienka – w GUS.

– W nowym wniosku skumulowane są tylko dane podstawowe. Jeżeli jednak wystąpi konieczność uzupełnienia wniosku o dodatkowe rzeczy, to wtedy musimy udać się albo do ZUS-u, albo do urzędu skarbowego czy statystycznego – mówi Gaglik.

A miało być tak pięknie

Rząd chwali się, wchodzącym w życie przepisem o tzw. jednym okienku.  Miały one wyeliminować długą i usianą biurokratycznymi przeszkodami drogę do założenia własnej firmy. Trwającą nawet kilka tygodni procedurę miało zastąpić teraz złożenie jednego wniosku w urzędzie miasta lub gminy.

Korzyścią miało być to, że wniosku nie trzeba nawet składać osobiście. Można go przesłać przez internet. Jednak tutaj też jest  haczyk. Jeżeli nie mamy kwalifikowanego podpisu elektronicznego musimy w ciągu trzech dni od przesłania drogą elektroniczną zgłosić się w urzędzie gminy i osobiście złożyć podpis na wniosku.

Nowe przepisy wprowadzają jednak kilka ułatwień. Już nie trzeba czekać na decyzję o wpisie do ewidencji. Samo złożenie wniosku wystarczy, by rozpocząć działalność.

Będzie też taniej. Znika opłata za wpis do ewidencji. Kosztowało to do tej pory 100 zł. Być może to właśnie spowodowało, że jedno okienko cieszy się dziś sporą popularnością. Jak usłyszeliśmy we wrocławskim magistracie od rana stoi spora kolejka osób zainteresowanych założeniem firmy.

Więcej:
http://msp.money.pl/wiadomosci/prawo/artykul/jedno;okienko;to;fikcja;wciaz;nie;dziala,101,0,439653.html