Emerytura pod lupą

przez | 04/03/2009

Rozmowa z ekspertem Andrzejem Krasnodębskim, Dyrektorem marketingu i sprzedaży Pocztylion OFE.

1. Od lat mówi się o tym, że polski system emerytalny jest w złym stanie. Dziś, kiedy sytuacja ekonomiczna na świecie jest nieciekawa, coraz częściej  podkreśla się kwestie bezpieczeństwa i gwarancji wypłaty emerytury. Jak scharakteryzowałby Pan obecną sytuację, zwłaszcza w kontekście młodych ludzi? Czy ich emerytura jest bezpieczna?

Na całkowity obraz polskiej emerytury składa się kilka etapów naszej historii. Wciąż jesteśmy bardzo młodą gospodarką rynkową, a poprzedni ustrój polityczny nie poświęcał zbyt wiele uwagi stabilności systemu emerytalnemu, dlatego też w 1999 roku przeprowadzona została w Polsce reforma emerytalna. Dzięki niej każdy ma wpływ na swoją przyszłą emeryturę. Po pierwsze: poprzez składki odprowadzane z tytułu ubezpieczenia społecznego (i ich wysokość oraz systematyczność wpływu na konto w OFE), po drugie poprzez wybór funduszu emerytalnego, który tymi składkami będzie zarządzał i je pomnażał.

Odpowiadając zatem na to pytanie, trzeba zwrócić uwagę na to co w obecnej sytuacji liczy się dla każdego Polaka. Po pierwsze jest to wysokość przyszłego świadczenia, a po drugie i chyba ważniejsze to bezpieczeństwo i gwarancja jego otrzymania. Te dwa czynniki determinują sukces każdego przedsiębiorstwa zajmującego się emeryturą. Dotyczy to tak samo ZUS, OFE, III filara, jak również instytucji ubezpieczeniowych, TFI, czy tzw. funduszy hybrydowych.

O ile o emeryturę z ZUS czy OFE możemy być spokojni, bo gwarantem jej wypłaty jest państwo, to w przypadku tych ostatnich trudno mówić o gwarancji wypłaty środków. To z kolei wpływa na wzrost zaufania wobec tradycyjnych narzędzi oszczędnościowych.

Reasumując, każdy młody człowiek rozpoczynający pracę zawodową zaczyna gromadzić środki na swoją przyszłą emeryturę na indywidualnych kontach emerytalnych w ZUS i OFE.

2. Czy faktycznie polski system emerytalny jest mało wydajny i gorzej zorganizowany w porównaniu z zagranicznymi? Jak wypadamy na tle sąsiadów? Czy może zła opinia na temat polskich emerytur to tylko zwyczajny mit i reputacja wynikająca z niedoinformowania społeczeństwa?

To prawda, że o polskich emeryturach mówi się źle. Ostatnio również w kontekście kryzysu gospodarczego i stabilności systemu. Jednakże nasz system nie różni się znacznie od systemów obowiązujących w krajach zachodnich. Mimo to patrząc na bardziej rozwinięte kraje, możemy mieć wrażenie, że ich emeryci są w zupełnie innej sytuacji. Na przykład przeciętny emeryt z Niemiec uiszcza dodatkowe składki ubezpieczenia emerytalnego, tylko wtedy, kiedy dysponuje odpowiednią nadwyżką finansową. Zapewnia mu to większe zyski wynikające z agresywnego obrotu tymi pieniędzmi. To z kolei przekłada się na dużo wyższą emeryturę. Dodatkowo, na zachodzie istnieją produkty takie jak np. odwrócona hipoteka, która w doskonały sposób pozwala starszym osobą uzyskać dodatkowe środki na realizowanie swoich potrzeb. Widać więc różnice i złożoność obrazu innych rynków i systemów emerytalnych. Sam system społecznych świadczeń emerytalnych nie odbiega od naszego. Jest wiele mitów wykreowanych przez opinię społeczną, np. o braku obowiązku ubezpieczenia. To wszystko są mity i informacje zasięgnięte tzw. pocztą pantoflową. Nasz system, jak każdy, posiada zarówno silne jak i słabe strony. Musimy się liczyć z tym, że czeka nas jeszcze długa droga i ciężka praca, zanim osiągniemy satysfakcjonujący wszystkich „złoty środek”. Pierwsze korekty systemu już widzimy jak chociażby trwające prace nad utworzeniem subfunduszy dla klientów w różnym wieku, a więc bardziej agresywne dla młodszych uczestników systemu emerytalnego i bezpieczniejsze dla tych, którzy niebawem zaczną pobierać emeryturę.

3. Czy nie prościej i bardziej efektywnie finansowo, będzie wykupić sobie jednostki uczestnictwa w TFI, lub funduszach parasolowych, które pomagają również odłożyć pieniądze na naszą emeryturę?

No tak. Każdy doradca finansowy w Polsce, jak mantrę powtarzał: do ZUS oddaje Pan 1000 PLN, a do funduszu tylko 300 PLN – mimo to emeryturę z TFI otrzyma Pan o 600 proc. większą niż z tradycyjnego ubezpieczenia. Jako element dodatkowy, wyciągali tabelkę z wyliczeniami, która zdawała się potwierdzać tę teorię. Prawda i podstawowa różnica jest taka, że po pierwsze nie można mylić emerytury z OFE ze świadczeniami ZUS oraz TFI. To tak, jakby porównać Policję i Straż Miejską z prywatnym ochroniarzem – zupełnie bezcelowe. Co prawda wszystkie instytucje zajmują się tym samym, ale na zupełnie innych zasadach. To mocno definiuje pozostałe metody porównywania tych zbieżnych obszarów rynkowych. Starając się pokazać, jednak jakąś podstawową różnicę, można po prostu określić zaszłe zmiany wynikające z panującego dziś kryzysu. TFI i hybrydy świadczące usługi długoterminowego oszczędzania na tzw. emeryturę, straciły na opcjach giełdowych i akcjach dużo więcej niż OFE. Powodem jest oczywiście strategia inwestowania, która w porównaniu z II filarem, jest po prostu dużo bardziej ryzykowna i mniej etyczna. Tutaj można dywagować, czy w długim terminie przyniesie ona pożądane skutki czy doprowadzi do jeszcze większych spadków i niższej stopy zwrotu dla klientów. Koniec końców, pieniądze w OFE są bezpieczne, a czy podobnie jest w pozostałych graczy na rynku? To pytanie już nie do mnie.

4. Dzisiaj, wielu z nas nie wie jak skutecznie zabezpieczyć swoją przyszłość. Zwłaszcza w czasie, gdy najwięksi  gracze na rynku inwestycji tracą krocie lub wręcz padają. Co Pan, jako ekspert radziłby Polakom? Jakie narzędzia i możliwości oferuje Polski rynek?

Warto zapewnić sobie gwarantowaną podstawę emerytury, która powinna wynikać z tradycyjnego systemu emerytalnego jak ZUS i OFE. Rzecz jasna, na tym bym nie poprzestał. Choć wzrost zaufania do ZUS i OFE jest coraz większy, w miarę możliwości finansowych  poszukałbym dodatkowych instrumentów. Polski rynek jest bardzo obfity w różnego rodzaju alternatywy. Przy wyborze funduszu inwestycyjnego, produktów strukturyzowanych radziłbym skorzystać z pomocy uznanych doradców finansowych, którzy swoim doświadczeniem wprowadzą nas w świat zysków i ryzyka inwestycyjnego. Ten ostatni czynnik, przy wyborze odpowiedniego produktu, będzie najistotniejszy i kluczowy z perspektywy późniejszych zysków i strat. To właśnie ryzyko i nasza skłonność do jego podejmowania, jest istotnym czynnikiem wyboru naszej strategii inwestycyjnej.

5. Jak dokonywać tego trudnego wybory, kiedy każda firma przekonuje nas do siebie na wiele różnych sposobów, obiecując złote góry? Co powinniśmy brać pod szczególną przysłowiową lupę?

Wybory dotyczące naszej przyszłości należą do zdecydowanie najtrudniejszych. Po pierwsze boimy się ich dokonywać, ze względu na możliwość poniesienia straty. Po drugie wybierając produkt, który ma nas zabezpieczyć w przyszłości, często bawimy się w jasnowidza, a nasze oczekiwania i wyobrażenia, nigdy w 100% nie są takie jakbyśmy się tego spodziewali. Po trzecie, do niedawna byliśmy przyzwyczajeni do życia z dnia na dzień, a nie myślenia o tym, co będzie za 40 lat. Dlatego wybierając fundusz warto zawsze bliżej przyjrzeć się co nam oferuje. Kto jest jego akcjonariuszem, czy możemy liczyć na jego doświadczenie w ubezpieczeniach czy też zarządzaniu aktywami. To ważne, bo przecież przez lata będziemy przekazywać w ręce funduszu nasze pieniądze.

Jako drugorzędne, lecz również istotne jest kierowanie się przy wyborze OFE własnym systemem wartości. Bo może ważne są dla nas etyczne inwestycje, bo może wolimy by nasz przyszły fundusz wspierał ważne społecznie dzieła niż wydawał krocie na reklamy telewizyjne. Zachęcam do bliższego zapoznania się z systemem emerytalnym i podmiotami działającymi na rynku, bo przecież kiedyś my też będziemy emerytami i oby nasze dzisiejsze decyzje przyniosły nam bezpieczną przyszłość.