Złoty w rękach polityków

przez | 26/02/2009

Recesja trwa już w najlepsze. Nawet prognozy szefa Fed nie robią na nikim wrażenia – indeks nowojorskiej giełdy S&P500 rozpoczął dziś “marsz na południe”. Rekordowo niskie poziomy osiągają wskaźniki makroekonomiczne za Oceanem. I tak, indeks cen domów w USA S&P/Case Shiller spadł o 18,6% r/r, a lutowy Conference Board odzwierciedlający poziom zaufania konsumentów osiągnął 25 pkt.

Dziś popłynęła w świat również porcja kiepskich danych z Europy. Zamówienia fabryczne w “strefie euro” były o ponad 22 proc. niższe, niż rok wcześniej. Natomiast bilans obrotów bieżących zamknął się deficytem w wysokości 7,3 mld euro.

Jest też dobry news dla nas – styczniowa sprzedaż detaliczna w Polsce wzrosła o 1,3 proc. r/r. Nawet w wypłukanych przez święta portfelach Polacy znaleźli jeszcze spore rezerwy.

Dzisiejsza obniżka stóp procentowych NBP, to taka, której spodziewaliśmy się. Obawy przed osłabieniem złotego spowodowały, że nie odważono się na poważniejsze cięcie. Za mało to, aby pomóc istotnie gospodarce i zapewne nie pobudzi to spekulacji na złotówce. W razie czego, minister finansów posiada w zanadrzu jeszcze kilka miliardów euro, aby pomóc złotemu. Jednak to nie wystarczy na dłuższy czas, bowiem ataki na złotego mogą się opłacać zagranicznym instytucjom, szczególnie tym, które posiadają opcje kupna wystawione przez polskich przedsiębiorców. Targi o wejście do systemu ERM2 trwają, i dopóki nie będzie konstruktywnego konsensusu, złoty będzie zawieszony w próżni. A gospodarka nie lubi takich sytuacji.

Od tego, czy zostanie przedłożony interes państwa nad interesem politycznym, będzie zależećw znacznej mierze przyszłość polskiej ekonomii. Ma to szczególne znaczenie w sytuacji zagrożenia poważnym kryzysem gospodarczym. Pesymistyczne prognozy serwowane przez zagraniczne instytucje finansowe, które same nie potrafią radzić sobie z własnymi problemami, nie muszą się spełnić.

Jan Mazurek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.