W złocie siła

Od listopada złoto z małym przerwami pnie się na szczyt. W piątek pojawili się inwestorzy, którzy postanowili zapłacić za nie tysiąc a nawet więcej  dolarów.

Jaki jeszcze poziom osiągnie cena złota? – to pytanie  pada pod każdą szerokością geograficzną? Wydobycie i podaż od kilku lat spada, na razie nie wiele, lecz trend jest widoczny. Rośnie za to popyt, szczególnie inwestycyjny. Złoto kupują również banki, a tu transakcje idą w tony kruszcu. O tym, że Rosja kupuje od pewnego czasu złoto, już wiadomo od miesięcy. A ma za co, bowiem rezerwy walutowe zgromadzone ze sprzedaży nadzwyczaj drogich w ub. roku surowców energetycznych  należy zamienić na pewne aktywo. A dziś „zielony pieniądz” jest kiepską gwarancją kapitału – i będzie z nim jeszcze gorzej.

Interesujące, w co będą lokować swoje rezerwy Chiny. Nawet niewielki ułamek ich rezerw mógłby wywindować złoto do poziomów, dotychczas niespotykanych. Z drugiej strony, chętnych do sprzedaży złota jest niewielu: Francja (20 ton), Holandia (8 ton), Szwecja (3,8 tony).

Jeżeli porównany obecne ceny złota z rekordami osiągniętymi w ubiegłym wieku, to widzimy, że do tamtejszych realnych wartości złotu jeszcze sporo brakuje. Przypomnijmy, średnia cena złota we wrześniu 1980 roku wyniosła 674 dolarów za uncję. Po uwzględnieniu inflacji odpowiada to dzisiejszym 1727 dolarom. Wówczas, kiedy konflikt irański nabrzmiał do niebezpiecznych rozmiarów złoto na chwilę sięgnęło nawet 850 dolarów, co odpowiada dziś kwocie 2180 dolarów. Co wobec tego znaczy ostatni, czy ubiegłoroczny szczyt na poziomie nie wiele przekraczającym tysiąc dolarów za uncję?

Jak widać, do osiągnięcia poziomów z lat 80-tych złotu jeszcze sporo brakuje.

Czy są więc oderwane od rzeczywistości niektóre prognozy, gdzie mówi się o cenie złota na poziomie dwukrotnie wyższym niż obecnie?

Złoto zawsze drożało, kiedy sytuacja na świecie stawała się niepewna. A dziś pytanie o przyszłość stawia sobie coraz więcej ludzi na świecie.

PRportal.pl – informacje prasowe dla biznesu