Polacy chętnie łączą naukę języka z urlopem

przez | 19/02/2009

Większości z nas słowo „urlop” kojarzy się z błogą bezczynnością, leżeniem na plaży ewentualnie ze zwiedzaniem. Z roku na rok rośnie jednak odsetek osób, które chcą wynieść jak najwięcej korzyści z czasu wolnego. Dlatego wypoczynek planują tak, aby łączył w sobie przyjemne z pożytecznym. Co wybierają? Niestandardowe kursy językowe za granicą: naukę angielskiego połączoną z kursem nurkowania na Florydzie lub zgłębianiem tajników winiarstwa w RPA.

Wyjazd za granicę to jedna z najlepszych metod nauki języka obcego. To w zasadzie jedna długa lekcja języka obcego okraszona, w zależności od naszych preferencji, różnymi atrakcjami. „Skuteczności tego rodzaju wyjazdów nie da się kwestionować. Wyjeżdżając na kurs za granicę, mamy szansę w pewien sposób odizolować się od tego, co nas absorbuje w kraju: pracy, szkoły, domu, codziennych obowiązków. Koncentrujemy się na nauce, do czego jesteśmy też poniekąd „zmuszeni” poprzez miejsce pobytu i kontakty z obcokrajowcami. Dlatego na takim kursie znacznie szybciej – w porównaniu do innych metod – uzyskuje się tzw. „swobodę wypowiedzi.” – wyjaśnia Magdalena Szajbe, dyrektor ESKK travel, organizującej wyjazdy na kursy językowe za granicą.

Chociaż szkoły, organizujące kursy dla obcokrajowców działają cały rok, najpopularniejsze są wyjazdy urlopowe. Wakacje, a zwłaszcza lipiec to tzw. sezon dla szkół organizujących kursy. Klientów kusi bogaty program zajęć dodatkowych, które uatrakcyjniają wyjazdy i nadają im wakacyjnego charakteru. „Nasi klienci najchętniej decydują się właśnie na kursy z dodatkowymi zajęciami sportowymi – mówi Magdalena Szajbe z firmy ESKK travel – Dzieci wybierają tenis, jazdę konno czy piłkę nożną, dorośli i młodzież – raczej ekstremalne rozrywki, jak np. nurkowanie czy surfing – dodaje.

Te przykłady nie wyczerpują oczywiście listy tego, czym można się dodatkowo zajmować w trakcie kursu językowego za granicą. Niektóre osoby chcą łączyć naukę języka z rozwijaniem hobby. To dla nich powstały takie propozycje, jak np. nauka francuskiego czy włoskiego z wykładami na temat lokalnej kuchni i lekcjami gotowania, czy angielskiego z treningiem gry w golfa. „Ten rynek w Polsce dopiero się rozwija – podsumowuje Magdalena Szajbe. – Przypuszczam, że z roku na rok będzie przybywać osób zainteresowanych taką łączoną ofertą. Podobnie było w przypadku kursów dla osób w wieku +40 i +50, tuż po wprowadzeniu do oferty traktowane z pewną ostrożnością, dziś cieszą się coraz większym zainteresowaniem” – dodaje.

Możliwości jest wiele. Szkoły językowe z USA oferują np. zajęcia angielskiego połączone z nauką tańca na Broadway’u. Te w RPA proponują wizyty w winiarni, a nawet udział w kilkudniowym safari. „Szkoły dostosowują swoją ofertę do potrzeb uczestników. Na przykład osoby starsze, które coraz chętniej uczą się języków obcych, wolą robić to w towarzystwie rówieśników – łatwiej wówczas zarówno przełamać barierę językową, jak i nawiązać kontakty towarzyskie. Dlatego powstały kursy 40+ i 50+” – wyjaśnia Magdalena Szajbe. – „Coraz większym zainteresowaniem cieszą się ostatnio specjalne kursy dla rodziców z dziećmi. W tym przypadku i rodzice, i dzieci uczą się w obrębie jednej szkoły, ale każdy na kursie dla swojej grupy wiekowej, zaś zakwaterowani są razem i czas pozalekcyjny mogą spędzać wspólnie” – podsumowuje.

Jak wynika z doświadczeń ESKK travel Polacy wciąż najchętniej uczą się angielskiego, na kursy tego języka decyduje się aż 65% klientów. Drugi pod względem popularności jest niemiecki (14,5%), a trzeci francuski (8,5%), który przeżywa ostatnio renesans i wypiera stopniowo jeszcze niedawno plasujący się na trzecim miejscu hiszpański. Coraz częściej decydujemy się też na naukę języków egzotycznych, jak japoński, chiński i arabski. „W 2008 roku wysłaliśmy na kurs chińskiego szesnastolatkę. Sama pojechała do Chin i była jedyną uczestniczką z Polski. Bardzo sobie ten wyjazd chwaliła” – opowiada Magdalena Szajbe.

Kto jeździ?

Na kursy językowe wyjeżdżają ludzie w każdym wieku: 20% to dzieci poniżej 16 roku życia, które wyjeżdżają na międzynarodowe obozy językowe. Co trzeci kursant ma od 16 do 25 lat, to w tej grupie największą popularnością cieszą się kursy uzupełnione o zajęcia sportowe i kulturalne. Z kolei dorośli (32%, 25-40 lat) na zagranicznych kursach podnoszą swoje kwalifikacje zawodowe i przygotowują się do pracy na nowych stanowiskach. 15% stanowią słuchacze powyżej 40 roku życia – dla nich taki wyjazd to zazwyczaj urlop połączony z nauką języka oraz możliwością poznania ludzi z całego świata.

Ile to kosztuje?

Na całkowitą cenę kursu składają się: koszt nauki, koszt zakwaterowania oraz wyżywienia, ewentualny transport z lotniska, bilet lotniczy i ubezpieczenie. W zależności od długości pobytu, rodzaju wybranego kursu, rodzaju dodatkowych atrakcji, zakwaterowania, odległości kraju docelowego od Polski i daty wyjazdu, koszty kursów zaczynają się od kilkuset euro czy funtów (cenniki publikowane są w walucie kraju docelowego).

Ceny dwutygodniowego kursu standardowego (20 lekcji tygodniowo) w Dublinie (zakwaterowanie u rodziny goszczącej, w pokoju 1-osobowym, ze śniadaniem i obiadokolacją) zaczynają się od ok. 850 euro. W Londynie można uczyć się za ok. 600 funtów. Kurs na Malcie oznacza wydatek rzędu 650 euro, a w Kapsztadzie (RPA) – od 800 euro. Do kosztów należy doliczyć cenę biletu lotniczego oraz ubezpieczenia (2,2 PLN/dzień w Europie, 3,45 PLN/dzień poza Europą). Koszt kursu wyliczany jest indywidualnie dla każdego konkretnego wyjazdu.