Jedno okienko to fikcja

przez | 12/02/2009

Czy szumnie zapowiadane przez rząd tzw. jedno okienko to sukces, czy może fikcja i martwe prawo? Według ustaleń portalu MamBiznes.pl wszystko wskazuje na to, że regulacje, które w swym zamyśle miały uprościć i skrócić procedurę rejestracji firmy przysporzą tylko początkującym przedsiębiorcom dodatkowych problemów. Potwierdzają to przedstawiciele urzędów, których zdaniem idea jednego okienka była od początku propagandowym hasłem nierealnym do wprowadzenia w życie.

Urzędnik nie pomoże bo nie potrafi

Zgodnie z nowymi przepisami przygotowanymi przez Ministerstwo Gospodarki od 31 marca osoby chcące założyć działalność gospodarczą będą to mogły uczynić w jednym urzędzie. Według autorów przepisów początkujący przedsiębiorca wszystkie formalności miał załatwić w urzędzie miasta. Na pierwszy rzut oka świetny pomysł. Problem polega na tym, że w rzeczywistości przepisy te wprowadzą więcej zamieszania niż ułatwień mówi, dla MamBiznes.pl Piotr Gaglik, kierownik Działu Rejestracji Działalności Gospodarczej wrocławskiego Urzędu Miasta.

Przepisy zakładają, bowiem, że osoba, która przyjdzie do tego tzw. jednego okienka będzie dokładnie wiedziała, jaką działalność wybrać, czy być vatowcem oraz jaką formę opodatkowania wybrać. Autorzy regulacji wyszli z założenia, że młodzi przedsiębiorcy znają wszystkie przepisy i bez problemów wypełnią rozszerzony wniosek samemu. Tymczasem z mojej praktyki wynika, że 90% przyszłych przedsiębiorców przychodzi do nas z pustymi wnioskami licząc na pomoc urzędnika – mówi Gaglik.

Będzie dłużej zamiast krócej

Dziś urzędnicy pomagają przy wypełnianiu wniosków o wpis do ewidencji działalności gospodarczej, ale gdy przykładowo w myśl nowych przepisów formularz rejestracji firmy będzie zawierał także dane o opodatkowaniu to, gdy podczas ich wypełniania pojawią się pytania nie będziemy mogli pomóc. Osoba wypełniająca formularz będzie zdana tylko na siebie i urzędnik nie będzie sprawdzał poprawności wprowadzonych danych. Będziemy wysyłali takie wnioski, jakie wypełnią przyszli przedsiębiorcy – mówi Piotr Gaglik. Jeżeli natomiast przyszły przedsiębiorca popełni błąd w części, za którą nieodpowiadamy to stosowny urząd (GUS, Urząd Skarbowy, ZUS) zwróci wniosek zainteresowanemu do poprawy, co oczywiście znacząco wydłuży czas rejestracji firmy – dodaje. Takie historie będą się zdarzały bardzo często, bo przecież o błędy nie trudno, gdy praktycznie trzy czwarte wniosku wypełnia się samemu.

Do tego dochodzi kwestia drogi, jaką dany wniosek będzie musiał przebyć i czasu, jakiego na to potrzeba. Dzisiaj wpis do ewidencji, REGON i część spraw w urzędzie skarbowym możemy załatwić nawet w jeden dzień. Zgodnie z nowymi, „lepszymi” przepisami nasz wniosek będzie wysyłany przez urząd miasta do następnej instytucji pocztą. To wbrew zapowiedziom twórców tych przepisów automatycznie wydłuża czas oczekiwania na decyzję,a więc i czas rejestracji firmy.

Jedno okienko to propaganda

Nie ulega wątpliwości, że idea jednego okienka to hasło propagandowe, którego nie można w całości wprowadzić w życie mówi natomiast pragnąca zachować anonimowość osoba z Urzędu Miasta w Warszawie. Ten pomysł został skopiowany z Holandii tyle tylko, że tam skupienie wszystkich procedur w jednym urzędzie było możliwe, ponieważ każdy z urzędów był organem samorządowym – dodaje Piotr Gaglik. Natomiast w Polsce osoba rejestrująca firmę odwiedza zarówno organy samorządowe(Urząd Miasta) jak i instytucje rządowe(np. Urząd Skarbowy, GUS). Kopiowanie zachodnich wzorców bez uwzględnienia właśnie tej specyfiki nie przyniesie nic dobrego – mówi Gaglik.

Rzeczywiście kwestie nadania REGONU czy numeru NIP urząd miasta będzie mógł przeprowadzić, ale już z problemami dotyczącymi podatku VAT czy wybory formy opodatkowania przyszły przedsiębiorca będzie musiał iść do urzędu skarbowego – dodaje anonimowy warszawski urzędnik. Nie ma takiej możliwości, żeby nie było konieczne złożenie wizyty w urzędzie skarbowym. Z jednego okienka zrobią się, więc co najmniej dwa – dodaje urzędnik. Z tego punktu widzenia dużo lepszym rozwiązaniem byłoby umieszczenie tych tzw. okienek w urzędach skarbowych zamiast w urzędach miast – dodaje natomiast Piotr Gaglik.

Nic nie wiadomo

Mimo, że przepisy o jednym okienku mają wejść w życie już 31 marca 2009 roku to na dzień dzisiejszy urzędy nic więcej poza tą datą nie wiedzą. Nie ma formularzy, które przyszli przedsiębiorcy będą wypełniali. Rząd nie wydał potrzebnych rozporządzeń wykonawczych. Urzędnicy nie wiedzą, czy będą jakieś szkolenia, które pomogą im zapoznać się z nową materią(a jeżeli tak to, kiedy). Nie jest znana droga, jaką dany wniosek wypełniony w Urzędzie Miasta będzie musiał przebyć. Czy formularz powędruje najpierw do Głównego Urzędu Statystycznego czy może do Urzędu Skarbowego? A może na odwrót? Nie wiadomo.

Wiadomo natomiast, że za nowymi przepisami, które rzekomo mają uprościć procedurę rejestracji firmy nie poszły odpowiednie środki finansowe. Wręcz przeciwnie – mówi dla MamBiznes.pl Piotr Gaglik. Zgodnie z nowym regulacjami zniknie obowiązująca dotychczas opłata w wysokości 100zł – dodaje. Te pieniądze są urzędom potrzebne do obsługi całej procedury, ale widocznie twórcy ustawy uznali inaczej.

Patrząc na przepisy o jednym okienku oraz stan prac nad ich wprowadzeniem w życie nasuwa się wniosek, że po raz kolejny będziemy mieli do czynienia z martwym prawem. Nie odbieramy autorom nowych regulacji dobrych intencji, ale na dzień dzisiejszy jedno okienko w Polsce to fikcja. Nawet, jeśli uda się(co wątpliwe) wszystko przygotować na 31 marca to dla większości początkujących przedsiębiorców będzie to oznaczało wydłużenie a nie skrócenie procedury rejestracji firmy. Pozostaje nam, więc czekać na kolejny cud.

Grzegorz Marynowicz, Łukasz Nomejko

MamBiznes.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.