Warto inwestować bezpiecznie

przez | 06/02/2009

W pierwszych miesiącach tego roku radzę inwestować bezpiecznie. W połowie roku będzie można pomyśleć o trochę bardziej agresywnych inwestycjach – rozmowa z Sebastianem Buczkiem, prezesem zarządu Quercus TFI.

TFI.pl: Na początku roku nie możemy uniknąć pytania: co nas czeka w ciągu najbliższych kilku miesięcy i co zrobić, żeby jak najlepiej wypaść ze swoimi inwestycjami?

Sebastian Buczek: Powinniśmy się nastawić na wykorzystanie hossy na rynku obligacji w pierwszych miesiącach tego roku. Stopy procentowe w Polsce spadają i nadal powinny spadać. Spodziewamy się kolejnych cięć w lutym i marcu. W okolicach połowy roku być może będzie można przepraszać się z akcjami. Ale nie od razu zacznie się hossa. Prawdopodobnie najpierw będziemy mieć do czynienia z okresem konsolidacji rynku. Jest zatem szansa na to, by bessa się zakończyła i rynek przeszedł fazę konsolidacji w za kilka miesięcy.

Radziłbym więc w pierwszych miesiącach inwestować bezpiecznie (fundusze obligacji, ochrony kapitału, gotówkowe), a w połowie roku pomyśleć o trochę bardziej agresywnych inwestycjach.

Poleca pan fundusze bezpieczne. Dlaczego? I dlaczego spodziewa się pan końca hossy na obligacjach za kilka miesięcy?

Każda hossa ma swój kres. Jeżeli stopy procentowe zostaną w Polsce obniżone do bardzo niskiego poziomu, np. do 3 proc., to trudno wówczas oczekiwać, by spadały dalej. Zakładając trwanie obecnej hossy obligacyjnej, można przypuszczać, że najbliższe miesiące będą względnie bezpieczne. Zaczęła się ona w połowie ubiegłego roku z bardzo gwałtowną przerwą w październiku, kiedy wszystkie aktywa gwałtownie potaniały, także polskie obligacje. Od ok. 20 października mamy kontynuację hossy obligacyjnej. Warto więc z niej skorzystać, biorąc pod uwagę, że oprocentowanie lokat w bankach będzie gwałtownie spadać.

Lokaty wydają się dzisiaj niezwykle atrakcyjną alternatywą dla funduszy…

W pewnym momencie czwartego kwartału 2008 roku, kiedy niektóre polskie banki miały problemy z płynnością, oferowały lokaty nawet na poziomie 10 proc. Ale ta sytuacja została przez większość banków już opanowana. Dodatkowo Rada Polityki Pieniężnej będzie obniżała stopy procentowe, więc oprocentowanie lokat i depozytów bankowych także będzie spadało.

A więc jest szansa, że w połowie roku wróci hossa na rynku akcji?

Hossa nie wróci tak szybko. Wszyscy się bardzo ekscytujemy rynkiem akcji, który sprawił inwestorom wiele miłych niespodzianek. Ale tak było do połowy 2007 r. Od tego czasu zaczęła się bessa. Zakładając, że będzie ona trwała u nas dwa lata, to wydawać się powinno, że potencjał do spadku cen będzie już ograniczony. Następną częścią cyklu jest konsolidacja rynku, czyli okres falowania cen przy niskich wolumenach obrotów. Mogą się zdarzać kilkumiesięczne fale wzrostów bądź spadków, ale nie powinniśmy mieć do czynienia z takim jednoznacznie negatywnym trendem, jak chociażby w ubiegłym roku, kiedy WIG spadł o 51 proc. Konsolidacja może zacząć się w okolicach połowy tego roku. Te krótkotrwałe wzrosty cen akcji w ostatnich miesiącach były korektą, trendem krótkookresowym po fali wyprzedaży w październiku. To normalna sytuacja, kiedy rynek musi odreagować po gwałtownej fali spadków.

Kiedy taka okazja jak w 2007 r. może zdarzyć się ponownie?

Cykle w Polsce miały dotychczas rozkład 6-7 letni. Zatem należałoby zakładać, że początek bardziej pozytywnej tendencji na warszawskiej giełdzie, przypadałby na rok 2010 z kontynuacją wzrostów w następnych latach. Szukając miejsca na szczyt kolejnego cyklu, patrzylibyśmy na lata 2013-14, ale są to tak odległe terminy, że radziłbym inwestorom skupić się na chwili obecnej i na tym, jak najlepiej przetrwać rok 2009.

Jakie jest pana zdanie na temat inwestowania w produkty, o których inwestorzy nie mają bladego pojęcia? Np. fundusze hedge, produkty strukturyzowane – inwestorzy słyszeli, że można tam zarobić i to ich przede wszystkim przyciąga.

Jeżeli chodzi o fundusze hedgingowe, to ubiegły rok był najgorszy w historii dla tej branży. Ten rok zapowiada się również źle. Fundusze hedgingowe były sprzedawane jako produkty, na których można tylko zarabiać, bez względu na to, co dzieje się na rynkach finansowych. Ubiegły rok jednak dość brutalnie zweryfikował taki pogląd. Nikt w świecie finansów nie stworzył perpetum mobile. Obecnie z funduszy hedge wycofuje się ogromne środki. Nie wiadomo ile setek miliardów euro i dolarów zostanie wycofanych, ale na pewno będą to pokaźne kwoty. Powinniśmy sobie zdać sprawę z tego, że w świecie inwestycji nie ma darmowego lunchu, czyli możliwości zarabiania pieniędzy w ponadprzeciętnej wysokości bez ponoszenia ryzyka. Wszystko jest obarczone jakimś ryzykiem i w przypadku funduszy hedgingowych jest to uwidaczniane, kiedy na rynkach dzieją się rzeczy nietypowe. Nagle okazuje się, że aktywa, które były wyceniane w jakiś sposób w funduszach, przy zaniku płynności i ograniczeniu popytu stają się warte dużo mniej. Tego typu produkty np. te bazujące na wysokiej dźwigni finansowej, mogą okazywać się bardzo bolesne dla inwestorów, co oczywiście nie zmienia faktu, że w długim okresie fundusze hedgingowe czy fundusze absolutnej stopy zwrotu będą się rozwijać. Większość inwestorów chciałaby zarabiać w sposób stabilny, nie do końca powiązany z tym, co dzieje się na rynkach finansowych.

Rynek produktów strukturyzowanych też przeżywa kryzys, ale z innego powodu. Mamy do czynienie z dużym ryzykiem i niepewnością wśród inwestorów. Inwestorzy reagują bardzo nerwowo na wszelkie złe informacje, które płyną z sektora finansowego. W styczniu mieliśmy do czynienia z kilkudziesięcioprocentowymi spadkami cen banków. To wszystko powoduje, że zaufanie do tego typu instrumentów, długoterminowych, o ograniczonych możliwościach wyjścia, gdzie gwarancje daje podmiot finansowy, którego sytuacja teraz nie jest zbyt stabilna, nie jest zbyt wysokie.

Czy Polacy w ogóle potrafią się odnaleźć na rynkach finansowych? Masowe wpłaty do funduszy w szczycie hossy i masowa ucieczka przy spadkach, chyba pokazują, że nie.

Potrafią. W ostatnich miesiącach bardzo dużo z nas zakładało depozyty bankowe, korzystając z tego, że banki oferują bardzo atrakcyjne warunki. Niestety na rynkach finansowych zwykle inwestorzy idą w kierunku tych produktów, które w pewnym historycznym okresie pokazują wysoką stopę zwrotu. Oznacza to tylko pchanie się do kłopotów. Szacujemy, że kiedy w połowie roku ceny akcji będą wyjątkowo niskie, nie będzie chętnych do ich kupowania. Gdy tylko zacznie się kolejna fala wzrostów, to wraz z kontynuacją tej tendencji, liczba chętnych będzie rosła. To jest normalne zachowanie, zawsze tak było, na całym świecie, na bardziej rozwiniętych rynkach.

Proszę zwrócić uwagę, że polska waluta osłabiła się w ostatnim czasie o kilkadziesiąt procent. Mimo to klienci nie rzucili się na masowe inwestowanie w dolary, podczas gdy była to najlepsza lokata ostatnich kilku miesięcy. Być może, jeżeli ten trend będzie kontynuowany, to znów zobaczymy osoby masowo inwestujące w dolary i euro.

Patrząc z perspektyw czasu można powiedzieć, że warto być trochę bardziej ostrożnym, konserwatywnym i pamiętać o zasadzie, że gdy wszyscy pchają się do jakiegoś produktu, to raczej nie warto stać w tym tłumie i stanąć z boku, by poczekać co się wydarzy. Bo najczęściej tłum pojawia się, gdy aktywa znacząco już podrażały.

Państwa klienci stosują się do państwa zaleceń. Większość lokuje środki w funduszach bezpiecznych.

Ponad 90 proc. środków w naszych funduszach jest ulokowanych w produktach defensywnych, w szczególności w subfunduszu QUERCUS Ochrony Kapitału, który na razie przynosi solidne stopy zwrotu oraz w QUERCUS Selektywny. Nawet w październiku, kiedy wszystko spadało, stopa zwrotu z QUERCUS Ochrony Kapitału była dodatnia. Od samego początku kiedy wystartowaliśmy z naszymi funduszami, namawialiśmy klientów do defensywnego inwestowania i namawiamy wciąż. Obawiam się, że dopiero za kilka miesięcy będziemy mówili o ewentualnej zmianie strategii w kwestii polecania naszych produktów. Na razie chrońmy kapitał i korzystajmy z hossy na rynku obligacji, a za kilka miesięcy będziemy się zastanawiać nad inwestycjami w akcje.

Rozmawiał Piotr Kowalski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.