Na private equity już czas

Okres długotrwałej bessy i pogłębiającego się kryzysu są nie lada wyzwaniem dla świata finansów. Stres przeżywany z powodu topniejącego w oczach kapitału potrafi skutecznie sparaliżować wszelkie próby odrobienia strat. A gdzie tu mowa o zarabianiu?

Zgodnie ze sprawdzoną i zalecaną techniką inwestowania mniej stracili ci, którzy odpowiednio zdywersyfikowali swój portfel. Rozłożenie środków w odpowiednich proporcjach wagowych pomiędzy instrumenty o zróżnicowanym poziomie podejmowanego ryzyka inwestycyjnego, nie tylko uchroni część kapitału przed stratą, ale nawet w tych trudnych czasach pozwoli zarobić.

Niezależnie od sytuacji na rynku finansowym coraz dynamiczniej rozwija się segment aktywów niepublicznych. Ten unikalny sposób pomnażania kapitału, dostępny do niedawna tylko dla inwestorów instytucjonalnych, staje się również coraz bardziej popularną formą zarabiania wśród inwestorów indywidualnych. Wprawdzie obarczoną zwiększonym ryzykiem lecz dla wielu cierpliwych i zdecydowanych, kilkuletni okres oczekiwania na wyjście z inwestycji wynagradza przyzwoitymi, sięgającymi ponad 30% stopami zwrotu. Wziąwszy dodatkowo pod uwagę ograniczoną płynność tego rodzaju aktywów zaleca się, aby ich udział w portfelu nie przekraczał 20%, w przeciwnym razie zamiast wielką euforią z osiąganych zysków – w przypadku nieprzewidywalnych zdarzeń losowych – zakończyć się może zupełnym pogrążeniem zbyt zachłannych. Inwestując w fundusz private equity warto wiedzieć, iż ten stosując prawne zasady i ograniczenia inwestycyjne funduszu zamkniętego, zobligowany jest do lokowania co najmniej 80% wartości swoich środków w aktywa inne niż dopuszczone do publicznego obrotu papiery wartościowe, chyba że w publicznym obrocie znalazły się po ich nabyciu przez fundusz. Nie więcej niż 20% lokat stanowić mogą również instrumenty rynku pieniężnego, chyba że zostały wyemitowane przez spółki niepubliczne, których akcje lub udziały wchodzą w skład portfela inwestycyjnego funduszu.

Ostrożnie z kredytami

Na koniec października 2008 roku wartość aktywów netto funduszy private equity wyniosła blisko 4,6 mld zł, co stanowi 6,4% polskiego rynku funduszy inwestycyjnych, wynika z raportu Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami. W październiku aktywa tych funduszy zmniejszyły się o 0,16%, to niewiele w porównaniu do 18% spadku aktywów całego rynku funduszy inwestycyjnych w tym okresie. Kryzys finansowy niesie z sobą nie tylko zagrożenia, ale również otwiera nowe szanse i możliwości. W trudnej sytuacji stanęły firmy potrzebujące kapitału na rozwój, nowe produkty i technologie. Dla wielu z nich, w wyniku zwiększonej ostrożności banków, dalszy rozwój działalności stanie pod znakiem zapytania. Brak stabilności i płynności w sektorze finansowym wykluczy jedyne do tej pory tradycyjne sposoby pozyskiwania kapitału w formie kredytowania i lewarowania. Zaostrzone kryteria udzielania nowych i przedłużania istniejących umów kredytowych oraz wzrost kosztów kredytów wymuszą na wielu przedsiębiorcach restrukturyzację finansowania dłużnego. W tej sytuacji prawdopodobnie najbardziej elastycznie działające podmioty zdecydują się na zaangażowanie w swą działalność środków pochodzących z innych źródeł. Okres giełdowej bessy okazać się może okazją do wykorzystania odmiennych źródeł finansowania przedsięwzięć.

Sprowadzanie cen na właściwe poziomy

Punktem odniesienia dla wielu podmiotów spoza rynku publicznego są często kursy giełdowe, które w okresie hossy mogą przyczyniać się do sztucznego zawyżania wartości przedsiębiorstw. Gorsza koniunktura weryfikuje wszelkie spekulacje, opierając się na analizie fundamentalnej sprowadza ceny do właściwych poziomów. W ten sposób do portfela funduszu trafiają starannie wyselekcjonowane atrakcyjne spółki nowoczesnych technologii oraz branż mniej narażonych na wahania rynkowe. Po okresie intensywnej restrukturyzacji spółek portfelowych dla inwestora zaangażowanego w ten projekt czasem żniw będzie ich sprzedaż inwestorowi strategicznemu lub na giełdzie.

Nastroje złym doradcą

W IV kwartał ubiegłego roku Secus I FIZ wszedł z nową, piątą już inwestycją. W ramach Docelowego Portfela Inwestycyjnego fundusz objął 30% oraz zakupił 10% udziałów warszawskiej spółki APN Promise Sp. z o.o. za łączną kwotę 3,7 mln zł. Podmiot ten dynamicznie rozwija swoją aktywność na rynku krajowym i europejskim w branży IT, kooperuje z dużymi dostawcami oprogramowania i sprzętu komputerowego, jest autoryzowanym  partnerem m.in. Microsoft, Hewlett-Packard oraz Symantec, istnieją więc wszelkie przesłanki do wzrostu wartości firmy.

Inwestorzy decydujący się zamrozić kapitał na kilkuletni okres nie powinni zbytnio podlegać  wahaniom rynkowych nastrojów, tak samo jak wahaniom koniunktury nie poddają się odporne na tego typu chwilowe zawirowania aktywa rynku niepublicznego. Wartość aktywów netto wycenianego w okresach kwartalnych certyfikatu Secus I FIZ na dzień 31 grudnia 2008 roku wyniosła 1.291,78 zł, co stanowi 30% wzrost w porównaniu do stanu sprzed roku. W okresie tym wartość indeksu WIG zmniejszyła się o 51,1%. Krótsze okresy analiz, choć mniej spektakularne, również nie pozostawiają złudzeń. W IV, najgorszym kwartale giełdowej bessy, WIG stracił 27,1%, w tym czasie certyfikaty funduszu w porównaniu do wyceny z 30 września 2008 na poziomie 1.330,02 zł straciły tylko 2,9%.

Nawet najbardziej korzystna analiza danych historycznych nie uchroni inwestorów od troski o los kapitału powierzanego w ręce zarządzających. Obawy niech łagodzą optymistyczne prognozy i sygnały na odwrócenie koniunktury giełdowej. Liczy się przede wszystkim czas, który nierozłącznie związany z realizacją procesów inwestycyjnych powinien przynieść oczekiwane zyski.

Danuta Filar

PRportal.pl – informacje prasowe dla biznesu