Internet mobilny. Czy gra jest warta świeczki?

przez | 27/01/2009

Jeśli sieć jest dla kogoś narzędziem pracy, internet mobilny oferowany przez rodzimych operatorów to – niestety – zaledwie proteza.

Ze względu na ceny, nie nadaje się na łącze awaryjne. Utrzymywanie rezerwy, która jest kilkukrotnie droższa od łącza podstawowego moim zdaniem mija się z celem.

Jednocześnie limity transferu, nawet te najwyższe, całkowicie dyskwalifikują mobilny internet jako sposób pracy na co dzień. 10 gigabajtów miesięcznie dla programisty, dziennikarza śledzącego serwisy agencyjne, nie wspominając o grafikach, to zdecydowanie za mało.

Nawet prędkość pozostawia sporo do życzenia. 7,2 megabita to wartość mityczna. Mnie również zdarzało się biegać z laptopem w rękach, w poszukiwaniu choćby EDGE. Zbliżone do reklamowych prędkości można osiągnąć praktycznie tylko w dużych miastach, tam gdzie operatorzy stacjonarni mają już swoje kable i za ich używanie życzą sobie znacznie mniejszych pieniędzy.

Jednak tam, gdzie nie ma innej możliwości, internet mobilny daje łączność ze światem, bez względu na swoje ułomności. Mam nadzieję, że już niedługo operatorzy dopracują swoją ofertę. Do tego czasu będę go traktował wyłącznie jako ostatnią deskę ratunku.

Bartłomiej Dwornik