Rynek pracy w branży motoryzacyjnej

przez | 15/01/2009

Kilkadziesiąt tysięcy zwolnionych z pracy bez perspektyw na zatrudnienie, bankrutujące zakłady, zamykane linie produkcyjne, a w rezultacie załamanie polskiego eksportu oraz spadek wartości PKB – to czarny scenariusz upadku branży motoryzacyjnej. Czarny scenariusz – realny w przypadku braku działań aktywizujących ten sektor.

Przemysł motoryzacyjny jest kluczowy nie tylko dla gospodarek krajowych, ale i dla ogólnoświatowej ekonomii. Działa jak system naczyń połączonych, gdy jedno z nich się opróżnia, po chwili odczuwa to reszta. Po załamaniu się rynku motoryzacyjnego w Stanach Zjednoczonych, kryzys zaczął wkraczać na stary kontynent. Nie dotyczy już tylko wielkich amerykańskich koncernów, ale również przeciętnego Kowalskiego. „W Polsce, w ponad 16 tys. firm związanych z branżą motoryzacyjną pracuje ok. 180 tys. ludzi. Przedsiębiorstwa z tej branży tworzą ok. 5 proc. polskiego PKB i są motorem polskiego eksportu – ponad 95 proc. produkcji polskich zakładów przeznaczona jest na zagraniczne rynki” – mówi Marek Jurkiewicz, Dyrektor Handlowy Start People, Agencji Pracy i Doradztwo Personalnego.

Eksperci szacują, iż w krajowych fabrykach aut i części samochodowych zatrudnienie straci ponad 6 tys. osób, z czego trzy czwarte w największych zakładach. „Jeszcze pod koniec listopada w branży motoryzacyjnej zapowiadano zwolnienia 2,2 tys. ludzi. Niewiadomo jednak czy nie są to dopiero pierwsze symptomy nadchodzącego ochłodzenia” – komentuje Marek Jurkiewicz. Polska jako jeden z nielicznych krajów europejskich zanotowała w 2008 r. wzrost sprzedaży aut na poziomie ok. 9 proc. w skali roku. Jednak obserwując tendencje rynkowe, idąc za przykładem zachodnich rządów Ministerstwo Gospodarki przedstawiło plan ratunkowy, w którym deklaruje dopłaty na utrzymanie 120 tys. etatów dla polskich fabryk z sektora automotive. Przedsiębiorcy do planów Ministerstwa podchodzą jednak z dystansem – według nich jest zbyt ogólny oraz nie zawiera żadnego harmonogramu wprowadzenia w życie.

Niezależnie od planów rządowych, jak również nieprzewidywalnych wahań na rynku, zarówno wielkie koncerny motoryzacyjne jak i mniejsi przedsiębiorcy muszą przemodelować dotychczasowe strategie działań. „Na tak niepewnym rynku sprawą priorytetową staje się elastyczne dostosowanie produkcji do ilości zamówień. Odpowiednie reagowanie na potrzeby rynku, może doprowadzić do zdobycia wyraźnej przewagi konkurencyjnej.  Z tą myślą należy podejmować ewentualne decyzję o redukcji personelu. Pamiętajmy, że wykwalifikowani pracownicy stanowią o sile przedsiębiorstwa, a koszty przeszkolenia nowych pracowników, mogą być wyższe niż utrzymanie starej kadry” –   tłumaczy Marek Jurkiewicz.

Polski rynek motoryzacyjny w dużej mierze zależny jest od kondycji światowych liderów. Wielu podwykonawców musi dostosować swoją produkcję do zamówień przychodzących z zachodu. Dlatego ważne jest, aby pozostać w gotowości produkcyjnej. Pomocne mogą się tu okazać elastyczne formy zatrudnienia. „W sytuacji zwiększonego zapotrzebowania na pracowników, przedsiębiorcy sięgają zazwyczaj po tymczasową formę zatrudnienia. Wykwalifikowany pracownik angażowany jest w celu realizacji konkretnego projektu. W zależności od przewidywanego okresu realizacji produkcji, pracownik tymczasowy może wykonywać swoje obowiązki do 12 miesięcy w konkretnym zakładzie. Tym samym przedsiębiorstwo może w szybkim czasie i bez ponoszenia niepotrzebnych kosztów reagować na zmieniającą się dynamicznie sytuację na rynku” – tłumaczy Jurkiewicz.

Jednocześnie pracodawca redukuje wydatki związane z prowadzeniem kadr – nie ponosi kosztów administracyjnych, gdyż za większość obowiązków jako formalny pracodawca odpowiada agencja pracy. W rezultacie redukuje koszty związane z obsługą administracyjno-kadrową pracowników oraz utrzymaniem Działu kadr i płac w ramach przedsiębiorstwa – m.in. nie musi prowadzić dokumentacji akt osobowych, dokumentacji dla ZUS oraz Urzędów Skarbowych, nie musi też wystawiać świadectw pracy oraz rozliczać wynagrodzeń. „Łączymy dwie strony rynku – pracownika i pracodawcę – w taki sposób, aby wszyscy odnieśli jak największe korzyści” – dodaje Jurkiewicz.

Rok 2009 na rynku pracy, w szczególności w sektorze motoryzacyjnym jest wielką niewiadomą. Wiele zależy od decyzji podejmowanych przez polityków oraz od nastrojów  społecznych. Jednak pomimo wielu negatywnych rokowań, pojawią się również optymistyczne prognozy. Według Niemieckiego Instytutu Gospodarki Samochodowej (IFA) już od 2010 r. rynek zacznie przyspieszać, odbudowując się najpóźniej do 2015 r.

Dane wykorzystane w materiale pochodzą z publikacji firmy analitycznej AutomotiveSuppliers.pl oraz Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego SAMAR.