Decyzje w czasie rzeczywistym, czyli w jaki sposób budować platformy do analizy ryzyka

przez | 08/01/2009

Analiza 18 kryzysów bankowych, które dotknęły kraje rozwinięte po II wojnie światowej, prowadzi do dwóch konkluzji. Po pierwsze, kryzys który trwa obecnie nie jest zjawiskiem wyjątkowym a po drugie, dysponując możliwościami analizy danych historycznych, jesteśmy w stanie wyciągać wnioski na przyszłość.

Skuteczna obrona przed skutkami obecnego kryzysu wymaga zrozumienia zjawiska, które przyczyniło się do pogłębienia kryzysu, a nie jest omawiane w powszechnej debacie. Chodzi o zbytni optymizm przedstawicieli branży finansowej, którzy w czasach prosperity założyli najlepsze z możliwych scenariusze rozwoju oraz zasilali systemy do zarządzania ryzykiem uproszczonymi danymi. Doprowadziło to do sytuacji, w której niepokojące sygnały o sytuację w firmie pojawiały się z dużym opóźnieniem.

Architektura na czas kryzysu

Wraz ze stale rosnącą ilością danych, firmy potrzebują nowych strategii, które zidentyfikują potrzeby ludzi odpowiedzialnych za podejmowanie decyzji w czasie rzeczywistym (Real Time). Determinuje to konieczność określenia częstotliwości dostarczania danych, sposobu ich przechowywania i wskazania użytkowników mających do nich dostęp. Taka architektura jest skoncentrowana na długotrwałym i ciągłym przepływie danych do aplikacji w środowisku, w którym szybkość i duża częstotliwość ich dostarczania jest niezbędna do prezentacji przejrzystego obrazu rynku.

Obecnie, systemy zaprojektowane do obsługi różnych jednostek biznesowych nie zapewniają menedżerom ryzyka (Chief Risk Officer) odpowiedniej infrastruktury do podejmowania skutecznych decyzji. Pierwszy krok polega właśnie na przemodelowaniu platform ryzyka. Kolejny etap wiąże się z zaprojektowaniem infrastruktury, tak aby w miarę rozwoju biznesu, strategia zarządzania danymi dostosowywała się do wzrostu. Do tej pory, proces zarządzania danymi koncentrował się na pozyskiwaniu informacji, przechowywaniu ich oraz wyjaśnianiu programistom, jak wykorzystać dane w tworzeniu aplikacji. Kompleksowe strategie muszą jednak odpowiadać na pytanie, jak unifikować dane w całej organizacji.

Firmy, które to zrozumiały, przeorganizowały infrastrukturę do zarządzania danymi na wspólnym wzorcu. Takie rozwiązanie jest preferowane przy wspomaganiu istniejącej struktury danych poprzez proste zwiększanie wydajności. Nie zapewnia ono jednak wsparcia dla pełnych wymagań biznesowych. Mimo iż pracownicy będą w stanie wykonywać zadania szybciej w czasach „spokoju”, to nie znaczy, że będą ją wykonywali równie sprawnie i w należyty sposób w sytuacji kryzysu.

Ryzyko w czasie rzeczywistym

Nowe technologie umożliwiły firmom z sektora finansowego obsługę rosnącej bazy informacji i określanie zmiennych pozycji inwestycyjnych znacznie szybciej niż kilka lat wcześniej. Według wyliczeń firmy analitycznej TABB Group wzrost wymiany giełdowych wiadomości handlowych każdego dnia wzrośnie z 4 miliardów w 2006 do prawie 130 miliardów w 2010. W takim środowisku kluczem do osiągania zysków jest podejmowanie błyskawicznych decyzji dotyczących inwestycji, dzięki możliwości dostrzegania zmian rynkowych. Nowe regulacje otwierają pole rozgrywek dla dodatkowej wymiany handlowej oraz skracają czas transakcji z milisekund do setnych części milisekund.

Największy problem w zakresie szacowania grup ryzyka wiąże się z brakiem systemu, który pozwoli ocenić znaczące zagrożenia w sytuacji, gdy bank dokonuje dużych inwestycji. Może to prowadzić do znaczących strat w sytuacji braku właściwej ewaluacji ryzyka. Zagrożenia mogą być rezultatem zbyt dużej zmienności rynku wynikającej ze stóp procentowych oraz ryzyka strony przeciwnej – nie wywiązania się ze zobowiązań. Gdy banki posiadają duże pozycje (, np. na rynkach walutowych, zarządzanie ryzykiem w czasie rzeczywistym pozwoliłoby określić, kiedy występuje potrzeba zabezpieczenia swoich pozycji. Banki ponadto muszą przeanalizować ryzyko inwestycji w różne papiery wartościowe i muszą sprawdzić, jak są one ze sobą powiązane. Jeżeli jedna część banku posiada dużą pozycję w akcjach GE, a inna posiada dużą pozycję w obligacjach GE, to obie pozycje muszą być oceniane łącznie.

Zarówno ostatnie zmiany na rynkach kapitałowych, jak i te spodziewane w 2009, będą wymagały szybszego i dokładniejszego niż kiedykolwiek przetwarzania danych związanych z handlem i inwestycjami. Oznacza to konieczność wykonywania analiz ryzyka, tak szybko jak dane handlowe i pozycje inwestycyjne są ze sobą kompilowane.

Gdyby kryzys kredytowy wystąpił w innej sytuacji historycznej, odpowiedź na potrzebę stworzenia stabilniejszego systemu finansowego wydaje się być już ukryta w danych, które już posiadamy. W tym wypadku musimy bardziej skupić się na zapewnianiu dostępu do informacji oraz ich większej przejrzystości, niż na szukaniu odpowiedzi w nowych teoriach ekonomicznych, polityce publicznej i dodatkowych regulacjach.

Grzegorz Walicki – Dyrektor Generalny Sybase Polska