Kierunek wskaże Wall Street

przez | 17/11/2008

Krótszy, przez Święto Niepodległości, tydzień na warszawskiej giełdzie choć zakończył się ostatecznie spadkami głównych indeksów, nie wniósł wiele nowego zarówno w sytuacji samego rynku, jak też w nastrojach wśród inwestorów. Ci ostatni wyraźnie czekali na kluczowe rozstrzygnięcia sytuacji za oceanem, która po kilku sesjach spadkowych ponownie się skomplikowała i wciąż nie daje odpowiedzi na najważniejsze pytanie czy dno ustanowione 10 października jest dnem ostatecznym, poprzedzającym większe odreagowanie, czy tylko przerwą w dalszym spadku w kierunku wsparcia na poziomie dna bessy sprzed sześciu lat.

Początek tygodnia przyniósł wzrost indeksu WIG20 o 1,6 proc., jednak zwyżka przed dniem wolnym (11 listopada) nie miała dużej wiarygodności przede wszystkim z uwagi na bardzo mały obrót. Przy obecnej zmienności i nieprzewidywalności rynków dzień przerwy powoduje, że inwestorzy niechętnie podejmują decyzje przed dniem wolnym i tak było również tym razem. Po Święcie Niepodległości okazało się, że wstrzymanie się z zakupami było właściwą decyzją, bowiem w trakcie kiedy my świętowaliśmy, w USA nastąpiły duże spadki sugerujące jednocześnie rychłe testowanie kluczowego obecnie wsparcia na poziomie październikowego dna. Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Środa na krótko przed zamknięciem zapowiadała się na najgorszą sesję nie tylko w tym roku, ale także w całej dekadzie. Indeks WIG20 tracił w końcówce sesji aż 9,2 proc., jednak koszykowe zlecenie kupna jednego zagranicznego inwestora o wartości ok. 100 mln zł podniosło indeks na końcowym fixingu o 4,7 proc., przez co WIG20 stracił na tej sesji „tylko” 4,9 proc. To niecodzienne zdarzenie ponownie ożywiło dyskusję nad zasadnością i konstrukcją fixingu, ale to już zupełnie inna sprawa. Po środowych potężnych spadkach za oceanem czwartek zapowiadał się pasjonująco i tak faktycznie było. Nerwowość na polskiej giełdzie oraz w Eurolandzie rosła w miarę zbliżania się publikacji tygodniowego raportu z amerykańskiego rynku pracy. Dane okazały się fatalne,  516 tys. nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w USA to najgorszy wynik od września 2001 roku potwierdzający bardzo szybkie tempo zwijania się amerykańskiej gospodarki. Indeksy w USA spadły poniżej poziomów minimalnych z października, lecz w drugiej fazie sesji dane to zostały zignorowane i ostatecznie indeksy wzrosły o ponad 6 proc., co uspokoiło nastroje.

Ta zmienność nastroju podczas kolejnych dni a także w trakcie pojedynczych sesji wskazuje, że inwestorzy uzależniają swoje decyzje od wyniku testu październikowego minimum za oceanem. W Europie, w tym także w Warszawie, pomimo spadków i sporej niepewności można jednak zauważyć umiarkowany optymizm, dzięki któremu indeksy na starym kontynencie trzymają się wyraźnie wyżej w stosunku do październikowych dołków. Wynika z tego, że Europejczycy bardziej wierzą w uratowanie się Wall Street przed kolejną falą wyprzedaży niż sami Amerykanie. Na naszym rynku rośnie polaryzacja wśród inwestorów, co doskonale obrazuje rosnąca liczba otwartych pozycji na kontraktach terminowych na indeks WIG20 – największa od 9 czerwca tego roku. Jest to sytuacja bardzo podobna do tej z okresu luty – czerwiec, kiedy kształtowała się kilkumiesięczna konsolidacja. Trudno obecnie prognozować kierunek rynku, jednak tak duża liczba LOP zapowiada potężny ruch po wybiciu.