Wystawa Katarzyny Józefowicz – Galerii Biała w Lublinie (14.11 – 5.12)

 

Katarzyna Józefowicz urodziła się w 1959 r. w Lublinie. Jest rzeźbiarką i autorką instalacji. W latach 1981-1986 studiowała na wydziale Rzeźby w PWSSP w Gdańsku, gdzie obecnie (ASP) jest pracownikiem dydaktycznym . Swoje prace pokazywała na wystawach indywidualnych, między innymi na wystawie w Galerii F.O.S. w Gdańsku (1993), w Galerii Koło w Gdańsku, w Galerii Foksal, oraz w Galerii Prowincjonalnej w Słubicach (2000). Sławę przyniosły jej wystawy w Galerii Foksal w 2000 czy udział w Biennnale w Berlinie w 2001 r. W tym samym roku została uhonorowana Paszportem Polityki – prestiżową nagrodą przyznawaną w różnych dziedzinach w tym w sztukach wizualnych za przekraczanie granic.

Wigilia Wszystkich Świętych 1938 r., w radiu pojawiają się komunikaty o inwazji Marsjan. Olbrzymi statek kosmiczny ląduje w New Jersey. Ludzie wpadają w panikę – płaczą, modlą się, uciekają opuszczając w popłochu domy. Zablokowane  linie telefoniczne, utrudniony ruch. Istny Armagedon. A to tylko puszczona w radiu przez dowcipnisia – reżysera Orsona Wellesa – realistycznie brzmiąca wersja Wojny Światów – nomen omen – powieści H.G. Wellsa z 1898 r. Fałszywa informacja mająca pozór prawdy spowodowała panikę aż pośród jednej szóstej słuchaczy. Głupota ludzi czy siła mediów? Żyjemy w społeczeństwie doby informacyjnej i dzisiaj może nikt by się nie przejął takimi audycjami tym bardziej, że nadanymi w dniu popularnie ustalonym dniem żartów. W prima aprilis każdy przyjmuje odpowiednią dawkę danych zastanawiając się, które mogą być fałszywe, a które prawdziwe, traktując to jako swoistą grę z mediami i rebus do rozwiązania. W 1938 r. radio miało czterdzieści dwa lata, a dziś ma sto dwanaście, telewizja miała wtedy piętnaście lat, a dziś ma osiemdziesiąt pięć. Prasie nawet lat nie liczymy. Nadmiar i zalew danych sączących się z ekranów (także komputerowych), radia czy widocznych w pismach stanowi podstawowy obieg informacji wyzwalając pewien rodzaj znieczulicy. I nic dziwnego gdy w kulturze popularnej swoistą plagą stały się miałkie programy hołdujące ludycznej naturze człowieka – gwiazdy na lodzie, gwiazdy śpiewające czy tańczące, liczne opery mydlane czy sitcomy – nadawane oczywiście w najlepszym czasie antenowym. To także czas kultury pomnażającej teksty, które często pretendują do miana zwierciadeł rzeczywistości, jako obiektywnych zapisów a faktycznie są tylko subiektywnie generowanymi i nic nie znaczącymi, mało zrozumiałymi kodami językowymi. W tym zalewie miałkości i bylejakości, gdy jesteśmy codziennie bombardowani dużą ilością wiadomości wytwarzamy swoiste filtry pozwalające na ocalenie pośród chaosu i utrzymanie w przyzwoitej kondycji naszych receptorów i szarych komórek. 

    Monochromatyczne rolki Katarzyny Józefowicz przypominające taśmy z nagraniami to nic innego jak wycięte i misternie nawinięte paski zapisów prasowych. To informacja, artykuł – przemielony, pocięty, na nowo opracowany i poprzez proces powtórnego tworzenia zyskujący status dzieła sztuki. Obiekty leżące obok siebie tworzą w ten sposób swoiste archiwum taśm, których nikt nie będzie mógł odczytać, to kolekcja przeznaczona tylko do zewnętrznego oglądu. Niemożność odkrycia treści pokrywa się z niemocą odbioru nadmiaru komunikatów wysyłanych we współczesnym świecie. Katarzyna Józefowicz z benedyktyńską cierpliwością tworzy kolejne dzieła – kolejne rolki, kolejne kostki (w pracy Gry), następne mieszkanka-kubiki (Habitat). To nigdy nie kończący się proces twórczy, ciągłość gwarantująca trwałość obiektów powstających z nietrwałych materiałów. Słowa artystki, w których twierdzi, że jest niewolnikiem budowania, świadczą o jej braku kontroli nad rozrastającymi się instalacjami, co z kolei prowadzi do konkluzji, że to realizacja podporządkowuję autorkę a nie na odwrót. To stałe przetwarzanie  reklam i prasowych informacji staje się kompatybilne z ich rzeczywistym powstawaniem, nieustannym szumem medialnym zalewającym nas każdego dnia. 

    Artystka wykorzystuje do swoich realizacji materiał ubogi a zarazem łatwo dostępny – karton, papier. Konstruuje z nich misterne instalacje zamieniające się w obiekty o fakturalnej powierzchni, pokrywające zarówno wertykalnie jak i horyzontalnie wystawowe powierzchnie. Tani materiał od Duchampowskiego przewrotu (dostrzeżonego w teorii) polegającego na zamianie zwykłego przedmiotu w dzieło sztuki, poprzez pop-artowe działania Rauschenberga (karton, pudło) czy Kantorowskie asamblaże stał się tak samo ważny jak brąz, czy kamień, przy czym znacznie popularniejszy. Jego zaletą jest niewątpliwie powszechna dostępność, łatwość obróbki nie wymagająca zbyt dużej ilości miejsca, nakładu siły czy środków finansowych, a także możliwość szybkiego transportu. Jednak przede wszystkim papier – zwłaszcza zapisany i powtórnie wykorzystany staje się nośnikiem bogatym w treść. W przypadku Katarzyny Józefowicz są to oczywiste odniesienia do aktualnych problemów otaczających współczesnego człowieka. Szum informacyjny, reklama, chaos miejskiej ulicy, postępująca industrializacja, rozwój miast to wszystko co znajduje oddźwięk w jej rozbudowanych instalacjach. N przykład Dywan to powierzchnia pokryta licznymi wizerunkami ludzi wyciętymi z prasy, miejsce mieszania się osób sławnych z szarym bezimiennym tłumem, mijanym codziennie na ulicach miast. Inny projekt Habitat to rozwijająca się wertykalnie, przyklejona do ściany konstrukcja złożona z różnych kubików – miniaturowych mieszkań dla lalek, z drobnymi sprzętami. Ciągle rozbudowywana przez artystkę przypomina żywy organizm reprodukujących się i pączkujących kolejnych modułów, których rozwojem rządzą nieznane prawa, prawa pierwotnej twórczości. Są to puste mieszkania – pozbawione ludzkiej figury. Kolejna realizacja Gry to z kolei miniaturowe kosteczki porozrzucane po wybranej przestrzeni i oklejone reklamami. Całe spektrum problemów skupia się jak w soczewce poprzez mrówczy wysiłek w dziełach artystki. 

    Kolejnym problemem staje się sam dyskurs dotyczący rangi dzieła sztuki i jego miejsca we współczesnym świecie. Dochodzi tutaj kwestia instytucjonalizacji życia artystycznego, pytanie o granice między dziełem a towarem, jego wartość rynkową tworzoną w oparciu o tragi i biennalowe ekspozycje. Obiekt – instalacja zostaje wpisany w mechanizmy promocji współczesnej sztuki i pozornie błahy staje się dziełem eksponowanym i kolekcjonowanym. Kawałek gazety objawia się jako część ważnego zbioru. Rozpatrywany na trzech poziomach zmienia kolejno swoją funkcję: zaczynając  od pierwotnej informacyjnej poprzez bycie odrzuconym jako element makulatury do ostatecznej rehabilitacji w postaci dzieła sztuki. Całość tworzy finalnie estetyczną kompozycję o stonowanych kolorach i ciekawym, fakturalnym opracowaniu powierzchni. Artystka bawi się formą. Tworzy kubiki, płaskie rolki, ażurowe zasłony. Zasłony utkane z prasowych pasków są imitacją naszej percepcji, napiętnowanej przez uwikłanie we współczesną kulturę znaków. To właśnie informacja, znak, słowo staje się granicą w odbiorze rzeczywistości, odbiorze przefiltrowanym przez medialny zapis. Prace Katarzyny Józefowicz to w szerszym aspekcie świadectwo uwikłania współczesnego człowieka i jego aktualnej kondycji.

PRportal.pl – informacje prasowe dla biznesu