ROZPORZĄDZENIE MINISTRA ZDROWIA DO POPRAWKI

przez | 13/11/2008

 

Konfederacja Pracodawców Polskich wyraża głębokie zaniepokojenie treścią oraz trybem wprowadzenia w życie rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie reklamy produktów leczniczych.

Proponowana przez Ministerstwo Zdrowia treść rozporządzenia została przekazana do konsultacji zewnętrznych. W trakcie ich trwania, do resortu  wpłynęło wiele krytycznych uwag. 4 listopada Ministerstwo Zdrowia skierowało do Rządowego Centrum Legislacji zmodyfikowany projekt rozporządzenia. Nie uwzględniono w nim jednak zdecydowanej większości zmian proponowanych przez podmioty biorące udział w konsultacjach zewnętrznych. Uwagi zgłoszone przez Konfederację Pracodawców Polskich w toku konsultacji pozostają nadal aktualne.

Niepokoi nas proponowany   bardzo szybki tryb wprowadzenia rozporządzenia w życie. Przede wszystkim nie zwołano konferencji uzgodnieniowej, co powinno być standardową procedurą w przypadku tak kontrowersyjnych przepisów. W dodatku projekt został skierowany do Rządowego Centrum Legislacji z prośbą o zwolnienie z Komisji Prawniczej. Decyzja w sprawie zwolnienia z Komisji Prawniczej, w sytuacji kiedy do projektu jest wiele zastrzeżeń natury prawnej, to niebezpieczny precedens, wskutek którego inni ministrowie mogą  wprowadzać w życie rozporządzenia krytykowane przez różne środowiska, czy wręcz stojące w sprzeczności z obowiązującym prawem.

Mimo niewielkich modyfikacji w stosunku do pierwotnej wersji, projekt rozporządzenia nadal budzi poważne zastrzeżenia. Po pierwsze – stanowi on zmianę funkcjonujących do tej pory uregulowań, które dobrze sprawdzały się w praktyce, po drugie – naszym zdaniem wymaga wielu korekt, gdyż zawiera wiele nieprecyzyjnych sformułowań, po trzecie – wkracza w obszary, które powinny być regulowane wyłącznie na drodze ustawowej.

Brak precyzji w proponowanych przez Ministerstwo przepisach prowadzi do paradoksalnej sytuacji, w której nawet przy najlepszych intencjach podmiotów, których rozporządzenie dotyczy, nie będzie ono możliwe do stosowania w praktyce. Przykładem może być par. 15 proponowanego rozporządzenia, dotyczący wizyt przedstawicieli firm medycznych u lekarzy. W ust. 2 tego paragrafu rozporządzenie mówi: „Termin spotkania, o którym mowa w ust. 1, ustala się po godzinach pracy osób uprawnionych do wystawiania recept.”, zaś ust. 3 określa, że: „Zgodę na spotkanie uzyskuje przedstawiciel handlowy lub medyczny od kierownika jednostki”. Zapisy te są niejasne – począwszy od trudności zdefiniowania czasu „po godzinach pracy”, poprzez brak sprecyzowania formy, w jakiej firmy farmaceutyczne miałyby uzyskiwać zgodę kierownika na wizytę przedstawicieli (telefonicznie, ustnie, pisemnie? Przed każdym spotkaniem, czy z góry na wszystkie spotkania w ciągu roku? itd.), aż po absolutnie niejasne określenie czasu i formuły, w jakich lekarz miałby spotykać się z przedstawicielem medycznym. W najgorszym razie przepis ten może wpływać negatywnie na relacje lekarzy z przedstawicielami medycznymi, czy prowadzić  do naruszeń prawa. Nie wiadomo też właściwie, po co miałaby być udzielana zgoda przełożonego na spotkanie, które miałoby się wszakże odbyć… po godzinach pracy.

Należy też zaprotestować wobec praktyki, w której rozporządzenie reguluje materię ustawową – np. zawierając uregulowania niezgodne z zawartymi w odpowiednich ustawach przepisami dotyczącymi reklamy porównawczej czy też zapisy niezgodne z prawem pracy. Niedopuszczalne jest tworzenie tego typu precedensów i tolerowanie tworzenia najważniejszych regulacji z poziomu rozporządzenia, decyzją jednego ministra, podczas gdy zgodnie z porządkiem demokratycznego państwa powinny być one przyjmowane w trybie ustawowym i po przeprowadzeniu konsultacji społecznych.  

Najważniejszym zarzutem wobec projektu rozporządzenia, który bardzo pilnie i nie podejmując dialogu chce przyjąć Ministerstwo Zdrowia, jest jednak jego bardzo negatywny wpływ na rynek pracy, branżę farmaceutyczną, ale też np. na branżę reklamową. Szkodliwe skutki wprowadzenia rozporządzenia w takiej formie byłyby więc mocno odczuwalne dla gospodarki i społeczeństwa.

Nasze obawy budzi m.in. zapis dotyczący reklamy porównawczej produktów leczniczych – w proponowanym rozporządzeniu reklama taka byłaby zakazana, co stanowi naruszenie swobody działalności gospodarczej z jednej strony, a konstytucyjnego prawa do pozyskiwania informacji z drugiej. Stoi to także w sprzeczności z precyzyjnymi uregulowaniami dotyczącymi reklamy porównawczej, które Polska przyjęła zgodnie z normami obowiązującymi w Unii Europejskiej. Jaki więc był sens regulowania – w trybie ustawy – kwestii reklamy porównawczej, skoro teraz kolejni ministrowie mogą jej po prostu zakazywać na swoim obszarze?

Zakaz precyzyjnej informacji porównującej różne leki, w połączeniu z ograniczeniem wizyt przedstawicieli medycznych u lekarzy, wpłynie bardzo negatywnie na poziom wiedzy lekarzy, którzy zostaną odcięci od dostępu do nowych informacji (zarówno rzetelnej reklamy porównawczej, jak i bezpośredniego kontaktu z przedstawicielami firm medycznych). Może to w efekcie stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia pacjentów. 

Zakaz wizyt przedstawicieli uderzy także w rynek pracy – w ciągu dwóch tygodni (rozporządzenie miałoby zacząć obowiązywać od początku grudnia) utrzymywanie 20 tysięcy pracowników przez firmy farmaceutyczne stanie się bezcelowe. Tym samym osoby te prawdopodobnie stracą pracę. Fakt ten stoi w jawnej sprzeczności z informacją zawartą w uzasadnieniu projektu rozporządzenia – Ministerstwo Zdrowia twierdzi bowiem, że jego wprowadzenie „nie będzie miało wpływu na rynek pracy”.

W związku z powyższymi zastrzeżeniami oraz uwagami, które Konfederacja Pracodawców Polskich zgłaszała od początku w stanowiskach dotyczących projektu rozporządzenia, uważamy, że Ministerstwo Zdrowia powinno wycofać się z próby wprowadzenia rozporządzenia w taki sposób. Naszym zdaniem konieczne jest zwołanie konferencji uzgodnieniowej, która doprowadziłaby  do wysłuchania poważnych zarzutów wobec dzisiaj proponowanych przepisów, a w konsekwencji do przyjęcia poprawionej wersji rozporządzenia.